Święty gwałt

Zapłodniona komórka jajowa znaczy tym kraju dużo więcej niż życia wszystkich zgwałconych nastolatek razem wziętych

11-letnia dziewczynka została zgwałcona przez swoich kuzynów. To było w lutym. Było? Czas przeszły tu jest niemożliwy. Ten gwałt trwa nadal. Ten gwałt będzie trwał jeszcze długo. Bo to jest święty gwałt.

W Polsce możliwe są dwa rodzaje gwałtów. Jeden z nich to gwałt nieświęty, plugawy, zaistniały w wyniku prowokacji przez ofiarę. Wszyscy doskonale znamy przyczyny tego gwałtu. Niejednokrotnie już zostało to opisane tu i ówdzie. Opisane i skomentowane przez autorytety. Biegły sądowy psycholog od spraw seksualnych Krzysztof Boćkowski wyraził swoją opinię na temat przemocy seksualnej wobec kobiet: „często same prowokują i doprowadzają mężczyzn do tych sytuacji”. Tak że sprawa jest jasna. Za gwałt odpowiada sama ofiara i tylko jakiś mglisty rozsądek rozgrzanego testosteronem mężczyzny może ją uchronić od zguby. Wiadomo, nie zawsze starczy mu na to sił, wszak testosteron włada jego umysłem. Nie ma się co dziwić. Każdy to rozumie. Ofiara sama sobie jest winna. Tyle.

Ale w Polsce jest jeszcze drugi rodzaj gwałtu. Jest to gwałt, który ma potencjał. Na którym można coś ugrać. Gwałt, przez który dochodzi do zapłodnienia komórki jajowej. Jest to gwałt zbiorowy jak zbiorowa jest społeczność nim zainteresowana.  A ta społeczność jest liczna i bardzo aktywna. Bo komórka jajowa to bardzo polityczna sprawa.

Tomasz Terlikowski wypowiedział się w sprawie takiego gwałtu, krytykując jednocześnie decyzję sądu o prawie małoletniej ofiary gwałtu do aborcji. Dlaczego Terlikowski wie lepiej niż sąd? Bo ten gwałt ma sakralny wymiar.

To święty gwałt.

Wszak to ręka boska umieszcza plemnik w komórce jajowej. Cóż, że podczas aktu przemocy? Nie nam maluczkim się wtryniać. Nie pierwsza to w końcu boska ingerencja w drogi rodne kobiety. Komu więc nagle przeszkadza w świętym akcie zapłodnienia przemoc? Albo to, że ofiarą przemocy jest dziecko? Jedenastoletnie? Że jedenastoletnie dziecko powinno chodzić do szkoły, a nie rodzić dzieci?

Komórka jajowa znaczy tym kraju dużo więcej niż życia wszystkich nastolatek razem wziętych. Więcej niż życia istniejące, po ziemi tej stąpające, bo Ziemia kręci się nie wokół słońca, nie wokół jedenastolatki, nie wokół dzieci już narodzonych, nie wokół ofiar gwałtów, ale właśnie wokół komórki jajowej.

Tomasz Terlikowski zajął się jej losem. I wydał wyrok. Stworzył „dożywotnie cierpienie związane z zespołem poaborcyjnym”, które ma być o wiele gorsze dla jedenastolatki niż dziewięć miesięcy ciąży w wyniku gwałtu, bolesny i niebezpieczny dla takiego dziecka poród oraz moralny i fizyczny problem, co zrobić z dzieckiem narodzonym w wyniku gwałtu.

Według jego sumienia, zgwałcona jedenastolatka wszystko to weźmie na klatę. Zamiast chodzić do szkoły, zabierze się za macierzyństwo, do którego ją gwałtem zmuszono. A jeśli nie – wiemy z doświadczenia – obrońcy komórki jajowej dadzą jej popalić. Żar pamięci o traumie będą podsycać. Rycerzy pokalanego poczęcia pod klinikę, pod dom, pod szkołę – będą wysyłać. Nie zostawią w spokoju, żeby broń Boże nie odbudowała zrujnowanej psychiki. I tak święty gwałt pozostanie na zawsze w życiu i w pamięci tej i każdej następnej ofiary zgwałconej i zapłodnionej z woli Boga, amen.