Pieśń o wkurwie polskim

Zapanowała atmosfera odwetu. Rozliczeń. Jawampokażyzmu. Trzeba zabrać tym, co mieli lepiej. Ale nie po to, żeby dać tym, co mieli gorzej. Nie. Żeby wszystkim było tak samo źle

img_9435-kolor-2Ludzie dzielą się na dwie grupy. Na tych, co chcą mieć lepiej oraz na tych, którzy chcą by inni mieli gorzej. Z racji ograniczonych możliwości wpływu na życie innych idzie to dość opornie, wszyscy więc są wiecznie wkurwieni. A im bardziej wkurwieni jesteśmy, tym bardziej w tym wkurwieniu jesteśmy zapalczywi. Aktywni złością. Dynamiczni frustracją.

Jak się okazuje, argument, że inni będą mieli co najmniej tak źle jak my, mobilizuje koncertowo . Na wkurwie można góry przenosić. Dlatego właśnie co jakiś czas wybory wygrywa jakiś ciężki frustrat, który lansuje stary, wyświechtany, a jednak niezawodny slogan, pt: wszystkim równo, tobie gówno i tobie gówno. Zwróćcie uwagę na retorykę tłumów popierających władzę. Nie ma tam mowy o tym, że nastaną czasy dobrobytu. Nic z tych rzeczy! Nikogo żaden dobrobyt nie interesuje. W ogóle nikogo nie interesuje, żeby było fajnie i wesoło. Ma być ponuro i na serio. Tylko że dla wszystkich tak samo ponuro. Zapanowała atmosfera odwetu. Rozliczeń. Jawampokażyzmu. Karierę robią narastająca w swym wyrazie groźba na przemian z hańbą. Rzucane w ferworze wściekłości słowa przypominają nieco język sztubacki, napisy w toalecie wydrapane w złości, gdy nikt nie patrzy.

Ale teraz patrzy. Wszyscy patrzą. I oto, drodzy Państwo, nadszedł czas sądu ostatecznego. Trzeba zabrać tym, co mieli lepiej. Ale nie po to, żeby dać tym, co mieli gorzej. Nie. Chodzi o to, żeby wszystkim było tak samo źle.

Żądza krwi. Mordercze akty na leśnych zwierzętach, ucięte głowy prosiąt. Apokalipsa. Złowieszczość, czarna woda, mroczny czas. A z tej grozy jedna droga, jeden mamroczący ratunek. Boże uchowaj. Boże pomóż. Boże zbaw. Ojczyznę wolną zwrócić racz. Amen.

Jak byłam mała, strasznie się bałam wampirów. W nocy zaciągałam kołdrę pod brodę, nie patrzyłam w okno. I choć nigdy żaden wampir nie przyszedł, wciąż przywoływałam go w myślach i drżąc ze strachu, wciąż modliłam się, żeby sobie poszedł. Człowiek sam sobie najlepiej przysparza problemów. Sam zwołuje demony, od których w wielkim znoju musi się opędzać. Walczyć z wrogiem, którego sam sobie stwarza. Tkwić w złości i pomstowaniu na niedolę, której sam sobie nie żałuje i, co najważniejsze, innym sowicie życzy.

Mając świadomość, że lepiej nie będzie, trudno się rozczarować. Nie ma więc mowy o jasnych uśmiechach, nie ma szans na beztroskę. Czeka nas lodowaty Ereb, skute nieufnością rządy, marmurowa powaga nadchodzących Świąt. Tak mnie ta ponurość fascynuje, że o tej ponurości napisałabym pieśń. Hymn narodowy. O zaciśniętych ustach przechodniów. O zgrzytaniu zębów. O tych wszystkich bluzgach odbijających się o mury przy polskiej ulicy. O zaciśniętych pięściach. O intrygach i zemście. O dopatrywaniu się w każdym słowie ataku na nasze polskie przeolbrzymie JA. O cierpieniu, że innym się powiodło. O zawiści, bo ktoś ma lepszą emeryturę. O zazdrości, że ktoś wydał lepszą książkę. O wściekłości, bo ładniejszy samochód.

O nieustępliwości. O zacietrzewieniu. O mentorstwie. O „moja racja jest mojsza”. O tym, że świat nas nie rozumie. O tym, że nikt nas nie docenia. O nas. O wkurwionych Polakach.

Napisałabym tę pieśń i śpiewała codziennie rano, właśnie wtedy, kiedy jestem niewyspana, skacowana, rozżalona, umęczona, zmarznięta, głodna i kurwa, czuję, że jeszcze moment, jeszcze tylko jeden news w radiu, jeszcze tylko słowo o Macierewiczu, Pawłowicz, Kaczyńskim, Tusku, Kopacz, Szydło, Kempie – i zaraz wybuchnę. Trafi mnie szlag, wpadnę w tę moją wielką, bolesną, martyrologiczną polską furię i wpierdolę sama sobie na dzień dobry.

————————————————————–

W tej ciemności jest jedno migotliwe światło, a jak na świetlistość przystało, ma ona rodzaj żeński. Ściśle jest kobietą. Dość doskonałą. W promocji. Na święta. Na prezent. Na dobry czas.

Bo każdą zmianę uwierającej niesprawiedliwości, która drąży ten wiekuisty smutek i żal do całego świata, można zacząć od siebie. Czego przez swoją Kobietę dość doskonałą i każdą następną książkę – z całego serca Państwu życzę!