Chcemy wolnego wyboru! Ale nie całkiem…

Kurwa mać! Kobiety! Zdecydujmy, o co nam chodzi, czy ktoś ma rozporządzać naszym ciałem i czy chcemy, aby każdy Polak miał prawo osądzać nasze wybory! Nie stawajmy w rzędzie z tymi, którzy uzurpują sobie prawo do osądzania, do rozgrzeszania i potępiania, ważąc argumenty, jak bardzo jesteśmy WINNE. Bo zawsze będziemy!

????????????????????????????????????
fot. Marek Ryćko/Gdańsk

Polska jest krajem wybranym. To tu narodził się Bóg, stąd pochodzi jego Matka i Jan Paweł II. Ludzie urodzeni w Polsce są więc pomazańcami bożymi, dlatego każdy co żyw rwie się do roboty nad potępianiem, albo rozgrzeszaniem innych. Roboty mamy huk. Od świtu do nocy każdy Polak dźwiga obowiązek przeprowadzenia osobistego Sądu Ostatecznego nad tysiącem dusz. Mało tego. Bo żeby tylko sam sąd! Żeby tylko proces. To by się raz dwa potępiło jak leci i cześć. Można jeszcze się p trochę oburzać wieczorem, że jak tak można i pójść spokojnie spać. Ale obowiązek osądzania piętrzy obowiązek kolejny i to obowiązek kluczowy! Należy swój wyrok ogłosić światu! Niech wie! To ważne! Czy ktoś postąpił słusznie, czy źle, czy jest święty, czy podły, czy zasłużył na łaskę, czy na powolne męczarnie, czy jego dzieci mają być dumne, czy czeznąć ze wstydu w szkolnych ławkach? Cały kraj drży od tych wieści, świat ich wyczekuje! Bo przecież każdego OSOBIŚCIE obchodzi czyjś grzech. GRZECH! Rzecz z pierwszych stron gazet, brukowy młyn, siła prawicy, Kościoła i rządu. Siła każdego Polaka, każdej Polki, którzy od otwarcia powiek pędzą rozgrzeszać, albo NIE. Raczej NIE. Chyba że to ktoś kościelny, to tak. Proboszczowy na luzie TAK. Pedofilia? No trudno. Zresztą to pewnie dzieciaka wina. Dr. Chazanowi? Luz. 500 skrobanek? Nie czepiajcie się. Przecież ŻAŁUJE. Jak ktoś żałuje, to jednak Polak daje mu szansę. Gorzej, jak nie żałuje. Nie żałujesz? Kurwa, szmata, giń. Nie żałujesz Natalio? My cię urządzimy. Tak cię urządzimy za tego DZIDZIUSIA, co jeszcze nawet mózgu nie miał i nic nie czuł i wyglądał jak krewetka, bo nawet jeszcze nie jak żelek Haribo, tak cię urządzimy, że twoje narodzone dzieci, co już mają mózg i czują wszystko, będą miały piekło na tej Ziemi. My. Polacy. Polki. Pomazańcy Boży.

Kobiety. Strażniczki patriarchatu, kościelnego porządku. Wyszły na ulicę, żeby walczyć o wybór. Każdy chce mieć wybór, zwłaszcza gdy jest prawie Bogiem. Ale prawie Bóg ma przecież obowiązek potępić kogoś, kto wyboru dokonał. Musi wypunktować niegodziwość powodów, które do WOLNEGO wyboru kogoś skłoniły.

Zapytałam wczoraj kobiety, co by zrobiły, gdyby obecna ustawa antyaborcyjna jednak została zaostrzona? Usłyszałam potężny sprzeciw i ryk syren. Tylko że obecna ustawa to fikcja. Nie ma możliwości przeprowadzenia legalnej aborcji w Polsce. W szpitalach stanął mur pod tytułem „klauzula sumienia”. Kobieta w ciąży bez względu na powód może pożegnać się z własnym prawem. Tak jest i to od dawna. Czarny Protest został wykpiony, a my dałyśmy się wkręcić. Bo walcząc o wycofanie projektu radykalizacji ustawy, pokazałyśmy, że wierzymy w tę fikcję. To bujda na resorach, drogie panie. Martwe prawo, z którego śmieje się cała prawica widząc, jak się dziś miotamy, nie wiedząc do końca, o co nam chodzi. Bo o co nam właściwie chodzi? O wolność? Solidarność? – Nie o taki wybór walczyłyśmy! – wołają członkinie Czarnego Protestu, nawiązując do wyznania Natalii Przybysz. A o jaki? Jaki jest wolny wybór, gdy nie jest wolnym wyborem?

Wczoraj dość dużo energii i czasu na Czarnym Proteście w Gdańsku zostało poświęcone kwestii logo Solidarności, komu wolno, komu nie wolno go używać. No i że jest źle. Tak ogólnie, bo kobiety mają gorzej. Że nie ma edukacji seksualnej. I znów że logo.

Kurwa mać! Kobiety! Obudźmy się, bo nic z tego nie będzie! Zdecydujmy, o co nam chodzi, czy ktoś ma rozporządzać naszym ciałem i czy chcemy, aby każdy Polak miał prawo osądzać nasze wybory! Przestańmy pieprzyć, że nie takie argumenty, nie o to chodzi, nie o mieszkanie, nie o półki, nie o  tamto, nie o sramto! Nie stawajmy w rzędzie z tymi, którzy uzurpują sobie prawo do osądzania nas, do rozgrzeszania i potępiania, ważąc argumenty, jak bardzo jesteśmy WINNE. Bo zawsze będziemy!

Chcemy wolnego wyboru? Jesteśmy solidarne? Walczymy o siebie? Wybór (jeszcze) należy do nas.

Wojny wybuchają od olimpiad

Piąte kółko olimpijskie wystrzeliło na Krymie

0002SX7SQTX9GKFF-C116-F4

Przestańmy już pisać te wiersze dla Ukrainy. Z żadnego nic nie wynikło. Życie się nie zmieniło, wojna wybuchła. Wojny nie wybuchają od wierszy. Wojny od ich czytania nie gasną. Wojny wybuchają od olimpiad. Co olimpiada to: pierdut!

Berlin: pierdut!

Sarajewo: pierdut!

Soczi: pierdut!

Troja: Pierdut.

Bogowie na Olimpie, módlcie się za nami:

„W imię ojca i syna..”

Rosja – Ukraina.

Znaki na niebie! Plamy na słońcu! Huki w kominie! Strzały w stodole! Przepowiednie Nostradamusa! Spadające gwiazdy! Zamykające się książki! Niedziałające olimpijskie kółka! Piąte kółko olimpijskie nie wystrzeliło w Soczi. Piąte kółko olimpijskie wystrzeliło na Krymie. Na otwarciu igrzysk w Sarajewie powieszono flagę do góry nogami.

Bogowie Olimpu módlcie się za nami.

Dezorientacja multimedialna. Jesteśmy na zachodzie. Jesteśmy na wschodzie. Wiemy wszystko. Nikt nic nie wie. Zgadzamy się. Nikt się nie zgadza. Straszymy ich. Oni nas straszą. Lecą samoloty, toną statki. NATO. Nie-NATO. Unia. Nie-unia. Strzelają. Nie strzelają. Walczą. Popierają.

W ogniu próby, w kleszczach zagrożenia, suwerenni, solidarni – spoza gór i rzek – wyszliśmy na brzeg. Odczuwamy głęboki niepokój. Płynie, płynie Oka jak Wisła szeroka, jak Wisła głęboka. Głęboka jak niepokój. Jak koszmarny sen. Co ci przypomina, co ci przypomina widok znajomy ten?

Hej Polacy, hej poeci, chwała za porażki! Wygrywamy jak przegrywamy! Wiara czyni cuda, pokazuje doświadczenie. Ich jest miliard, nas jest garstka, kupmy kuszę, zbawmy duszę. Pokażmy, gdzie się zgina

Gest Kozakiewicza.

Rosja – Ukraina.

Pogadajmy o historii. Historia jest jak miłość. Nieuleczalna, nawracająca choroba. Małżeństwo niedoskonałe z pijanym mężem, agresywnym, przywartym jak małż. I nie opuszczę cię aż do śmierci. Do końca czarnych dni. Nie ma co. Wraca stary o świcie, stuka do drzwi granicy. Życie ze nim to ofiara. Lata ciosów zobowiązują. Im więcej cierpienia, tym większa duma. Im gorzej, tym lepiej. Będzie gorzej, idzie wiosna.

Ukraina – Rosja.

Przestańmy już pisać te wiersze, kochani. Napijmy się lepiej wódki. Za naszą wolność i waszą. Za żołnierzy na Krymie. Za chłopaków nad Wisłą. Za krew i za bliznę. Za matkę ciotkę babkę Polskę

Ojczyznę.

Za Najświętszą Panienkę. Za orła białego. Za ruski samolot. Za kozacką brać.

Ukraina nasza sprawa.

Kurwa wasza mać.

Moja piosnka z London Luton

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie (funt razy pięć złotych nie spada z nieba)

Tęskno mi, Panie…*

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony są jak odwieczne Chrystusa wyzywanie i brzęczą jak cymbał brzmiący na portalach internetowych – niepochwalonych

Tęskno mi, Panie.

Do kraju bez światło-cienia, do tych co mają tak za tak, nie za nie, gdzie prawdziwość rzeczy elektryzuje, przenika do szpiku pamięci nigdy nie zatartej, zawsze bolesnej jak katolicka wiara

Tęskno mi, Panie.

Gdzie uśmiech na dzień dobry jest jedynie snem dziecka nieświadomego jeszcze, jak szary a jednocześnie tandetnie pstry (od reklam leków na hemoroidy, zaparcia, kaszel, impotencję i złogi, na martwicę, stwardnienie serc i mózgów, głupotę i zawiść, na nietolerancję, na kościół, na pedofilię, na przemoc w rodzinie, na patriarchat, na homoseksualizm, na gender) jest ten kraj

Tęskno mi, Panie.

Do kraju, w którym mówi się w języku najtrudniejszym na świecie, bo składającym się z samych ciężkich słów na literę K

Tęskno mi, Panie.

Do kraju prób i błędów, właściwie samych błędów

Tęskno mi, Panie.

Do zastawionego stołu, do tej Matki Boskiej wszystkich wędrowców, nieproszonych, niespodziewanych gości, do pustego talerza przy wigilijnym stole, do rodzinnych najazdów, do niekończących się odwiedzin;

Do cudu niewyczerpanej lodówki mimo kryzysu, mimo zaborów, mimo wojny, mimo wystawienia środkowego palca polskim lotnikom po bitwie o Anglię, mimo komuny, mimo niskiej renty, mimo kredytu, mimo pensji poniżej średniej krajowej, która jest ułamkiem pensji najniższej krajowej w Europie;

Dokąd będzie się wracało jak na skrzydłach samolotu pełnego ogorzałych wyniszczonych i podchmielonych rodaków, którzy w milczeniu przeżuwają kolejne upokorzenie, upokorzenie jak kamień w zębach, od:

Niemców

Anglików

Francuzów

Norwegów

Holendrów

Irlandczyków

I diabli wiedzą kogo jeszcze, bo diabli wiedzą gdzie jeszcze na tym świecie zarabia się lepiej niż w tym kraju, do którego

Tęskno mi, Panie.

Do uścisków i przytuleń, do pocałunków, do płaczu i rechotu, do wzniosłych wyznań, do wiecznych zerwań i powrotów, do: „Boże, jak ona mnie wkurwia, a nadal ją kocham!”

Tęskno mi, Panie.

Do wujków, ciotek, babć, dziadków, sióstr, braci, kuzynów, koleżanek, kolegów, przyjaciół i wrogów;

Do wieczornych wypadów po sól do sąsiada;

Do jeziora kortowskiego;

Do ogniska na poligonie;

Do tych łąk zielonych ;

Do ogórków kiszonych;

Do piwa na plaży;

Do nocnych powrotów;

Do słonecznych poranków;

Do miłości;

Do domu

Tęskno mi, Panie…

—————————————————————————————–

…*Prezesie, Pośle, Senatorze, Generale, Dyrektorze, Profesorze, Sędzio, Prezydencie, Ekscelencjo (niepotrzebne skreślić).

10918020-polska-flaga-malowana-na-stary-ceglany-mur