Tagged: PiS

To państwo jest nasze

Nazywanie spermy „dziećmi nienarodzonymi”.

Lekarze skazujące zgwałconą kobietę na dożywotni koszmar.

Pomysły obcięcia finansowania oddziałów dla noworodków.

Demontaż szkół.

Likwidacja szpitali.

Dyskryminacja kobiet.

Próby wprowadzenia ustawy o całkowitym zakazie aborcji.

Wypowiedzenie konwencji o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Likwidacja opieki okołoporodowej.

Brak finansowania Niebieskiej Linii.

Wycofanie antykoncepcji awaryjnej.

Bezprawie.

To się dzieje tu. W NASZYM kraju. Bo to państwo jest NASZE. Nie, nie jednego człowieka. Nie jednej partii. Nasze.

W piątek o 10.00 będę uczestniczyć w debacie ICH ZAKAZY, NASZE PRAWO zorganizowanej przez Koalicję Mam Prawo. Debata odbędzie się w budynku Sejmu RP.

Nie oddamy Polski.

#topanstwojestnasze

SONY DSC

 

Najwyższa wartość

Działanie EllaOne polega na zahamowaniu produkcji luteiny, co wstrzymuje owulację. Jedyną stratą po zażyciu pigułki są więc rozczarowane plemniki. Zmarnowana sperma

plama-krocze-1-e1439027348942

W ustawie o planowaniu rodziny z 1993 roku są trzy zapisy o wyjątkach w zakazie przerywania ciąży. Wśród tych wyjątków jest możliwość terminacji ciąży powstałej na skutek czynu zabronionego, czyli gwałtu. Ten zapis w ustawie jest teoretyczny, bo według projektu ograniczającego dostęp do pigułki EllaOne oraz wyznania ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła – kobieta zgwałcona nie może nawet liczyć na antykoncepcję awaryjną.

Dlaczego?

Działanie EllaOne polega na  zahamowaniu produkcji luteiny i wstrzymaniu owulacji. Jedyną stratą po zażyciu pigułki są więc rozczarowane plemniki. Tak, to właśnie ta wartość, dla której sumienie ministra zdrowia nie pozwala pomóc zgwałconej kobiecie. Sperma gwałciciela.

Tymczasem ustawa z 1993 roku – wciąż obowiązująca! – pozwala nie tylko na antykoncepcję, pozwala w tym przypadku nawet na aborcję. Rząd stanowi Prawo i Sprawiedliwość, więc jak sama nazwa wskazuje – powinien zrobić jakiś sprawiedliwy porządek w tym niekonsekwentnym prawie. Spodziewam się rychłej zmiany. Inna rzecz, że logika przeprowadzania zmian przez ten rząd jest zdumiewająca. Drzewa leczone są wycinką, gimnazja likwidacją, trybunał demontażem, przemoc uciszaniem, protest zakazem zgromadzeń.

Dlatego problem zgwałconych kobiet, którym minister zdrowia odmawia legalnej pomocy lekarskiej, może być rozwiązany w równie zaskakujący sposób. Czy zostanie usunięty wyjątek o gwałcie z ustawy antyaborcyjnej? Po co? Rząd nie lubi czarnych marszów. A więc? To proste. Wystarczy zalegalizować gwałt. I po problemie.

500 plus czy krzyż?

Jacek z Małgosią mają mieszkanie w Gdańsku i dom na Kaszubach. Ich wpływy z pisowskiego programu to dodatkowe 12 tysięcy zł rocznie. Marta jest samotną matką, mieszka na stancji. Nie dostanie nic

ciaza-17886169

Ewa z Markiem żyją w willowej dzielnicy Warszawy, ich dom ma trzy kondygnacje i ogród. Mają dwoje dzieci. Dziećmi, gotowaniem i sprzątaniem zajmuje się Niania, bo oboje są aktywni zawodowo. Marek jest dyrektorem w dużej firmie elektronicznej. Ewa zarządza redakcją ważnego wydawnictwa. Ostatnio byli w Izraelu na wakacjach, wcześniej zwiedzili kurorty Włoch, Grecji i Wysp Kanaryjskich. Co miesiąc pobierają dodatkowe 500 zł z programu 500 +.

Marzena z Grześkiem kupili właśnie samochód za sto tysięcy. Zawsze lubili żyć „na bogato”. Niedawno wrócili z Tajlandii. Uprawiają drogie sporty, lubią dobry alkohol i wystawne przyjęcia. Mają dom z ogrodem. Śmieją się z polityki 500+, ale korzystają, bo czemu nie?

To samo mówią Jacek z Małgosią. Mają trójkę dzieci, dlatego ich wpływy z pisowskiego programu wynoszą 12 tysięcy zł. rocznie. Wakacje? Byli w Chinach, teraz wybierają się do Indii. Stać ich. Są posiadaczami mieszkania w Gdańsku i domu na Kaszubach.

Marta ma stancję w Olsztynie. Mąż ją zostawił niedługo potem, jak na świecie pojawił się Kuba. Nie płaci alimentów. Marta pracowała już jako sprzątaczka w Anglii i Norwegii. Mimo że ma wyższe wykształcenie, jest nauczycielką, nie może zarobić na mieszkanie. Prawdę mówiąc, ledwo wiąże koniec z końcem. Próbowała otworzyć własną działalność, ale wykończył ją ZUS. Brała kredyty, bo nie chciała się poddać, więc ma teraz jeszcze długi na głowie. Kuba bardzo chciałby wyjechać na obóz narciarski. Może mógłby, gdyby Marta dostała 500+? Niestety. Samotna matka z tych plusów ma tylko krzyż.

Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje. A miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje. Dziś dostałby od rządu  61 tysięcy złotych miesięcznie.  Ojciec Tadeusz w myśl tej zasady, właśnie zgarnął 3 miliony.

Marta nic.


Imiona niektórych bohaterów zostały zmienione

Dzieci zapomniane przez Boga

Skoro Bóg był tak drobiazgowy w Dekalogu, że pamiętał o nakazie dygania do kościoła czy o zakazie igraszek na boku, to dlaczego nie wspomniał o tym, jak traktować dzieci?! 

3

Dziecko ma czcić ojca i matkę. Nawet kiedy oboje wracają na ostrej bombie w środku nocy i krzyczą od progu coś, co się do druku nie nadaje. Nawet jak szantażują, obwiniają, wyśmiewają, kpią. Nawet jak biją. Nawet jak zdradzają. Nawet jak porzucą. (fot. miastojaslo.pl)

Od najmłodszych lat, od kiedy wykiełkowała we mnie jako taka świadomość i zaczęłam chłonąć mądrości naszej niezwykle „dorosłej” kultury, zachodziłam w głowę nad pewną sprawą. Otóż skoro Bóg  podał nam kodeks moralny w 10. przykazaniach, a w tym kodeksie był tak drobiazgowy, że nie zapomniał o zastrzeżeniu sobie wyłączności i licencji na swoje imię, nie zapomniał o nakazie dygania co niedzielę do świątyni, nie zapomniał nawet o zakazaniu igraszek na boku, czy plecenia dubów smalonych o sąsiadce z naprzeciwka – to dlaczego na – nomen omen – Boga, nie wspomniał o tym, jak traktować dzieci?!

Dziecko, owszem, ma zadanie czcić ojca swego i matkę swoją. Czcić, nawet kiedy oboje wracają na ostrej bombie w środku nocy i krzyczą od progu coś, co się do druku nie nadaje. Nawet jak kanapek do szkoły nie robią, śniadania nie robią, odłogiem leżą i karzą za nic. Nawet jak szantażują, obwiniają, wyśmiewają, kpią. Nawet jak biją. Nawet jak zrzucają na dziecko obowiązki, które do nich należą. Nawet jak odstawią ostrą bibę z dozwolonymi od lat osiemnastu ekscesami. Nawet jak nie chronią. Nawet jak zdradzają. Nawet jak porzucą. Czcij. Tak mówi Bóg.

I nie ma słowa, na które by się skrzywdzony, a już uświadomiony malec mógł wobec bigoteryjnych rodziców powołać. Nic. Jakby dzieci nie istniały, jakby nie były istotami ludzkimi. A może dziecko to nie człowiek? Może nic nikogo nie obchodzi? Może pojawia się na tym świecie niczym piesek, bez duszy, bez praw, bez szacunku, jakaś część wnętrza kobiety, która przecież według tej narracji, również człowiekiem nie jest? Bo kimże jest? Czy Bóg się do niej zwraca? Czy jest tego zwracania się godna? Nie. Żona, kobieta nie jest tu odbiorcą bożego komunikatu. Cały dekalog kierowany jest do mężczyzny, kobieta jest gdzieś tam obok jakiejś rzeczy. Której nie należy pożądać. No, ale jest. Czymś tam, nie podmiotem, ale jakimś elementem, którego należy pilnować.

Dziecka nie ma wcale. Do niego nie ma stosunku. Bóg, Mojżesz, czy jacyś inni nawiedzeni twórcy, nie raczyli o nim wspomnieć. Dziecko nie jest więc istotną sprawą w naszej kulturze. O płodzie nawet nie wspomnę. Jedyna, która spędza sen z powiek Kościoła, to kobieta. A więc ta polityczno-kościelna krucjata o nienarodzone życie, to wcale nie jest troska o dziecko. Guzik kogokolwiek to dziecko obchodzi. Guzik obchodzi ich płód, czy zarodek. Tu chodzi o władzę. Bezlitosną, wręcz krwawą władzę nad tą, co jest zaledwie o punkt wyżej od rzeczy.

Życie?

Według abp. Hosera za czasów PRL-u dokonywano 800 tysięcy aborcji rocznie. Coś musi o tym wiedzieć. Niezależnie jednak od jego fantazji, przyjmuje się, że np. w latach 60-tych przeprowadzono od 300 do 500 tysięcy zabiegów przerwania ciąży. To kto tego dokonywał? Opowiedzcie nam, świątobliwe matrony, obrończyni życia w moherowych beretach i wy, nawróceni lekarze z klauzulą CZYSTEGO sumienia.

1-tydzien-ciazy-zdjecia-ciazy-zaplodnienie-article_v-8009

1

6-tydzien-ciazy-zdjecia-ciazy-zdjecia-plodu-article_v-8047

2

kobieta

3

1. Nie to nie liść, to CZŁOWIEK

2. Nie, to nie krewetka, to CZŁOWIEK

3. Nie, to nie człowiek, to tylko KOBIETA.

Pilne! Reforma oświaty zmienia pojęcie liczb!

Liczby nie są już żadnymi stałymi, dlatego według nowej reformy 35 procent to większość, dwoje dzieci to jedno dziecko, a zadłużenie nie oznacza minusa tylko PLUS. Każdemu, kto uważa, że to jest wydaje się zawiłe, po prostu brakuje wiary!

raczkowski_marek

Marek Raczkowski

Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska zapowiada Dobrą Zmianę pod hasłem reformy oświatowej. W przyszłym roku ruszą pierwsze roczniki poddane nowym zasadom. Znikną gimnazja, wrócą ośmioletnie podstawówki i czteroletnie licea. Ale już dziś wdrażane są nowe zasady w programach nauczania. Pierwsza zmiana jest rewolucyjna. Dotyczy matematyki, która wydawała się do tej pory nienaruszalna.

Otóż według nowego programu zmieniają się na przykład zasady liczenia wartości procentowych. 50 % to nie już jest połowa, a całość to nie 100 %. Co zatem stanowi całość? Dużo poniżej 50 %. Jak to możliwe? To proste. Wystarczy posłuchać wypowiedzi polityków nowej władzy, aby przekonać się, jak bardzo zmieniają się w Polsce nauki ścisłe:

  • Cała Polska popiera nową władzę.
  • Mamy poparcie większości Polaków.
  • Tak chce SUWEREN.

Poparcie dla partii rządzącej od miesięcy oscyluje w okolicach 35%. I taka liczba stała się obecnie większością, a podczas bardziej porywczych przemówień – całością!

Liczby nie są żadnymi stałymi, nie oznaczają tego, co oznaczały wcześniej, na przykład za tej bandyckiej Platformy, dlatego każde dziecko to dopiero drugie dziecko, dwoje dzieci to nie żadne dwoje dzieci, tylko jedno, a zadłużenie nie oznacza minusa tylko PLUS. Zawiłe? Skąd! Każdemu, komu wydaje się ta logika zbyt skomplikowana, po prostu brakuje wiary.

Reforma oświatowa niesie ogromną nadzieję, zwłaszcza dla uczniów opornych na matematykę. Nieoficjalnie wiadomo, że liczby stały się pojęciami absolutnie abstrakcyjnymi, powstającymi  jak ryby z pustych sieci i miliony dla księdza dyrektora z wyschniętej studni budżetu.


Ta informacja nie pochodzi z ASZDziennik i nie została zmyślona.