Tagged: Natalia Przybysz

Martwa bohaterka pana redaktora

Dramatyczne wyznanie Jastrzębowskiego o Superbohaterce wraz z publikacjami słów o skrobaniu i lewaczkach na Twitterze „zaorało” nas do szczętu. Potwornie rozpaczamy, że nic nas z nim nie łączy!

Gdańsk, październik 2016 r.

Kapituła konkursu Superbohaterki Wysokich Obcasów 2016. przyznała nagrodę Natalii Przybysz. Konkretnie za odwagę i przełamanie milczenia o zjawisku aborcji, które dotyczy blisko pięciu milionów (milczących, bo – jak pokazuje przypadek Natalii: napiętnowanych) kobiet w Polsce.

Co ciekawe, nagroda Czytelniczek WO również powędrowała do piosenkarki. Zupełnie innego zdania jest jednak niejaki Sławomir Jastrzębski. Sławomir Jastrzębowski pełen oburzenia po werdykcie grzmi, że NIC go z nami nie łączy. Z nami, czyli – jak mniemam – kobietami, feministkami z Wysokich Obcasów. NIC! Powtarzam: NIC! On powtarza: NIC!

Straszna szkoda.

A myślałam, że łączy. To znaczy, nie myślałam tak wcale, bo do dzisiaj nawet nie wiedziałam, że niejaki Jastrzębowski w ogóle istnieje. Niemniej, o ile ktoś istnieje i należy do gatunku ludzkiego, to ma jakieś wspólne z innymi ludźmi, nawet jeśli jest mężczyzną. Tak myślałam. Błąd. Bo Jastrzębowski nie ma. NIC!

Jego dramatyczne wyznanie na Super Ekspresie wraz z obfitą publikacją szyderstw i obrazy na Twitterze niesie ze sobą pewnego rodzaju rozczarowanie. Jakoby redaktor nie miał innych zajęć, poza wojną z jakimś wrogiem ( z Czerskiej) i „lewaczkami”. Dużo tam słów o skrobaniu i psach. Strasznie nas to „zaorało”. Okrutnie żałujemy, że nic nas z nim nie łączy. Nie wiem, jak się redakcja GW pozbiera po jego wyznaniach. Będzie to potężny cios. Kto, jak kto, ale Jastrzębowski?! Niepowetowana strata.

Każda z nas, każdy z nas (bo w kapitule konkursu Superbohaterka WO zasiadali także mężczyźni, ściśle: Bartosz Hojka, prezes zarządu Agora S.A., Borys Lankosz, reżyser filmowy oraz Jerzy Wójcik, wicenaczelny Gazety Wyborczej) pocieszał się dotąd cechami wspólnymi z panem Sławomirem. Kto prześledził jego karierę i tytuły, w których redaktor pracował – marzył o choćby promilu czegoś wspólnego. No nie wiem, niechby to było cokolwiek.  Wierszówka w Super Expresie! Błagam! Kariera w gazecie, która bezprawnie pokazuje zdjęcie umierającego Wojciech Młynarskiego? Bajka. Jednak nie ma szans.

Inna rzecz, zawsze to facet. Od dawna dopatruje się cech wspólnych kobiety i faceta, ostatnio głównie w temacie (sic!) ciąży. Pan redaktor odkrył, że zupełnie się różni od nas, tak bardzo się różni, że „NIC!, NIC!”. Dlatego decyduje, co kobiety mają robić ze swoimi brzuchami, w wyniku czego ON może przyznać nagrodę lub nie. Owszem, nie ma z nami nic wspólnego, nigdy nie był w ciąży, nigdy nie będzie, zna się doskonale. Alfa i Omega moralności gromi laureatkę za wygodnictwo i lenistwo (?!). Dla niego super bohaterka to ta kobieta, która nie śpi po nocach opiekując się potomstwem, taka, co samotnie wychowuje dwójkę, trójkę, czwórkę dzieci, a przede wszystkim ta, co… BEZ WAHANIA odda życie. O. Taki maleńkie kryterium konkursu pana redaktora. Która chętna?

Chcemy wolnego wyboru! Ale nie całkiem…

Kurwa mać! Kobiety! Zdecydujmy, o co nam chodzi, czy ktoś ma rozporządzać naszym ciałem i czy chcemy, aby każdy Polak miał prawo osądzać nasze wybory! Nie stawajmy w rzędzie z tymi, którzy uzurpują sobie prawo do osądzania, do rozgrzeszania i potępiania, ważąc argumenty, jak bardzo jesteśmy WINNE. Bo zawsze będziemy!

????????????????????????????????????

fot. Marek Ryćko/Gdańsk

Polska jest krajem wybranym. To tu narodził się Bóg, stąd pochodzi jego Matka i Jan Paweł II. Ludzie urodzeni w Polsce są więc pomazańcami bożymi, dlatego każdy co żyw rwie się do roboty nad potępianiem, albo rozgrzeszaniem innych. Roboty mamy huk. Od świtu do nocy każdy Polak dźwiga obowiązek przeprowadzenia osobistego Sądu Ostatecznego nad tysiącem dusz. Mało tego. Bo żeby tylko sam sąd! Żeby tylko proces. To by się raz dwa potępiło jak leci i cześć. Można jeszcze się p trochę oburzać wieczorem, że jak tak można i pójść spokojnie spać. Ale obowiązek osądzania piętrzy obowiązek kolejny i to obowiązek kluczowy! Należy swój wyrok ogłosić światu! Niech wie! To ważne! Czy ktoś postąpił słusznie, czy źle, czy jest święty, czy podły, czy zasłużył na łaskę, czy na powolne męczarnie, czy jego dzieci mają być dumne, czy czeznąć ze wstydu w szkolnych ławkach? Cały kraj drży od tych wieści, świat ich wyczekuje! Bo przecież każdego OSOBIŚCIE obchodzi czyjś grzech. GRZECH! Rzecz z pierwszych stron gazet, brukowy młyn, siła prawicy, Kościoła i rządu. Siła każdego Polaka, każdej Polki, którzy od otwarcia powiek pędzą rozgrzeszać, albo NIE. Raczej NIE. Chyba że to ktoś kościelny, to tak. Proboszczowy na luzie TAK. Pedofilia? No trudno. Zresztą to pewnie dzieciaka wina. Dr. Chazanowi? Luz. 500 skrobanek? Nie czepiajcie się. Przecież ŻAŁUJE. Jak ktoś żałuje, to jednak Polak daje mu szansę. Gorzej, jak nie żałuje. Nie żałujesz? Kurwa, szmata, giń. Nie żałujesz Natalio? My cię urządzimy. Tak cię urządzimy za tego DZIDZIUSIA, co jeszcze nawet mózgu nie miał i nic nie czuł i wyglądał jak krewetka, bo nawet jeszcze nie jak żelek Haribo, tak cię urządzimy, że twoje narodzone dzieci, co już mają mózg i czują wszystko, będą miały piekło na tej Ziemi. My. Polacy. Polki. Pomazańcy Boży.

Kobiety. Strażniczki patriarchatu, kościelnego porządku. Wyszły na ulicę, żeby walczyć o wybór. Każdy chce mieć wybór, zwłaszcza gdy jest prawie Bogiem. Ale prawie Bóg ma przecież obowiązek potępić kogoś, kto wyboru dokonał. Musi wypunktować niegodziwość powodów, które do WOLNEGO wyboru kogoś skłoniły.

Zapytałam wczoraj kobiety, co by zrobiły, gdyby obecna ustawa antyaborcyjna jednak została zaostrzona? Usłyszałam potężny sprzeciw i ryk syren. Tylko że obecna ustawa to fikcja. Nie ma możliwości przeprowadzenia legalnej aborcji w Polsce. W szpitalach stanął mur pod tytułem „klauzula sumienia”. Kobieta w ciąży bez względu na powód może pożegnać się z własnym prawem. Tak jest i to od dawna. Czarny Protest został wykpiony, a my dałyśmy się wkręcić. Bo walcząc o wycofanie projektu radykalizacji ustawy, pokazałyśmy, że wierzymy w tę fikcję. To bujda na resorach, drogie panie. Martwe prawo, z którego śmieje się cała prawica widząc, jak się dziś miotamy, nie wiedząc do końca, o co nam chodzi. Bo o co nam właściwie chodzi? O wolność? Solidarność? – Nie o taki wybór walczyłyśmy! – wołają członkinie Czarnego Protestu, nawiązując do wyznania Natalii Przybysz. A o jaki? Jaki jest wolny wybór, gdy nie jest wolnym wyborem?

Wczoraj dość dużo energii i czasu na Czarnym Proteście w Gdańsku zostało poświęcone kwestii logo Solidarności, komu wolno, komu nie wolno go używać. No i że jest źle. Tak ogólnie, bo kobiety mają gorzej. Że nie ma edukacji seksualnej. I znów że logo.

Kurwa mać! Kobiety! Obudźmy się, bo nic z tego nie będzie! Zdecydujmy, o co nam chodzi, czy ktoś ma rozporządzać naszym ciałem i czy chcemy, aby każdy Polak miał prawo osądzać nasze wybory! Przestańmy pieprzyć, że nie takie argumenty, nie o to chodzi, nie o mieszkanie, nie o półki, nie o  tamto, nie o sramto! Nie stawajmy w rzędzie z tymi, którzy uzurpują sobie prawo do osądzania nas, do rozgrzeszania i potępiania, ważąc argumenty, jak bardzo jesteśmy WINNE. Bo zawsze będziemy!

Chcemy wolnego wyboru? Jesteśmy solidarne? Walczymy o siebie? Wybór (jeszcze) należy do nas.

Natalia i pięć milionów kobiet*

Kamienowanie Natalii Przybysz powinno trafić do biblijnych przypowieści o miłości chrześcijańskiej. Kto nie miał aborcji? Kto nie zostawił ciężarnej partnerki? Kto nie pożyczył kumpeli pieniędzy na zabieg? Kto nie dał telefonu do lekarza? Niech rzuci kamieniem

270452_1884636911635_2775895_n

Nazywam się Sylwia Kubryńska. Mieszkam w kraju z pięcioma milionami kobiet, które dokonały aborcji*. Są wszędzie. W rodzinach, na uczelniach, w pracy, wśród przyjaciółek, znajomych, artystek. Z tych pięciu milionów tylko dwie się do tego przyznały. Jedna z nich już nie żyje. Druga nazywa się Natalia Przybysz. W ciągu dwóch dni legł na niej narodowy gniew za wszelkie pobudki sumień w pozostałych 4 999 998 kobietach.

Te kobiety, które usunęły ciążę, z kimś tę ciążę miały. Biorąc pod uwagę biologię, za ich „skrobanki” odpowiadają też mężczyźni – to kolejne 5 milionów WINNYCH. No i lekarze. Ile ich było? Ktoś pamięta? Ktoś może pamięta też, z jakich powodów były te decyzje? Czy to w ogóle powinno kogoś obchodzić? No jasne, i to jak! Każdy ma przecież bardzo dużo do powiedzenia, czy powód był wystarczający, bo jaki by nie był, to jednak, zważmy – nigdy nie jest wystarczający, dopóki nas to nie dotyczy.

Kamienowanie Natalii powinno trafić do biblijnych przypowieści o miłości chrześcijańskiej. Kto nie miał aborcji? Niech rzuci kamieniem. Kto nie uczestniczył w decyzji o aborcji? Niech rzuci kamieniem. Kto nie zostawił ciężarnej partnerki? Niech rzuci kamieniem. Kto jej nie pomógł w biedzie? Niech rzuci kamieniem. Kto nie pożyczył kumpeli na zabieg? Niech rzuci kamieniem. Kto nie namówił córki, siostry, krewnej? Niech rzuci kamieniem. Kto nie dał telefonu do lekarza? Niech rzuci kamieniem.

Niech rzuci kamieniem, skoro już musi, bo tylko tak potrafi wyrazić swoją wiarę w Boga. Niestety, będzie musiał rzucić też w mamę, tatę, wujka, ciocię, babcię, dziadka, w siostrę i szwagra. Będzie musiał ukamienować 10 milionów Polaków. Albo niech spierdala.

*  Raport CBOS 2013 r. Doświadczenia aborcyjne Polek. W ciągu całego życia ciążę przerwała, z dużym prawdopodobieństwem, nie mniej niż co czwarta, ale też nie więcej niż co trzecia dorosła Polka. W skali całego społeczeństwa daje to od 4,1 do 5,8 mln kobiet. 


W poniedziałek 2 Czarny Protest na ulicach Polski. Obecność obowiązkowa. Będę przemawiać. A jestem naprawdę wściekła.