Tagged: Jerzy Owsiak

O dwóch takich co ukradli Polskę

Jest dwóch braci. Jeden ma telewizję, drugi gazetę. Reprezentują dwie skrajności. Przypadek?

Szósta rano. Nie śpię od trzech godzin. Nie mogę. To, co się dzieje, nie daje spać. A to Polska właśnie.

Dwa dni temu zmarł tragicznie prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz. Chwilę później Jerzy Owsiak zrezygnował z prowadzenia Orkiestry. Świat się skończył. I znowu zaczął.

Kurwa mać. Ludzie. Bo inaczej chyba się nie da. Czy wy tego nie widzicie? Nie macie świadomości? Nie wiecie, czemu tak się dzieje, czemu dochodzi do tragedii? Niby w tych szkołach czegoś uczą, ale na pewno nie historii. A wystarczy w Wiki sprawdzić, jak to z Polską było. A wystarczy oczy otworzyć, jak to z Polską JEST.

A jest tak, moi drodzy, że jakiś czas temu Polska trafiła w ręce bliźniaków. Taki polityczny folklor, coś jak polityka w krajach afrykańskich – władzę oddaje się braciom. Którzy, a to też można sprawdzić w encyklopedii – mają wyjątkową więź. I sobie biorą kraj. I robią z nim co chcą.

Tak się stało wiele lat temu, do dziś nic się nie zmieniło. I nie mówię tu tylko o bliźniakach, co „ukradli Księżyc”. Nie. Władza to nie tylko polityka. To także media.

Jest dwóch braci. Jeden ma telewizję, drugi gazetę. Reprezentują dwie skrajności. Przypadek? Kto zna życie, wie że nie ma przypadków. Wielce ciekawa to rzecz, gdy dwóch bliźniaków szczuje na siebie cały kraj i zgarnia za to wywalone w kosmos pensje. Skąd wiecie, czy nie spotykają się po robocie i nie śmieją się w kułak, że dzięki ich akrobacjom Polacy skaczą sobie do gardeł? A im bardziej skaczą, tym wyższe pensje. Wszystko zostaje w rodzinie. To co? Nie wesoło? Wesoło i to jak. A im większa tragedia, tym weselej. Wszak jest o czym pierdaczyć przez kolejne miesiące. Jak dobrze ponakręcają to i lata. A mają do tego talent. Na „Smoleńsku” już lecą dekadę. Ciekawe, na ile im Prezydent wystarczy? Bo już widziałam tłita jednego z nich, zapowiada się maraton.

I teraz wy. Bo to od was zależy. To wy decydujecie o tych wywalonych w kosmos pensjach. To wy decydujecie, czy bierzecie udział w tej napierdalance. Bo dopóki bierzecie – jesteście w systemie. Jesteście w systemie, choć wam się zdaje, że z nim walczycie. Walka to też udział. Chcecie być poza systemem? Wyłączcie go. Nie powielajcie. Jeśli ktoś coś durnego pieprznie (a durnych zawsze sporo), to pieprznie. Nie trzeba tego zaraz powtarzać. Lepiej przyjrzeć się temu, co się w sejmie uchwala, niż roznosić ploty. Bo te ploty mają właśnie przesłonić to, co naprawdę ważne. To takie proste. A jednak od lat niepojęte.

Znałam Prezydenta osobiście. Pomógł mi, gdy otwierałam swoją Spółdzielnię Literacką. Dzięki niemu stać mnie było na zapłacenie druku pierwszej książki – kupił na pniu pokaźny nakład dla gdańskich szkół. To był dobry człowiek. Ale jaki by nie był w oczach innych – należy mu się szacunek. To taka uwaga do wszystkich tych „niepokornych”, co mają ogromną potrzebę zaistnienia JAKKOLWIEK i mylą pogardę z anarchią. Punks not dead, pamiętam. Tylko że to było dawno i od tamtej pory warto dorosnąć. Zamiast hasłami, dobrze się życiem zająć. Bo trwa. Nie każdy ma takie szczęście.

Wbrew wszystkiemu, wbrew własnemu wzburzeniu, wbrew własnym słowom sprzed dwóch dni – jestem dumna ze swojego kraju. Jeszcze Polska nie zginęła, póki my myślimy. A przecież musimy myśleć, skoro z tak małego państwa, spośród tylu narodów na tej planecie, w ciągu mojego krótkiego przecież życia już po raz piąty (a ósmy w ogóle!) możemy dostać najbardziej cenioną nagrodę świata. I to za coś, co ma najwyższą wartość. Za ratowanie ludzkiego życia.

Już dzisiaj nie zasnę. Noc zawsze dobiega końca. W Kalendarzu Majów Prezydent Adamowicz jest Niebieską Nocą. Ale po każdej nocy przychodzi dzień. Nie zepsujmy tego.

Inkubator to dzieło szatana

Polecam przeczytanie tekstu do końca przed skomentowaniem

Bóg zajmuje się dawaniem i odbieraniem życia. Nic tu po respiratorach, inkubatorach i pompach insulinowych. Jak Bóg będzie chciał, to człowieka uratuje. A jak nie, to nie

mala


Siostra Młodsza urodziła się w 26. tygodniu i ważyła tyle, co paczka cukru. Diabli podkusili neonatologów, żeby ją wpakować do inkubatora…

Nie róbcie bożka z Owsiaka! Nie dawajcie na Orkiestrę! To nie uchodzi! To grzech! Owsiak w żadnym wypadku nie może być bożkiem, nie może nawet być waszym idolem,  bo ma tę cholerną wadę, że istnieje. Mało że istnieje, to jeszcze zbiera pieniądze na sprzęt do ratowania życia dzieciom. Skandal! Przecież to Bóg daje życie i, co najważniejsze – zabiera! To robota Boga, nikogo innego, a już na pewno nie jakiegoś wyluzowanego Owsiaka, który swoim podżeganiem do ratowania dzieciakom życia niechybnie zwalcza Kościół.

Nie róbcie więc z niego bożka, nie dawajcie kasy na Orkiestrę, nie wasza rola, żeby Boga wyręczać. Weźcie przykład z Krystyny Pawłowicz. Nie dała ani grosza na fundację WOŚP, która zbiera pieniądze na zakup sprzętu ratującego życie. I jest z tego dumna. Pani poseł, szacunek. Jest w tym wielka siła. Być tak zacietrzewionym, żeby widząc dramatyczną sytuację w polskich szpitalach (mam nadzieję, że pani Pawłowicz jako poseł ma tę świadomość) – nie dać grosza na zakup sprzętu medycznego? Swoją drogą, nie dziwota. Bóg zajmuje się dawaniem i odbieraniem życia. To Bóg rozdaje karty. Nic tu po respiratorach, inkubatorach i pompach insulinowych. Nic tu po wyposażaniu SOR-ów. Jak Bóg będzie chciał, to człowieka uratuje. A jak nie, to nie. Szkoda kasy.

Mój syn leżał pod respiratorem dwa dni. Muszę zadzwonić do tego lekarza, który go uratował. Muszę mu wyjaśnić, że cała ta akcja była niepotrzebna. A skoro na respiratorze była naklejka WOŚP – była to akcja niepotrzebna i zła. Wszak Bóg sam ocaliłby życie młodego, jakby tylko chciał. Doktor – zamiast reanimować dzieciaka, mógł spokojnie pójść do domu, a po drodze wyrzucić leki do zsypu. Rurę od respiratora oddać dzieciom (które jeszcze żyją) – niech się w łiju-łiju pobawią.

Siostra Młodsza urodziła się w 26. tygodniu i ważyła tyle, co paczka cukru. Diabli pokusili neonatologów, żeby ją wpakować do inkubatora. Przecież gdyby Bóg chciał, sama by przeżyła. To boska siła rozgrzałaby w jej maleńkich żyłach stężałą od szoku termicznego krew. To nadprzyrodzona moc pchnęłaby niedostępny z powietrza tlen w nierozwinięte jeszcze płuca. To wielka i nieokiełznana dobroć Najwyższego zagrałaby na jej małym, wielkości kostki od gitary  sercu, melodię życia.

Albo i nie. Kto Go tam wie. Może i nie. Trzeba by i to z pokorą przyjąć. Ten cudowny człowiek, jaką jest obecnie moja siostra fruwałby teraz nad nami jak obłok. Jeszcze jeden Aniołek. Czyż to nie słodkie? Pani poseł Pawłowicz dla takich Aniołków – dzieci nienarodzonych i nieżyjących – ma sporo sentymentu. Czemu nie zasłużyły sobie nań te, co już są na świecie?

—————————————————————————–

Kto ma sentyment także dla dzieci żyjących, może wziąć udział w licytacji mojej książki dla WOŚP (aby zalicytować, należy kliknąć w obrazek)

dedykacja

last_minute_m