Dzień Matki

Rano wstaję wcześnie, a i tak za późno, ze wszystkim za późno, ze wszystkim do tyłu, ile by się nie robiło, zawsze stos…
100-najwazniejszych-zdjec-swiata.-matka-tulaczka
fot. Dorothea Lange
– Panie Boże, jestem matką, to strasznie trudne, wszyscy mnie wokół oceniają, krytykują, pilnują każdego kroku. Znikąd pomocy, tylko same uwagi. Matka mnie ocenia, ciotka krytykuje, teściowa wiesza na mnie psy. Jedna mówi, że mam dokarmiać, inna, że nie wolno. Zupki trzeć z marchewką, albo dawać koper. Prasować ubranka, każde z osobna, bo bakterie.
Wczoraj wywiadówka, dziś jelitówka. Nie wiem, w co ręce włożyć, szłam z dzieckiem na ręku, przewróciłam się, nikt nie pomógł wstać. W tramwaju wszyscy klną, dzieciak słyszy, a ja się boję im zwrócić uwagę. Nikt nigdy nie zwraca, a co dopiero matka z dzieckiem. Wystarczy, że oczami przewracają, jak dziecko zapłacze. Nawet jak się wydziera, to i tak nic nie mogę zrobić, nakarmić nie wolno, bo kierowca wyrzuci, bo piersi na wierzchu.
Do lekarza kolejka na trzy godziny, w pracy krzywo patrzą, że znów na zwolnieniu. Mówią, że jestem gruba, że już nie taka ładna. Muszę schudnąć, więc zasuwam wieczorami na bieżni i tracę przytomność. Biegam z wózkiem i nosidełkiem na rolkach, wszystko mnie boli, chyba mam żylaki. Nic już nie jem, bo skaza białkowa i ten cellulit, włosy mi wypadają. Nie chcę być gruba.
Chciałabym robić zdjęcia, malować, coś zrobić dla siebie, ale nie mam czasu.
W dzienniczku uwagi, nauczycielka zadaje dzieciakowi zadania do domu, tyle że muszę trzy godziny z nim siedzieć, a drugi dzieciak się drze. Jak coś złego, to zawsze mówią, że matka nie dopilnowała. Nikt nigdy nie mówi, że ojciec nie dopilnował.
Rano wstaję wcześnie, a i tak za późno, ze wszystkim za późno, ze wszystkim do tyłu, ile by się nie robiło, zawsze stos.
Lekarka mówi, że to depresja, muszę brać leki, bo zrobię coś złego. Nie chcę robić nic złego.
W zeszłym tygodniu trzasnął mi kręgosłup, nie mogłam wstać, ale wstałam…
Czy mógłbyś mi jakoś ulżyć?
– Spierdalaj.

Matka Polka pokalana

Ktokolwiek stworzył ten świat, musi być w szoku widząc gatunek, który osobnikom z założenia żyjącym w celibacie wypłaca dwa miliardy rocznie, a samotnym matkom 77 złotych na dziecko

Jeszcze Polska nie zginęła, póki się rodzimy. Póki one rodzą. Wśród opryskliwych pielęgniarek i burkliwych lekarzy, upokorzone, z ogolonymi łonami, z przyklejonymi do brzuchów kardiotokografami, unieruchomione z bólu, wbijające sobie ze strachu paznokcie w dłonie, zlekceważone bohaterki wszech czasów. Przedstawicielki jedynego gatunku na świecie, dla którego własne przetrwanie stanowi dalszy plan.

Matki.

Niezgrabne, roztargnione, z mlekiem w cyckach, z rozczochraną spoconą głową, nieprzytomne z bólu, wydzierające się na pół miasta, aż się ludzie śmieją. Kwoki, mleczarnie, chodzące inkubatory. Grube bele, dupy szafy. Kłopotliwe w pracy, na urlopach macierzyńskich, na chorobowych, bezużyteczne, niewpasowane, z tym swoim inwentarzem nigdzie nie zapraszane. Z tą hałastrą męczące. Roszczeniowe „wózkowe”, bezczelnie pchające swoje wielkie niewygodne dupska w ten nasz zgrabny, fotoszopowy, ultranowoczesny świat.

One się nie ubierają w mundury, nie bawią się wojnę. Sztandarami nie machają. Ojczyzny naszej pól krwią nie roszą. Nie walczą. W powstaniach nie giną. Ich blizny nie pochodzą z przegranych powstań, ich blizny to świadectwo wygranej. Im nikt nie przyznaje orderów na uroczystościach, rocznicach wybuchu wojny, przegrania powstania, przewrotu, przeskakiwania przez płot, wyzwolenia, obalenia, podpisania i świadectw patriotyzmu. Ale to one w bólu wydawały na świat kolejne pokolenia, w schronach, w obozach, w domach, na obskurnych porodówkach, w przepełnionych szpitalach, w trudnych czasach kryzysu, stanu wojennego, internowania i mleka na kartki. To dzięki nim jesteśmy.

Tej logiki ludzkość nie potrafi pojąć. To prawda zbyt ciężka, jakby się „dwa razy dwa” tak skomplikowało, że żaden mózg na świecie tej zasady rozwiązać nie może. Ludzie latają w kosmos, obliczają dwusetne miejsce po przecinku liczby pi, a fundamentalnej oczywistości o zachowaniu gatunku nie potrafią zrozumieć. I wmawiają tym, od których zachowanie gatunku zależy, że ich rola jest DRUGORZĘDNA. Że jeszcze muszą bardzo się starać, żeby oprócz tej DRUGORZĘDNEJ roli, spełnić setki innych ról.

Więc one, Matki, wymagają od siebie cudów, że nie tylko wydadzą na świat potomstwo, nie tylko będą dbać, karmić, chronić, sprzątać, zarabiać, całe swoje życie poświęcą, ale jeszcze się odchudzą, jeszcze się wypindrzą, jeszcze się wyświęcą, jeszcze będą skakać wokół męża i całej jego rodziny, ze zszytym tyłkiem po porodzie będą smażyć kotlety, gdy przyjdzie obejrzeć wnuka. One się muszą podobać, rozstępy usuwać, wagę zrzucać, cellulit leczyć. Żeby tylko nie psuć humorów, żeby innym było miło, żeby nie przeszkadzało, że się po dziecku „rozlazły”, że karmią piersią w sklepie, że przewijają w knajpie. Muszą być grzeczne, fajne, gładkie, szczupłe, uśmiechnięte i święte.

Ktokolwiek stworzył ten świat, musi być w szoku widząc gatunek, który osobnikom z założenia żyjącym w celibacie wypłaca dwa miliardy rocznie, a samotnym matkom 77 złotych na dziecko. Ktokolwiek stworzył ten świat, umiera ze śmiechu słysząc, kogo ten gatunek prosi o pozwolenie na in vitro, żeby móc się rozmnażać. Gdyby zwierzęta, te wszystkie królowe matki w swoich ulach dowiedziały się, kto dyktuje warunki w naszym świecie – postukałyby się swoimi odnóżami w głowę. Bo w ich ulu nie ma miejsca na taki absurd.

Może zamiast religii w szkołach, powinno się po prostu puszczać filmy przyrodnicze? Może dzięki temu ludzie pojmą, kim w naturze jest Matka? Może wtedy zostawią ją w spokoju? Uszanują? Zaufają jej mądrości, jej instynktom? Może nie będą kontrolować jej sumienia? Nie będą pouczać? Zejdą z jej głowy, wyjdą z macicy? Pozwolą o sobie decydować? Nie będą stać na straży moralności, przestaną nakazywać, zabraniać, moralizować?

Może wtedy skończy się odwieczny szantaż historią o dziewicy, której anioł zwiastował ciążę. Ten paradoks matki niepokalanej, służebnicy PAŃSKIEJ, kobiety nieskończenie pokornej. Ta cwana presja wymyślona przez tych, którzy ze strachu przed wyrzuceniem z ula, odwrócili porządek świata. Może wreszcie zrozumiemy, dzięki komu przetrwaliśmy. Czy dzięki wojnom, które nas zabijają? Czy dzięki powstaniom, które przegrywamy? Czy dzięki polityce, z którą sobie nie radzimy? Czy dzięki Bogu, którego nikt nie widział?

Czy dzięki Matce.

100-najwazniejszych-zdjec-swiata.-matka-tulaczka
fot. Dorothea Lange

————————————————————————————-

Tekst jest fragmentem książki „Kobieta dość doskonała”. Książka wyjdzie drukiem 7 października 2015.

Kobieta_okladka wstepna kopia