Schowaj piersi, pokaż cycki!

Kultura każe ukrywać karmiące piersi, choć cycki w reklamach prezentuje się na dziesięciometrowych afiszach

reklama-perfum-tom-ford-for-men

Pisałam już kiedyś, że cycki należą do facetów . Rzecz mało odkrywcza, choć dla mnie trochę niepokojąca, zwłaszcza że sama jestem kobietą, posiadam cycki – ergo: jestem w sprawę uwikłana. Głupio, sami przyznajcie, taszczyć całe życie coś co w ogóle nie jest moje. Ale, ale. Taszczenie czegoś, co do nas nie należy i o czym nie decydujemy jest psim obowiązkiem kobiet i nikt tu Ameryki nie odkrywa. Tym bardziej nie ma co się dziwić, gdy ochroniarz galerii handlowej wyrzuca z miejsca publicznego kobietę karmiącą piersią swoje dziecko, bo mu się ten widok nie podoba.

Pod tekstem w Gazecie Wyborczej opisującym zdarzenie większość komentatorów staje za ochroniarzem murem. Ochroniarza popierają zarówno mężczyźni jak i kobiety. Mężczyźni, którzy połętając się na co dzień po galeriach handlowych potykają się o najróżniejszego formatu reklamy z roznegliżowanymi modelkami; ci sami, którzy na co dzień w każdej odsłonie pierwszego lepszego portalu informacyjnego zalewani są golizną w przeróżnym wydaniu; wreszcie ci, co wieszają w warsztatach samochodowych (ostatnio widziałam też w biurze drukarni) kalendarze z gołymi cyckami. Ale przecież kupczenie cyckami jest fajne. Karmienie nimi dziecka – wstrętne. Nic dziwnego, że ci sami faceci, zachwycający się kalendarzem Pirelli, na widok karmiącej matki doznają:

Onieśmielenia?

Wstydu?

Skrępowania?

Szoku?

Obrzydzenia?

Ścisku jelit?

Omdlenia?

Złości na to, że jakaś inna istota rozporządza tym, co należy od wieków do facetów?!

Inna sprawa: kobiety. Im się w sumie nie dziwię. W końcu całe życie targają coś, czym same rozporządzać nie mogą i na co nie mają wpływu. Coś, co za ich aprobatą jest przedmiotem handlu. Jeśli więc widzą cycki w innej roli, wpadają w popłoch. Popłoch tym większy, że nagle nie mają one nic wspólnego ani z seksem (do którego jako seksowne narzędzie są tak przyzwyczajone), ani z wystrzelonym w kosmos biustonoszem z Chin, ani z reklamą siłowni, ani z niczym NORMALNYM, tylko do licha z jakimś pierwotnym, obrzydliwym, cytuję: „afrykańskim” karmieniem dziecka. Przyznajcie, można zbaranieć. Można. Można wygenerować pełne oburzenia komentarze. Można głosem zniesmaczonych przyzwoitek sugerować, że matka z dzieciakiem powinna była się udać do toalety. Wspaniały pomysł, przyznaję, jednak wymagający uściślenia. Jak rozumiem, można karmić niemowlę w toalecie – ale chyba na sedesie w zamkniętej kabinie? Bo przecież przez toaletę w galerii handlowej przewalają się tłumy potencjalnie zgorszonych obcych!

Wszyscy się zgodzą, że wedle panującego terroru na karmienie piersią taka matka nie ma odwrotu i karmić musi. Ale, na Boga, w ukryciu! Kultura każe ukrywać karmiące piersi, choć cycki w seksistowskich reklamach prezentuje się na dziesięciometrowych afiszach w centrum miasta.

Wielu internautów napisało pod tekstem: „brawo dla ochroniarza!”. Brawo po stokroć! Brawo dla człowieka, który przepędzając karmiącą matkę z dzieckiem, ocalił nas od zguby oglądania przerażającego widoku cycków w tak haniebnej roli. Większość z nas głowę by przecież dała, że cycki to całkiem przyjemny przedmiot służący do sprzedaży opon, perfum, albo po prostu do przyzwoitego onanizowania się przed komputerem.