Sztafira

Była Ewka. Przyszła zafarbować mi włosy. Wiem, wiem. Pisałam, walczyłam. Taką byłam Walkirią, że aż się sama podziwiam. Ale pomyślałam sobie tak. Mogę mieć srebrne włosy, gdy jestem Nemezis. Zamieniam się w czarno srebrny posąg i roztaczam potęgę Przeznaczenia. Ale czasem schodzę do WW (waszego wymiaru, czyli właśnie tu) i wtedy lubię się pobawić w kolor. 

I teraz: jaki kolor?

Zawsze marzyłam o burzy rudych (złotych?) włosów. Nawet książkę o nich napisałam. Pierwszą tą. Tę. Last Minute w sensie. 

Burzę już mam. Siedzę w ogrodzie i patrzę na przecudnej urody motyla, który z tajemnym uporem lata bardzo blisko mnie. Coś ode mnie chce. Przyglądam się skrzydłom: bajka. Żywy pomarańcz w regularne czarne kropki, układające się w jakby napis, czy wzór? Paź Królowej? Ale chyba sama królowa paziów. Takiego jeszcze nie widziałam. Takiej. 

Szybko, imię. Uwielbiam nadawać imiona zwierzętom. Motyl, królowa, paź… Skąd taki motyl bierze ten kolor? Z natury…

I nagle olśnienie. A jak babcia malowała jajka na Wielkanoc? Łupiny od cebuli gotowała w wodzie, białe jajko do gara i po chwili wyjmowała taki kolorystyczny odpał, że żadne barwniki z debilnym zającem nie dorastają temu do pięt. 

A co to jest skorupka jajka? Czym różni się od włosa? To ja, kochany motylu, sprawdzę. 

Przyszła Ewka, nałożyła mi wywar z łupin cebuli na głowę i już. A tak niedawno dzwoniono z rodziny i radzono: ty się odsztafiruj. Idziesz na wojnę. Na wojnie trzeba być odsztafirowanym. 

No to jestem. Proszę docenić, to mój pierwszy w życiu wpis o farbowaniu włosów. Długo myślałam, czy dać zdjęcie (pomna tego, że kiedyś na FB jakiś koleś mi napisał: a co ty w domu lustra nie masz?). Jednak pokazać efekt farbowania włosów bez zdjęcia jest raczej trudno. Mam nadzieję, że koleś mi wybaczy. 

Imię motyla jest oczywiste. Podpowiedział, jak pofarbować włosy nie nakładając na siebie śmierdzącej sikami mazi za milion. Czyli: jak się od-Sztafirować.

PS. nemezis.me 

Kubryńska_Nemezis