Category: Szklanka na pająki

Kongres i Szklanka

Co za blerwy, klnę pod nosem i smaruję w tym tonie maila bez ogródek. Państwo chyba mnie już trochę znają i zdają sobie sprawę, na jakiego rodzaju „bez ogródek” mnie stać?

Z tą książką Szklanka na pająki zawału można dostać. No bo tak. Wszystko robię inaczej, żadnych starych szlaków, żadnych utartych ścieżek, kompletne naabarot. A zatem po raz pierwszy. Pierwsza taka książka, co ją już kiedyś wydano i to wydanie zepsuto, a teraz naprawione przecież musi być tip-top. Pierwsza okładka, która powstaje na trasie Gdańsk – Połczyn Zdrój, w trasie i przez telefon, na giga-emocjach, że jak to, kurde, co, czemu, Baśka, weź ty mnie nie denerwuj! Pierwsza dystrybucja, co ją właściwie załatwia jeden młody chłopak, czyli mój osobisty syn, co pogina przez Kaszuby z kartonem i czaruje kobitki w urzędach. Pierwsza strona internetowa, która najpierw przyprawia mnie o zawał serca, a potem, w ostatniej chwili rusza, jak trzeba. Pierwszy film grozy, co ja mówię, pierwszy film w ogóle, budżet dwie dychy i apokaliptyczny potop w plenerze, żeby przypadkiem za lekko nie było.

A więc siedzę i kombinuję, co by tu jeszcze, jak by tu wesprzeć działania, gdzie sprzedawać Baśki książkę poza systemem (żeby nie płacić pośrednikom, u nas się nie przelewa aż tak), a przecież w szlachetnym celu. I wymyślam! Za kilka dni jest Kongres Kobiet w Europejskim Centrum Solidarności. W Gdańsku! A my tu mamy kobietę, jak się patrzy, w dodatku z Gdańska, w dodatku książkę o Gdańsku napisała, w dodatku książkę o Gdańsku z elementami Solidarności, w dodatku na wskroś kobiecą! Mało tego, impreza Kongresu to Gala o nazwie „Sto to lat praw wyborczych kobiet”, a Szklanka na pająki w rankingu „Sto książek na sto lat praw wyborczych kobiet”, zajęła drugie miejsce po Oldze Tokarczuk! Widzicie jakąś szczelinę w tym pomyśle? Ja nie. A jednak. Życie szczeliny tworzy, a szczeliny utworzone przez życie okazują się przepaściami nie do przeskoczenia.

Ale po kolei.

Najpierw dzwonię do ECS. Wróć. Zanim dzwonię do ECS, dzwonię w jakieś siedem miejsc, od Annasza do Kajfasza, w końcu tam. Bingo. Łączą mnie, wysłuchują, chcą pomóc. Nie widzą przeszkód. A skoro nie widzą przeszkód, a nawet są ZA, jak najbardziej ZA, cieszę się jak gwizdek. Stanę z książkami, dziewczyny się zjadą, nawet jak co któraś kupi, będzie dobrze. Korzyść obopólna, bo książka świetna, autorce pomagamy, a literatura, jak to literatura – nikomu nie zaszkodzi. Tylko Kongres ma się zgodzić. No to dzwonię do Kongresu, w końcu to baby same, dogadamy się chyba, prawda?

No i dostaje odpowiedź oficjalną, że… NIE!

Co za blerwy, klnę pod nosem i smaruję w tym tonie maila bez ogródek. Państwo chyba mnie już trochę znają i zdają sobie sprawę, na jakiego rodzaju „bez ogródek” mnie stać? Ale za chwilę sprawa się wyjaśnia, że to „NIE” nie należy do kobiet z Kongresu, że one jak najbardziej chcą pomóc, ale nie mogą, bo taka jest umowa z Miastem, a umowa brzmi, że nie wolno nic sprzedawać na imprezach przez Miasto Gdańsk organizowanych. W tym momencie stają mi przed oczami stragany, kramy z mydłem – powidłem, z plastikowymi perukami a’ la błazen, z odrzutowcami na baterię ijoł-ijoł, z e-papierosami oraz żywym wężem. I tu się nawet zgadzam z odmową. I już „blerwy” odwołuję, kombinuję dalej.

Pomysł mam taki. Będę ja, będzie autorka, będzie grupa wsparcia. Wszyscy w pająkach. Pająki będą dostępne na miejscu dla każdego, kto zechce nas wesprzeć. Dziewczyny z Kongresu obiecały nam dać mikrofon. Kto czyta mojego bloga, wie doskonale, jaki użytek potrafię zrobić z mikrofonu. Może nawet Wysokie Obcasy pozwolą obok siebie stanąć? Strona, gdzie można kupić książkę, to www.baba.com.pl. Fizyki jądrowej tam nie znajdziecie, tam działa najprostszy na świecie proces zakupu. Kto kliknie „kupuj”, dostanie pająka oraz autograf tym genialnym piórem, które stworzyło Szklankę na pająki.

To jak? Będziecie? Aha, pająk będzie prawdziwy, nie taki jak na zdjęciu 😉

Groza w deszczu, czyli jak kręciliśmy Szklankę

Ptak. Uwięziony w mroku nagle wylatuje, zwolnionym tempem wzbija się w bezkres nad dachami Gdańska. Basia, czy to twoje alter ego?

Było tak. Postanowiłam wydać Baśki Piórkowskiej Szklankę na pająki i z miejsca zaczęły się kłopoty. Jako że jestem jedna i mała, w dodatku groszem nie śmierdząca, bo ustalmy – jedyne stałe źródło utrzymania, czyli rubryka w Wysokich Obcasach – zostało mi zabrane po dwóch tygodniach od wyrażenia swojego poglądu, a za moje książki, choć od lat są w ciągłym obiegu w największej sieci księgarń w Polsce, dostaję naprawdę gówniane pieniądze, bo autor w Polsce z zasady dostaje gówniane pieniądze, tak gówniane, że praca maszyny drukarskiej drukującej jego dzieło jest wyżej wyceniana, tak gówniane, że śnią mi się po nocach w formie dosłownej, czyli gówna – no więc z racji takiego obrotu spraw moja moc zdaje się być ograniczona.

I  żeby nie było za mało problemów, to po wyrzuceniu z Wysokich Obcasów jakoś mnie środowisko dziennikarskie jęło unikać, jęło odmawiać pomocy w rozpowszechnianiu tematu wydania Szklanki, bo sprawa skrzywdzonej i oszukanej kobiety, która przeżyła śmiertelną chorobę i się podniosła, a ja jej w tym podnoszeniu pomagam – jakoś nie robi na środowisku dziennikarskim wrażenia. Może za mało w tym skandalu i rozwodów? Nie wiem. Grunt, że z własnych oszczędności wydrukowałam dwa tysiące nakładu książki i muszę sobie z tym poradzić sama. No może nie sama, bo mam jeszcze Syna i Faceta. No i Alicję z Berlina, ale Alicja pomaga nam zdalnie, przez internet, w tej części rzeczywistości, której ja nie ogarniam.

A my tu szary real. No to sobie radzimy. W trójkę. I jedziemy w deszczu, bo jest tak rzęsisty deszcz, jakby niebiosa zapragnęły zafundować mi taki level, że już nie ma wątpliwości – jest to level hard. A ten poziom trudności ma to do siebie, że należy przyjąć taktykę aikido. Wiecie, na czym polega taktyka aikido? Na tym, że czerpiemy siłę z przeciwności. Im większa siła przeciwności – tym masz większą moc. Musisz tylko umieć ją wykorzystać. No i dajesz w tych smugach i nagrywasz ten deszcz i robi się mroczno, tajemniczo, intrygująco.

Budżet dwadzieścia złotych. Żeby wejść na wieżę mariacką. Reszty nie ma. Reszta jest w ciszy zaklętej wiekami średnimi. Idziemy po ciasno upchanych wokół swej osi schodach, a cisza dzwoni nam w uszach. A jak już jesteśmy przy dzwonach, robi się czarno. Tak jest, tam, w wieży mariackiej jest czarno. Nawet jak coś widać, to widać czerń. Mrok niepojęty kruczy i przepastne przestrzenie czerni. Gdzieś w dali słychać urywki rozmów po ukraińsku. Remont w niedostępnej dla nas części kościoła mariackiego. Czy to nie znak? Wszak Szklanka na pająki ma również korzenie ukraińskie. Atmosfera, tak jak w książce Baśki, ma w sobie zarówno coś z Boga jak i diabła. Mam duszę na ramieniu, ale się nie poddaję, wspinam się po rozpiętych w wieży schodach, krok za krokiem, ku górze, ku maleńkiemu wyjściu w ogrom panoramy.

Ptak. Uwięziony w mroku nagle wylatuje, zwolnionym tempem wzbija się w bezkres nad dachami Gdańska. Basia, czy to twoje alter ego? Filmujemy zachłannie. A tam morze. A tam stocznia. A tam chmury.

I nagle dzwoni Autorka Szklanki. Jakby wyczuła, jakby wiedziała. Gdzie jesteście? Na wieży. A ja w kościele! Musimy się zobaczyć, musimy pobłogosławić tę chwilę, to miejsce, tę sprawę, bo sprawa jest wielka. Baśka ma krople deszczu na twarzy i ten rodzaj uśmiechu, który długo skrywany wreszcie wychodzi i ma coś z nieśmiałości, ulgi, nadziei, wreszcie: miłości. Kocham was, mówi Baśka, ale nie mamy czasu teraz na uściski, musimy lecieć, bo deszcz, bo montaż, a my musimy jeszcze nagrać coś w lesie. W tę ulewę, w to błoto, co, w końcu level hard.

Oddaję ten film w Wasze ręce. Niech dobrzy ludzie go poniosą w świat. Każde udostępnienie, kliknięcie, każda decyzja o zakupie książki, to krok Baśki ku własnemu, spełnionemu życiu. Ta książka to czyste dobro. A film pokazuje pewną, jedną, mroczną stronę ludzkiej natury. Czemu mroczną? Może dlatego, że spadł deszcz. Może dlatego, że Święto Zmarłych? A może dlatego, że tacy jesteśmy w tej właśnie chwili.

I na pewno przyjdzie chwila jaśniejsza, w której powstaną kolejne kadry. Tymczasem życzę Wam dobrej zabawy. I trzymajcie tyłki, by ze strachu nie poodpadały!

Tu kupisz książkę: www.baba.com.pl