Category: aborcja

Fajne zwłoki młodego mężczyzny

Billboardy z płodami to już tylko kopia. Echo największego przewału wszech czasów, jakim jest trup na krzyżu, który nie tylko nie straszy, ale ma wywoływać pozytywne emocje. Pozytywne emocje. Zakatowane zwłoki. Aż się chce wrzasnąć, ludzie, do kurwy nędzy, czy wyście oślepli?

Dorosłej osobie trochę nie przystoi robić rzeczy absurdalnych. A jednak to dorosły człowiek robi najbardziej absurdalne rzeczy na świecie i tłumaczy dzieciom, że to jest właściwie. Przykład? Pierwszy przykład jest tak jaskrawy, że aż się boję od niego zaczynać. Boję się wystraszyć ludzkość potęgą absurdu. Zacznę więc miękko. Delikatnie. Po kolei. 

Pamiętam, jak kiedyś przyszła moda na Che Guevarę. Z jakiegoś powodu nagle świat zachodni zachłysnął się legendą Che i jął nosić emblematy, podobizny, a nawet tatuaże z podobizną rewolucjonisty. Na własne uszy słyszałam pełne zachwytu deklaracje mojej przyjaciółki, która zapierając się całe życie przed wykonaniem trwałego rysunku na ciele, oznajmiła wreszcie: chyba, że Che. Korporacje handlujące telefonami komórkowymi zachłysnęły się legendą i reklamowały swoje produkty używając podobizny twórcy kubańskiego komunizmu. Świat oszalał na punkcie płyty jakiegoś zespołu hiszpańsko-języcznego nagrywającego peany na cześć comandante. Jakoś nikomu nie przeszkadzał fakt, że efekt rewolucji ich bohatera jest mizerny, na Kubie panuje nieludzka polityka, ludzie ledwo przędą, polityczni wrogowi są latami bestialsko więzieni, brak wolności słowa i wolności obywatelskiej już dawno przesłonił brak bieżącej wody w kranach. Rozsypujący się kraj trawi reżim, który osławiona legenda opiewana przez oszalały Zachód właśnie wprowadziła.

I nikomu nie przyszło na myśl, że gdyby Hitler miał kumpla, jakiegoś młodego przystojnego, zbuntowanego Niemca, który by uwielbiał chodzić w moro, nosiłby łobuzerski zarost i jakąś odjechaną czapkę ze swastyką, ale pech by go nieco wcześniej zabrał z tego świata, jego gloryfikowanie byłoby równym absurdem, co świr na punkcie Che Guevary na początku dwutysięcznych lat.

W tym samym czasie powstała również moda na trupie czaszki z piszczelami na modłę pirackich symboli. Moda wdarła się nie tylko na półki z odzieżą dla dorosłych. Pirackie symbole opanowały świat dziecięcych ubranek, tych słodkich, różowych czapeczek, kaftaników, skarpetuni. Piraci słynęli z bezwzględnych rozbojów, mordów i gwałtów. I właśnie ich flagi królowały na tych słodkich, maleńkich ubrankach. I to takie super było.

Patrzyłam ze zdumieniem, do czego świat jest zdolny i zastanawiałam się na serio, ile czasu musi upłynąć, żeby H&M zaczął sprzedawać skarpetunie w swastyki. Kiedy to się stanie? Czy tak długo musimy czekać, ile nam się wydaje?

Byłam kiedyś w Berlinie. Po upadku muru, po zrobieniu porządku przez niemiecki kraj, po złagodzeniu pamięci po dawnym terrorze na terenach dawnego NRD. Tak się tam zrobiło miło i fajnie, że w punkcie granicznym zwanym Checkpoint Charlie, który był nie tak dawno strategicznym miejscem życia w lodowcu komunizmu, miejscem przerzutu leków, prasy, informacji, ludzi prześladowanych – tu właśnie nagle powstały kolorowe stragany, na których, uwaga, główną atrakcją były ruskie gwiazdy czerwone, naszywki z sierpem i młotem, podobizny Stalina i różne takie. Szło jak woda.

I nikomu nie przeszkadzało, że tamten reżim niczym się nie różnił od faszyzmu, ba, komunizm miał więcej ofiar, niż faszyzm, co straszniejsze – komunizm nadal zbiera śmiertelne żniwo na świecie. I że przecież nikt nie handluje swastykami w Auschwitz, bo to byłby skandal.

Wszystkie te paradoksy bledną jednak przy tym największym, tym globalnym, tym najbardziej totalnym, o którym ostrzegałam na początku tekstu. Bo póki jakiś spłachetek świata dostaje pierdolca z powodu niewytłumaczalnego, pół biedy. Ale co zrobić, jak żyć, co myśleć, kiedy cały świat, powtarzam, cały świat pozwala na to, żeby wszędzie, powtarzam, wszędzie, nie tylko w umówionych miejscach przeznaczonych na takie perwersje, ale wszędzie: na drogach, na ulicach, w urzędach, w szkołach, ba! – w przedszkolach – umieszczać na WIDOKU podobiznę przedstawiającą (czasem niezwykle sugestywnie, wręcz dosłownie) zwłoki młodego mężczyzny rozpostarte na krzyżu?

Czy ktoś z dorosłych tu zgromadzonych zadał sobie kiedykolwiek pytanie, co się dzieje w głowie dziecka, które nagle widzi zwłoki młodego mężczyzny rozpostarte na krzyżu? O którym słyszy, że został ZAMORDOWANY w taki sposób, że go PRZYBITO do drewnianego krzyża i postawiono na górze, w upale, aby powoli SKONAŁ!? Nie? Nikt się nad tym nie zastanawia? Nikt nie myśli, co w tej małej głowie musi się dziać, gdy w letni poranek, kombinując jak to się dzieje, że ptak lata, czy o co chodzi z tym motylkiem, wyłania się nagle obraz wiszącego na drewnianej konstrukcji trupa z otwartą raną w sercu, który będąc jeszcze żywym człowiekiem umierał trzy dni na tej konstrukcji, na przemian dusząc się, krwawiąc, usychając na słońcu, by wyzionąć ostatni dech po dźgnięciu go dzidą przez żołnierza?

Czymże są przy tym te popowe popłuczyny, jak billboardy z fotoszopowanymi płodami, które rzekomo pochodzą z aborcyjnych zabiegów? To już tylko kopia. To już echo pomysłu. Nędzna podróbka największego przewału wszech czasów. Wmówić ludzkości, że to jest OK. Że to WYWOŁUJE POZYTYWNE EMOCJE.

Trup. Na krzyżu. Pozytywne emocje. Wiara. Nadzieja. Miłość. Aż się chce wrzasnąć, ludzie, do kurwy nędzy, czy wyście oślepli? Czy wy macie coś z głową? A jednak. Cały świat się na to zgadza. Mało tego! Świat tego wymaga! Świat nakazuje! Trupa trzeba powiesić WSZĘDZIE. Wszędzie. Nad kołyską. Nad nienarodzoną duszą. Do brzucha. Do macicy. W dupę go niedługo wsadzi.

Przecież na kształt historii z komunistycznymi emblematami, w myśl pamięci o pirackich czaszkach na kaftanikach – co tu dużo gadać, właśnie tak samo zostanie wprowadzona, unormowana, a nawet nazwana DOBRĄ rzeczywistość, w której na każdym rogu będzie wisiał zakrwawiony płód rzekomo wyrwany z kobiecych (kurewskich!) trzewi. Swoją drogą, czy ktoś ze zgromadzonych tu dorosłych widział kiedyś płód w np. ósmym tygodniu ciąży? Dla porządku (ale kto by dbał o taki porządek) powiem tylko: on tak nie wygląda. Nie ma nic wspólnego z obrazami z billboardów. Wygląda jak żelek Harribo. Tylko jak to pokazać na billboardzie? Kogo by to zainteresowało? Lepiej walnąć zdjęcia porozrywanych ciał dzieci. I poczekać, aż się ludzie oswoją. I zgłupieją, tak jak zgłupieli od oglądania trupa na krzyżu.

I przyjdzie taki czas, przyjdzie, przyjdzie, kiedy ludzkość runie na kolana przed zakrwawionym płodem z plastiku, a płód z plastiku zagości w przedszkolach i na porodówkach. Tam, w atmosferze bajkowej, wśród krasnoludków i spersonifikowanych zwierzątek będzie wisiał na ścianie – kto wie, może za szyję? – i krwawił wyrwany z łona dzidziuś, a personel z nabożnym przejęciem będzie tłumaczył dzieciom, że widząc to, muszą się uśmiechać, bo to jest DOBRE.

I już nikomu nigdy nie przyjdzie do głowy taki skandaliczny pomysł, by zwłoki dzidziusia ze ściany zdjąć.

***

Tekst pochodzi z książki „Mama”. Powieść ukaże się w maju 2018.

Najwyższa wartość

Działanie EllaOne polega na zahamowaniu produkcji luteiny, co wstrzymuje owulację. Jedyną stratą po zażyciu pigułki są więc rozczarowane plemniki. Zmarnowana sperma

 

W ustawie o planowaniu rodziny z 1993 roku są trzy zapisy o wyjątkach w zakazie przerywania ciąży. Wśród tych wyjątków jest możliwość terminacji ciąży powstałej na skutek czynu zabronionego, czyli gwałtu. Ten zapis w ustawie jest teoretyczny, bo według projektu ograniczającego dostęp do pigułki EllaOne oraz wyznania ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła – kobieta zgwałcona nie może nawet liczyć na antykoncepcję awaryjną.

Dlaczego?

Działanie EllaOne polega na  zahamowaniu produkcji luteiny i wstrzymaniu owulacji. Jedyną stratą po zażyciu pigułki są więc rozczarowane plemniki. Tak, to właśnie ta wartość, dla której sumienie ministra zdrowia nie pozwala pomóc zgwałconej kobiecie. Sperma gwałciciela.

Tymczasem ustawa z 1993 roku – wciąż obowiązująca! – pozwala nie tylko na antykoncepcję, pozwala w tym przypadku nawet na aborcję. Rząd stanowi Prawo i Sprawiedliwość, więc jak sama nazwa wskazuje – powinien zrobić jakiś sprawiedliwy porządek w tym niekonsekwentnym prawie. Spodziewam się rychłej zmiany. Inna rzecz, że logika przeprowadzania zmian przez ten rząd jest zdumiewająca. Drzewa leczone są wycinką, gimnazja likwidacją, trybunał demontażem, przemoc uciszaniem, protest zakazem zgromadzeń.

Dlatego problem zgwałconych kobiet, którym minister zdrowia odmawia legalnej pomocy lekarskiej, może być rozwiązany w równie zaskakujący sposób. Czy zostanie usunięty wyjątek o gwałcie z ustawy antyaborcyjnej? Po co? Rząd nie lubi czarnych marszów. A więc? To proste. Wystarczy zalegalizować gwałt. I po problemie.

Chcemy wolnego wyboru! Ale nie całkiem…

Kurwa mać! Kobiety! Zdecydujmy, o co nam chodzi, czy ktoś ma rozporządzać naszym ciałem i czy chcemy, aby każdy Polak miał prawo osądzać nasze wybory! Nie stawajmy w rzędzie z tymi, którzy uzurpują sobie prawo do osądzania, do rozgrzeszania i potępiania, ważąc argumenty, jak bardzo jesteśmy WINNE. Bo zawsze będziemy!

????????????????????????????????????

fot. Marek Ryćko/Gdańsk

Polska jest krajem wybranym. To tu narodził się Bóg, stąd pochodzi jego Matka i Jan Paweł II. Ludzie urodzeni w Polsce są więc pomazańcami bożymi, dlatego każdy co żyw rwie się do roboty nad potępianiem, albo rozgrzeszaniem innych. Roboty mamy huk. Od świtu do nocy każdy Polak dźwiga obowiązek przeprowadzenia osobistego Sądu Ostatecznego nad tysiącem dusz. Mało tego. Bo żeby tylko sam sąd! Żeby tylko proces. To by się raz dwa potępiło jak leci i cześć. Można jeszcze się p trochę oburzać wieczorem, że jak tak można i pójść spokojnie spać. Ale obowiązek osądzania piętrzy obowiązek kolejny i to obowiązek kluczowy! Należy swój wyrok ogłosić światu! Niech wie! To ważne! Czy ktoś postąpił słusznie, czy źle, czy jest święty, czy podły, czy zasłużył na łaskę, czy na powolne męczarnie, czy jego dzieci mają być dumne, czy czeznąć ze wstydu w szkolnych ławkach? Cały kraj drży od tych wieści, świat ich wyczekuje! Bo przecież każdego OSOBIŚCIE obchodzi czyjś grzech. GRZECH! Rzecz z pierwszych stron gazet, brukowy młyn, siła prawicy, Kościoła i rządu. Siła każdego Polaka, każdej Polki, którzy od otwarcia powiek pędzą rozgrzeszać, albo NIE. Raczej NIE. Chyba że to ktoś kościelny, to tak. Proboszczowy na luzie TAK. Pedofilia? No trudno. Zresztą to pewnie dzieciaka wina. Dr. Chazanowi? Luz. 500 skrobanek? Nie czepiajcie się. Przecież ŻAŁUJE. Jak ktoś żałuje, to jednak Polak daje mu szansę. Gorzej, jak nie żałuje. Nie żałujesz? Kurwa, szmata, giń. Nie żałujesz Natalio? My cię urządzimy. Tak cię urządzimy za tego DZIDZIUSIA, co jeszcze nawet mózgu nie miał i nic nie czuł i wyglądał jak krewetka, bo nawet jeszcze nie jak żelek Haribo, tak cię urządzimy, że twoje narodzone dzieci, co już mają mózg i czują wszystko, będą miały piekło na tej Ziemi. My. Polacy. Polki. Pomazańcy Boży.

Kobiety. Strażniczki patriarchatu, kościelnego porządku. Wyszły na ulicę, żeby walczyć o wybór. Każdy chce mieć wybór, zwłaszcza gdy jest prawie Bogiem. Ale prawie Bóg ma przecież obowiązek potępić kogoś, kto wyboru dokonał. Musi wypunktować niegodziwość powodów, które do WOLNEGO wyboru kogoś skłoniły.

Zapytałam wczoraj kobiety, co by zrobiły, gdyby obecna ustawa antyaborcyjna jednak została zaostrzona? Usłyszałam potężny sprzeciw i ryk syren. Tylko że obecna ustawa to fikcja. Nie ma możliwości przeprowadzenia legalnej aborcji w Polsce. W szpitalach stanął mur pod tytułem „klauzula sumienia”. Kobieta w ciąży bez względu na powód może pożegnać się z własnym prawem. Tak jest i to od dawna. Czarny Protest został wykpiony, a my dałyśmy się wkręcić. Bo walcząc o wycofanie projektu radykalizacji ustawy, pokazałyśmy, że wierzymy w tę fikcję. To bujda na resorach, drogie panie. Martwe prawo, z którego śmieje się cała prawica widząc, jak się dziś miotamy, nie wiedząc do końca, o co nam chodzi. Bo o co nam właściwie chodzi? O wolność? Solidarność? – Nie o taki wybór walczyłyśmy! – wołają członkinie Czarnego Protestu, nawiązując do wyznania Natalii Przybysz. A o jaki? Jaki jest wolny wybór, gdy nie jest wolnym wyborem?

Wczoraj dość dużo energii i czasu na Czarnym Proteście w Gdańsku zostało poświęcone kwestii logo Solidarności, komu wolno, komu nie wolno go używać. No i że jest źle. Tak ogólnie, bo kobiety mają gorzej. Że nie ma edukacji seksualnej. I znów że logo.

Kurwa mać! Kobiety! Obudźmy się, bo nic z tego nie będzie! Zdecydujmy, o co nam chodzi, czy ktoś ma rozporządzać naszym ciałem i czy chcemy, aby każdy Polak miał prawo osądzać nasze wybory! Przestańmy pieprzyć, że nie takie argumenty, nie o to chodzi, nie o mieszkanie, nie o półki, nie o  tamto, nie o sramto! Nie stawajmy w rzędzie z tymi, którzy uzurpują sobie prawo do osądzania nas, do rozgrzeszania i potępiania, ważąc argumenty, jak bardzo jesteśmy WINNE. Bo zawsze będziemy!

Chcemy wolnego wyboru? Jesteśmy solidarne? Walczymy o siebie? Wybór (jeszcze) należy do nas.

Natalia i pięć milionów kobiet*

Kamienowanie Natalii Przybysz powinno trafić do biblijnych przypowieści o miłości chrześcijańskiej. Kto nie miał aborcji? Kto nie zostawił ciężarnej partnerki? Kto nie pożyczył kumpeli pieniędzy na zabieg? Kto nie dał telefonu do lekarza? Niech rzuci kamieniem

270452_1884636911635_2775895_n

Nazywam się Sylwia Kubryńska. Mieszkam w kraju z pięcioma milionami kobiet, które dokonały aborcji*. Są wszędzie. W rodzinach, na uczelniach, w pracy, wśród przyjaciółek, znajomych, artystek. Z tych pięciu milionów tylko dwie się do tego przyznały. Jedna z nich już nie żyje. Druga nazywa się Natalia Przybysz. W ciągu dwóch dni legł na niej narodowy gniew za wszelkie pobudki sumień w pozostałych 4 999 998 kobietach.

Te kobiety, które usunęły ciążę, z kimś tę ciążę miały. Biorąc pod uwagę biologię, za ich „skrobanki” odpowiadają też mężczyźni – to kolejne 5 milionów WINNYCH. No i lekarze. Ile ich było? Ktoś pamięta? Ktoś może pamięta też, z jakich powodów były te decyzje? Czy to w ogóle powinno kogoś obchodzić? No jasne, i to jak! Każdy ma przecież bardzo dużo do powiedzenia, czy powód był wystarczający, bo jaki by nie był, to jednak, zważmy – nigdy nie jest wystarczający, dopóki nas to nie dotyczy.

Kamienowanie Natalii powinno trafić do biblijnych przypowieści o miłości chrześcijańskiej. Kto nie miał aborcji? Niech rzuci kamieniem. Kto nie uczestniczył w decyzji o aborcji? Niech rzuci kamieniem. Kto nie zostawił ciężarnej partnerki? Niech rzuci kamieniem. Kto jej nie pomógł w biedzie? Niech rzuci kamieniem. Kto nie pożyczył kumpeli na zabieg? Niech rzuci kamieniem. Kto nie namówił córki, siostry, krewnej? Niech rzuci kamieniem. Kto nie dał telefonu do lekarza? Niech rzuci kamieniem.

Niech rzuci kamieniem, skoro już musi, bo tylko tak potrafi wyrazić swoją wiarę w Boga. Niestety, będzie musiał rzucić też w mamę, tatę, wujka, ciocię, babcię, dziadka, w siostrę i szwagra. Będzie musiał ukamienować 10 milionów Polaków. Albo niech spierdala.

*  Raport CBOS 2013 r. Doświadczenia aborcyjne Polek. W ciągu całego życia ciążę przerwała, z dużym prawdopodobieństwem, nie mniej niż co czwarta, ale też nie więcej niż co trzecia dorosła Polka. W skali całego społeczeństwa daje to od 4,1 do 5,8 mln kobiet. 


W poniedziałek 2 Czarny Protest na ulicach Polski. Obecność obowiązkowa. Będę przemawiać. A jestem naprawdę wściekła.