List pożegnalny

To mój ostatni tekst. Długo myślałam, jak go napisać. Przyznam, że zarwałam niejedną noc układając go w duchu. A teraz, gdy do niego usiadłam, mam kompletną pustkę w głowie. Nie pamiętam tamtych fraz, a przecież takie były akuratne.
Nie wiem, co się mówi, gdy się odchodzi. Może najlepiej: nic?

Jednak coś mi każe się pożegnać, wyjaśnić, dlaczego. No więc wyjaśniam.
Nie mam już siły.
Już nie mogę.

Kilka miesięcy temu zapragnęłam dowiedzieć się prawdy. Zaczęło się niewinnie – powołując się na obowiązujące w Polsce prawo, wysłałam grzeczne pytanie do najpopularniejszej sieci sprzedaży książek (celowo nie wymieniam nazwy) z prośbą o udzielenie mi informacji, ile sprzedało się moich powieści. Bo wiem, że dużo. Czytelniczki i Czytelnicy mówią, że zmieniłam ich życie. Sprzedawcy tych księgarni opowiadają, że moje książki idą jak ciepłe bułeczki. Tymczasem moje wynagrodzenie oscyluje na granicy nędzy.

Odpowiedzi nie dostaję. W księgarniach są wszystkie moje tytuły, w ciągłej sprzedaży. Wydawane pod znakiem wydawnictwa, z którym… nie mam żadnej umowy wydawniczej. Na moje pisma i pytania wydawca nie reaguje. Zawiadamiam prokuraturę. Nic się nie zmienia. W międzyczasie Wysokie Obcasy wyrzucają mnie z pracy. Bez wyjaśnienia, bez podania przyczyny. Właściwie nie mam za co żyć. Ale przecież się nie poddaję.

Zakładam własne wydawnictwo BaBa. Wydaję książki, nie tylko swoje. Dwoję się i troję, nie śpię, wypruwam żyły, żeby je wypromować. Ale kiedy ktoś wpisuje moje nazwisko w wyszukiwarkę, wyskakuje mu wiadoma sieć. Media, które tak chętnie do tej pory robiły ze mną wywiady, teraz nagle milczą. Mogę policzyć na palcach jednej ręki, którzy dziennikarze mają odwagę ze mną rozmawiać. Jeszcze mniej decyduje się na publikacje moich słów.

Zaczynam znikać. Nie mogę się przebić przez system, który ktoś kiedyś stworzył, bo bardzo mu się to opłacało. System, który wypłaca autorom niecałe dwa złote od książki. Albo i nie.

Zostaję sama. Pukam do różnych drzwi – bez skutku. Jedyna instytucja, która okazuje mi pomoc to śp. Paweł Adamowicz, Prezydent Gdańska. Reszta się przygląda. Ludzie lubią się przyglądać. Patrzeć, jak niewielka kobieta walczy na arenie z trzygłowym smokiem. Ciekawe, czy da radę?

Otóż nie dałam. Smok mnie zeżarł. Odchodzę. I jedyne, co jeszcze mogę zrobić, to ocalić moje „dzieci”, zwrócić im należny szacunek. Zmieniam więc tytuły i okładki (tu pragnę podziękować najbliższej Rodzinie za wsparcie) i wydaję wszystkie moje powieści ponownie. Książki są wystawione w przedsprzedaży, będą drukowane według zamówień. Obsługą zajmą się moi Najbliżsi. A ja tymczasem żegnam ten dziwny świat. Zostawiam Wam moje powieści. Może pamięć o nich przetrwa dłużej niż ja…

Sylwia Kubryńska

Sylwia Kubryńska
fot. Ewelina Lubecka/GryfEL

5 myśli na temat “List pożegnalny

  1. Pani Sylwio! Nie znamy się osobiście. Urodziłem się w 1983 roku, więc mogę śmiało powiedzieć, że trochę życia już znam. Przez całe swoje życie walczę o swoje miejsce na świecie. Założyłem dwie firmy ( obie zbankrutowały), zajmowałem się inwestycjami (nie udało się, straciłem duże pieniądze), wydałem swoją książkę (do dziś 4 egzemplarze sprzedane) oraz dwa komiksy ( 1/3 nakładu sprzedana – brak zysków). Obecnie próbuję odnaleźć się w tej przytłaczającej sytuacji… Ale chciałbym dodać Pani otuchy. Uważam, że Wielcy ludzie zawsze maj „pod górę”, ponieważ wspinają się na szczyt! Pani dokonała wielkich rzeczy, trzeba się tym cieszyć i tym inspirować. Nie poddawać się!

    Świat nie może sobie pozwolić na taką stratę!

    Michał Sadowski

  2. To będzie rzeczywiście pustka. Mam cichą nadzieję, że to wiosenne przesilenie, że razem z pączkami, rozwinie się w Pani nowa chęć do życia i działania. Czytam bloga na bieżąco, czytałam Pani felietony w WO. Wiele z Pani wypowiedzi pozwalałam sobie cytować na swojej fejsbukowej ścianie, bo sama lepiej nie potrafiłabym tak trafnie skomentować rzeczywistość, którą tak samo postrzegam. Kibicuję BaBie.
    Jesteśmy prawie w jednym wieku, wiele razy myślałam o Pani jak o swojej dobrej koleżance z Gdańska.
    Pani Sylwio, trzymam kciuki. Za pomyślność w realizacji planów, za wytrwałość, za odnalezienie takiej Siebie, żeby nie uwierała. Jestem dobrej myśli, przesyłam energię i wsparcie, chociaż nie znamy się osobiście ( ze swojej strony żałuję :)) Mam nadzieję na powrót z nowym flow. Niech Panią niesie. Wierzę, że to chwilowa niedyspozycja. Każdy wkurw ma swój koniec. Ściskam mocno i życzę odnalezienia światła. Ewa Napieracz

  3. Nie wierzę!
    Miałaś odwagę powiedzieć głośno to o czym wszyscy dobrze wiedzą, a milczą.
    Liczę na Twój spektakularny powrót. Takie kobiety jak Ty nigdy się nie poddają.
    Znajdziesz swój sposób.
    Ja to wiem.
    Ściskam.
    Alicja

  4. Ponoć 67% Polaków, nie przeczytało w 2018 roku ani jednej książki.
    Więc kto je kupuje?

    Pozostałe 33% nie zaspokoi potrzeb finansowych wszystkich pisarzy, zwłaszcza, gdy wyda kasę na poradniki pisane przez yutuberów czy blogerów.

  5. W tym momencie powiem: wielka szkoda! Wierzę jednak w Pani siłę, a także w spotkanie z mądrymi i dobrymi ludźmi, którzy zrozumieją i docenią Panią. Tak musi być i BĘDZIE.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s