Jądro ciemności

Siedzę. W tle reklama maści na hemoroidy. Coś tam do higieny intymnej. Już nawet Rozenek mi się skończyła. Jakaś baba opowiada o zabiegu powiększania ust. I że co na obiad. Pierdolca zaraz dostanę. Wysypki. Palpitacji

Problem stary jak świat, w właściwie – jak ja. Otóż włosy mi posiwiały. Słabo? To ja wam powiem, jak słabo. Zaczęło się kilka lat temu i od razu z plaskacza.

Najpierw usłyszałam, że fajnie by było, gdybym znów stała się ładna. Komunikat mocny. Trudny. Bo to w szatni fitness clubu było.

Zwróćcie uwagę na okoliczności. Bo gdzie jak gdzie, ale dowiedzieć się, że nie jest się JUŻ ładną akurat w szatni fitness clubu i to po morderczym treningu, który, nie oszukujmy się, nie był dla przyjemności, ale żeby właśnie stać się wreszcie, kurde, ładną – jest to cios potężny i kategoryczny.

Weź się po tym pozbieraj. Nie da się.

Dalej. Dalej tylko gorzej. Że co drugi siwy włos. Że daj spokój już z tą naturą. Że o co chodzi. Że zadbaj o siebie.

Wszystkie te protesty odnośnie mojego wyglądu pochodzą od przedstawicielek jedynej płci, która – niczym pani na dyżurce – trzyma rękę na pulsie i sprawdza, czy aby cały świat jest wciąż wystarczająco podobny do reklamy loreala.

Nie dziwię się. Też bym trzymała. Ba! Trzymałam! Myślicie, że nie? Trzymałam i to długo. Dwie godziny, raz w miesiącu obowiązkowo, czasem cześciej. Na łbie maź śmierdząca mocznikiem oraz jakąś inną niepojętą chemią. W tle radio zet. Obok gazety z dziedziny: jak GO usidlić? Albo: Rozenek ma nowego pudla.

A ja siedzę. Siedzę. Na zegarek patrzę. Siedzę. W tle reklama płynów na hemoroidy. Coś tam do higieny intymnej. A ja siedzę. Rozenek mi się skończyła. Siedzę. Jakaś baba opowiada o zabiegu powiększania ust. O doklejaniu paznokci. I że co na obiad. Siedzę.

Pierdolca zaraz dostanę. Wysypki. Palpitacji.

Znajoma opowiadała, że miała uczulenie na klej do rzęs. Zrobiła raz, oczy jej spuchły. Zrobiła drugi raz, spuchła jej cała twarz. Po trzecim zawieźli ją na OIOM. Nie jest wykluczone, że zrobi to po raz czwarty. Kobieca determinacja granic nie zna. To samo z farbami do włosów. A gdybym miała uczulenie?!

Ale nie mam.

No więc siedzę w tym poklejonym „salonie piękności”, w tym zbitym z kartongipsu „studiu wizażu”, bo trzeba pamiętać, że większość salonów piękności i studiów wizażu to przybytki zbite z blachy falistej na szybko, w których wnętrzach wieją szpary, straszą niedoróbki, a toaletach można się zabić o stare mopy.

I nie mówicie mi nic o tych „eleganckich” salonach, bo pozabijam. Bywałam. Efekt, oprócz tego, że dwa razy droższy, ten sam. Ale do efektu jeszcze dojdziemy. Tymczasem tkwię w tych „klinikach urody” i leczę się z własnej brzydoty. Leczenie jest bolesne. Trwa i kosztuje. Kosztuje pieniądze ciężkie, tak ciężkie, że dziw bierze, jak to możliwe, że się na to zgadzam? O co mi w ogóle chodzi?

Gdy nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o to samo i ten argument trafia do mnie chyba najcelniej.

Bo nagle (no, może nie tak nagle, to jest jednak proces długotrwały i stopniowy, być może tak długotrwały i stopniowy jak samo siwienie?) dociera do mnie jądro ciemności. Wiecie czym jest jądro ciemności? To ten najgęstszy, najciemniejszy i najtrudniejszy do pojęcia PROBLEM. Meritum.

TO. PYTANIE. NA. KTÓRE. ODPOWIEDŹ. JEST. ABSURDALNA.

Otóż pytanie brzmi: po co? Po co ja tu siedzę z tą mazią na głowie za dwieście wizyta? Po co się męczę z tymi mopami w łazience? Po co słucham tego radia, którego słuchać się nie da? Po co ja to robię? Hę?

Już słyszę wasze odpowiedzi, wyzwolone kobiety! Już to czuję, jak czułam wasze baczne dopierdalanki o moje siwe włosy. DLA SIEBIE. Ha, ha, ha ha, ha, ha.

Aaaaaa. Hahhahahahahahhahaha. DLA SIEBIE.

Dla siebie siedzę tu jak cymbał od dwóch godzin i wdycham mocznik? Dla siebie wydaję dwie stówy, które – żeby zarobić – codziennie rano muszę się zrywać o szóstej i zapieprzać do biura, którego nienawidzę? Dla siebie słucham reklam o lekach na potencję i muzyki, którą powinno się puszczać w sali tortur?

Dla siebie podrażniam skórę do nieznośnego swędzenia, dla siebie mam te wyprane włosy, które – jak już dotarliśmy do efektu, proszę bardzo – są w kolorze jajówy i super, że nie w SREBRNYM? Bo ktoś kiedyś powiedział, że srebrny kolor jest brzydki, a stary człowiek to już w ogóle estetyczna zbrodnia?

Tak więc odpowiedź błędna. Nie dla siebie. To dla kogo? Może – o święta naiwności! – dla mężczyzny?! Ale przecież żaden facet w życiu nie zwrócił uwagi na te moje siwe włosy, żaden nie sarkał, nie kwękał, nie radził, nie sugerował, co więcej: głowę dam, że nawet nie zauważył. Także dla faceta też nie.

Więc czemu?

I jądro ciemności mnie dopadło. Ja to robię DLA KOLEŻANEK. To dla nich siedzę dwie godziny co miesiąc, a czasem częściej, wydaje dwie stówy, znoszę radio zet, potykam się o mopa i wdycham amoniak. Dla moich koleżanek, dla kobiet ze świata idealnego stworzonego przez te gazety z Rozenek, by do nich pasować i ich nie denerwować, że jestem inna. Dla kobiet, tych wyzwolonych, wolnych i niezależnych, co same sobie gotują ten los – żeby nie było im niedobrze, gdy patrzą na srebrny kolor na mojej starzejącej się głowie.

To se na żółto pierdyknę.

FullSizeRender


Tymczasem już w piątek wystąpię taka strasznie stara na spektaklu BaBa z Gdańska i jej Porady dla psychopatów w gdańskim IKM (Gdańsk, Długi Targ, godz. 18.00), na który zapraszam wszystkich, nawet z siwymi włosami.

2 myśli na temat “Jądro ciemności

  1. Dziecko drogie, ja rocznik 1966 sama się strzygę i farbuję, mam 13 nastoletniego syna i trochę tak jak Ty, się szarpię, walcząc z rozpowszechnionym w Polsce patriarchatem, w moim przypadku w postaci mojego leniwego męża oraz nieprzystosowanego społecznie dyrektora firmy, w której pracuję. Hasło umieszczone na honorowym miejscu w mojej sypialni, z którym chodzę na manify i inne protesty: „Tam gdzie nierówność jest prawem opór jest obowiązkiem”. Mam wylane na to jak wyglądam, czasami się martwię, że jestem gruba, ale najbardziej lubię wygodne ubrania i dobry humor. Być może dlatego, że nie mam koleżanek a dwie siostry i wspaniałą mamę oraz ukochanego psa, który i tak najbardziej wielbi mojego męża, przyjaźnię się z siostrzenicą o 30 lat młodszą, i walczę z niesprawiedliwością społeczną w firmie, w której pracuję. I często mówię o sobie z mieszaniną pogardy i podziwu: wariatka. Tak, mówię to z dumą i politowaniem WARIATKA.
    Aha, w domu mam trzech facetów, licząc psa więc muszę mieć pięć (piętnaście) poradników dla psychopatów? Mam, jak na razie, dwa. Zostałam niedoszacowana.

    1. Bez sensu komentarz o jakichś patriarchatach. Z wpisu jasno wynika – baby babom zgotowaly ten los.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s