Poradnik dla psychopatów. Jak zrozumieć święta?

Oglądajcie, bawcie się dobrze i roznieście po świecie, na media nie ma co liczyć, bo przecież żadna gazeta newsowa nie jest zainteresowana tym, jak naprawdę wygląda nasz kraj

To jest tak. Siedzimy, jemy, trawimy, jedna godzina, druga godzina, trzecia… Człowiek popada w stupor, odrętwienie, znów stupor na przemian z katatonią. Ciotka Jadźka kłóci się w wujkiem o PiS, z ciotką i wujkiem kłócą się talerze, a matka, jak za starych dobrych, niemowlęcych czasów, pilnuje, żeby nikt nie przestał jeść ani na minutę. Myślisz, że to minie, bo przecież wszystko w życiu mija, ale święta to zjawisko spod wszelkich zasad fizyki wyjęte, jak się zaczynają w listopadzie, tak trwają w nieskończoność. Nieskończone są więc minuty, godziny, zdawało by się: dni – przy stole z bigosem.

Jednak. Ktoś zaczyna się jakoś inaczej poruszać, ktoś inny daje znak jakby poza ramy obrazu rodzinnego się wychylający, jest jakiś ruch powietrza, jakiś wiatr, coś w rodzaju dynamiki, a może raczej: jakaś dynamiki zapowiedź? Może jednak, myślisz, może jednak to się kiedyś skończy, może nawet w tej wieczności, kto wie? Nie należy popadać w zbytni optymizm, ganisz się w myślach, ale nie możesz się przecież powstrzymać. Zaraz więc podejmujesz ten pierwszy zrywik, ten mikro podmuch zmierzający ku wyjściu. Czynisz charakterystyczne ruchy szyjne wskazujące ku drzwiom, łowisz wzrok tych, którzy być może kiedyś cię w życiu rozumieli, co niesie nadzieję na zrozumienie ponowne.

To trwa, ale ewoluuje.

Wreszcie. Widzisz to. Oczom nie wierzysz. Wstają. Mało tego! Ubierają się! Idą w ruch płaszcze i szaliki, wśród głośnych oddechów i pojękiwań wsuwane są zimowe buty. Ktoś za klamkę łapie i już, już, szczęście jest tak blisko…

I wtedy następuje ta chwila, gdy ktoś nieopatrznie zada ostatnie pytanie, ktoś w roztargnieniu rzuci jakąś myśl o pogodzie, a może kot przebiegnie, może czapka z półki spadnie, cokolwiek się wydarzy – nieważne. Ważne jest to, że ten niepozorny, niby nic nie znaczący kamyczek wywołuje lawinę, kaskadę tematów i rozmów, rozmów niekończących się NIGDY, rozmów przeprowadzonych przy klamce. Klamka naciśnięta nie otworzy drzwi, drzwi z naciśniętą klamką nikogo nie wypuszczą. Trwaj chwilo bez końca, wszak dobiegłaś do punktu krytycznego, do gordyjskiej pętli czasu, z którego jak z czarnej dziury – nic się nie wydostanie.

Pewna dziennikarka poprosiła mnie ostatnio, żebym opisała polskie święta w paru zdaniach. Niestety, moje wspomnienia nie wpasowały się w „klimat” i nie zostały opublikowane, bo były zbyt realistyczne jak na newsową gazetę. Dowiedziałam się, że z SZACUNKU do pozostałych wspominających nie można dać ludziom poczytać o kłótni ciotki Jadźki, nie można też wspominać o starej polskiej tradycji „Klamkówki”. Zainspirowało mnie to do nagrania krótkiego filmu, który jest jednocześnie zwiastunem Poradnika dla psychopatów, jakich w naszym kraju nie brakuje.

Oglądajcie, bawcie się dobrze i roznieście po świecie, na media nie ma co liczyć, bo przecież żadna gazeta newsowa nie jest zainteresowana tym, jak naprawdę wygląda nasz kraj.

 

7 comments

  1. Gmailco

    Mnie na ten przykład też nie interesuje jak wyglądają święta u innych, obcych ludzi.
    Pisząc bez ogródek, czego żadne media nie puszczą, w dupie to mam.

    I nie obrażam się, że media o czymś chcą mówić/pisać a o czymś innym nie.
    Skoro ja, Kowalski, mam prawo wyboru, co czytam, oglądam czy słucham, to na tej samej zasadzie media mają prawo wyboru, co drukują, emitują czy nadają.

      • Sylwia Kubryńska

        Wiesz w jakiej jestem sytuacji? Kilka tygodni temu dostałam rozliczenie za pół Mam blokowane zasięgi na FB, nie widać mnie nigdzie, bo media boją się publikować ze mną wywiady, a agencje zgłaszają moje posty jako nadużycie i hejtują na blogu. Nie widać mnie NIGDZIE, więc nie mam jak poinformować ludzi o tym, że mogą kupić książkę. A od wydawcy dostałam zestawienie za pół roku sprzedaży książki 118 zł – książki, która jedna na Amazonie kosztuje 120. Ja po prostu nie mam za co żyć. I nie marudzę, tylko pisze jak jest, bo wszyscy dookoła milczą.

  2. Anonim

    Święta. Zmora dorosłego życia,Już od listopada groźba: „Święta!”. Matka z obłędem w oczach straszy dzień w dzień a mnie się chce wyć. Prawdziwa gehenna zaczyna się mnie więcej na tydzień przed. Matka wypieka pasztety i mięsa dla rodzeństwa bo przecież nie mają czasu i są zmęczeni po pracy Wypieka tony ciast – bo przecież nie mają czasu. W małym mieszkaniu nie ma czym oddychać od smrodu kapusty i tego całego kuchennego zaduchu. No i martyrologia. Matka cierpi, bo się tak męczy.A ja jestem podła, bo nie pomagam. Bo ja mam czas, chociaż też pracuję. Bo ja nie mam prawa być zmęczona.Matka w kuchni cicho popłakuje a we mnie narasta poczucie winy. Nie! Nie będę dla nich robić żarcia! Gówno. Sami mają po dwie ręce! Ale odgruzować kuchnię muszę. Wszędzie nalepione ciasto, wbite w podłoge jakieś tłuste syfy, sterty brudnych garów, obrzygane szafki Święta, kurwa. Synowie, jak tylko uzyskują samodzielność zmywają się na ten czas z domu, bo to jest nie do wytrzymania, Małżonek też pęka i raczy się obficie, czym popadnie. Wigilia. Matka od świtu lepi milion dwieście tysięcy pierogów.Blada, wymęczona pochlipuje. Małżonek oprawia sto kilo karpia i klnie, bo w kuchni króluje matka z pierogami a on nie ma gdzie.Ja sprzątam, nakrywam do stolu, przygotwuję sałatki, śledzie i Bóg jeden wie co. Bo stół się musi uginać.Stół, a właściwie dwa połączone stoły w pokoju 15 m2 plus krzesła pożyczone od sąsiadów. Bo najbliższa rodzina to dwadzieścia parę osób. W końcu przychodzą. niektórzy za wcześnie, szwendają się, przeszkadzają w ciasnej kuchni, a tu nerwowy pośpiech, niedoczas. Odświętni , pachnący, a ty rozczochrana, w dresie ( bo nie masz czasu się przebrać) gotujesz pierogi, smażysz rybę , podgrzewasz barszczyk itd. Matka już wymiękła: przebrana ale zmaltretowana ,blada jak trup ze zmęczenia siedzi przy stole i czeka aż się wszyscy zejdą.Czekamy. Ostatni biesiadnicy spóźnieni „tylko” dwie godziny.Ulga, bo koniec udręki z podtrzmywaniem temperatury stygnących potraw.Wciśnięci między stoły i ściany wszyscy stoją, kiedy ktoś czyta stosowny fragment z biblii. Stoją,nie słuchają nerwowo przestępują z nogi na nogę patrząc na stół uginający się od żarcia. Potem opłatek, przepychanki, śmichy-chichy, byle jakie, odwalone życzenia.Szybciej, szybciej ! Wreszcie można zasiąść, Dzicz rzuca się na jedzenie nabierając sterty żarcia na talerze. Kto pierwszy ten lepszy Pierogi błlyskawicznie znikają z półmisków – u rekordzistów jest już na talerzu po 30. Dla moich synów i tych bez refleksu, słabo żarłocznych ( a może lepiej wychowanych ?) donoszę zakamuflowany półmosek. Praktycznie nie ma rozmów – jest tylko wielkie wpierdalanie.Matka bacznie obserwuje kto i ile zjadł a następnie w kuchni wydaje te wszystkie schaby, bigosy, makowce i pasztety, które piekła w umęczeniu przez cały tydzień.Po czym, ledwo ciepła ucieka do swojego pokoju.Zostaję sama na gospodarstwie, wymieniam talerze, kroję ciasta, kawa, herbata , lody. Ktoś włączył bardzo głośno tv – jakiś mecz , czy coś, Reszta przekrzykuje telewizor i dopycha się ciastem. Kolędy, świąteczny klimat ? Zapomnij! Kurwa! Kiedy wreszcie sobie pójdą? W końcu zaczynają wychodzić, przymawiąjąc się o żarcie pozostałe po wigilii :sałatkę, zupę grzybową, itd Koło 24 zamykam drzwi za ostatnimi. Cisza,wreszcie.Patrzę na sterty brudnych naczyń, zaplamione obrusy, porozlewane napoje, w dywan nawbijane resztki jedzenia i chce mi się płakać. Idę spać koło 3 nad ranem. z miłym przeświadczeniem, że do wigilii mam cały rok.
    PS. Po wielu latach zapowiedziałam, że jak ktoś zamówi u matki jakieś wyroby na święta, to zabiję, bo ona naprawdę nie ma już siły ,a wigilię niech każdy robi u siebie w domu. Obraza była straszna ! Jak to? Taka fajna tradycja przez tyle lat a ja ją psuję?Fajna tradycja, kurwa mać, he he.Zależy dla kogo fajna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s