Mroczna przepowiednia

Nikomu nie wróżę przyszłości w tym kraju. Nie wróżę powodzenia. Ani pomyślności. Zdrowia – zwłaszcza. Nie wróżę też wielkich pieniędzy, właściwie to żadnych pieniędzy nie wróżę, nawet małych

fot. Maciej Jawornicki

Dzień dobry. Nazywam się Sylwia Kubryńska i nie jestem wróżką. Konkretnie zajmuję się tym, że nie wróżę. Nie wróżę wam przyszłości. Nie ma szans.

Owszem, są wróżki, słyszałam nawet o kilku. Trzeba do nich dzwonić, umawiać się. Kolejki się do nich ustawiają. Niebotyczne. Przepowiadają różne niesamowite rzeczy. Biorą pieniądze za te swoje wróżby i są to, moi drodzy, niemałe pieniądze.

Ja nie biorę pieniędzy. Nawet symbolicznych. Nie ma też do mnie żadnych kolejek, zapisów. Luz. Jeśli zaś chodzi o klimat w moim mieszkaniu, to raczej jest w stylu Ikea. Żadnych kul szklanych, nawet czarnego kota nie mam. Szarego tylko, w dodatku samicę. Pełna nowoczesność i parytet. Szwecja. Są w Szwecji jakieś wróżki? Jakaś komuś wróży w Szwecji? Nie wiem. Ale wiem, że tu, na tej ziemi to nie. Nawet jak by się jakaś pojawiła, to jedno jest pewne: to nie ja. Ja nie wróżę. Nie w tym kraju. Bo jeśli chodzi o ten kraj, to nikomu nie wróżę szczęścia. Nie wróżę powodzenia. Ani pomyślności. W ogóle nic dobrego nie wróżę. Nie wróżę też wielkich pieniędzy, właściwie to żadnych pieniędzy nie wróżę, nawet małych.

Czego jeszcze nie wróżę? Miłości. Nie ma mowy. Nie wróżę nikomu żadnego przystojnego bruneta, co to przyjdzie wieczorową porą. Jaką wieczorową porą?! Dajcie spokój! Pojęcia nie mam, czy przyjdzie, czy nie przyjdzie, ale generalnie nie wróżę. Żadnej z was. I żadnemu. Nawet średnio przystojnego blondyna świńskiego – nie przewiduję. Nic o nim nie wiem, i nic nie powiem. W ogóle niewiele wiem. Owszem, czasem mi się coś wydaje. Wydało mi się już kilka powieści. Ostatnia powieść, co mi się wydała ma tytuł Mama i można ją nawet gdzieś kupić. Ale nic ponadto mi się nie wydaje. Przynajmniej na razie.

Jest jednak coś, co wiem na pewno. Wizja, z którą mogę się tu podzielić. I nie jest to bynajmniej żadne przypuszczenie, nie. To przepowiednia na sto procent skuteczna i prawdziwa. Każdemu powiem prawdę. Owszem, bolesną. Owszem, tragiczną. Owszem, mroczną. Wiejącą lodowatym wiatrem przeznaczenia. Nieuniknioną i straszną. Jednak prawdę. Jednak bezcenną!

No, dobrze, ponegocjujmy. Niech będzie sto złotych. Sto złotych od łebka. To dobra kwota. Mój Boże, toż to dumping! Pokażcie mi hojniejszą wróżkę! Pokażcie konkurencję! Nie ma, nie ma nawet w Szwecji. Ani we Francji. Nostradamus leży i płacze. Tylko ja i tylko tu, w tym kraju, odsłonię wam proroctwo najprawdziwsze z prawdziwych. Tylko ja NIGDY się nie pomylę. Tylko ja w swej kategoryczności określę każdemu przyszłość w stu procentach pewną. I każdemu tę samą.

Mianowicie: śmierć.

Jedyne, co, to to, że każdy z nas może umrzeć. To tak. Powiem więcej: każdy umrze. Wiecie skąd wiem? Wiem to z doświadczenia. Tak się składa, że wszyscy, którzy kiedyś żyli: umarli. Umarł papież. NASZ papież. Niby święty, niby bez niego by się wydawało, że świat nie może się kręcić. No, może świat może się kręcić, ale na pewno nie Polska. I co? Umarł. Świat się kręci, Polska stoi.

Umarł Józef Piłsudski! A nie wyglądał na umierającego. Jakie miał powodzenie u kobiet! Serio. Facet potrafił działać cuda. Zwłaszcza nad Wisłą. Ktoś by mógł powiedzieć – na przykład jakaś wróżka ze Szwecji: oto cudotwórca. A skoro cudotwórca, to na pewno nie umrze. Tacy nie umierają. I co? Jakoś ten cudotwórca od prawie stu lat nie żyje. Gdzie zmarł? Nad Wisłą! Przypadek? Nie, nie, nie. Ja nie sądzę. Ja nie jestem sędzią. Wy mnie w to nie mieszajcie. To już kolejna profesja, z którą nie mam nic wspólnego.

A więc śmierć. Przepowiadam. Każdemu. Każdemu z was i nie tylko. Są ludzie, którym przepowiadam śmierć, a oni nic o tym nie wiedzą. Nawet sobie nie wyobrażają. Siedzą sobie tam… na tym, jak to się tym, nigdy tych dzielnic warszawskich nie mogę zapamiętać, na tym, na Żżż… żo… jak się nazywa ta dzielnica? Nie pamiętam. W każdym razie siedzą i myślą, że wystarczy jedna operacja i człowiek jest nieśmiertelny, nigdy na wózku nie wyląduje. Ja tam nie mam nic do żadnych operacji, chociaż zdrowia nie wróżę. Nie wróżę zdrowia ani długiego życia – nikomu w tym kraju. Tymczasem ona przyjdzie. Przyjdzie, dopadnie. Pozamiata. I bardzo proszę. Zapraszamy! Zapraszamy do Warszawy! Zapraszamy do każdej dzielnicy, nawet tej na Ż…

Zamkną mnie. Teraz to już mnie zamkną na pewno. Zamkną decyzją partii PiŚ. PiŚ jak Polegnij i Śmierdź. Przepraszam: Śmierć. Wrogom Ojczyzny. Ale to nic nie zmieni, los jest nieunikniony. Koniec, amen, pocałujcie mnie w klamkę. Zresztą, nie mam się czym przejmować. Niech mnie zamykają. I tak umrę.


Stand-up gombrowiczowski, Big Book Cafe, Warszawa

2 comments

  1. emlokar

    „Oczywista oczywistość”. Tak ich wszystkich zaślepia ochota na łatwe, przyjemne i bogate życie, że nie zauważają „oczywistej oczywistości”, zwłaszcza ten z dzielnicy Ż …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s