Samolocik

Pamiętasz, jak byłam kartką papieru?

Można było po mnie pisać, drzeć mi skórę

Piórem.

 

Ale ja chciałam latać.

Złożyłeś mnie w samolocik

Wysłałeś przez okno.

 

I rozbiłam się w małej cichej katastrofie

Jednej z tysiąca moich małych cichych katastrof

Tysiąca i jednej

Jedynej

nocy.

 

Nie opuszczaj mnie.

Nie wypuszczaj przez okno, choć tupię nogami, że tak bardzo chcę.

 

Nie opuszczaj mnie.

Znajdź wśród drzew

Na szutrowej ścieżce

 

Rozłóż, wygładź

I napisz

Jeszcze jeden, jedyny, ostatni z tysiąca

list.

3 comments

  1. bratzacieszyciela

    Przystaję na szutrowej ścieżce
    Podnoszę
    Chronię przed zapowiadanym deszczem łez
    Rozprostowuję
    Chcę znowu drzeć skórę piórem
    Piszę
    Dużo pracy pozwala nie myśleć
    A i tak ciągle myślę
    Jak uratować z katastrofy, wcale niemałej, choć cichej
    Na jaki adres?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s