Potęga religii, czyli jak zamienić waginę na żebro

Niby kobiety są w rządzie. Jak silna jest ta manipulacja, skoro same sobie odbierają prawa? Przecież kiedy przestaną być potrzebne, nikt się za nimi nie wstawi. Żadna kobieta, o facecie nie wspomnę

 

Kiedy ludzie umierają z głodu, władza przekonuje ich, że Bóg tak chce. Nędzę w Indiach religia tłumaczy reinkarnacją. Jeśli jesteś w biedzie, umierają ci dzieci, a mąż cię bije – zasłużyłaś na to. Kiedy? To proste. W poprzednim  życiu. Gdyby nie klimat, można by stwierdzić, że mucha nie siada. Tak się jednak na tym świecie plecie, że tam, gdzie bieda, nędza i głód, tam much jest od zabicia. Dosłownie.

Na rany hinduizmu jak z nieba spada plaster w postaci chrześcijaństwa. Co za cud. Inna religia, dobry Bóg, co może spotkać nędzarzy? Coś lepszego? A jakże, umieranie. Matka Teresa ściąga biednych do swych umieralni, nie leczy ich, nie znieczula, patrzy jak cierpią. I przekonuje, że cierpienie to dar od Jezusa, dar z którego trzeba się cieszyć. Nie ma nic piękniejszego niż cierpienie ubogich. Z karmy przechodzimy do miłosiernych obietnic. Z poprzedniego życia wskakujemy na wyższy level.

Na życie po życiu.

Nierówność, dyskryminację, biedę i bezprawie zawsze trzyma w ryzach religia. Nie trzeba zaglądać do Krajów Trzeciego Świata. Wystarczy nam środek Europy. Tu panuje przekonanie, że kobieta ma cierpieć i koniec. Jej się to należy. To przecież Bóg zarządził, że poród to ból i nie należy go umniejszać. Bóg chce poświęcenia dla dzieci i męża. Bóg obiecuje zbawienie po śmierci za wyrzeczenie się szczęścia. Bogu nie podobają się dzieci z in vitro. Bóg kręci nosem na decydowanie o sobie. Bóg zabrania rozwodów, nawet gdy jest przemoc.

Ba! Okazuje się nawet, że Bogu niemiłe jest zapobieganie przemocy. I niby kobiety są w rządzie. Jak silne jest narzędzie religii, skoro same sobie odbierają prawa? Przecież kiedy przestaną być potrzebne, nikt się za nimi nie wstawi. Żadna kobieta, o facecie nie wspomnę.

Co religia, to fajerwerk. A raczej manipulacja, by spacyfikować zagrożenie. Bunt uciśnionych, biednych, głodujących. Bunt dyskryminowanych,  poniżanych, pozbawionych podstawowych praw. Bunt to siła. Religia: jeszcze większa.

Ciągle zastanawiam się, jak to jest, że człowiek musi wierzyć. Skąd w nim ta uległość? Jest mu lżej wytrzymać? Łatwiej się poddać, niż walczyć? Prościej umierać, niż żyć? Zgodzić się z zagładą, niż wyrazić bunt? Zadać cios sobie, niż się bronić? I tylko dlatego, by bronić wiary w coś, czego nikt nie widział?

Ostatnio widziałam przezabawny dialog na filmie Sztuka Kochania. Wisłocka pyta jakiegoś dygnitarza, który traktuje ją (profesorkę medycyny) jak mopa:

  • Skąd pan jest?
  • Z Warszawy – odpowiada facet.
  • Nie, nie z Warszawy. Skąd pan jest?! Nie wie pan? To ja panu powiem. Z waginy pan jest.

Nieprawdopodobne, jakie to proste. A jednak zawiłe, bo od narodzin słyszymy, że jednak z czego innego jesteśmy. Z żebra. Męskiego, rzecz jasna. I to jest potęga religii. Jak zamienić waginę na żebro i nie zostać wyśmianym.

12 comments

  1. MichałB

    Dla mnie ta cała polska religia wygląda tak: nawalić się na maxa w sobotę wieczorem,spuścić żonie wpieprz,w niedziele iść do kościoła wypowiadać się,w spokoju ducha zeżreć schabowego. Amen.

  2. miroslaf

    Uwielbiam takie teksty, takie proste, takie oczywiste. Ludzi myślących podobnie jest pewnie trochę ale ciagle mało. No bo skąd wokół nas tyle kołtuństwa, robienia z łotrów świętych?

  3. Basia.

    Bo widzisz Sylwia,w rzadzie potrzeba takich jak Ty,a nie „swietojebliwych”.Moze to zmienimy,moze zastartujesz?Oddzielajac religie od rzadu,moze Polska zostac panstwem catolickim,ale to jakos nie wychodze.

  4. Mona Te

    Mam wiele koleżanek, które wierzą w Boga, chodzą do Kościoła a mimo to nie zgadzają się na totalnie przedmiotowe traktowanie. Nie chcą być inkubatorami i niewolnicami kieratu syna, ale wiem, że są to wyjątki, które, niestety potwierdzają tą smutną regułę…

  5. Hanna

    Mamy XXI wiek, każdy potrafi czytać, a nie ma takiej głupoty, której pedofil w sukience by nam nie wcisnął. I jeszcze dajemy mu za to na tacę, fundujemy opiekę medyczną i emeryturę, milczymy jak po plebaniach naszych parafii ci pedofile ukrywają się przed wymiarem sprawiedliwości. To nie wina sukienkowych, że jesteśmy głupi, to wyłącznie nasza wina.

  6. niezapominajka

    Witam Pani Sylwio. Jestem kobietą w Pani wieku która doświadczyła wiele bólu i strachu o swoje chore dziecko. Spełniona matka, kochająca i kochana żona, dobrze sytuowana ale niestety nie doświadczyłam nigdy takiej radości jaką dała mi bliskość z Bogiem. Pewnie paradoksem dla Pani będą słowa, że cierpienie ubogaca ale czasem jest jedyną droga do nawrócenia aby uratować czyjąś duszę. Kariera jest napewno ważna ale nigdy nie zastąpi Pani relacji z własną rodziną. Nie dziwię się Pani mamie że jest tak bardzo niespokojna i rozczarowana. W artykule,, Matka którą zabiłam” pogwałciła i podeptała Pani wszystkie wartości nie tylko rodzinne. Pewnie wywoła to ironiczny śmiech na Pani twarzy, ale będę się za Was modlić. Kiedyś byłam podobna do Pani zawsze lubiłam stawiać kropkę nad ( i) też śmiejąc z nadgorliwych katolików. Wszystko generalizowałam jak Pani i sprowadzałam do wspólnego mianownika wieszając psy na polityce ludziach oceniając i krzywdząc. W każdej grupie społecznej znajdujemy lepiej i gorzej wykwalifikowanych specjalistów bo ci pierwsi bardziej się starali, przyłożyli do swej pracy i polubili ją a ci drudzy poszli na łatwiznę licząc na szybki efekt poklask i dobra materialne. Oceniając wszystkich w taki sam sposób wyrządza się dużą krzywdę.Proszę pamiętać że ten świat sie nie kończy tu i zabawa trwa dalej tylko jedni tańczą w blasku słońca a inni w płomieniach i choć wydaje się to Pani abstrakcją to proszę mi wierzyć nie życzę nikomu takiej wejściówki. Nawet jeżeli nie wierzy Pani w Boga i Świętych i to co nas czeka po zamknięciu oczu to proszę czasami odnależć trochę ciszy pomiędzy kawkami z koleżankami i wsłuchać się w swoje sumienie które krzyczy bo chce Panią wyciagnąć z piekła beznadziei w którym się Pani znalazła już tu na ziemi .Proszę zmienić kierunek póki ma Pani jeszcze szansę na odnalezienie spokoju ducha bo tego Pani życzę .Nigdy nie znajdzie Pani szczęscia i spełnienia w rzeczach zewnętrznych które tylko chwilowo wypełniaja pustkę, rozpychaja i wołaja wiecej. Swiat duchowy i materialny to dwa różne bieguny gdzie pierwszy daje radość wieczną a drugi chwilową. Nigdy to co łatwe nie cieszy tak jak to co zdobywamy z trudem. Nowe życie tez przychodzi na świat w cierpieniu a ile radości po narodzeniu wnosi. Życzę Pani i Pani czytelniczkom takiej radości, spokoju i wolnosci jakiej doswiadczam bo żadne pieniądze, kariery, etykietki,nie sa w stanie zastąpić wspólnej drogi z naszym Zbawicielem Jezusem Chrystusem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s