Kobiety mówią dość. Ja mówię DOŚĆ!

Chodzi o PiS? To ja coś powiem, pani Ewo Kopacz, wierna od roku „przyjaciółko” kobiet. Pigułek szukałam za Platformy, szukałam za SLD, od 1993 roku chodzę i obijam się o drzwi aptek, gabinetów, o pogardliwe miny farmaceutów…

Sylwia Kubryńska - WO (4)

fot. Dawid H.Groński/Wysokie Obcasy

W środę o 17.00 w restauracji MiTo* w Warszawie odbędzie się debata organizowana przez Paulinę Młynarską, pt. „Kobiety mówią dość”. Zostałam zaproszona. Będę. Bo mam dość.

Mam dość moje drogie, kochane siostry, mam dość… was. Mam powyżej dziurek w nosie waszego narzekania, waszego utyskiwania. Mam dość waszej obłudy w walce z patriarchatem, waszych haseł o feminizmie, które rozbijają się przy pierwszym lepszym poklepaniu po udzie przez faceta z działu kadry kierowniczej.

Mam dość waszych oburzeń na temat przemocy domowej i równoczesnym rechotaniu z dowcipów o poprawianiu urody żony Michalczewskiego przez pięściarza.

Mam dość waszych pikiet, waszych haseł na transparentach o wolnym wyborze, skoro już dwa tygodnie później odcinacie się od wolnych wyborów. Niedobrze mi się robi na wasze komentarze, że nie o to wam chodziło w proteście „aborcyjnym”. A o co wam chodzi? O wycofanie fikcyjnej ustawy i zostawienie fikcyjnego prawa?

Bo przecież i tak nie można dokonać aborcji w Polsce w „gwarantowanych” przypadkach. Nie wierzycie, obdzwońcie szpitale. Fajnie jest? O to wam chodzi? O taki „trochę” wolny wybór? O takie trochę równouprawnienie? O trochę wolności i to tylko na papierze?

Mam dość trochę wolności. I mam dość tych, które jedyne co potrafią, to walnąć focha na źle urządzony świat, ale nic w sobie nie zmieniać.

Kiedyś napisałam tekst o niedostępności antykoncepcji. O swoich wędrówkach po mieście w poszukiwaniu apteki, w której ja – dorosła kobieta, udokumentowana, normalna, zdrowa – będę mogła kupić sobie pigułki antykoncepcyjne bez recepty. Nie, nie chodziło o TĘ pigułkę „morderczą”, mówię o zwykłych pigułkach. I co? Oprócz nadętych min nie spotkało mnie nic dobrego. W tym samym czasie dowiedziałam się, że viagra jest bez recepty.

Pod moim tekstem zaroiło się od pełnych oburzenia komentarzy kobiet, że bez przesady, pigułki to nie tiktaki, nie można tak se kupić, nie można o sobie decydować, każdy by kupował bez tołku, recepta jest konieczna, droga pani, pani jest kobietą, a kobieta ma tylko fragment czynnego mózgu i bez recepty kupi wagon pigułek z których zrobi bombę jądrową i wysadzi planetę w kosmos. Żaden facet nie włączył się do dyskusji.

PiS? Chodzi o PiS? Ok, to ja coś powiem, pani Ewo Kopacz, wierna od roku przyjaciółko kobiet. Ja tych pigułek szukałam za Platformy, ja ich szukałam za SLD, ja od 1993 roku chodzę i obijam się o drzwi aptek, gabinetów, o pogardliwe miny farmaceutów, lekarzy, pielęgniarek. Przez całą waszą, pani Ewo Kopacz, kadencję nie zmieniło się NIC w kwestii traktowania kobiet.

Udostępniliście pigułkę „PO” bez recepty, a pigułki antykoncepcyjne zostawiliście, tak jak były, niedostępne. Pani premier, pani sama wymyśliła rewelację, że ellaOne można kupić w wieku od 15 lat, ale już kwestia dostępu nastolatek do antykoncepcji, do ginekologa, zostawiła pani radośnie nietkniętą, co skonstruowało bodaj najbardziej niedorzeczne prawo w Europie, z którego wynikało, że piętnastolatka może stosować antykoncepcję awaryjną, ale normalnej nie.

Kolejny absurd polegał na tym, że dziewczynki, pozbawione prawa do antykoncepcji, pozbawione edukacji seksualnej (heloł, czy za PO była jakaś edukacja seksualna? Bo ja mam dwoje dzieci i żadne nic sobie w tej kwestii nie przypomina!), MAJĄ RODZIĆ?!

Nie mogę się doczekać naszego spotkania na debacie w środę, pani premier. Nie mogę się doczekać pani odpowiedzi na moje pytania. Na pytanie o ochronę ofiar przemocy domowej też. Dlaczego kobieta, którą spotkałam miesiąc temu w ośrodku leczenia depresji, ofiara swojego męża, od lat nie może doprosić się sądu, żeby przyznał jej mieszkanie, a zapijaczonego kata usunął z jej życia? Dlaczego to ona ma się wyprowadzić do jakiegoś przytułku, który zresztą oferuje lokum tylko na trzy miesiące?

Podobno została ratyfikowana Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. A tu proszę, czy jest konwencja, czy jej nie ma, stara baśń. I powiem jeszcze jedno. Wszystkie kobiety w mojej grupie chorych na depresje, leczyły się z przemocy domowej. Nie do dziś. Nie od nastania kadencji PiS. Szpital to ich ostatni ratunek. Witamy w Polsce!

Owszem, pamiętam Izabelę Jarugę Nowacką, która chyba jako jedyny polityk, walczyła o zmianę w prawie na korzyść ofiar. Niestety, zginęła w samolocie, który z jakiejś dziwnej przyczyny, za rządów PO, stał się własnością zupełnie innej partii i zaczął służyć do zupełnie innych celów. To też nie wasza wina?

Mam dość zakłamania, bezradności, wzruszania ramionami. Nie wierzyłam, że Czarny Protest to tylko happening parasolkowy, nie wierzyłam do chwili, gdy zobaczyłam tekst celebryckiej feministki, Karoliny Korwin Piotrowskiej, w którym (po co?!) wyraża swoje zniesmaczenie argumentami Natalii Przybysz, że z powodu małego (60 m2) mieszkania, dokonuje aborcji i się jeszcze do tego szczerze przyznaje w wywiadzie dla WO. Ha! „Czasami trzeba myśleć” – wyzłośliwia się publicystka.

Bo co? Powinna mieć co najmniej raka, pół kawalerki i siedmioro chromych dzieci dla pani pojęcia feminizmu? Nie wystarczy, że nie chciała mieć dziecka? Nie wystarczy, że takiego właśnie dokonała wyboru i to jest jej sprawa? Gdybym nie chciała dziecka, to nawet dwieście pięćdziesiąt metrów kwadratowych by mnie nie przekonało, a panią? I co, teraz znów wyjdziemy na ulicę pokrzyczeć, że „solidarność kobiet”? Solidarność, droga pani, to jest co innego niż pisanie na siłę oryginalnych tekstów. Solidarność to walka o wolność i uznanie wolności innych.

Napisałam kiedyś: jeśli nie możemy zmienić świata, zajmijmy się sobą. Skoro tak się dzieje, zróbmy swoje, zróbmy to, co możemy. Nie ma edukacji w szkole, Anna Zalewska szaleje, trwa jakaś pojebana wojna edukacyjna – ok, zróbmy swoje „tajne komplety”. Uczmy dzieci. Edukujmy w domach, zakładajmy stowarzyszenia, fundacje edukacyjne. Albo po prostu uczmy własne dzieci. Chociaż tyle. Aż tyle. Bo co, edukujecie? Rozmawiacie z dziećmi o seksie? Czy macie focha na szkołę? Wypisaliście dzieci z religii? Czy macie focha na księdza? Kupiłyście już swoim córkom pigułki? Synom – prezerwatywy? Czy wierzycie, że nie są potrzebne? Że oni to na pewno NIE?

Wyprawiacie ich w świat, w życie, uzbrojonych w wiedzę, czy czekacie, aż skończy się kadencja PiS i wszystko się zmieni? Dbacie o to, żeby ich nie skrzywdzono? Żeby niezależnie od rządów byli bezpieczni, uświadomieni, zdrowi? Aha, zaszczepiłyście córki przeciw HPV?

Ha! I tu znów bomba atomowa, bo przecież, moje kochane nowoczesne mamy zjadły mnie na swoje wegańskie śniadanie z powodu jakichś (jakich?) okrutnych zagrożeń wynikających ze szczepień. Dostałam mnóstwo linków do YT, gdzie zapłakane nastolatki opowiadały o dziwnych chorobach i lekach, które muszą teraz przyjmować do końca życia, bo coś tam. Odebrałam całą masę publikacji, z których, o dziwo, każda była przygotowana przez autorów związanych z katolickimi organizacjami.

A więc nie wierzymy w Boga, wierzymy za to w kościelne gusła. Ślepo ufamy „czemuś tam”, nie sprawdzając nawet badań dostępnych u pierwszego lepszego internisty. Bo ja sprawdziłam. Zapytałam, dostałam odpowiedź. I zaszczepiłam córkę. Żyje. Problem w tym, że żyje w zapadłym od zabobonów kraju, w którym największymi strażniczkami patriarchatu są kobiety.

Każda z nas została wychowana w duchu poddaństwa, oddania, poświęcenia dla mężczyzn i rywalizacji z innymi kobietami. Tylko od nas zależy, czy dalej będziemy w tym tkwić, czy będziecmy to przekazywać kulturowo jak chorobę dziedziczną. Czy wzmocnimy konflikt, czy zadbamy o siebie? Facet, który dba o siebie nazywany jest egoistą i to słowo zwykle ma seksowny wydźwięk. Bądźmy egoistkami, jak oni. Bądźmy silnymi, solidarnymi ze sobą, egoistkami. Mądrzy mężczyźni naprawdę nie mają nic przeciwko temu, żebyśmy miały równe prawa. Coraz więcej facetów deklaruje feminizm.

Tylko my mamy z tym problem.


MiTo

Waryńskiego 28 (Metro Politechnika), 00-650 Warszawa

57 comments

  1. agata

    Dzięki Bogu za Kubryńską, prawda? jedyna najmądrzejsza, najprzenikliwsza, pozostałe kobiety to beton.
    mam dość takiego wywyższania się niektórych pseudocelebrytek dla zdobycia większych zasięgów – im więcej rzucania mięsem w tekście, im więcej chamstwa i utyskiwania na innych, tym bardziej sherowane?
    A może tak nieco samokrytyki Pani Sylwio? jest Pani chodzącym ideałem? nie ma Pani sobie nic do zarzucenia, rozumie Pani potrzeby wszystkich kobiet?
    Sorry ale Pani tekst to takie trochę obrzucanie błotem wszystkich że głosowali na PIS, bo mamy teraz chujowy rząd.
    Wyróżnianie przez silenie się (silenie, bo to silenie aż bije po oczach z tekstu) na kontrowersje, to słaby pomysł i mało jednak konstruktywny.

    • Magdalena

      Chyba nie udało się Pani przeczytać całego tekstu. Negacji PISu akurat jest niewiele. Za to poruszone są inne (znacznie istotniejsze niż opcja polityczna) kwestie.

    • Anonim

      Odpowiedź powyższa dowodzi że argumenty p. Sylwii trafiły w „miętkie”. Stąd ta agresywna reakcja. Nie ma się nic na obronę? Nie ma problemu. Dosramy autorce. Pani Sylwio, świetny tekst!

  2. nella

    Chyba nie przeczytała Pani całego tekstu.Jest tam mowa o tym, że wszystkie rządy od 1993 roku dały ciała jeśli chodzi traktowanie kobiet, a jeśli chodzi o antykoncepcję szczególnie. Tylko te przed PIS-em udawały,że chcą coś zmienić na lepsze a PIS nie ukrywa, że chce kobiety ubezwłasnowolnić. I dlatego teraz krytyka się nasiliła. Mi język Pani Sylwii odpowiada, czuję jakbym sama napisała ten tekst, podpisuje się pod każdym jednym słowem!!!

    • agata

      Serio uważa Pani że ten post jest o dostępności antykoncepcji, a mój komentarz dotyczy PIS? czy Wy czytacie cokolwiek kobietki, czy po prostu łykacie z zamkniętym nosem tekst idolki?
      A może boicie się, że brak przyklaskania temu tekstowi będzie oznaczał, że to o Was? I może jest ździebko o Was, bo może gdzieś tam jednak lubicie pewne aspekty patriarchatu, a może nie zaszczepicie córki, może oburzyła Was Natalia – ale nie chcecie być tą tępą kobietą z tekstu?
      Dajmy żyć kobietom po swojemu, nie po kubryńskiemu.
      Czy ja, będąc weganką, mam teraz walnąć tekst, że ludzie pracujący w schroniskach dla psów są hipokrytami bo jedzą mięso? bo tylko moja wrażliwość jest słuszna a inni mimo że walczą o coś dobrego to tak naprawdę są do dupy, bo nie są weganami tak jak ja? czy jednak pozwolić dobrym ludziom spokojnie robić ich dobrą robotę?

      • mrsemh

        A moze war to pomyslec, ma dziewczyna jajniki I nawet jezeli nie wszystko o czym pisze to moj klimat to szacunek, Bo sie wystawia na krytyke tych, co I’m patryiarchat mozg wypral. Moze czas sie nauczyc szanowac cudze poglady I szukac rzeczy co has lacza, a nie szczuc media na drugs.

      • Hanna

        No właśnie o to chodzi, żeby pozwolić żyć innym. Nie chcesz stosować ellaOne – nie stosuj. Nie chcesz się skrobać – nie skrob się. Ale jakim prawem zabraniasz innym? Ktoś ci na siłę wciska pigułki w aptece? Ktoś cię siłą ciągnie do kliniki aborcyjnej? Nie, ale jeszcze przyleziesz tutaj i będziesz jątrzyć. Mamy drzazgę w oku i typowo po katolicku przyszłaś tu nam o tym powiedzieć. My z grzeczności nie mówimy ci o twojej belce w oku, żeby nie było ci głupio i liczymy na to że sama zauważysz.
        Nie podoba się blog Kubryńskiej? To szoruj do Terlikowskiego. Mało prawicowych porąbańców do czytania? To zacznij sama pisać. A potem będziesz sama siebie czytać i sama siebie w komentarzach wychwalać.

  3. Iga

    Pani Sylwia! Świetny tekst . Trochę rozzalenia i wściekłości, bezsilność, ale podsumowanie o pracy u podstaw to strzał w 10. Jesteśmy jak niewolnicy tylko u nas nie ma pustyni żeby na 40 lat wyprowadzić i zmienić pokolenie i myślenie.
    Dlatego wielka zmiana to nie jest sprawą która zadzieje się w naszym pokoleniu , ale na nim się zacznie. Pozdrawiam

  4. Renata

    Tak trzymać Pani Sylwio.Czytając,jakbym słyszała siebie. Syna z religii wypisałam.Sama myślę o kroku dalej,czyli apostazji,bo fikcję lubię tylko w powieściach.
    Smutnym jednak jest fakt,że mało jest „mądrych mężczyzn”. Ci pozostali nie lubią silnych kobiet,bo nie mogą nad nimi dominować.Dlatego kobiety,tylko po to,żeby męskie portki wisiały w szafie,poddają się,nie myśląc o sobie. Osobiście nie żałuję decyzji o niezależności,a takie teksty utwierdzają mnie w przekonaniu,że to jest najlepsze co mogłam dla siebie zrobić.
    Rząd – koń jaki jest każdy widzi, a mięsem nawet trzeba od czasu do czasu rzucić.

    Pozdrawiam

  5. Adso

    czasami trzeba myśleć, bo co? bo trzeba i już, bo przysługuje wam, kobietom, do tego prawo. Jestem w stanie zrozumieć niewyedukowaną piętnastolatkę, że zachodzi w ciążę. Zrozumieć, nie zaakceptować to. Nie było w szkole, więc nie wie. Na dodatek jest sierotą i rodzice też jej nie byli w stanie uświadomić. Ja nie czekałem aż zrobi to za mnie szkoła. Być może Pani akceptuje to i popiera, że piętnastoletnie dziewczynki (bo przecież jeszcze nie kobiety) rozpoczynają współżycie i należy im to umożliwić wprowadzając dla nich dostępność środków antykoncepcyjnych, najlepiej bez recepty. Zresztą dostępność środków antykoncepcyjnych była powszechna, wystarczyło pójść do lekarza po receptę i to przy okazji wizyty u ginekologa, co jak mniemam większość kobiet jednak czyni. Zapewniam Panią, że nie spotkałem się nigdy z żadnymi pogardliwymi spojrzeniami farmaceutów w aptece a zdarzało mi się wykupować recepty i na te środki. Więc mówiąc kolokwialnie, dla poparcia własnej tezy chrzani Pani od rzeczy i wymyśla niestworzone historie. I nawet jeśli zdarzały się takie sytuacje, o których Pani pisze i ci wszyscy źli lekarze, pielęgniarki i farmaceuci z „pogardą” patrzyli na pacjentki to nie było to regułą, jak Pani sugeruje. Ale do rzeczy: zakładam, że Pani Natalia Przybysz jest kobietą wyedukowaną. Być może niesłusznie. Nie znam kobiety i gdyby nie jej szczere socjalistyczne wyznanie dotyczące aborcji pewnie bym nie znał. I przyznam szczerze poczułem wtedy w sobie złość: noż, k…wa, większe mieszkanie powodem aborcji? I jaką trzeba być idiotką żeby się z tym obnosić w WO? Jaką idiotką żeby nie pomyśleć, że to bezmyślne wyznanie da do ręki broń przeciwnikom nawet tych uzasadnionych aborcji. To tak jak z orientacją seksualną, mam jaką mam, ale czy zaraz cała Polska musi wiedzieć jaką mam? Usunęła ciążę, ale czy zaraz wszyscy czytelnicy WO mają wiedzieć, że usunęła i z jakiego powodu? Udusiłaby się kobiecina? Dlatego czasami trzeba myśleć…. i dotyczy to PRZEDE WSZYSTKIM kobiet a w szczególności wojujących feministek, które swoimi bezmyślnymi wypowiedziami cofają feminizm do XIX wieku.
    P.S. Solidarność kobiet, droga Pani, to jest co innego niż pisanie na siłę oryginalnych tekstów….

    • agata

      dokładnie, nigdy nie miałam problemu z zakupem pigułek, a trochę rządów się w między czasie przewinęło – serio nie wiem, gdzie autorka szukała. Z moimi lekarzami spokojnie rozmawiałam o doborze i ew. zmianie, gdy po którychś źle się czułam. I ekshibicjonizm aborcyjny powinien mieć granice, ponieważ w pewnym momencie działa na szkodę kobiet walczących o prawo do aborcji. Gdy zaczną się odzywać kobiety, które przyznają, że nie używają żadnej antykoncepcji bo pigułki to chemia, a prezerwatywa to nieprzyjemna guma, że wolą tak na żywioł, a jak zajdą to najwyżej usuną – czy to też będzie ok czy jednak zaszkodzi „naszej” sprawie?

      I czy tylko Pani Kubryńska sprawdziła działanie szczepionki (przy czym sprawdziła = w tym wypadku porozmawiała z internistą), a reszta debilek po prostu łyknęła internetową papkę bo z ochotą działa na szkodę swoich córek? bo lubią je narażać i tylko Pani Sylwia zdała egzamin na dobrą matkę, bo „porozmawiała z internistą”?
      zresztą umówmy się, w tym wpisie Pani Kubryńska wojuje w kwestii chemii, której rzekomo jej się nie udało dostać, a w innym poście o środkach uspokajających dla zwierząt, żeby się nie bały fajerwerków, daje do zrozumienia, że ludzie to idioci, bo faszerują psy chemią.
      Myślę o tym tekście wyjątkowo długo i nie mogę uwierzyć, że kobiety, które rzekomo walczą o prawa kobiet, tak bardzo gardzą nimi, każdą kobietą, która nie ma w 100% takich samych poglądów, że znowu jest podział i moja prawda jest najmojsza.

      • Ewka

        Pani Agato,
        ja tylko w sprawie HPV. Zanim podałam ją córce (a zrobiłam to za namową ginekologa), poczytałam trochę, zapytałam pediatry córki i internisty właśnie (!) czy sa wyniki badań, które potwierdzałyby zagrożenie – obie powiedziały mi że nie znają takich. Zapytałam znajomych z UK, jak sprawa u nich wyglada (okazało się, ze wszystkie dziewczynki są szczepione w wieku 14 lat). Czy zna Pani jakieś rzetelne badania, które udowadniałyby, ze szczepionka moze być szkodliwa? Pytam, bo przed moją córka jeszcze druga seria i nie wiem czy powinnam się zdecydować.

      • agata

        Pani Ewo, moją decyzję oparłam przede wszystkim na opinii ginekologa, który oprócz tego, że jest jednym z grona najlepszych w Polsce, wykształcony i w Polsce i za granicą, brał udział w szkoleniach, konferencjach i odczytach na całym świecie, sam jest autorem wielu i jest zapraszany przez wiele światowych uczelni – przede wszystkim jest ojcem chrzestnym mojej córki (no tak, te 15 lat temu jeszcze nie przyszło mi do głowy, żeby się zbuntować i zgodnie z własnymi przekonaniami, wbrew rodzinie nie ochrzcić dziecka). Kocha ją jak własne dziecko, więc chce dla niej jak najlepiej. Moja decyzja to wiele godzin rozmów z nim, słuchania tego, co wie, czego się dowiedział, co widział na własne oczy, a co bywa ukrywane.
        Przy wielu informacjach i historiach miałam gęsią skórkę, ale przyznam że niektóre sprawiły, że ryczałam jak bóbr.
        Niestety wielu lekarzy – ginekologów i internistów – są to osoby oporne na wiedzę i na informacje nie będące zgodnymi z ich wiedzą. Tak się nauczyli i tak będą powtarzać do emerytury. Każdy lekarz, który choćby wspomni „a może by tak pomyśleć, sprawdzić” jest zagrożony konkretnymi karami z izby lekarskiej. Oficjalnie nie wolno im nic mówić, ale niewielu z nich chce też się samemu cokolwiek dowiedzieć. Lepiej naśmiewać się z matek, że wiedzę czerpią z internetu. Nie zdają sobie sprawy, jak trudne są to dla nas decyzje, lepiej wyzwać od ciemnogrodu. Nie wiedzą ile godzin niepewności poszukiwań, rozmów stoi za każdą decyzją. Naśmiewają się z nas również inne matki, kobiety – jak Pani Kubryńska – które z jednej strony buntują się przeciwko zastanemu stanowi sprawy, oficjalnemu status quo, ale z drugiej strony opluwają te kobiety, które robią to samo, ale mają inne zdanie od nich.
        Nie wspomnę o tym, jakie próby przekupstwa odchodziły w gabinecie tego ginekologa. Oczywiście w białych rękawiczkach. Odkąd wiem od niego, co się wyprawia dla pieniędzy i o jaką to kasę chodzi, nawet w przypadku najmniejszego gabinetu, nie mam już żadnego zaufania do wersji oficjalnych.

    • Linhil

      Ta 15 latka sama w tą ciążę nie zaszła. A jeżeli co gorsza została wykorzystana przez kolegę/opiekuna/księdza z użyciem perswazji/manipulacji/przemocy. To sama też się nie wykorzystała. Tyle że jak przyjdzie co do czego to sama z nią zostanie. I choćby była wyedukowana nie ma szans na receptę, bo do ginekologa musi udać się z opiekunem prawnym.
      Jako mężczyzna nigdy nie znajdziesz się w niechcianej ciąży, jakim więc prawem oceniasz kogoś w kogo sytuację NIGDY nie będziesz miał szansy, nawet w przybliżeniu się wczuć???
      Jeszcze w tym kraju mamy wolność słowa i skoro arcybiskup ma prawo bredzić tym, że ryzyko ciąży z gwałtu jest minimalne (nie mając o tym pojęcia ale i tak może), to dlaczego dorosła kobieta nie ma prawa opisać swojego doświadczenia (o którym nie tylko ma pojęcie ale które przeżyła)?
      Jeżeli opowiedzenie o usunięciu niechcianej ciąży to socjalistyczne wyznanie, to w większości krajów Europy panuje socjalizm? Bo w krajach gdzie kobiety mają podstawowe prawo do decydowania o sobie nikt ich nie rozlicza z powodów. Dostają zamiast wszechwiedzącego krytykanctwa pomoc i wsparcie oraz poczucie że nie jest to tylko ich problem i że to nadal ich życie, ich ciało oraz że o obu decydują ONE, nie rząd, kościół, obcy mężczyźni i kobiety.
      A przytoczona 15 latka to świetny przykład tego jak wszyscy „martwiący” się o życie poczęte, kompletnie samopas pozostawiają je kiedy już jest na świecie. A potem jest kolejny skandal z niemowlęciem na śmietniku/w beczce/na balkonie.
      Ps. Zakładam,że o solidarności kobiecej piszesz jako teoretyk nie praktyk.

      • Ewka

        Pani Agato,
        Kubryńska była u lekarza – i powiedział jej że nie zna badań, które mówiłyby o zagrożeniu szczepionką. Ja poszłam dalej i upewniłam się u trzech lekarzy – żaden nie zna badań, które potwierdzałyby jakieś zagrożenie. Moi lekarze też znają moją córkę bardzo dobrze.
        W wielu krajach europejskich szczepionki podawane są obligatoryjnie wszystkim nastolatkom, w Polsce niektóre gminy finansują szczepienie (np. Sopot, Gdynia) – myśli Pani, ze ryzykowaliby gdyby było jakieś zagrożenie?
        Czy zna Pani jakieś wyniki badań, na które powołuje się pani ginekolog? Naprawdę, bardzo zależy mi na fachowej wiedzy.

      • Adso

        ha i co tu komentować?… to było do przewidzenia, jak śnieg w zimie… chłop, to co on wie o ciąży…no i ten ksiądz jako sprawca niechcianej ciąży, to nie mógł być listonosz czy piekarz, to musiał być ksiądz. Bo to takie na czasie, bo to przecież księża są sprawcami większości niechcianych ciąży. A co Ty wiesz o sytuacji i uczuciach zgwałconej kobiety czy piętnastolatki w ciąży? Co o tym wie większość kobiet? NIC, ale zabierać głos w tej sprawie to już jak najbardziej, muszą bo się znają, na wszystkim się znają no i zachodzą w ciąże. Jedyny argument. I o co te pretensje, że piętnastolatka musi iść do ginekologa z opiekunem prawnym, zazwyczaj jest to matka. Czy większość wyemancypowanych przecież dzisiaj kobiet ma problem z tym żeby pójść ze swoją piętnastoletnią córka do ginekologa? Jeśli jednak ma to gdzie wy jesteście? Wy, kobiety, feministki domagające się pełni władzy nad własnym ciałem, własną macicą a ciało innej kobiety, może mniej „światłej” od was macie już w nosie. Masz rację, nigdy nie zajdę w ciążę ale nigdy też jej nie usunę więc co ja tam wiem. W końcu jestem TYLKO ojcem dwóch dorosłych już córek.Tylko co z tego? Czy to znaczy, że nic nie wiem o ciąży? Czy to znaczy, że nie rozmawiałem z córkami na ten temat? Śmieszne to i straszne. Czy trzeba być wybitnym malarzem żeby doceniać sztukę, znać się na niej i móc o niej rozmawiać? Dzięki takim demagogicznym komentarzom powoli z feministy staje się męskim szowinistą.

    • Anna Lozinska

      Zapomniał wół jak cielęciem był. Duża ilość 15latek uprawia seks, uprawiała i będzie to w przyszłości robić. Dlatego w Skandynawi środki antykoncepcyjne są dostępne dla nastolatek, można iść do pielęgniarki szkolnej. Edukacja seksualna tam zaczyna się w przedszkolu. Natalię Przybysz podziwiam za to, że daje radę wychować dwoje dzieci i jeszcze zająć się karierą zawodową w mieszkaniu dwópokojowym. Ja bym oszalała. w Szwecji na dwoje dorosłych i dwoje dzieci przewiduje się mieszkanie czteropokojowe. Dlaczego? Bo ciasnota mieszkaniowa wyzwala stres i agresję, tak u zwięrząt, jak i u ludzi. I czas najwyższy, żebyście zlazły z cierpiętniczego piedestału i zaakceptowały, że dobre wychowanie dziecka to nie tylko dobrzy rodzice, ale także dobre środowisko materialne, do którego należy przestrzeń. Cały ten tzw komprromis jest zwykłym oszustwem, jedyną riozsądną możliwością jest prawo do wolnej aborcji.

      • Adso

        w Szwecji to w Szwecji tamto…ale racja, kiedy byłem cielęciem piętnastolatki nie uprawiały gremialnie seksu…teraz pewnie też gremialnie nie uprawiają, ale sporo się zmieniło…chociaż…może ja naiwny jestem? Pozwoli też Pani, że Natalii Przybysz nie będę podziwiał i to może nawet nie dlatego, że usunęła ciążę… ale za ten bezmyślny ekshibicjonizm, obnażający, nota bene, jej stosunek do życia, w jakimkolwiek stadium rozwoju by nie było. W tym, ze wychowuje dwoje dzieci i zajmuje się karierą nie ma nic nadzwyczajnego, jest ogromna ilość kobiet, która dokładnie to właśnie robi i radzi sobie bez wywiadów w gazetach. Zresztą nie wiem czy aby to kontrowersyjne „wyznanie” nie był częścią kampanii, która miała pchnąć tę jej „karierę” do przodu. Będę może nudny, ale powtórzę: gdyby nasze babki i matki miały taki stosunek do rodzenia dzieci jaki obecnie mają kobiety (gwoli prawdy, nie wszystkie, pewnie nawet nie większość) to części z nas w ogóle by nie było na świecie.

        a jak już sobie wymyślicie tę swoją partenogenezę i będziecie już takie doskonałe i wyzwolone z okowów tego przeklętego patriarchatu a do zajścia w ciążę nie będziemy już wam potrzebni, to nie przychodźcie żeby gwoździa w ścianę wbić…

    • wendigo

      Drogi panie Adso, Pan chyba raczy żartować tutaj: „To tak jak z orientacją seksualną, mam jaką mam, ale czy zaraz cała Polska musi wiedzieć jaką mam?”? – cała Polska zakłada, że każdy jest hetero, jak ktoś jest hetero to nie musi mówić nic, a i tak cała Polska wie jakiej jest orientacji. A jak ktoś tylko powie, że jest innej (bo może nie ma ochoty słuchać: „ożeń się wreszcie”), to już się wielce afiszuje… Toż to paranoja.

      • Adso

        POWIE?, że jest innej?…to się teraz nazywa wychodzeniem z szafy i co chwilę w jednej czy drugiej gazecie albo na jednym czy drugim portalu można przeczytać, że ten to a ten jest gejem czy lesbijką… i zaraz jest to wiadomością dnia ważniejszą niż wszystko inne. Super news i trzeba z tym zaraz lecieć do gazety i ogłaszać wszem i wobec. A mieć wśród swoich znajomych geja czy lesbijkę to ho ho, ale jesteśmy trendy i na czasie. Ale to nie wszystko, Drogi (albo Droga) wendigo… Marsze Równości to kto organizuje? Bo wszyscy muszą wiedzieć, że ktoś jest odmiennej orientacji. Tak jakby seksualność była najważniejszą cechą człowieka… nieważne mądry czy głupi, dobry czy zły, najważniejsze czy jest gejem czy nie. Rozumiem, że najlepszym sposobem uwolnienia się od głupich uwag typu: „ożeń się”, „wyjdź za mąż” jest ogłoszenie w gazecie, udział w audycji albo wywiad w TV. Udział w marszu może nie wystarczyć bo tam też hetero się pojawiają… bo to trendy jest.

        Ale nie o tym pisałem, ale o głupim i ekshibicjonistycznym wywiadzie Natalii Przybysz. Tyle razy czytałem o tym, że to dla kobiety trauma, straszliwe przeżycie, że nie robią tego z byle powodu… i co? Za małe mieszkanie, „kariera”, i takie tam pitu pitu. A na deser wywiad.bo wszyscy muszą wiedzieć.

      • Krycha

        Adso… czytam, czytam te Twoje komentarze i mam dość. Jesteś jedną z tych osób, które chyba nie chcą znać rzeczywistości i jej do siebie nie dopuszczają. Nie rozumiem oburzenia, co do dostępu do antykoncepcji dla 15 latek, oczywiście mowa o pigułkach. Oh straszne! One współżyją! Owszem, współżyją i mi też się to nie podoba, ale nie będę się oburzać, bo tak się dzieje i koniec. Co do traumy po aborcji… każdy przeżywa to inaczej, wszyscy się uczepili tej Natalii, a prawda jest taka, że wiele kobiet usuwa ciążę, bo nie chce dziecka i już. Bo studiuje, pracuje, ma inne plany. Nie ma to jak się uczepić jednego zdania, tego cholernego mieszkania i wałkować to non stop. To jest takie głupie myślenie, typu „czegoś zakażemy, to problem zniknie”. Nastolatki nie będą mieć dostępu to pigułek, to nie będą współżyć – no na pewno. Wszystkim trzeba ckliwych historii o tym, czemu kobieta usunęła ciążę, bo jeżeli zrobiła to, gdyż po prostu nie chciała, to olaboga, straszne rzeczy. Chyba czas się obudzić.

  6. Anonim

    Świetny tekst. Trafia w sedno, którym jest nie tylko opieszałość kolejnych władz, ale również brak inicjatywy ze strony kobiet.
    W pierwszym rzędzie za wychowanie i edukację dzieci są odpowiedzialni rodzice. Nie można siedzieć z założonymi rękami i narzekać, że szkoła, że władza, że system nie chce nas wyręczyć. Zacznijmy w końcu dbać o przyszłość naszych dzieci.

  7. Maria Timofjejewna Lebjadkin

    Autorka dobrze uchwycila istote rzeczy: wszystkie rzady po 1989 podlizywaly sie kosciolowi, handlujac prawami kobiet. DLATEGO dzis jestesmy o krok od sytuacji, w ktorej w Europie, w XXI wieku, nie tylko zdrowie ale i zycie polowy populacji sporego kraju nie bedzie chronione prawnie („sumienni ” swietojebliwi lekarze zawsze beda wybierac zycie zygoty), nie mowiac o zwyklych prawach, takich jak prawo do antykoncepcji. Chyba warto przypomniec to tym, ktorzy dzis tak sie oburzaja na PiS.. A haslo wziecia przez rodzicow (zwlaszcza przez matki) prawdziwej odpowiedzialnosci za edukacje dzieci – nareszcie! nikt za nas tego nie zrobi!

  8. Marcin KK

    czytam i nie wiem o co chodzi tej desperatce. Nie slyszalem zeby ktos mial problem z kupnem tabletkek antykoncepcyjnych, sam nie raz latalem z recepta do apteki dla swojej narzeczonej. To mocny lek hormonalny, to chyba dobrze, ze wymaga konsultacji z lekarzem – ja na swoj krem elocom na alergie tez potrzebuje recepty i nie placze z tego powodu. Odnosnie Pani Przybysz – o czym Ty babko pitolisz – przeciez ona sama argumentowala swoja decyzje rozmiarem mieszkania a Ty o czyms innym pierd***

  9. Jagoda

    Mam prawie 60 lat i odkad potrzebowalam tabletek anty,dostawalam je w aptekach z recepta lub bez,a takowa dostarczalam po jakims czasie.Z domu nie wynioslam zadnych info na temat anty….,ale od czego prasa i ksiazki.A co do patriarchatu,rozstalam sie z mezem(wyszlam z domu z osobistymi zeczami,pozniej z facetem to samo.Jestem sama z wyboru ale nie samotna).Dla mnie zawsze najwazniejsza byla wolnosc,mam ja i jestem szczesliwa.Pozdrawiam.

  10. Kamila

    Droga autorko! Abstrahując od moich feministycznych przekonań – pigułki powinny być na receptę! Zarówno te „mordercze” jak i normalne. Bo (na szczęście!) nie wszyscy są lekarzami i pielęgniarkami i nie wszyscy zdają sobie sprawę jakie są przeciwskazania do brania pigułek!!! To homony i dla mnie skandalem jest, że lekarze wypisują recepty bez zbadania pacjentki i skierowania na podstawowe badania. Każda odpowiedzialna kobieta biorąca pigułki powinna od czasu do czasu zrobić morfologię itp.

    • Sylwia Kubryńska

      Szanowna pani. Dobrze by było że wreszcie zaufano kobietom, a nie mówiono, co POWINNY. A właśnie pani mówi, co kobieta powinna. Ja osobiście wiem, co powinnam i jestem zła, że kolejne rządy, a także kobiety traktują mnie jak niespełna rozumu dziecko, które nałyka się groźnych dla zdrowia pigułek bez ograniczenia. Ja WIEM, co mogę przyjmować i nie potrzebuję latać co 3 mies. do lekarza tylko po receptę. Ale jednak ktoś uważa że nie mam mózgu i muszę latać. Proszę mnie przekonać że pigułki są bardziej szkodliwe od papierosów i alkoholu, które to są dostępne bez ograniczeń, a ni recept.

      • Adso

        Pani Sylwio, Pani wie, ale czy wszystkie kobiety wiedza? I skąd Pani wie, zapewne CHOCIAŻ RAZ była Pani u lekarza. Gdyby piguły były dostępne bez recepty to 3/4 z was nawet ten jeden raz by olało tylko waliło by jak w dym do apteki. Co do alkoholu i papierosów są dostępne, ale nie dla piętnastolatków, więc może chociaż dzieci powinny mieć receptę? Zapewne piętnastoletnie „kobiety” obraziły by się za te „dzieci”. Zresztą ta uwaga o używkach to czysta demagogia.

      • Anonim

        Sylwia – bo do stosunku jest potrzebny facet i kobieta i antykoncepcja dotyczy obojga, czego Pani w tym nie rozumie? Tabletki hormononalne to nie aspiryna, Wiecej jest ludzi glupich niz madrych, wiec to chyba lepiej, ze prawo reguluje dostep do takich srodkow niz pozniej leczyc taka osobe lub doprowadzic do bezplodnosci.

      • Alicja

        Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja, już od przedszkola! Dla obu płci! Uczenie o ciałach, o seksualności, o miłości, antykoncepcji, szacunku, odpowiedzialności itd.

      • Sylwia Kubryńska

        „Wiecej jest ludzi glupich niz madrych” – a więc jednak chodzi o to, co napisałam. Kobiety są zbyt głupie, żeby mogły decydować o sobie.

      • Kamila

        Ależ proszę bardzo, Szanowna Pani. Bardzo się cieszę, że jest Pani dorosłą kobietą i tak doskonale wie Pani, co dla Pani organizmu jest dobre. Przed napisaniem podobnego artykułu powinna Pani jednak sięgnąć do książek bardziej medycznie do aspektu podchodzących, bo mimo słuszności wielu uwag przedstawionych w powyższym tekście grymasi Pani jak małe dziecko. Polecam Brennera, Ranga & Dale’a, czy innego Katzunga czy artykuły z bazy pubmed. To lekarz ma zbadać pacjentkę, zebrać wywiad (zatorowość w rodzinie jest przeciwwskazaniem do tabletek!), zdecydować czy dać jej tabletki drugiej, trzeciej czy pierwszej generacji. Środki te będzie w końcu przyjmowała przez dłuższy okres czasu. Potem powinien ją nadzorować raz na pół roku. Pacjentka może nie powiązać nadciśnienia z braniem tabletek, może nie powiązać też innych skutków ubocznych, bo skąd ma mieć taką wiedzę?

      • kalimura

        Jeśli z faktu, że pewne leki są na receptę i wymagają konsultacji z lekarzem wynika dla pani, pani Sylwio, że to opresjonowanie kobiet i mówienie im, czego powinny a czego nie – to… w przypadku takich braków w zdolności logicznego myślenia zaleciłabym jakieś środki na miażdżycę czy inne dolegliwości neurologiczne, by zaktywizowały przepływy między synapsami, no ale te też są na receptę… I to przekonanie o własnej nieomylności… (może zapyta Pani tego samego internisty, z czym się wiąże przyjmowanie antykoncepcji hormonalnej w przypadku, dajmy na to, zakrzepicy – ale Pani pewnie sama potrafi wszystko sobie zdiagnozować).

    • Alicja

      Bzdury! Od tego są lekarki i lekarze, aby przed wypisaniem recepty porozmawiać, wyjaśnić, ewentualnie skierować na dodatkowe badania. Potem wypisać receptę i kolejne jeśli jest taka potrzeba pacjentki. To jej sprawa i nikogo więcej. Ona ma prawo decydować o sobie przez całe życie i we wszystkich sprawach, przede wszystkim czy chce czy nie chce mieć dzieci. Dlatego antykoncepcja powinna być bez recepty i tania. Nie będzie wtedy dzieci na śmietnikach, samobójstw, wywołanych „domowymi” środkami poronień itp. tragedii wielu, wielu kobiet.

    • Joanna

      Mieszkam w Wielkiej Brytanii i antykoncepcję mogę dostać równie dobrze bezpłatnie na receptę, jak kupić w internetowej aptece wypełniając ankietę i naopowiadać w niej bzdur, że żadnych zawałów i zatorów w rodzinie nie miałam. Na własne ryzyko. I dla własnego dobra wybieram ten pierwszy sposób, bo wtedy pielęgniarka przy okazji sprawdza ciśnienie, sprawdza wagę i dopytuje o ewentualne skutki uboczne. Jeśli ich nie ma, po prostu wystawia kolejną receptę bez głupich uwag „a może by dzidzia w końcu?”…..
      A skąd czerpię wiedzę na temat używanej antykoncepcji? Z ulotki chociażby albo pytając kogoś w aptece,
      Jeśli przeczytanie ulotki ze zrozumieniem kogoś przerasta to przeważnie zapyta na forum, włączy google lub zapyta bardziej kumatej koleżanki. Mało kto będzie brał je po to, żeby sobie celowo zaszkodzić. A z doświadczenia wiem, że recepta przed głupotą użytkownika nie ochroni :). Znajoma ze studiów stwierdziła, ze będzie brała dwie tabletki dziennie, bo wtedy lepiej uchronią ją przed ciążą. Dla strażniczek patriarchatu i tak będzie najważniejsze, że tę receptę miała. A że lekarz nie wytłumaczy, jak brać, żeby była ona skuteczna,bo wizyta trwa 10 minut, to mało kogo interesuje.

  11. Kucharczyk

    Ranyyyy kazde slowo wyjela mi Pani z ust!!! Niestety najwiekszymi wrogami kobiet jestesmy my same…tak obserwuje moje przyjaciolki i one naprawde sa takie jak Pani napisala…. zawziete w tradycji i powielaniu stereotypow ktore dostaly w prezencie od spoleczenstwa…. i zadna z nich nie chce otworzyc sie na inne myslenie, moze to strach przed innym, nowym? Latwiej sie dziala w znanym srodowisku … tak jest wygodniej nie wazne ze boli, wazne ze znam ten bol….

  12. Hanna

    „żyje w zapadłym od zabobonów kraju, w którym największymi strażniczkami patriarchatu są kobiety” – a im głupszy patriarcha tym bardziej zawzięta strażniczka.
    Ona przy kawie, w cztery oczy, powie ci, że ten jej mąż to głupi jest, ale jak tylko maczomąż pojawi się na horyzoncie to już peany na jego cześć wygłasza i ciebie w twojej obecności zaczyna deprecjonować w jego oczach. Baby faktycznie są jakieś inne.
    Nie wiem, czy to gdzieś przeczytałam, czy sama wymyśliłam, ale uważam, że to kobieta jest największym wrogiem drugiej kobiety.

  13. Hanna

    Zaś co do środków anty – od pewnego czasu jestem telewizyjnym nocnym markiem. Kiedyś po godzinie 22 były głównie reklamy piwa, teraz środków poprawiających męskość (ciekawe, że owe pojęcie męskości to wyłącznie ich przecinek między nogami) i jest tego od groma i ciut-ciut. Każda reklama kończy się informacją, że bez recepty. Na koniec leci jeszcze jedna reklama, tym razem prezerwatyw, z informacją żeby używać, bo gdy się nie używa żadnej antykoncepcji to 3 na 10 kobiet zachodzi w ciążę. Medyczna prawda jest taka, że gumka to chroni przed chorobami wenerycznymi a nie przed ciążą.
    Kobieta służy mężczyźnie do używania.

  14. Jowita

    Pani Sylwio, zgadzam się całkowicie z problemem edukacji seksualnej i braku dostępu do antykoncepcji. Jeśli chodzi o to pierwsze to sama mogę potwierdzić, że edukacja, nazywana „wychowaniem do życia w rodzinie” ograniczała się do dwóch spotkań w ciągu 3 lat, na których rozmawialiśmy o dewiacjach seksualnych. Tak, oglądanie pornografii, seks z osobami tej samej płci, wszystko to dewiacje i zboczenia. Strach się bać. Nie mogę jednak się zgodzić co do aborcji. Uważam, że obecna ustawa warunkujaca kiedy można aborcję przeprowadzać jest odpowiednia. Pamiętajmy, że żyjąc w jakimkolwiek kraju nie jesteśmy nigdy do końca wolni. Nie można kraść, nie można zabijać – od wszystkiego są oczywiście wyjątki. Jako kobieta nie jestem zwolenniczką aborcji na życzenie, ale w tych wyjątkowych sytuacjach, które jednak powinny zostać rozszerzone. Często ktoś nie ma po prostu warunków finansowych, aby zapewnić dziecku godny byt. Nie mówię tu tylko o naszej wygodzie. To jednak rodzi kolejny problem, kto i jak szybko miałby o tym decydować. Jak widać, temat aborcji nie jest tematem łatwym i nie ma na niego szybkiego rozwiązania. Prawda jest taka, że w tym momencie w sposób zły i obludny blokuje się kobietom dostęp do tego rozwiązania i zmusza (przesuwając terminy lub zasłaniając się klauzulą sumienia) do narażenia życia czy rodzenia chorych dzieci. Wystarczyłoby, żebyśmy wszyscy zaczęli traktować się z szacunkiem. I również szanować wybory i poglądy innych osób, nawet jeśli nie są zgodne z naszymi, a być może udałoby się dojść do satysfakcjonującego kompromisu.

  15. Anonim

    Dziękuję Pani za kolejny trafiony ( w mojej ocenie ) tekst o naszej rzeczywistości. Podpisuję się pod każdym słowem. Szczególnie tymi słowami, które dotyczą nas kobiet. Z czarną parasolką…Nie, to się nie zmieni, nie wierzę w to, a na pewno nie za mojego (44) życia. Za mało jest nas, za mało takich jak Pani. Prędzej mężczyźni sami z siebie, bez wieców i ustaw zaczną uznawać równość społeczną, finansową, łóżkową i jaką kto woli niż kobiety pozbędą się genu patriarchatu. Nie przepadam za kobietami, coraz mniej ich mam dookoła siebie. Ale to nie ten temat…
    Pani Agato, mam wrażenie, że nie zrozumiała Pani intencji autorki tego tekstu, zupełnie. Mam wrażenie. Zupełnie.

  16. Anonim

    A wpisy pokazują to co zawsze…spieranie się o szczegóły…Wszystkie chcemy tego samego a marnujemy czas na przepychanki słowne a im tam na górze i w kieckach (przepraszam sutannach) w to graj. Jak zwykle baby się kłócą pokazując że nie ma czegoś takiego jak solidarność kobieca. Polecam pozycję „Reakcja” Susan Faludi, niestety ciągle aktualna…

  17. Artnam

    Co do treści artykułu, trudno się nie zgodzić, natomiast sądzę, że użyta forma „wściekłości” na pewne zjawiska, może być odbierana jako przejaw agresji, i dla osób zakompleksionych – a jak wiadomo kobiety mają problem przede wszystkim z poczuciem wartości – będzie odbierana jako atak. Dlatego nie sądzę, aby ta „wyrazista” forma wypowiedzi sprzyjała solidarności kobiet, nie tędy droga, do nikogo nieprzekonanego to nie trafi, wręcz przeciwnie wzbudzi niechęć i poczucie mówienia mu ex cathedra co i jak ma myśleć. W Polsce akurat, tylko łagodna lub dowcipna forma, bo ich brakuje, mogą coś zmienić. Polecam i zachęcam jako kobieta:)

    • Alicja

      „Przejaw agresji”?! Ile wieków trzeba czekać, walczyć, ginąć, być bitymi, okłamywanymi, upodlanymi, gwałconymi… Ile jeszcze wieków mamy tak żyć!!!?

  18. Masakra

    Nie rozumiem tego bulwersu o antykoncepcję bez recepty. Przecież ginekolodzy nie znikną, kto będzie chciał porady i badań – ten pójdzie, kto niby zabroni? Chciałabym wierzyć, że to oznaka troski o innych, ale niestety nie jestem tak naiwna. Prędzej syndrom psa ogrodnika czy coś w tym rodzaju. Mnie właśnie ta konieczność chodzenia po receptę skutecznie odstrasza od pigułek i jestem w trakcie ciułania kosmicznej kasy na chip.

  19. Grażyna Ewa

    Bardzo dobry tekst.Uświadamianie naszych dzieciaków to przede wszystkim nasz obowiążek,no i czuwanie nad nimi,żeby nie zrobiły krzywdy sobie i innym.Rozmawiajmy z nimi o ich potrzebach a nie tylko o naszych oczekiwaniach wobec nich.Ja wiem,że człowiekowi trudno uporać się z dojrzewaniem dziecka,zwłaszcza seksualnym ale przypomnijmy sobie siebie w tym wieku-jak bardzo było nam wtedy potrzebne wsparcie mądrego dorosłego,akceptacja.Kiedy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują,iż nasze 15-16 letnie dziecko może lada moment zacząć uprawiać seks(lub już zaczęło)-nie trujmy i nie zamykajmy na to oczu.Ja mojej córce poradziłam pójście(z chłopakiem!)do mądrego ginekologa..Chłopak musiał przy tej rozmowie być,bo przecież decyzje o pójściu do łóżka podejmuje dwoje ludzi,decyzje o antykoncepcji-również.Dziękuję Pani-ubrała Pani moje myśli w słowa.

  20. Anonim

    Świetny tekst! Mnie również okropnie wkurzają kobiety, które mówią ‚ubrałas się jak szmata’ ‚zgwałcił cię bo bylaś pijana’ ‚jak nie umiesz gotować’ ‚ale dzieci są spoko przecież albo weź oddaj’. Wiele pseudofeministek odpierdala taki szajs, że nic dziwnego że uważa się feministki za kompletne kretynki. /
    Czuję się bardzo podbudowana po lekturze, bo szczerze mówiąc przestałam wierzyć, że walka ma sens, skoro większość kobiet woli walczyć ze sobą wzajemnie i opierać się nie na badaniach społecznych, a własnych doświadczeniach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s