Natalia i pięć milionów kobiet*

Kamienowanie Natalii Przybysz powinno trafić do biblijnych przypowieści o miłości chrześcijańskiej. Kto nie miał aborcji? Kto nie zostawił ciężarnej partnerki? Kto nie pożyczył kumpeli pieniędzy na zabieg? Kto nie dał telefonu do lekarza? Niech rzuci kamieniem

270452_1884636911635_2775895_n

Nazywam się Sylwia Kubryńska. Mieszkam w kraju z pięcioma milionami kobiet, które dokonały aborcji*. Są wszędzie. W rodzinach, na uczelniach, w pracy, wśród przyjaciółek, znajomych, artystek. Z tych pięciu milionów tylko dwie się do tego przyznały. Jedna z nich już nie żyje. Druga nazywa się Natalia Przybysz. W ciągu dwóch dni legł na niej narodowy gniew za wszelkie pobudki sumień w pozostałych 4 999 998 kobietach.

Te kobiety, które usunęły ciążę, z kimś tę ciążę miały. Biorąc pod uwagę biologię, za ich „skrobanki” odpowiadają też mężczyźni – to kolejne 5 milionów WINNYCH. No i lekarze. Ile ich było? Ktoś pamięta? Ktoś może pamięta też, z jakich powodów były te decyzje? Czy to w ogóle powinno kogoś obchodzić? No jasne, i to jak! Każdy ma przecież bardzo dużo do powiedzenia, czy powód był wystarczający, bo jaki by nie był, to jednak, zważmy – nigdy nie jest wystarczający, dopóki nas to nie dotyczy.

Kamienowanie Natalii powinno trafić do biblijnych przypowieści o miłości chrześcijańskiej. Kto nie miał aborcji? Niech rzuci kamieniem. Kto nie uczestniczył w decyzji o aborcji? Niech rzuci kamieniem. Kto nie zostawił ciężarnej partnerki? Niech rzuci kamieniem. Kto jej nie pomógł w biedzie? Niech rzuci kamieniem. Kto nie pożyczył kumpeli na zabieg? Niech rzuci kamieniem. Kto nie namówił córki, siostry, krewnej? Niech rzuci kamieniem. Kto nie dał telefonu do lekarza? Niech rzuci kamieniem.

Niech rzuci kamieniem, skoro już musi, bo tylko tak potrafi wyrazić swoją wiarę w Boga. Niestety, będzie musiał rzucić też w mamę, tatę, wujka, ciocię, babcię, dziadka, w siostrę i szwagra. Będzie musiał ukamienować 10 milionów Polaków. Albo niech spierdala.

*  Raport CBOS 2013 r. Doświadczenia aborcyjne Polek. W ciągu całego życia ciążę przerwała, z dużym prawdopodobieństwem, nie mniej niż co czwarta, ale też nie więcej niż co trzecia dorosła Polka. W skali całego społeczeństwa daje to od 4,1 do 5,8 mln kobiet. 


W poniedziałek 2 Czarny Protest na ulicach Polski. Obecność obowiązkowa. Będę przemawiać. A jestem naprawdę wściekła.

179 comments

  1. joanna

    Nie miałam aborcji, nie uczestniczyłam w decyzji o aborcji, rzecz jasna nie zostawiłam ciężarnej partnerki, żadna kumpela nigdy nie prosiła mnie o pożyczkę na aborcję, nigdy nikogo nie namawiałam na aborcję ani też nie znam numeru telefonu do lekarza dokonujacego aborcji.
    Nie potępiam ani Natalii, ani żadnej innej kobiety która dokonała lub w przyszłości dokona aborcji. Uważam że to ich decyzja, ich sumienie i nikomu nic do tego, no może z wyjatkiem ojca dziecka.
    Dlatego uczestniczylam i będę uczestniczyć w czarnym protescie.
    Pozdrawiam

  2. Pingback: Natalia i pięć milionów kobiet | miroslawfijalkowski
    • Ajajaj

      Krystyna Janda nie mówiła nic aborcji ‚na życzenie’ – jak nie masz pewności to nie siej kłamst. Janda mówiła o ‚aborcji z przymusu’ ze względu na ciążę pozamaciczna .
      I Ewa Minge tez, tak mi się wydaje, że mówiła o usunięciu z musu.

      • Człowiek, który wyrósł z chrześcijaństwa

        W retoryce niektórych prawych nie ma tu mowy o konieczności. Mogła przecież po Bożemu umrzeć.

  3. p.

    No, z tą Jandą to bym sie zastanawiała. Niby sie przyznała, ale że chore, że zagrożenie… Tak, jak Natalia przyznała się mało która. Wiekszość chowa się za choroba, zagrożeniem, a tu bach! Warunki mieszkaniowe nie takie. I ta prawda w oczy kole wszystkie te, co usunęły z tego samego powodu.

    • Anonim

      Warunki mieszkaniowe to moim zdaniem najbardziej prymitywny powód aby usunąć ciążę. Znam kobietę która w mieszkaniu 14mkw na ziemiance miala trójkę dzieci i dała radę i setki czy tysiące innych osób. Kto z nas może powiedzie ze ma warunki mieszkaniowe jakie sobie wymarzył czy nawet nie nazwałby ich przyzwoitymi. Myślę, że za takimi „nieodpowiednimi warunkami mieszkaniowymi”kryje się znacznie więcej problemów i niepewności.

  4. Jaga

    Aborcja Natalii Przybylskiej to jej prywatna sprawa, ale podciąganie tego pod czarny protest już nie. Ja mogę podnieść kamień, chociaż tego nie zrobię. Byłam na proteście, ale nigdy nie walczyłam i walczyć nie będę o aborcję na życzenie. Mam do tego prawo prawda? Któraś z nas źle zrozumiała czarny protest, być może ja.

      • Annanim

        Jaga, czyli rościsz sobie prawo do tego, by decydować, kto może przerwać ciążę, a kto nie.

    • Jaga

      Nie roszczę sobie prawa do decydowania o kimś, ale nie popieram zabijania ot tak i w takich marszach uczestniczyć nie będę. To moje prawo.

      • Momus

        @Jaga ; Nie popierasz zabijania ot tak? A kto popiera… Prawo kobiety do decyzji, do aborcji na żądanie („życzenie” jak mylnie się mówi) to nie jest przecież poparcie „do zabijania ot tak”.

    • Nuxy

      Nie ma czegoś takiego jak”aborcja na życzenie”, przestańcie używać tego określenia. Nikt zdrowy na umyśle nie życzy sobie aborcji, ale czasami to po prostu konieczność albo wybór mniejszego zła

      • Jaga

        Natalia Przybysz i mniejsze zło? Chyba mamy różne systemy wartości.

      • Michał Raś

        No to po co te durne baby stały na arenie podczas protestu i darły ryja „aborcja na życzenie” Nie umieją wyrażać swoich myśli niech siedzą w kuchni bo tyko zamęt szerzą. Umieją? To niech mówią co chcą przekazać a nie drą ryja wprowadzając zamęt i wtedy przeproszę za „durne baby”

    • kropka

      Liczba 5 000 000 zaczerpnięta jest z badania przeprowadzonego przez CBOS,opublikowanego w maju 2013 roku. Całość komunikatu z badań można przeczytać w internecie, tytuł badania to: Doświadczenia aborcyjne Polek. Na str. 6 komunikatu czytamy: „W ciągu swojego życia ciążę przerwała, z dużym prawdopodobieństwem, nie mniej niż co czwarta, ale też nie więcej niż co trzecia dorosła Polka. W skali całego społeczeństwa daje to od 4,1 do 5,8 mln kobiet”.

  5. Agnieszka Budzińska

    A dlaczego w ogóle się zastanawiać? Chcesz wolności dla siebie? To zastanawiaj się nad sobą.
    Nie życzę Ci, żebyś musiała dokonywać wyboru (nieważne z jakich przyczyn), ale życzę Ci z całego serca, żebyś go miała.

  6. Asia North

    A czasem ten hejt na nią nie jest w głównej mierze związany z tym, że opisała aborcję jak wyrwanie zęba? Kobieta, która brała udział w akcjach społecznych takich jak „Adoptuj Pszczołę” czy tłumacząca, że została wegetarianką, żeby nie cierpiały mielone kurczaki – stwierdziła, bez ogródek, że skrobnęła się, bo miała tylko 60 metrowe mieszkanie … Szanuję wybór, jej sprawa – ale powiedziała o tym głośno – dając pole do ocen i komentarzy to raz, a dwa – strzelając zwolenniczkom Czarnego Protestu w kolano, bo kiedy inni rozmawiają o tragediach życiowych lub heroizmie to ona wychyliła się z za małym mieszkaniem – no jednak w tym przypadku milczenie jest złotem – mogła się nie chwalić, bo nam wcale nie pomogła.

    • Wanda

      W punkt. Super to podsumowanie o pszczołach i kurczakach, choć to smutne, niestety, bo pokazuje, że hipokryzja jest również wśród „naszych”.
      Ale ma Pani rację, że źródłem hejtu nie jest wyznanie o aborcji, lecz wyznanie o jej przyczynach.
      Niemniej szacun dla Natalii Przybysz za odwagę.

      • Ana

        Za co ten szacunek? Za odwagę? Jak przywiążę psa do drzewa, to też dostanę brawa za powiedzenie tego głośno? Też dajecie żulom kasę, gdy mówią :”nie będę oszukiwał, że na bułkę; to na piwo” ?
        Jeszcze jedno chciałabym wiedzieć : ile osób wśród was jest w stanie zgodzić się na możliwość aborcji w bardzo wyjątkowych okolicznościach, a ile z was uważa, że kobieta może decydować o swoim ciele bezgranicznie – także wtedy, gdy w grę wchodzi inne życie i – co więcej – inny człowiek, mężczyzna, który również to nowe życie pomógł stworzyć.

    • Mama2ch

      Coś w tym jest co pisze przedmówczyni, po wyznaniu w takim stylu, pozostaje jakiś niesmak, zaduma czy warto było aby o tak delikatnej kwestii mówić na forum. Rozumiem, że chciała może zwrócić uwagę na fakt, że pewnie spora grupa kobiet decyduje się na bardzo trudną decyzję z bardziej przyziemnych pobudek, nie koniecznie np.zdrowotnych ale bytowych, ale ten opis … styl … to 5 min. … uwielbiam muzycznie Panią Natalię, ale w tym wypadku mam jakiś „zgrzyt wewnętrzny” 😦
      Wszystkim Paniom i ich Panom życzę jak najrzadziej tak trudnych, desperackich, na całe życie , decyzji. Najlepiej w ogóle. Pozdrawiam.

    • sara

      Chyba nie przeczytała Pani do konca artykułu; dalej jest napisane, że prawie nie ma jej w domu, że to narzeczony zajmuje się dziećmi, i ze pomimo tego, że robi to wspaniale, to kolejne dziecko byłoby wyzwaniem. W Internecie i telewizji aż huczy od informacji, ze ma za małe mieszkanie, a nie o to chodziło.

  7. lilibylililili

    Mialam aborcje na zyczenie mialam 23 lata i chlopaka ktorego znalam 3 miesiace on oczywiscie chcial dziecko ale ja nie bylam pewna bo wiece jak to jest z facetami , nie zaluje ze usunelam kilka razy zazywalam tabletki dzien po i nie wstydze sie tego,mam kolezanke katoliczke co brat jej meza jest zakonnikiem i przyjechal do nas do Hiszpanii na wakacje z dziewczyna opadla mi japa pomyslalam o boze to tak mozna? (nie jestem katoliczka)ale pamietam ze zbulwersowalo mnie to no przeciez on ma dawac przyklad nie? A moja katoliczka kolezanka udala ze nic sie nie stalo, Malo z tego ta kolezanka zazywala tabletki antykoncepcyjne i strasznie bala sie ze urodzi „potworka” biegala po Barcelonie i szukala lekaza ktory usunie ciaze, a teraz mieszka w malym misateczku na podkarpanicu i dalej to kosciola i dalej mowi ohh o co tym babom chodzi z czarnego prostestu ja sie ich boje tak nie mozna!!! Katolickie zaklamanie!!!!!!!!!!!!!

  8. Joanna

    Droga Pani Sylwio,
    W ‚Czarnym Proteście’ nie chodziło o liberalizację ustawy, ale o pozostawienie jej w obecnym kształcie.
    Przykro mi, ale wywiad pani Natalii przyniósł nam, kobietom w Polsce, więcej szkód niż korzyści. Teraz będziemy zmuszone wysłuchiwać, że jesteśmy zbyt wygodne, aby rodzić dzieci.
    Przykro mi, ale aborcja to jednak nie wyrwanie zęba. Nie oceniam nikogo, to osobista sprawa każdej z nas, co robi ze swoim ciałem, swoim życiem. Uważam jednak, że czasem milczenie jest złotem.
    Z poważaniem,
    Joanna

      • mała mi

        Ma Pani rację, że fikcja i z tą fikcją należy walczyć. Slusznie zauwazył prof. Dębski, ze jak kogoś sumienie rusza to powinien zmienić specjalizację, a nie pierniczyć, że w imię Boga on robić nie będzie tego, do czego prawo go jednak obliguje. I jeszcze powalczyć o porządną edukację seksualną, środki antykoncepcyjne w bardziej przystępnych cenach, legalne i dostępne podwiązanie jajników czy wazektomię.
        Co do Pani Przybysz – jej zycie, jej wola. Tylko też mam takie wrażenie, ze jej tłumaczenie – szczególnie w kontekscie prolifowcow, którzy uważają, że skrobać się chce każda jedna, która jest za aborcją – bardziej zaszkodziło niż pomogło.

      • Joanna

        Pani Sylwio,
        Wydaje mi się, że w obecnej sytuacji politycznej ciężko będzie cokolwiek wywalczyć, jakąkolwiek liberalizację przepisów. Niemniej, należy próbować.
        Co do wywiadu, myślę, że bardzo nas, kobiety, podzielił, a przecież to nie o to chodzi, to nie tak miało być, miałyśmy wspierać się nawzajem, miałyśmy stać ramię w ramię, a zaczyna wychodzić z nas jad i obrzucamy się nawzajem błotem. Moim skromnym zdaniem – ukazał się w nie najlepszym czasie i nie do końca został przemyślany. I zgadzam się z osobą, która napisała w komentarzu, że nie sama aborcja, ale jej przyczyny, o których pani Natalia wspomniała, stały się źródłem hejtu.
        Pozdrawiam,
        Joanna

    • Suzanka

      Pani Joanno, wychodzi na to, że w czarnym proteście wcale nie chodziło o zachowanie kompromisu aborcyjnego (co przecież wyraźnie wybrzmiało w hasłach), tylko część protestujących tak się przestraszyła nieprawdziwych informacji o projekcie ustawy, że ruszyła do boju nie zastanawiając się pod czyimi sztandarami protestuje i czego naprawdę chcą kobiety, które rozkręcały całą akcję. A przecież one nie kryją wcale, że kompromis to zdecydowanie za mało. Warto się zastanowić czy w dobrej sprawie się występuje i u czyjego boku. O dobro matek chorych dzieci nie chodziło na pewno, nie było żadnego czarnego marszu, gdy rodzice opiekujący się swoimi chorymi dziećmi starali się zwrócić uwagę w sejmie na swoją ciężką sytuację i brak sensownego wsparcia.

      • Anonim

        Mezczyzna ma prawo do wygody, kobieta juz nie. Ma byc ulegla, zapracowana, nieszczesliwa, zmuszana, gwalcona – cierpietnica. To jest wzor kobiety od wiekow, szczegolnie w naszym kraju. Dzieci? A w kazdym katku po dziesiatku 🙂 O tego jest baba! A ze dzieciom wygodnie nie bedzie? A dlaczego to dzieciom i babom ma byc wygodnie? Jakim prawem?

  9. Wanda

    Uważam, że haniebnie się Pani zagolopowała. Skąd liczba 5 000 000 kobiet? Pewnie to liczba aborcji, a nie kobiet, prawda? Założenie, że w Polsce jest 5 000 000 kobiet, które dokonały aborcji, to manipulacja. Ja również nie miałam, nie uczestniczyłam, nie znam lekarza, nie namawiałam. Owszem, znam kobiety, które miały aborcję. Pewnie znam ich więcej, niż mi się wydaje, ale na użytek Pani statystyk, powiem, że oficjalnie znam ich pięć – żadna nie miała jednej aborcji. Żadna. Jak się to ma do Pani pięciu milionów kobiet?
    Nie podoba mi się histeria, którą aż huczy Pani post. Histeria ani ślepa furia nie służy sprawie kobiet. Nie służy tej sprawie, gdy raz głosimy „moje łono, mój biznes”, a raz „za ich skrobanki odpowiadają również mężczyźni”. Taką niespójność wykorzystują terroryści z ruchu pro life. I trudno im się dziwić, oni mają jednoznaczną ideę, my nie. Idę na czarny protest, choć bardzo boleję, że takie histeryczne nibyfeministki będą tam przemawiać, bo mimowolnie zostanę podciągnięta pod ich głos, a to jest dla mnie straszne.
    Aborcja jest dla mnie czymś potwornym. Nie umiem powiedzieć, od którego momentu ciąża jest człowiekiem, uważam, że to kwestia moich odczuć. Raz w życiu poroniłam, w 7 tygodniu, i nie czułam żałoby po tym dziecku, ale gdybym dokonywała aborcji, na pewno miałabym poczucie, że je zabiłam. Nie podoba mi się udawanie, że aborcja to błahostka. To całe gadanie, że to żadna trauma, że to nie jest jeszcze dziecko. Aborcja jest zła, niezależnie od tego, czy jesteśmy wierzący (ja nie jestem), czy nie. Zła jest również ustawa antyaborcyjna, zła jest pełna ohydnej hipokryzji rzeczywistość obecnej ustawy.
    Wmawiając przeciwnikom aborcji, że wszyscy jak jeden mąż są hipokrytami, ośmiesza Pani ideę tej walki o prawo wyboru. Podobnie jak ośmiesza Pani tę walkę swoimi wyliczeniami. Naprawdę sądzi Pani, że wszyscy uczciwi, porządni ludzie stoją po naszej stronie barykady? Że świat jest podzielony czarno-biało?
    I jeszcze jedno. Natalia Przybysz wzbudziła mój ogromny podziw – tym, że świadomie położyła się na ołtarzu, bo niestety, tak jest, nie zazna spokoju już nigdy, będą na niej wieszać psy przez dziesięciolecia. Niech Pani spojrzy, co się stało – już nikt nie mówi o prawie wyboru kobiety, słychać za to tylko „wyszło szydło z worka”, „niby im chodziło o zdrowie kobiety, a tu proszę, tak naprawdę to wszystkim feministkom chodzi o wygodę”. Nikt poza Natalią Przybysz i jej partnerem nie ma prawa osądzać Natalii Przybysz (i jej partnera), a jednak powody, dla których zdecydowała się na ten krok, zmieniły cały dyskurs. No i każdy uważa, że skoro powiedziała o tym publicznie, to teraz wszyscy mają prawo jej dokopać. A jej chodziło o to, żeby zwrócić uwagę na realia aborcji – że ona się dokonuje, czy ustawodawca tego chce, czy nie. Że jeśli kogoś stać, to dziecka nie urodzi, niezależnie od terrorystów z Prolife. A kogo nie stać, to dziecko urodzi i wrzuci do beczki z kapustą. Bardzo jej współczuję. I zwracam Pani uwagę na fakt, że wypisując na swoim manipulacyjno-histerycznym sztandarze jej imię, podsyca Pani ogień na stosie, na którym zostanie ona złożona. Do czego Pani dąży? Do wyższych nakładów swoich książek? Kosztem tej jednej odważnej? Skoro każdy z nas maczał palce w jakiejś aborcji, to Pani również, prawda? Śmiało, czekam na wyznanie. W liczbach. „Przyłożyłam się do x aborcji”. Wówczas dopiero uwierzę w świętość Pani gniewu. Na razie uważam, że zachowuje się Pani jak tchórz walczący o sławę.

    • p.

      Typowy jad żałosnej kobiety stojącej na straży patriarchatu. I jeszcze ten fragment „gdybym dokonywała aborcji, na pewno miałabym poczucie, że je zabiłam”. A skąd to wiesz głupia babo, skoro tego nie zrobłaś?? Skąd ta pewność?? Ja usunęłam w 1994 roku i NIE MAM WYRZUTÓW SUMIENIA ANI TRAUMY. Ja mam prawo mowić, że na pewno mam lub że na pewno nie mam, a nie ty, rzekoma teoretyczka która udaje tu świętą Glorię, a zapewne wyskrobała się całkiem niedawno.

      • Wanda

        Proszę, Pani Sylwio, tak wygląda w praktyce sprowadzanie świata do podziałów czarno-białych. Skoro uważam aborcję za coś złego, to jestem głupią babą i na pewno sama się całkiem niedawno wyskrobałam. No i stoję na straży patriarchatu.
        No i przede wszystkim – nikt nie ma po aborcji traumy. Muszę czym prędzej zadzwonić do tych koleżanek, które mają, i powiedzieć im, że im się zdaje.
        Z całego mojego wywodu można wywnioskować tylko to – że jestem głupia.
        W tym czarno-białym świecie, proszę zwrócić uwagę, w ogóle nie ma miejsca na antykoncepcję.

    • Lily

      Znam pięć kobiet które dokonały aborcji , cztery z ńich jeden raz a jedna dwukrotnie , znałam ( juz nie żyje ) kobietę która dokonała 28 aborcji , czyli statystycznie ‚ wychodzi 5.6 . A moze jest 10 mln , tego nikt naprawdę nie wie , moze gdyby faktycznie Polki sie zadeklarowały wielu by spadły klapki z oczu .

      • Weronika

        W latach 70 przeciętnie w Polsce było ok 700 tys. aborcji/rok. Po 90 r to się radykalnie zmniejszyło (świadomość, dostępność środków antykoncepcyjnych). Przekrój wiekowy kobiet na czarnym marszu to unaocznia. Coraz mniej jest wyznawców teorii zlepka komórek. Sorry, ale Polki odwracają się od lewackiej formy feminizmu.

      • Tiganza

        jeśli zaliczasz się do szkodliwych głuptaków, którzy uważają aborcję za metodę antykoncepcji, to proponowałabym w ogóle nie zabierać głosu w dyskusji.
        co do „zlepka komórek”, to nie rozśmieszaj mnie, bardzo proszę. Do pewnego momentu to JEST zlepek komórek i żadne histerie antyaborcjonistów tego nie zmienią.

      • bookworm

        Weroniko, Po 90 roku wprowadzono ustawę „kompromis” zaostrzającą warunki dostępności aborcji. Aborcja zeszła do podziemia i za granicę. Zmniejszyła się nie ilość aborcji ale właśnie świadomość tego w jakich ilościach jest dokonywana.
        „Lewacka” forma feminizmu to pełne prawo do decydowania o swoim brzuchu. Jeśli rzeczywiście jest tak jak piszesz i Polki odwracają się od prawa decydowania o sobie to tylko pokazuje jak smutne i zaszczute są w Polsce – to jak mówienie, że muzułmanki „chcą” nosić burki.

  10. Ina3b

    Mam 22 lata. O ciąży dowiedziałam się tydzień przed swoimi urodzinami. 3 rok studiów, za kilka miesięcy obrona pracy, my na 20 metrach. On zarabiał wtedy 500 złotych, ja dostawałam drobne pieniądze od rodziców – takie w sam raz, żebym utrzymała się przy życiu. Te 3 tygodnie ciąży (z której zdawałam sobie sprawę) spędziłam nad kibelkiem – cały dzień wymiotów. Przestałam chodzić na zajęcia, przestałam chodzić na zakupy, przestałam wychodzić z domu, bo samo wstawanie było wymiotogenne.
    O co mi chodzi? O to, że rozumiem Panią Natalię i jestem jej bardzo wdzięczna, że powiedziała w tym dziwnym kraju – tak, chciałam i usunęłam. Wszystkie kobiety krzyczą, że „moje ciało – mój wybór”, ale kiedy konfrontuje się to z wyznaniem realnej osoby, która faktycznie usunęła ciążę, bo chciała to nagle rwetes i wyzwiska od durnych cip (zasięgnięte z internetu).
    Tak, właśnie tak wygląda aborcja – jedziesz, płacisz, kładziesz się na 5 minut, a następne, co pamiętasz to słowa „jak się pani czuje?” od stojącej nad tobą pielęgniarki. Nie ma w tym nic podniosłego, ale za to jest ulga. To właśnie poczułam ja po zabiegu – ulgę, że nie muszę zmieniać na siłę swojego życia, że mogę do niego wrócić i docenić, że miałam wybór.

    • p.

      :Wszystkie kobiety krzyczą, że „moje ciało – mój wybór”, ale kiedy konfrontuje się to z wyznaniem realnej osoby, która faktycznie usunęła ciążę, bo chciała to nagle rwetes i wyzwiska od durnych cip”.

      Jest dokładnie tak jak piszesz.

      • d

        alekurwa dziecko to dziecko i ciekawe jakby np. miala pani 2 letnia corke stracila prace i dom splona to trzeba by ja zabic to tez dziecko

    • Agata

      Ja mam 24, czekałam do 9 tygodnia, to co działo się z moim organizmem wcale mi się nie podobało. Prawdopodobnie nigdy nie podejmę decyzji o zajściu w ciążę. Nie chciałam tego dziecka, nie w tym czasie, nie w tym miejscu, nie w tym momencie życia. Ulga i poczucie powrotu do samej siebie. Jestem z Tobą i z każdą osobą, która usunęła ciążę i rozumie o czym mówimy!

  11. EmiliaHU

    Ja w ogóle jestem przeciwna wywlekaniu takich spraw publicznie. To jest bardzo prywatna sprawa. Nie opowiadam publicznie o swoim seksie, o swojej fizjologii i nie opowiadałabym o swojej aborcji, bo to tylko moja sprawa. Nawet jeżeli byłoby to całkiem legalne i powszechnie akceptowane. Co daje ogłaszanie tego wszem i wobec oprócz podniecania tym przeciwników aborcji? Jestem za całkowita wolnością wyboru kobiety w sprawie donoszenia ciąży bez względu na to z jakiego powodu ta kobieta się na tym zastanawia i jaką decyzje podejmuje. Tylko nie wiem czy opowiadanie publicznie o swoich aborcjach cokolwiek wnosi do walki o to prawo.

    • Wanda

      Powinna Pani przeczytać słowa Natalii Przybysz. Dla niej to też prywatna sprawa. Ona naprawdę zdobyła się na to wyznanie, bo uważała, ze tego wymaga interes społeczny.

  12. Anonim

    A ja potępiam aborcję w każdym przypadku. Dla mnie wszystkie kobiety, które zabiły własne dzieci będące jeszcze w łonie to potwory. Dlaczego mają robić to lekarze? może niech każda z kobiet urodzi takie niechciane dziecko i zamorduje je własnymi rękoma? Przecież to to samo co usuniecie ciaży. Życie to życie i tu nie ma dyskusji. Jestem też za wolnym wyborem i wolnością, ale nigdy w tym przypadku, bo w zestawieniu życie i wolny wybór wybieram ŻYCIE!

    • Guzik

      Dobry wieczór,
      mam 25 lat, a zabiłam swoje dziecko mając 22. Nie usprawiedliwi mnie nic. Byłam głupia, zachłyśnięta nowym miejscem zamieszkania, powodzeniem u mężczyzn i imprezami. Byłam za młoda i za naiwna, kiedy wyjeżdżałam za granicę.
      Nie zapomnę tego dnia, nie zapomnę nigdy domniemanej „ulgi”. Tę ulgę się nam wmawia.

      Niestety żałoba po moim dziecku będzie się za mną ciągnęła do końca.

      Mam 25 lat, zabiłam, żałuję.

      • Wanda

        Bardzo się cieszę, że Pani głos się tu pojawił. Bo to jest ta strona medalu, która najrzadziej dochodzi do głosu, nie jest bowiem popularna ani po jednej, ani po drugiej stronie.
        I bardzo, bardzo Pani współczuję.

    • Wanda

      No jasne, a wszyscy lekarze, którzy przeprowadzają aborcje, to nieszczęsne niebogi zmuszane do tego strasznego czynu. Żaden nie robi tego dla pieniędzy. Profesor Chazan też jak skrobał, to cierpiał.
      Właśnie dlatego mają robić to lekarze – żeby kobiety, te które potrafią, mogły o tym zapomnieć. To ich sprawa.

      • Guzik

        Moje stanowisko jest po prostu niemodne, nie chodzę z fanatycznymi plakatami po stolicy, ale też nie będę siedziała ze spuszczoną głową i słuchała o tym jak wspaniale czują się kobiety po zabójstwie dziecka.

        Wykonywałam zabieg za granicą, też trwał 5 minut. Na sali KAŻDA kobieta, dziewczyna, dziewczynka PŁAKAŁA. I nie były to łzy ulgi.

        Możecie mnie nazwać puszczalską, możecie mnie publicznie linczować bo przecież aborcja osoby odpowiedzialnej, ułożonej życiowo i aborcja naiwnej, głupiej gówniary to dwie różne sytuacje.

        Każdej z nas należy się szacunek, każdej z nas należy się też pomoc – ja krzyczę o pomoc dla kobiet, które przeżywają żałobę po swoim dziecku, które ŻAŁUJĄ.

        W kraju w którym mieszkam, aborcja jest legalna i darmowa, dodatkowo zalegalizowana jest redukcja ciąż mnogich – kobieta ma prawo zdecydować czy na pewno jest w stanie i chce wychować bliźniaki – jeśli nie to CYK i po kłopocie. Do czego zmierzamy drodzy Państwo?

        Jestem za życiem, za życiem każdego z nas – za równym traktowaniem życia matki i dziecka, za ratowaniem obydwu istnień.

        Na koniec rada: nie oceniajmy, nigdy nie wiadomo co przyniesie następny dzień. Mówię to ja bo utonęłam w hipokryzji zabijając własne dziecko.

        Nie, nie wystarczy wyklepać u spowiedzi (bo pewnie padną takie komentarze). Ta rana zostaje, ale leczyć muszę ją sama, sama też będzie leczyć swoją ranę Pani Natalia i 5 milionów kobiet o których mowa w tym wpisie dlatego proszę wszystkich o szacunek i nie zalewaniem falami nienawiści żadnej z nas.

  13. Kata

    Pilnujcie swego ogniska domowego
    Musiała to usunęła !
    Odwaga i chęć wsparcia kobiet, Natalia
    Jesteś wielka, jestem całym sercem z Tobą

  14. kropka

    Liczba 5 000 000 zaczerpnięta jest z badania przeprowadzonego przez CBOS,opublikowanego w maju 2013 roku. Całość komunikatu z badań można przeczytać w internecie, tytuł badania to: Doświadczenia aborcyjne Polek. Na str. 6 komunikatu czytamy: „W ciągu swojego życia ciążę przerwała, z dużym prawdopodobieństwem, nie mniej niż co czwarta, ale też nie więcej niż co trzecia dorosła Polka. W skali całego społeczeństwa daje to od 4,1 do 5,8 mln kobiet”.

    • Wanda

      Rzeczywiście, przepraszam w takim razie. Nie wzięłam pod uwagę, że kobiety to nie są tylko te w wieku rozrodczym. Jeszcze w latach osiemdziesiątych aborcja nie stanowiła żadnego problemu organizacyjnego, za to łykanie ówczesnej antykoncepcji było groźne dla zdrowia.
      Nadal jednak jest przeciwna uproszczeniom. I podtrzymuję całą resztę swojej wypowiedzi.

  15. taaa

    Biblii proszę w to nie mieszać. Nic nie usprawiedliwia dzieciobójstwa i tyle. Dorabianie do tego ideologii jest doprawdy żałosne i straszne zarazem.

    • Kin

      Racja. Wolę, żeby moje dzieci cierpiały z powodu mojej śmierci w wyniku ciąży zagrażającej życiu niż zabić nienarodzone dziecko. Wolę, żeby mój partner samodzielnie, ledwie wiążac koniec z końcem wychowywał dzieci, niż zabić nienarodzone dziecko, by ratować moje marne życie. Nie chciałabym być żałosna dokonując aborcji w imię dobra mojej rodziny…to byłoby straszne zarazem…taaa, jesteś wyjątkowym idiotą lub idiotką.

      • taaa

        @Kin.Tylko bez epitetów. A taki przypadek rozważmy.Jeśli nie potrafi Pani/ nie jest w stanie finansowo wychowywać zdrowego dziecka, zamiast zabić, po urodzeniu można uszczęśliwić nie tylko dziecko, ale i inną rodzinę, która zaadoptuje to dziecko. Jest wiele rodzin (nie mogących mieć dzieci), które czekają na adopcję noworodka. W tych kategoriach rozważmy sprawę. Zwróć uwagę ciąża tamtej Pani nie zagrażała jej życiu. Więc cóż za argumenty przytaczasz w przedmiotowej sprawie? Uważasz że jeśli celebryta publicznie uprawomocni swoim „autorytetem” jakiś kontrowersyjny czyn, to już należy go uznać za moralną wartość? Nie, nie ma zgody na to.

    • Ewa

      Zgadzam się z tym. A jeśli ktoś ma już dwoje dzieci i uważa, że trzecie to za dużo, to niech się zastanowi, czy pozbyłby się starszego. Co to za różnica, które zabije? I to żyje i to nienarodzone żyje.

    • maddy

      „Biblii proszę w to nie mieszać. Nic nie usprawiedliwia dzieciobójstwa i tyle.”

      Aborcja to nie dzieciobójstwo, ale skoro o tym mowa, to Biblia usprawiedliwia dzieciobójstwo.
      Dziecko jest własnością rodziców, mogą je zabić, jak będzie nieposłuszne,, mogą sprzedać w niewolę, mogą złożyć w ofierze w ramach umowy z Bogiem (nie, nie Izaak, od razu widać kto nie czytał).
      Spowodowanie poronienia u cudzej zony załatwia się karą pieniężną, bo to ubytek MAJĄTKU mężczyzny, nic więcej. Karane surowo jest zabicie mężczyzny z ludu Izraela. Ale tylko o ile inne prawo na zabicie nie pozwala.
      A mówimy tylko o zabijaniu wśród Narodu Wybranego, niewiernych można wyrzynać do nogi z byle powodu.
      I oczywiście ani ST ani NT nie wspomina o zakazie aborcji. Zero, null.
      A w Cesarstwie Rzymskim były to praktyki popularna i metody było wiele. Zresztą w Egipcie, gdzie podobno Żydzie siedzieli dość długo,także. I żadnego potępienia?
      To nie dziwi, skoro wg,. biblii życie zaczyna się z pierwszym oddechem.

      • taaa

        NT to też Biblia. I czy tam również afirmuje się dzieciobójstwo? Czy Jezus je aprobował?

      • taaa

        Tylko przypomnę, że 22 tyg. ciąża (a takie też są przerywane np. w Holandii) to, fizjologicznie biorąc, dziecko, które ma już rzęsy, oczy są wrażliwe na światło, słyszy, odczuwa wibracje itd.

    • Kin

      taaa, nie rozważałam w swojej wypowiedzi przypadku tamtej pani, lecz ustosunkowałam się do Pani / Pana stwierdzenia: „Nic nie usprawiedliwia dzieciobójstwa i tyle.” Właśnie przykład, który przytoczyłam, czyli ciąża zagrażająca życiu matki, jest dla mnie wystarczająco usprawiedliwiający. Za epitet przepraszam.

  16. taaa

    Biblii proszę w to nie mieszać. Nic nie usprawiedliwia dzieciobójstwa i tyle. Dorabianie do tego ideologii jest doprawdy żałosne i straszne zarazem.

  17. Agata

    Też przeżyłam „5 minut”. Tak, odrazu pojawił się ktoś z numerem do lekarza, tak odrazu w Google pojawia się kontakt do kliniki na Słowacji. Miałam mnóstwo wsparcia ze strony przyjaciół i to jest najważniejsze dla mnie. Ulga, owszem. Gdybym miała zrobić to jeszcze raz bo byłabym w podobnej sytuacji, tak, nie zawahałabym się. Liczyłam, że kraj w którym żyje i czarny protest wyciągnął na ulicę kobiety, które chcą i popierają liberalizację prawa do aborcji. Jest mi przykro, że chodziło wyłącznie o ustawę, że w innym wypadku nikt na ulicy by się nie pokazał, nie wykrzyczał, że wybór każdej z nas, to wyłącznie nasz wybór. Ogromny szacunek dla Natalii, wzięła na siebie ogromną odpowiedzialność mówiąc wprost o swojej aborcji. „Moje ciało, moja dusza”. Kobiety! Zaakceptujcie wolność do decyzji każdej z nas!

  18. Liv

    Drogie Panie!
    Między 5 a 7 rokiem życia byłam molestowana/ wykorzystana przez zwyrola.
    W tym też wieku nauczyłam się słowa „sex”.
    Wiele dobrych rzeczy przekresliłam, a cudowne odrzucałam bo na nie zasługiwałam.
    W takim świecie żyłam.
    Miałam chłopaka którego przyciągnęłam jak ofiara przyciąga kolejnych oprawców.
    I byłam pewna że za 2-4 tygodnie dowiem się o ciąży. Sięgnęłam po tabletkę. Nie aborcja ale w świetle ostatnich wywodów jakie można znaleźć w internecie można mnie podciągnąć.
    ….
    Dopiero od kilku miesięcy żyję jak kobieta, nie ofiara.
    Kocham! Jestem kochana!

    • anonim

      Bardzo Pani wspolczuje, mamy bardzo podobne zycie, z tym ze ja wciaz nie moge odnalesc sie w swoim zyciu, po tym co przezylam w dziecinstwie ciezko jest sie odnalesc w doroslym zyciu, ciagle czuje sie ofiara, nie wychodzi mi w zwiazkach, moje zycie to totalny chaos, usuwalam ciaze I nic nie czulam, nie zalezalo mi na niczym I bylo mi wszystko jedno, mysle ze umarlam w srodku, bardzo sie ciesze ze chociaz Pani sie udalo, zycze duzo szczescia

  19. Mags

    Miałam aborcję i nie żałuję.
    Kiedy dowiedziałam się o ciaży, byłam wściekła. Gdy już w niej nie byłam, czułam się faktycznie tak, jakbym odzyskała życie. Pozbyłam się problemu, bo ta ciąża problemem była – ja po prostu nie chcę nigdy mieć dzieci, wbrew tym wszystkim mądralom, które wmawiają mi, że „kiedyś mi się odmieni”, Sorry, stara, ale jestem po trzydziestce!
    Zrobiłabym to samo, gdybym jeszcze raz zaszła w ciążę. Pomogłabym każdej koleżance, która potrzebowałaby mojej pomocy. Lecisz z Polski? Odbiorę Cię z lotniska. Przenocuję. Nakarmię, Zaprowadzę do kliniki i przywiozę do domu. Przytulę. Wysłucham.
    Nie interesuje mnie, z jakich powodów kobieta dokonuje aborcji, bo tak naprawdę wystarczający powód jest jeden – bo jest w ciąży, a nie chce w niej być.
    Dzięki za tę odpowiedź! Byłam wściekła, gdy przeczytałam, co piszą o Natalii! Nie jestem jej fanką, ale do upadłego będę bronić jej prawa do wyboru bez konieczności tłumaczenia się komukolwiek, w tym innym kobietom, z podejmowanych decyzji.
    Pozdrawiam,
    Kolejna bezduszna kobieta

    • Ina3b

      Wydaje mi się, że te wszystkie panie, które obrzucają jadem inne kobiety tak na prawdę nigdy nie stanęły w takiej sytuacji, która nas spotkała. Niechciana ciąża. Pojawia się argument – to co, za mało metod antykoncepcji miałaś? Jakby każda antykoncepcja była 100procentowa. Też nie żałuję, że usunęłam – to była moja świadoma decyzja, wynikająca nie tylko z mojej sytuacji życiowej, ale z poglądów, które mam od lat. Najwyraźniej jesteśmy dwie bezduszne 😉

  20. malenka

    statystycznie to policzono na podstawie liczby aborcji, a niektóre kobiety w PRLu miały ich naprawdę wiele, więc statystycznie wylicza się, że praktycznie na kazdą przypadała jedna, teraz dużo tych kobiet to już jest po menopauzie, ale ciągle zawyżają statystyki. Wśród dorosłych, zdolnych do rodzenia kobiet nie ma wcale wielu, które dokonały aborcji, nie idzie to w miliony, w tysiące owszem. Nie co czwarta, za PRL nie było antykoncepcji, teraz mamy ją i jeśli ktoś umie korzystać, to nie wpadnie.

    • Wanda

      Nie, proszę sięgnąć do tego raportu. To jest rzeczywiście liczba kobiet, które miały CO NAJMNIEJ JEDNĄ aborcję. Aborcji jest więcej. Ale rzeczywiście, dotyczy to również kobiet, które wiek rozrodczy mają już za sobą.

  21. storytellermiablog

    Moim zdaniem, cały problem polega na tym, że każdy chce się wypowiadać na temat decyzji, które nie należą do niego. Morazliowanie innych to nasze jakieś narodowe hobby. Co komu do tego, co ktoś robi ze swoim życiem, ciałem, z kim chce brać ślub jak wychowywać dzieci. Cały czas zbyt wiele czasu poświęcamy nawracaniu innych, a za mało na samych sobie. Wszyscy się zachowują tak, jakby kobieta ot tak stwierdzała „skrobnę sę bo mogę”. Nic podobnego. Decyzje o aborcji są bardzo dla kobiety trudne. Ale wiadomo, to nie pasuje tym, którzy nazywają płód dzieckiem i myślą, że jak usunęła ciążę to zaraz być może zabije swoje dziecko i ignorują radośnie fakt, że niemowlęta się porzuca i morduje i robi się akcje w stylu małej Madzi, o której może ktoś jeszcze pamięta. Ważne w końcu, że się urodziła i była ochrzczona.

  22. N.

    Wiedza dzisiejszych kobiet o sobie nie kończy się na antykoncepcji. Zapewniam, że nie potrzeba jej do regulacji liczby poczęć. Poznanie pracy własnego ludzkiego jest jak najbardziej możliwe. To żadna tajemnica, naprawdę 🙂
    Kto rzuca kamieniem? Nie mieszajcie Boga w nakręcanie sporów. Z nim raczej buduje się mosty. Zamiast żywić się negatywnymi emocjami spróbujcie 🙂

  23. malamester

    Wydaje mi się, że ma rację pani, która zwróciła uwagę iż autorka bloga używa imienia i nazwiska – Natalia Przybysz, niepotrzebnie „nakręcając” chore zainteresowanie tą sprawą, otwiera kolejne drzwi przed tymi, którzy chcą tylko wylać na N.P. wiadro brudów. Może w tytule wystarczyłoby napisać o tych pięciu milionach kobiet? – do mnie to bardziej przemawia, niż głos jednostki, choć jest to głos ważny.

    O wyznaniu Natalii przeczytałam wczoraj wieczorem – nie mogłam spać pół nocy, bo zdałam sobie sprawę, że do tej pory temat aborcji spychałam w swojej głowie do działu „science-fiction” – to mnie nie dotyczy. Długo starałam się o ciąże, do zeszłego roku nie wiedziałam prawie nic o antykoncepcji, no bo niby po co…a tu nagle ZONK – jednak TEN TEMAT MNIE RÓWNIEŻ DOTYCZY…
    Jestem dwa lata starsza od pani Natalii, też mam dwójkę dzieci, ale zapewne różni nas status materialny. Nie stać nas z mężem na trzecie dziecko, więc myśląc o dobru „trzeciego”, staramy się po prostu nie powołać go do życia, bo ogromnym wysiłkiem jest wychować te dzieci, które już są i rozrabiają. Ale gdyby jednak przytrafiła nam się małżeńska wpadka to co wtedy??? Czy jestem w stanie przejść przez kolejny poród i zanurzyć się na powrót w „krainie zupek i kupek”? Pod wpływem wyznania pani Natalii myślałam nad tym pół nocy. Dziś jakoś inaczej patrzyłam już na brykających synów… I nie wiem. Nie znam odpowiedzi, bo nie da się rozwiązania takiej kwestii wykoncypować teoretycznie, nie da się „gdybać” na ten temat, wymyślić coś na zaś. Ale wiem, że to się może kiedyś zdarzyć także nam. Do tej pory w ze zbiorowej histerii na temat aborcji na pierwszy plan wysuwały się hasła: uszkodzenie płodu, gwałt, kazirodztwo itp. Historia Natalii pokazuje, że aborcja to „szara codzienność, a nie ekstremalne przypadki.

    W swojej sprawie nie uzyskałam nic prócz poszerzonej samoświadomości i za to dziękuję pani Natalii. Zaś w jej sprawie…Strasznie mi przykro, że znalazła się w takiej sytuacji, że mimo posiadania rodziny, partnera, zasobów finansowych etc. była tak rozpaczliwie samotna i czuła się zapewne więźniem biologii własnego ciała, że zadecydowała tak a nie inaczej. Ale tak – to jej decyzja, jej sprawa.

    • Anonim

      Analogiczna sytuacja jak u Natalii. Dwa lata temu zaszłam w ciążę. A mamy już dwie dziewczyny; po drugiej bóle kręgosłupa, żylaki, nadczynność tarczycy. Mąż na śmieciówkach i 40stka na horyzoncie. No i pomyślałam, że już nie dam rady. Nie chcę więcej nieprzespanych nocy i kombinowania skąd wziąć na to lub tamto i jak dorobić do pensji. Zatem dla własnej i rodzinnej wygody zrobiliśmy aborcję dzięki Women on Web. I każdej kobiecie w kłopocie polecam.

  24. 123

    Gdyby ktoś mnie zapytał, czy żałuję, że urodziłam, odpowiedziałabym, że jego pytanie jest źle sformułowane. Gdyby ktoś mnie zapytał jak reagowali ludzie, kiedy będąc w ciąży mówiłam, że oddam, odpowiedziałabym, że każdy doradzał mi usunięcie. Oddanie własnego dziecka nie mieściło się w ich rozumowaniu, które dziecko przypisywało trwale i niezbywalnie do rodzica. A ja niestety (dla nich) nie miałam poczucia własności. Wymagano ode mnie, żebym niosła krzyż mojego przypadkowego macierzyństwa, żeby nie burzyć ich poczucia komfortu. Znienawidzono mnie. Ginekolożka, która pokątnie oferowała mi swoje usługi była dla mnie za droga, a ja nie miałam odwagi aby dokończyć opakowanie tabletek na wywołanie okresu oferowanych mi przez koleżankę. Gdyby ktoś mnie zapytał jak się czułam w ciąży, odpowiedziałabym, że miałam poczucie, jakby jakiś potworek zagnieździł się w moim ciele i zjadał mnie od środka. Od 7 miesiąca ciąży byłam pod opieką psychologa. Wbrew ogólnej opinii urodziwszy nie pokochałam. Czułam coś znacznie gorszego. Nie mam syndromu poadopcyjnego. Nie żałuje. Chciałabym żeby ludzie traktowali normalnie tą część mojego doświadczenia, ale zauważyłam, że prościej jest zaakceptować społeczeństwu przyznanie się do aborcji. Tak ciągle wysuwana za przykład przez „klub zwolenników świętej zygoty” adopcja to temat tabu dla kobiety, która się na nią decyduje. Temat trudny i bardziej skomplikowany niż moje słowa tutaj. Kobieta, która odda nie opowiada przy ciastku i kawie o swoim porodzie, a przecież urodziła i to część jej doświadczenia. Nie opowie koleżankom (nowym, bo te stare urwały z nią kontakt), że przez całą ciąże wymiotowała i miała takie bóle, które rok po urodzeniu się dziecka okazały się być spowodowane przez wykryte przypadkowo wadę nerki. Nie opowie koleżance, która właśnie urodziła, żeby troskliwie dbała o piersi, bo u niej 8 dni po porodzie doszło do zastoju pokarmu i wywiązała się 40 stopniowa gorączka z trzykrotną utratą przytomności. Nie przyzna się, że urodziła a jej dziecko ma nowych rodziców z obawy, że usłyszy znów „o tej suce co nie oddała”. Czasami uważam, ze prościej byłoby usunąć, bo nie musiałabym się narażać na ostracyzm. ale nie żałuję, bo byłam i jestem obecnie na tyle silna psychicznie, żeby dobrze znosić takie konfrontacje. Ale nie wiem jak inne dziewczyny. Takie jak ja. Nie znam ani jednej, która oddała do adopcji. Gdyby ktoś mnie zapytał czy żałuje,że nie usunęłam, odpowiedziałabym, że nie można się o to pytać kobiety, która to dziecko urodziła. Pozwoliłam sobie mieć wybór. Czy jestem gorsza?

    • Anonim

      Jestem adoptowana dzięki Bogu za komuny. Tam nie było takiej papierologii, zatem mama i Tata dostali mnie kiedy miałam 7 dni. Skończyłam studia, wspieram mojego brata (tak rodzina się potem powiększył a o biologiczne dziecko moich rodziców), wspieram moich Rodziców, mam historię Rodziny, która kocha mnie absolutnie bezkrytycznie, jestem bardzo podobna do adopcyjnej Mamy (naprawdę! Kiedy mówię o adopcji nie wierzą z tego powodu), zaczynam doktorat, wspieram Szlachetna Paczkę choć jestem luteranką – Kocham moje życie. jestem 13-tym dzieckiem biednej matki, która nie zdecydowała się na aborcję. Sama biorę udział w czarnym proteście i nie zgadzam się zaostrzenie ustawy, bo gdyby moja biologiczna matka urodziła mnie i umarła, 12 mojego rodzeństwa byłaby sierotami. Ale! – apeluje o społeczną akceptację dla oddawania dzieci. Bo tego nie ma. Jest ostracyzm aborcji i ostracyzm oddawania dzieci. No halo!, I tak, i tak się nie da. Pokażmy że dzieci oddane mogą mieć wspaniałe życie! Jeśii nauczymy ludzi, że oddanie dzieci nie jest wstydem, nie będzie dzieci w śmietnikach i dzieci w beczkach na kapustę.

      • Piotrek

        Pisze Pani doktorat , a nie wie pani , że w dyskutowanym projekcie nie ma bezwzględnego zakazu aborcji i w przypadku zagrożenia życia matki można byłoby jej dokonać. Nie jestem zwolennikiem zmiany prawa aborcyjnego , ale proszę o działanie w ramach faktów, a nie pod wpływem propagandy . Dla mnie niezgoda na aborcję powinna brać się z wewnętrznej refleksji , a jako agnostyk znajduję argumenty przeciwko niej natury logicznej nie religijnej.

    • Gochapończocha

      Bardzo ważny głos. Mieszkam w Kartuzach, niecały rok temu ktoś oddał tutaj do okna życia niemowlę. Na szczęście nie znaleziono matki dziecka, bo by ją zlinczowano i spalono na stosie na Rynku. Usunie-źle, odda-źle. A tyle prolifefowcy krzyczą, że lepiej niech urodzi i odda. Otóż nie, tak czy siak jest źle. Wniosek? Prolifefowcy to ludzie szukający pretekstu, żeby kogoś napiętnować, zlinczować, ukarać, wtedy czują się silni, wtedy ta ich wspólnota ma sens. Ciągła agresja skierowana do wszystkich nieuznających ich „widzi mi się”.Aborcja ucichnie, znajdą coś innego.

      • asia

        Wspanialy wybor i olbrzymia odwaga. Tak w naszym kraju lepiej usunac niz oddac dziecko, szczegolnie w malych miastach ciezarna ktora potem nie ma dziecka jest wyszydzana. Podziwiam i Pania i czesc moich znajomych ktorzy adoptowali dzieci, a czekali na adopcje wiele lat.

    • Ina3b

      To bardzo ważne, co Pani powiedziała tutaj. Bo adopcja jest ważną częścią tego dyskursu. Tyle się mówi o tym, żeby nie usuwać tylko oddawać do adopcji. Ale nikt się nie interesuje samą kobietą! Że to jest prawie rok z jej życia, który zostanie w jej głowie. Że przez ten rok ona może się czuć potwornie, bo wymioty, bo boli, bo zawroty głowy i inne nieprzyjemności. Myślę, że te wszystkie Panie, które miały aborcję lub które urodziły, ale oddały dziecko do adopcji dobrze Panią rozumieją. A ja jestem z Panią całym sercem, bo wiem, że każdej kobiecie po takich wydarzeniach należy się wsparcie 🙂
      Pozdrawiam!

      • Zdziwiona

        Ojej straszne,,,, Ja przy dwóch ciazach wymiotowalam5 miesięcy pracowałam ledwo co otworzyłam firmę na kredyt Może powiem tak,, przestanmy traktować ciaze jak nieszczęście. Przecież macica została stworzona dla dzieci, chyba się nie mylę.

      • 123

        Macica została stworzona, żeby mógł się w niej rozwijać płód. A kobieta została obdarzona wolną wolą, aby mogła podjąć decyzję, która na ten akuratny moment w jej życiu wydaje się jej najwłaściwsza, bo to ona będzie ponosiła konsekwencje zarówno swoich podjętych i tych nie podjętych decyzji.

  25. Kadene

    Ja nie miałam aborcji, nie namawiałam, nie porzuciłam, itd. itp. co tam Pani jeszcze wymieniła w tekście. Kamienować jednak nie zamierzam, nie tylko dlatego, że moja wiara katolicka tego zabrania, ale też zwyczajna empatia i niechęć do hipokryzji, ani tym bardziej hejtować postów napisanych przez p. Natalię lub w jej temacie, nie daję sobie też prawa do postowania na ten temat na twitterze i w innych mediach. Niemniej jakoś tak nieprzyjemnie czytało mi się ten wywiad. Dla mnie opisane powody nie byłyby raczej wystarczające do popełnienia aborcji (nie jestem za aborcją na życzenie), ale każdy ma własne sumienie (chociaż z relatywizowaniem łatwo przesadzić). No i wolałabym w związku z tym, żeby p. Natalia nie powoływała się na czarny protest, podając przykład dokonanej przez siebie decyzji, bo o ile wiem, w czarnym proteście chodziło o niezaostrzanie prawa aborcyjnego i tylko z tego powodu ja też wzięłam w nim udział.

    Niemniej współczuję p. Natalii zaistniałej sytuacji i życzę odporności psychicznej, bo łatwo jest hejtować znad klawiatury, a w życiu bywa różnie.

  26. satyna

    Jestem jedną z tych 5-ciu milionów. Ciążę usunęłam jeszcze w PRL. Zostałam zgwałcona, nigdzie tego nie zgłosiłam, tak bardzo się wstydziłam i bałam, miałam 19 lat i wcześniej żadnych doświadczeń seksualnych. Wstydziłam się nawet słowa sex, w moim domu to był temat tabu. Gdy wszystko wskazywało że jestem w ciąży, poszłam do ginekologa, lekarka widząc mnie roztrzęsioną zadała pytanie: „czy chcesz urodzić”? Jej postawa była dla mnie wybawieniem, rozmawiała ze mną jak żadna kobieta do tej pory.. Mogłam dokonać wyboru i dokonałam. Zabieg był prywatny, bo skoro nie zgłosiłam gwałtu, nie mogłam liczyć na darmowy zabieg w szpitalu. Wydałam wszystkie oszczędności po 3 miesiącach pracy, trochę pożyczyłam. Pomogła mi przyjaciółka. Jej i tej lekarce jestem wdzięczna.
    Rozumiem co znaczy to słowo ULGA, o której mówi p. Natalia. Dziś mam dwie dorosłe córki, z nimi i dla nich dziś protestuję. O to by kobiety mogły usłyszeć to proste pytanie:czy chcesz urodzić to dziecko?

    • Piotrek

      A gdyby pani została otoczona opieką i mogła urodzić to niewinne dziecko , które mogłoby zostać zaraz po urodzeniu oddane do adopcji ( na takie dzieci czekają tysiące par , wiem bo w rodzinie mam niepłodną kuzynkę , która przez kilka lat z mężem starała się o dziecko do adopcji) . Czy to nie jest lepsza droga ? Pani może sobie to ułożyła wewnątrz, ale badania psychologów potwierdzają, że dla większości kobiet aborcją to trauma , która może zrujnować życie. Zajmowałem się 18 latką , która została zgwałcona i zdecydowała się urodzić po to by oddać to dziecko do adopcji . Po porodzie uznała, że chce by było JEJ dzieckiem . To jest postawa godna wsparcia i pochwały, a nie postawa pani Przybysz. Jeżeli to jej się przydarzyło o niech o tym skromnie milczy , bo to nie powód do chwały.

      • bookworm

        Ale po co kłamać o badaniach pokazujących, że aborcja to trauma, która może zrujnować życie? To nie jest prawda.
        Trauma, która może zrujnować życie, to być niechcianym, niekochanym dzieckiem oddanym do okna życia i wychowywanym w domu siostry Bernadetty. Trauma, która może zrujnować życie, to bycie stygmatyzowaną jako morderczyni za usunięcie zarodka, przez „obrońców moralności”.
        Wmawianie kobietom kłamstw, nazywanie ich morderczyniami i zmuszanie do donoszenia ciąż, i rodzenia dzieci, których nie chcą – to może być trauma, która rujnuje życie.
        Jakie to uczucie być facetem, który zmusza kobiety do rodzenia? Fajne, co? Czy daje poczucie władzy i bycia lepszym od tych „aborterek”? Czy czujesz się jak „święty za życia”? Czy ty, bezgrzeszny, też masz ochotę chwycić za kamień?

  27. Mariusz

    Faceci nie oddadzą władzy. Wszelkiej. Nad Wami, kobietami również. Wymyślą religie, narzucą moralność, wymyślą prawa i zaszczepią strach przed wiecznym potępieniem, byście same stały się orędowniczkami ich chorych idei. Ci moraliści i religijne oszołomy każą Wam rodzić dzieci, by potem wpajać im swoje religijne bzdety albo by w końcu wysłać je na wojnę. Jesteśmy jednym z niewielu gatunków z samoświadomością ale pierwszym, który na taką skalę manipuluje umysłami własnych osobników, by przejąć władzę w stadzie. Bo o „rząd dusz” tutaj chodzi. Głównym źródłem Waszej pozycji w grupie są religie. One też odpowiadają za większość zła na tym świecie. Nie mają nic wspólnego z prawami naturalnymi. A prawem takim jest również urodzenie dziecka. Prawem, nie obowiązkiem.

  28. Krzysztof Ligęza (@Myslozbrodnik)

    1. Czy któraś z Pań (może Gospodyni?), potrafi wyjaśnić, dlaczego Ziuta miałaby dysponować prawem przerwania ludzkiej ontogenezy, a ja nie mogę przerwać ontogenezy Kazika spod osiemnastki? Przecież podstawową różnicą – podstawową, czyli taką, z której wynikają wszystkie inne – między różnicującym się ludzkim zarodkiem gdzieś w brzuchu Ziuty, w drodze do jej macicy, a wspomnianym Kazikiem, jest jedynie wiek?

    2. I dalej: jeśli wiek może uzasadniać przerwanie rozwoju osobniczego człowieka, dlaczego takim kryterium nie może być kolor skóry? Kształt nosa? Charakter? Preferencje seksualne?

    3. Eliminacja w sterylnym gabinecie lekarskim – co do zasady (eliminacja rozumiana jako przerwanie ontogenezy) – niczym nie różni się od eliminacji gdziekolwiek indziej, Bo niby z jakiego powodu?

    Pozdrawiam.

    • bookworm

      Żyjemy w XXIw. Teoretycznie.
      Aborcja zarodka/płodu w naszym kraju w dalszym ciągu jest uznawana przez religijnych fanatyków i religijnie sformatowane umysły za zabójstwo.

      Zarodek nie jest formą życia. Jest jednak konstruktem zdolnym „ożyć”, jest więc „potencjalnym człowiekiem”. Czy prawa „potencjalnego” człowieka mogą naruszać prawa człowieka bez wątpliwości żyjącego – jego matki?

      Dopóki nie ustali się jednoznacznie, że kobieta ma niezbywalne i niezaprzeczalne prawo do całkowitego, nieograniczonego dysponowania własnym ciałem, a płód nabywa takich praw w momencie odcięcia pępowiny, (kiedy to własnie staje się samodzielnie żyjącym organizmem – człowiekiem) będziemy nieustannie pogrążeni w światopoglądowych, religijno-filozoficznych sporach, niemożliwych do rozstrzygnięcia.

      Ignorancja i chęć dominacji to od zarania ludzkości główny powód nienawiści i agresji – nie inaczej jest w tym przypadku. Tragikomedią albo raczej tragifarsą jest nazywanie najbardziej prymitywnych, atawistycznych odruchów kulturą, religią i przejawem ucywilizowania.

      • Myślę

        Pani stwierdzenie o tym, że zarodek nie jest formą życia lecz staje się żyjącym organizmem dopiero po odcięciu pępowiny, pani wymyśliła sama czy gdzieś wyczytała? (jak tak to chciałabym wiedzieć gdzie) Naukowcy, biolodzy jasno twierdzą, że nowe życie powstaje w momencie zapłodnienia, kiedy tworzy się nowy samodzielny organizm, ŻYJĄCY i rozwijający się. Jest już wiadomo kim będzie. Dla mnie absurdalne jest pani twierdzenie „połączony z matką- nie człowiek, odłączony-człowiek” tak samo jak wszelkie sztucznie uznawane granice od któregoś momentu życia płodowego. Przecież rozwój przebiega płynnie, stopniowo, nieraz różnie w zależności od przypadku, wszelkie granice są utworzone tylko przez systematykę.

        Świadomie mówię te słowa nie będąc ani „fanatyczką religijną” ani „sformatowaną umysłowo”, proszę o nieobrażanie tak mnie i innych osób naprawdę… Czy to nie jest z Pani strony również objaw wspomnianej nienawiści i agresji? Spowodowany jak podejrzewam tym, że ktoś ośmiela się mieć inne zdanie? Idąc tym tropem osoby używające takiej argumentacji jak Pani powinnam nazwać „ideowo sformatowanymi”, która to idea robi wszystko aby wyciszyć i uspokoić sumienia przez nazywanie zabijania innym słownictwem zacierającym istotę rzeczy. Ale czy jest to dobra droga?

        Z poważaniem
        Karolina

      • bookworm

        Czy zarodek może samodzielnie żyć? Nie wiedziałem. Gdzie Pani to wyczytała, a może sama Pani wymyśliła? Naukowcy i biolodzy są o ile mi wiadomo w tej kwestii jednomyślni.

        Jednym z atrybutów definicji organizmu żyjącego, jest jego zdolność do samodzielnego pobierania energii (pożywienia) oraz do samoreplikacji. Zdolność tę posiadają nawet bakterie i wirusy, dalej rośliny i zwierzęta. Natomiast za „żyjące” nie są uznawane nawet bardzo skomplikowane formy biologiczne, np. odrąbana noga czy nawet głowa jakiegoś zwierzęcia.
        W tej perspektywie, zarodek nie jest formą życia.

        Odnośnie Pani stwierdzenia o płynności granic.

        Czy zwłoki są człowiekiem? Przejście od człowieka do zwłok jest płynne. W pewnym momencie przestajemy mówić o człowieku i mówimy o zwłokach, a później o zwłokach w pewnym stadium rozkładu. Ten cały proces odbywa się płynnie. Analogicznie jest z płodem i człowiekiem. W pewnym momencie przestajemy mówić o płodzie i mówimy o człowieku.

    • 123

      Krzysztofie Ligęza, a czym się różni przerwanie ontogenozy zarodka ludzkiego od kotleta na Twoim talerzu?

      • Piotrek

        Ja do niejakiego bookworma.
        Czy 5 miesięczne dziecko jest zdolne do samodzielnego życia? Czy jest zdolne do replikacji? Zgodnie z pańska definicją można takie dziecko abortować , wystarczy tylko zostawić w lesie tak jak to w dawnych wiekach robiono. Płytkie te wasze rozumki oj płytkie

      • bookworm

        Do niejakiego Piotrka.
        Zgodnie z moją definicją 5 miesięczne dziecko jest zdolne do samodzielnego życia. Samo oddycha. Samo potrafi trawić i jeść. Nie musi być podłączone pępowiną do organizmu kobiety.
        Zgodnie z moją definicją, samodzielność życia, nie jest tym co próbujesz tu wmówić. Płytka manipulacja to nie parafraza.

  29. tesi

    Nie popieram aborcji na życzenie. Uważam, że to zabojstwo. Nie obchodzi mnie z jakich powodów to zrobiła. Mogła urodzić i oddać do adopcji skoro nie chciała tego dziecka.

  30. Ewa

    Natalii ciało, Natalii sprawa, Natalii sumienie. Uważam tylko, że powód jaki podaje to nie jest powód, a tylko pretekst i dowód egoizmu. Znam mnóstwo rodzin, które w mniejszych mieszkaniach i gorszych warunkach wychowały 4 albo i więcej dzieci. Dzieci te są wykształcone, są kochającym się i szanującym rodzeństwem. Sama kiedyś stałam przed „wyborem”, do którego próbowano mnie zmusić. Nie miałam niepełne 18 lat. Wychowałam się w biednej rodzinie. Pani doktor radziła mi usunąć ciążę („jako matka i jako lekarz”), ojciec dziecka wręcz próbował zmusić do tego. Ale ja nikogo nie posłuchałam. Urodziłam dziecko, które jest już dorosłe. I nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Ja zdałam maturę, skończyłam studia. Było mi trudno, ale jestem szczęśliwa.

  31. Połykaczka kamieni

    Więc spierdalam….
    ale zanim to zrobię, chciałam Ci Mamo podziękować za dar życia.

    Wszystkim myślącym inaczej niż P. Natalia zarzuca się hipokryzję…

    Ale Pani Natalia wzywała w zeszłe Święta o zaprzestanie skrobania karpia na Wigilię …. aj! A teraz wstawiła do salonu nową kolumnę Sony, bo na więcej nie było miejsca w stajence, bo wanna zajęta przez karpia

    Miałam spierdalać… idę już 😦

  32. Katka

    Powołując się na biblijną przypowieść o rzucaniu kamieniem, proszę pamiętać też o jej drugiej części, w której z ust Jezusa (zaraz po tych skierowanych do ludzi z kamieniami w ręce) w stronę grzesznicy padają słowa : idź i nie grzesz więcej…Czy Pani Natalia ma w sobie żal po tym, na co się zdecydowała? Czy jej czyn rozpatrujemy w kategoriach grzechu? Bo jeśli nie, to przywoływanie tej przypowieści w tym wypadku nie ma logicznego zastosowania. Bo w przypowieści tej nie chodzi tylko o to, aby nie osądzać i zostawić grzesznika w spokoju, ale również o to, aby grzesznik ten miał świadomość swojego grzechu i wolę aby za grzech ten żałować i nie czynić go więcej. A kto tego nie rozumie,niech…

  33. Aaa

    Nie jestem w stanie pojąć jak można zabić własne dziecko i to tylko i wyłącznie z wygody. Kobiety które to robią sa godne potępienia. Jeżeli ciąża zagraża życiu kobiety lub jest z gwałtu wówczas można rozważyć aborcję, ale żeby zabijać zdrowy płód tylko dlatego że tak jest wygodnie to okropne.

  34. monia

    Nie wiem skąd te dane. Mam prawie 50 lat, nigdy aborcji nie miałm i nie znam nikogo kto by miał. Nie wmawiajcie nikomu ze te „aborcje” te wpadki to ten promil kiedy antykoncepcja zawodzi – po prostu brak wyobraźni ilekkomyslaność. trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów, a ciązy zapobiegać a nie ją usuwać. Aborcja powinna byc naprawdę skrajnością

  35. Człowiek, który wyrósł z chrześcijaństwa

    „Biorąc pod uwagę biologię, za ich „skrobanki” odpowiadają też mężczyźni – to kolejne 5 milionów WINNYCH.”

    Serio?

    Mężczyźni odpowiadają za zapłodnienie tych kobiet, ale nie wiem skąd taka pewność autorki że 5 mln mężczyzn zmuszało albo namawiało te kobiety do aborcji, czy też pomagało im w poddaniu się jej.

    Chyba przez cytowany fragment przemówiło jakieś ognisko mizoandrii.

  36. Kasia

    Nigdy nie przyczyniłam się do aborcji, a mimo to nie potępiam.
    Nie wiem jak bym postąpiła, dlatego nie mam prawa oceniać.

  37. aga

    Oczywiscie, nie ma to jak odpowiedziec bronic sie atakiem, tylko czemu oczywiscie zaraz na wszystkich chrzescijan? To wsrod nie-chrzescijan nie ma ludzi, ktorzy brzydza sie aborcja ” bo mam male mieszkanie”? Gdzies mam cala ta gownoburze, ale rzygam takimi argumentami i porownaniami…

    • s.s.s

      Dziękuję za takie głosy rozsądku. Bo już momentami myślę, że zostałem sam wśród odmętów szaleństwa z jednej i z drugiej strony.

  38. Mmm

    To jakiś nieporozumienie z tym kamieniowaniem ….żyjemy w kraju demokratycznym i każdy może się wypowiedzieć. JEŻELI ktoś publicznie się wypowiada to rozumiem że publiczność ma prawo również się wypowiedzieć. Natalia Przybysz podjęła decyzję i o tym opowiada ale jej decyzja jest kontrowersyjna chociażby z tego tytułu że człowiek jest zwierzęciem ale ROZUMNYM i powinien znać konsekwencje swoich decyzji. …czasami trudnych ….z pozdrowieniami

  39. Anonim

    no to przesrane 🙂 nikt z mojej rodziny ani ja nie uczetniczylismy chocby w rozmyslaniu o aborcji 🙂 także, będzie nakurwianie kamieniami aż miło 🙂 nie w imie jakiegos Boga a w imie mordu na bezbronnych istotach ludzkich 🙂 co prawda na początku nie mają wykształconego ciała tylko są na etapie jego rozwoju 😉 jednak juz maja w sobie iskre życia 🙂

  40. Ciekawa

    Szkoda że te maleńkie dzieci nie mogą się wypowiedzieć,, ciekawe co by powiedziały..Mówicie nasza macica wasza,
    ale życie ich. Czy macie prawo decydować czy mają żyć czy nie.

    • h.

      dopóki płód połączony jest pępowiną z kobietą, to jest niczym innym jak pasożytem korzystającym z jej zasobów.

  41. Pingback: Natalia i pięć milionów kobiet* — Najlepszy Blog na Świecie* | Mózgo-jazda
  42. Semi Sweet

    Natalia Przybysz złamała TABU.
    Nasze społeczeństwo jest tak dalece zakłamane, że nie przyjmuje do wiadomości faktów. Oficjalne dane z początku lat 90-tych mówią o 100-180 tysiącach aborcji rocznie (tych w państwowych szpitalach, co najmniej tyle samo było w prywatnych gabinetach). W rok po wprowadzeniu ustawy antyaborcyjnej (1994) nie urodziło się więcej dzieci, a 5 tys. mniej niż w poprzednim. W każdym następnym było podobnie.
    Co, kobiety nagle przestały zachodzić? O 100 mniej ciąż?
    Nagle wszyscy stali się wyedukowani seksualnie i masowo, odpowiedzialnie zaczęli stosować antykoncepcje?
    Do dziś się niewiele zmieniło, aborcji jest tyle samo, jest jedynie droższa, bo trudniej dostępna.
    Czym my Polki sobie na to zasłużyłyśmy na to przedmiotowe traktowanie? W czym jesteśmy gorsze od Słowaczek, Niemek, Austriaczek, Szwedek, Dunek, Brytyjek, Kanadyjek… itd.. itd…? (paradoksalnie w tych krajach mimo dostępności aborcji jest mniej).
    Dlaczego władza wyżywa się na nas?
    Państwo ma tyle problemów, po co mu sięgać do naszych łóżek i macic?
    Może lepiej budować atmosferę zaufania, akceptacji niż wytaczać kolejne działa?
    W spokojnym, bezpiecznym, ustabilizowanym kraju, gdzie przestrzega się praw obywatelskich łatwiej przecież wychowywać dzieci.
    Jednak dla rządzących ważniejszy jest poklask środowisk kościelnych. Kościół odpłaci się agitując przed wyborami.
    Czy nauka KK nie wystarczy wierzącym do nierobienia aborcji?
    Czy jakkolwiek liberalne prawo zmusza do aborcji?
    W ustawie nie chodzi o życie, jego ochronę… tu chodzi o władzę.
    I tak pielęgnuje się hipokryzję.
    Wszystkich, którym tak bardzo leży na sercu los „dzieci nienarodzonych”, szanuję i proszę. aby skupili się na swoim szczęściu, a nie uszczęśliwiali na siłę innych, dopuszczając do siebie myśl, że nie wszyscy mają tak samo, a każdy odpowiada za siebie.

      • Krzysztof Ligęza (@Myslozbrodnik)

        Bardzo mądry, zaiste. Weźmy to: „Czy nauka KK nie wystarczy wierzącym do nierobienia aborcji?”. A czy kodeks karny wystarcza bandycie do niezabijania?
        Nie chce mi się wierzyć, że nie ogarnia Pani różnicy między łamaniem norm, a norm odrzuceniem. Niedouczeńcy tak, ale Pani? 🙂

    • Piotrek

      Traktowanie siebie jak zbiornik na spermę , który w przypadku wpadki można po prostu oczyścić łyżka ginekologiczną jest zaiste podmiotowym traktowaniem kobiety.

      • bookworm

        Dlaczego opisując kobietę użyłeś zwrotu „zbiornik na spermę”? Czy tak traktujesz kobiety?
        Czy według ciebie tak zdefiniowana przez Ciebie kobieta uzyskuje podmiotowość dopiero, gdy nie może być „oczyszczona łyżką ginekologiczną”?
        Z ciebie to trochę taki „dżętelmen wyklęty”

  43. adam

    Mnie by nie przyszło do głowy rzucać w Natalię kamieniami. Myślę że takich jak ja jest wielu. Żyjemy wszyscy w tym świecie, któryśmy spaprali ale też każdy może zrobić coś dobrego. Przyjaciół wystarczy mieć paru. Nie wszyscu muszą nas lubieć. Pozdrawiam ludzi o otwartych sercach i modlę się za pozostałych.

    • bookworm

      Właśnie tak to zrozumiałeś? Kryteria spełnione – więc możesz rzucać? Polecam obejrzeć film „Milgram Experiment” i posłuchać jak Niemcy po wojnie wyjaśniali, że „oni tylko wykonywali rozkazy”.

      Pani Sylwio, przez zwykłą ludzką naiwność zdała się Pani na ludzkie sumienie i refleksję. Chyba zapomniała Pani, że takie rzeczy to się tylko w bibliach i innych bajkach dzieją.
      W Polsce tą biblijną cudzołożnicę ukamienowaliby zanim Jezus skończyłby wypowiadać swoją kwestię.

  44. rupert21

    Aborcja powinna być dozwolona, ale od, powiedzmy, 15 roku życia płodu. Wtedy decyzja o terminacji po kilkunastu latach inwestowania w pasożyta byłaby decyzją głęboko przemyślaną. Ten kierunek liberalizacji miałby też zbawienny wpływ wychowawczy.

    • bookworm

      Najwidoczniej to dość trudne do zrozumienia, ale po urodzeniu i odcięciu pępowiny płód staje się człowiekiem.
      Proszę jednak spróbować pomyśleć. Samodzielne myślenie, ba, myślenie w ogóle potrafi przynieść sporo satysfakcji.
      Tylko się nie zdziw, gdy po zastosowaniu się do rady, poczujesz, że większość Twojego wpisu jest bezsensowna i, że nagle przestałeś być internetowym trolem.

  45. emlokar

    Gratuluję świetnego, mądrego wpisu. Zgadzam się w zupełności i jestem przerażony oceanem ludzkiej niewiedzy, głupoty i przeinaczaniu tak ważnych faktów.
    Pozdrawiam.

  46. Ja

    Jak masz chec sie bzykac na lewo i prawo i sie skrobac na zyczenie to sama sobie umrzyj. Zabezpieczaj sie i nie bedzie klopotu. Moze podwiaz jajniki. Moze wytnij sobie macice. Jak nie chcesz dzieci to po co ci ona????

  47. Nenes

    Moge rzucic kamieniem i to smialo..Widze ze wiedza biblijna jest,ale chyba taki wybiorcza..
    W tej samej Biblii, na ktora sie tak chetnie Pani powoluje napisane jest o swietosci zycia nienarodzonego dziecka oraz o zakazie mordowania..Wszystko to swiadczy o milosci,o ktorej Pani pisze.

    • bookworm

      To ciekawe. Gdzie w Biblii jest mowa o świętości nienarodzonego dziecka? Mam nadzieję, że nie nawiązujesz do księgi wyjścia, bo tam jest mowa jedynie o życiu kobiety brzemiennej. Nawet starożytni poganiacze osłów rozumieli czyje życie jest ważniejsze.
      A gotowość do obrzucania kobiet kamieniami (Jezus nie mówił o metaforze ale o dosłownym kamienowaniu cudzołożnicy) najlepiej świadczy o moralności tzw. „obrońców życia”

  48. Nenes

    Moge rzucic kamieniem i to smialo..Widze ze wiedza biblijna jest,ale chyba taki wybiorcza..
    W tej samej Biblii, na ktora sie tak chetnie Pani powoluje napisane jest o swietosci zycia nienarodzonego dziecka oraz o zakazie mordowania..Wszystko to zamyka sie w najwazniejszym przykazaniu..o milosci.

  49. Anonim

    Wróciłbym do starych, dobrych czasów kiedy idiotki kamienowano, a nie stawiano w centrum uwagi. Kiedy idiotki nie pisały blogów, nie były głównym tematem w mediach i nie mówiły, że cielątko odrywane od krowy to zło, a zabijanie nienarodzonego dziecka to wolna decyzja kobiety.

    • bookworm

      Oj wróciłbyś do dawnych dobrych czasów, kiedy kobietę można było w pysk strzelić jak się za bardzo stawiała i za daleko z kuchni wychylała, gdy dzieciaka można było sprać pasem na kwaśne jabłko jak nie okazywał wymaganego szacunku i gdy Żydów można było zagonić do stodoły by odkupili swoje winy za zabicie zbawiciela.
      Ech te stare dobre czasy…

      • AndyW

        I kiedy można było od tatusia sędziego sprzedawczyka dostać przydział na mieszkanie po sądownie eksmitowanym wrogu władzy ludowej….

  50. J.k

    A czego się Pani spodziewała? Pani Natalia swoją wypowiedzią tylko powiedziała to czego nie mówią wszystkie zwolenniczki aborcji. Aborcja na życzenie? Z powodu wygody, bo tak, bo nie chcą wychować dziecka, bo nie są gotowe…śmieszne są gotowe do wielu rzeczy, do zabawy, do seksu, ale już nie chcą ponieść konsekwencji swoich czynów. Wszystko ma swoje konsekwencje.
    Biblijna opowieść? To już jest śmieszne. Maria Magdalena żałowała swoich czynów. Pani Natalia, o aborcji mówiła tak jakby pozbyła się pary niechcianych butów. 5 minut i po kłopocie…tak się mówi o swoim dziecku? jakim trzeba być człowiekiem skoro to nią nie wstrzasnęło. O tym, że kościół sprzeciwia się aborcji można mówić, można na kościele wieszać psy. Ale Natalii przybysz nie można skrytykować skoro nie zgadzam się z jej zadaniem? Czy teraz wolno być tylko za aborcją? Czy nie mogę skrytykować postępowania, które w moim osądzie jest złe i nieodpowiednie? Muszę zgadzać się na aborcję, bo ktoś tak chce? Bez przesady.
    I nie nigdy nie naklanialam nikogo do aborcji, nie dawalam żadnych numerów i nic z tych rzeczy.
    Nie mam zamiaru rzucać „kamieniem” osądzi ją i wszystkie kobiety z podobną historią Bóg. Ale mam prawo skrytykować i nie zgodzić się z tym co zrobiła. Tylko zwolenniczki aborcji mają prawo do własnego zdania? Skoro Natalia przybysz powiedziała publicznie to co powiedziała, musiała się liczyć z komentarzami i osądami innych ludzi. Usunęła zdrowe dziecko, nie można tego zrozumieć, nie da się nawet spróbować jej usprawiedliwić. Myślała pani, że ludzie jej przyklasną? Że będą ją chwalić? Nie wielu jest takich ludzi. A reszta ma prawo wyrazić swoje zdanie na temat tego co zrobiła, tak samo jak zwolennicy aborcji mają prawo ją pochwalić.

    • Krris

      Brawo! W pełni popieram! Nie wieszam psów na p. Natalii, bo Ktoś Inny ją oceni. Mimo że wg Autorki bloga mam prawo rzucać kamień, to jednak daruję sobie tego wysiłku, chociaż wypowiadając się ogólnie o problemie, to czyn i późniejsze zachowanie p. Natalii uważam za zbrodnię. Szczególnie jakoś nie przekonują mnie do jej punktu widzenia te metry kwadratowe, książki i „ulga”, którą poczuła po aborcji. Nie mogę wprost uwierzyć, że KOBIETA może mieć takie podejście do sprawy.

  51. Krris

    NIE byłam w żadnej opisywanej sytuacji, jako świadomie wierząca jestem przeciw aborcji i sama NIGDY bym jej nie zrobiła, więc teoretycznie mogę rzucać kamień :-)… Ale NIE rzucam. Uważam jednak, że takie wywlekanie na światło dzienne intymnych spraw jest nikomu nie potrzebne. Tu nie chodzi o odwagę, czy jej brak. Tylko i wyłącznie o zatrzymanie swej prywatności w pieleszach domowych. Tak samo nie popieram krzyczących o sobie homoseksualistów, chociaż osobiście nic przeciwko nim nie mam (z kilkoma się przyjaźnię). Wystąpienie pani Natalii, podobnie jak te wszystkie czarne protesty, uważam za wielką dziecinadę i żenadę. Kobiety walczące o wolność swojej macicy po prostu mnie śmieszą. Niby nie chcą być inkubatorami, a robią same z siebie prymitywne samice bez żadnej ogłady i klasy. Te rozkrzyczane usta, wzniesione ręce i rynsztokowe transparenty czynią z nich po prostu żałosną kupę odpadków człowieczeństwa. Całe szczęście, że to nie moja bajka i mogę zająć się wieloma wartościowymi sprawami. WSTYD! Szanowne Panie! Robicie z siebie pośmiewisko!

  52. Piotrek

    Porównywanie słów potępienia za chwalenie się aborcją bo mieszkanie zbyt małe do kamieniowania i w dodatku wrzucanie kłamstwa o 5 mln kobiet po aborcji jest przykładem co najmniej słabości intelektualnej . Manipulacja , nieuczciwość i skrajny permisywizm to charakteryzuje te panie. Współczuję wąskich horyzontów

    • bookworm

      Na dole artykułu był link do źródła badań, na podstawie których podano liczbę 5 milinów kobiet.
      Argumenty ad personam to nędzna erystyka, a nie dyskusja. Jeżeli nie potrafisz napisać niczego merytorycznego to może lepiej nic nie pisz.

  53. AndyW

    Kiedy ostatni eaz byłaś do spowiedzi?
    Jak powołujesz się na Biblię to najpierw uważnie przeczytaj o bożym miłosierdziu, a potem do niego się odwołuj.

  54. Naira

    Warunki mieszkaniowe. To co mają powiedzieć kobiety w Afryce, Chinach, Tajlandii, czy innych krajach gdzie często na jedną osobę przypada 1 mkw i pół dolara na rodzinę dziennie. Ta przybysz to jakiś lewacki przybysz z innej planety. 60 mkw to mało? Niektórych nie stać nawet na 50. To nie jest wytłumaczenie, a sposób w jaki to przekazała obrończyni pszczół i zagorzała wegewariatka, brzmiało jak wydmuchanie kozy z nosa. Wam chodzi o to by pokrzyczeć. O żadne wartości nie walczycie. Wychodzicie pokrzyczeć z nudów bo Wam się w głowach przewraca od tej nowoczesności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s