Srawita

Jesteśmy ludźmi, istotami z problemem, ciągle musimy mieć jakiś problem, a dziś ten problem brzmi: jakby tu się wody napić? Jakby  tu się wody napić?!

z10128615Q,plaze--morze--plaza-nudystow--wakacje

 

Niedziela. Jedziemy do hipermarketu na zakupy. Woda się skończyła. Oczywiście. Trzeba znaleźć jakiś sens tego wyjazdu. Wymyślić coś, żeby tak nie siedzieć z mężem w domu, z dzieckiem, ze sobą samą. Trzeba mieć po co z domu wyjść, do samochodu wsiąść i pojechać do centrum handlowego natychmiast, teraz, bo poumieramy. Poumieramy z oczywistego powodu, z pragnienia. Nie przeżyjemy do jutra, padniemy jak muchy, bo przecież człowiek nie może żyć bez wody. Z jakiegoś powodu nie możemy napić się wody z kranu, woda z kranu uchodzi za wodę dla meneli skacowanych nad ranem, dla kloszardów z dworców, na których stoją publiczne pompy wodne, dla handlarzy ruskim złotem, dla córek handlarzy ruskim złotem, które w trudne dni myją się deszczówką i piją wodę z kranu.

Woda z kranu, chociaż idealnie czysta, sprawdzona, kontrolowana, wydobywana spod ziemi, źródlana, mineralna, ona przecież cały czas JEST Z KRANU. Dlatego taka woda jest dla zwierząt, dla kotów z dachu, dla bezdomnych psów taplających się w kałuży. My jesteśmy ludźmi, istotami z problemem, a dziś problem brzmi: jakby się tu wody napić? Jakby się tu wody napić? Żyjemy w nowoczesnym kraju trzeciego świata czwartej rzeczpospolitej, musimy iść daleko do wodopoju, co ja mówię, musimy jechać SAMOCHODEM piętnaście kilometrów do Reala, do Carrefoura, do Piotra i Pawła. I kupić zestaw filtrujący do wody. A kiedy już będziemy mieli te filtry, to one się będą kończyć i wtedy też będziemy organizować nasze plemienne wyprawy po wymienne filtry i znów będziemy mieli ten swój sens. A potem, kiedy już będziemy mieli cały magazyn filtrów na zapas, to jednak przecież co? Mamy siedzieć w domu, z mężem, z dzieckiem i pić wodę? Siedzieć bezczynnie, spokojnie, jak za komuny, za wyłączonego prądu, za czasów jaskiniowych? Siedzieć naprzeciwko i co? I może grać w chińczyka, co? W warcaby? W skojarzenia? Może książkę do ręki weźmiemy? Co?! Mamy dźwignąć taką pustkę, taką prostą rzeczywistość jak konwersacja, jak rozmowa, jak prymitywne, nieskomplikowane czytanie – te wszystkie czynności bez angażowania niczego, bez sprawdzania najlepszych cen na ceneo, bez odpalania silnika naszego nowego auta na kredyt, przez który spać nie możemy? Bez pokonywania kilometrów w korkach, bez tych naszych codziennych ulubionych nerwów za kierownicą? Bez darcia się na dzieciaka, że czegoś mu tam nie kupimy? Bez kłótni z małżonkiem o to, kto zapłaci? Bez szukania wózka, bez szukania monety na wózek, bez stania w kolejce, bez potu pod kurtką, bez obaw, że znów – przy okazji kupienia głupiej wody, wydaliśmy dwieście pięćdziesiąt  i właściwie nie jesteśmy teraz pewni, czy nam do pierwszego starczy?

Bez tej całej szarpaniny!?

Ale skąd, wtedy nasz sens zrobi taką pętlę, pętlę małego absurdu, ale nie aż takiego, bo przecież znajdziemy zaraz wyjaśnienie dla tego małego absurdu i to wyjaśnienie będzie bardzo, bardzo logiczne. To wyjaśnienie będzie miało podstawę w naszej trosce o zdrowie, bo gdzieś w życiu na gorąco, w jakiejś reklamie w TV usłyszymy, że jest jakiś pierwiastek, który reguluje nasz układ odpornościowy nerwowy i on się znajduje tylko i wyłącznie w wodzie SRAWITA i musimy jechać do Kauflandu, do GEANT, do Almy po Srawitę i musimy uzupełnić natychmiast ten pierwiastek, bo przecież nerwy nas tłuką bez przerwy, życie mamy takie nerwowe. Nie to, co człowiek jaskiniowy, który całą zawiłość swojego życia rozplątywał na drodze z jaskini do rzeki i do głowy mu by nie przyszło, że jego potomni będą mieli wodę w domu i mając tę wodę w domu, będą jechać na wyprawy zdobyczne po wodę w plastikowych butelkach. Bo jakby mu przyszło, to i tak byśmy się nie dowiedzieli, bo to strasznie ciężko wyryć na jaskiniowych ścianach, a brzmi w plejstoceńskim narzeczu, jak coś w rodzaju: „kurwa, krejzi”.

(Fragment książki „Furia mać!”)

 

7 comments

  1. Sylwia

    Co kogo obchodzi jaka wode pije? :O Mi woda prosto z kranu nie smakuje dlatego ja filtruje…

    Live and let live!

  2. bratzacieszyciela

    Nie smakuje, bo niekupiona. Ta kupiona to jest ta sama co z kranu, ale już się w niej jakie pierwotniaczki zaległy, jakieś glony kiełkują pod wpływem światła, trochę się dioksyn z butelki plasticzanej dostanie, przejdzie spalinami przy transporcie, nagrzeje się na słońcu na placu i już od razu smakuje! Naukowo dowiedziono, ze np. wino smakuje w zależności od kształtu butelki, wyglądu etykiety i ceny, to samo wino. Tak ze ten, smacznego!

  3. Kairra

    „Jesteśmy ludźmi, istotami z problemem,
    ciągle musimy mieć jakiś problem” – my generalnie zawsze mamy gotowy problem na każde rozwiązanie 😉

  4. seks oralny

    Ludzie sami sobie tworzą problemy, gdzie ich nie ma… to jest straszne. Zamiast czerpać energię z przyjemności, to szukamy dziury w całym. Warto postawić na luz i np. na seksualne doznania, które potrafią rozluźnić człowieka:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s