„Dżisas, kurwa, ja pierdolę”

Jestem opanowana, jestem kulturalna, zaraz pójdę do kierownika sklepu i rozkażę tego klienta wyrzucić na zbity pysk!

zzz

To się stało w sklepie. W kolejce do kasy. Przede mną stał starszy facet, jakaś kosmiczna pierdoła, guzdrzący się niemiłosiernie gość. Coś tam w nieskończoność liczył, wybierał, szukał, pakował, rozpakowywał, no cuda robił, podczas gdy ja literalnie wychodziłam z siebie i wędrowałam po ścianach. O Jezu, jak ja się wściekałam. Moje wewnętrzne przestrzennie wypełniła kipiąca czarna smoła. Zabić! Udusić! Rozszarpać! Nie, sorry, jestem opanowana, jestem kulturalna, zaraz kurwa pójdę do kierownika tego sklepu i rozkażę mu klienta wyrzucić na zbity pysk! Ja się spieszę! Ja nie mam czasu na gmeranie po zapchlonych kieszeniach przez flegmatycznych typów! Ludzie! Jest dwudziesty pierwszy wiek! Są statki kosmiczne i kosmiczne prędkości! Samoloty ponaddźwiękowe! Pendolino! Światłowody! Karty z czipem, pay pass-y! Gdzie, do cholery, jest miejsce na takie guzdralstwo? Gdzie czas na ściubienie bilonu? Nie ma! Nie ma, ja się nie zgadzam! Ja się gotuję, ja wrę!

I planuję wściekle, zapalczywie rozmyślam, co zrobię gdy to się już wreszcie skończy. Gdy z tego sklepu wyjdę. Karmię się tą myślą, pożeram ją, chłonę. Napiszę. O Jezu, jak ja napiszę! Na Facebooku napiszę! Ludzie! Znajomi moi! Też tak macie? Też stoicie w wiekuistych kolejkach za marudzącymi dziadami i babami? Przecież! Pamiętacie Adasia Miauczyńskiego? Pamiętacie jego dramat w kolejce po gazetę? I te baby wybierające to i śmo, rozciągające mu przed nosem gacie? Dżisas, kurwa, ja pierdolę! Och, jak ja napiszę! Och, jak mnie świat zrozumie! Och, jak mnie poprze! Jak się wszyscy razem festiwalowo wkurwimy na te nieprzystające do naszych rozpędzonych osobowości cielęta!

I czując moc wyimaginowanej wspólnoty, z ładunkiem atomowym w oczach podnoszę wzrok i tym wzrokiem zamierzam zabić ofiarę. Niech skona. Niech się w swojej ciapowatości rozpadnie. Niech się z tych klusek nie pozbiera. Niech sczeźnie na zawsze pod ciężarem mojego tytanowego spojrzenia.

Patrzę.

I on podnosi wzrok. Owszem, patrzy mi w oczy. Nie umiera. Nie kona. Nie czeźnie. On się, drodzy Państwo, uśmiecha. Uśmiecha się! Bezinteresownie pozdrawia mnie w ten piękny, majowy poranek, na zakupach śniadaniowych, gdzieś w środku mojego galopującego życia. Nic nie wie o moim straszliwym problemie, który właśnie wyżarł mi cały zapas magnezu w tkankach, który boleśnie mną miota po ścianach marketu i którym zamierzam krwawo hejtować na forach. Patrzy łagodnie, kiwa głową na do widzenia i odchodzi. Pogodny, spokojny staruszek.

31 comments

  1. margarithes

    No gdzie tak pędziesz? Uwielbiam to guzdranie, życzliwość, uśmiechy… tutaj, to codzienność. Żadnego pośpiechu, przepychania się, wykrzykiwania. Cierpliwość i wzajemność. Tak, bardzo to lubię.

  2. alicja2a

    To bardzo przykry i brzydki tekst. Po co te przekleństwa, po co ta dziwaczna złość… jeśli dożyjesz też taka będziesz powolna, obyś chociaż potrafiła uśmiechnąć się jak ten starszy pan. Współczuję ci – tyle złości w tobie. Po co?

    • Sylwia Kubryńska

      Świat nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Nigdy bym nie pomyślała, że ktoś może tak zrozumieć mój przekaz:)

      • Anonim

        No właśnie. Artykuł świetny; autoironiczny i z dystansem. Ale widać u większości z nas słabo z autoironią i dystansem. Zrozumieć niuans? Poza intelektualnymi możliwościami? Szkoda. Byłoby ciekawiej i pogodniej.

      • Sylwia Kubryńska

        Dzięki. Ja jednak się nauczyłam, że autor nic nie ma do tego, jak go ludzie czytają. Każdy z nas to inna perspektywa. Cieszy mnie jednak ogromnie, gdy ktoś znajduje to, co tu zamieściłam – autoironię:)

    • Sylwia Kubryńska

      Chociaż, po namyślę muszę dodać, że reakcja jest spodziewana. Tekst (jaki by nie był) wywołał ciepłe uczucia w kierunku powolnego staruszka i negatywne wobec agresywnego pośpiechu. A o to chodziło. Pozdrawiam!

    • krumele

      Autorka właśnie przez ten tekst próbowała nam to uświadomić i zmusić do refleksji na ten temat. A przekleństwa były tylko po to zeby każdy mógł wczuć sie w taka sytuacje.
      Ja przynajmniej tak odbieram ten tekst – jako zachęta do większej empatii i wrażliwości na innych ludzi.

  3. victoriavalenta

    Przeczytałam ten tekst godzinę temu i wciąż się zastanawiam, dlaczego nie poderżnęłaś staruszkowi gardła kartą płatniczą. (Najlepsza do tych celów jest zbliżeniowa.) Facet musiał mieć rozbrajający uśmiech;)

  4. renata

    Ach dżizas kurwa ja pierdolę to mój częsty tekst…. no dobra, sklep to sklep, czasem się wkurwiam na takich, ale jak kurka blaszka stoję na poczcie i widzę młodych ludzi płacących jakieś rachunki to mnie ogarnia to co o czym piszesz…. i chyba nawet taki uśmieszek by mnie nie rozwalił.

  5. Wuj Mat

    Miewam tak czasem w samochodzie… No bo jak tu się nie wkurzyć, kiedy ten gość z przodu jedzie czterdziestką po lewym pasie? Będzie za dwa kilometry skręcał… To dlatego. Ale wyprzedzić się go nie da, bo z prawej śmigają samochody No jedź! No jedź, jedź, jedź!… Jak w Mikołajku – kojarzycie tę scenę? Kurwa, se myślę, zaraz wysiądę i go popchnę.
    – Może jeszcze wsteczny włączysz!?! – Ryczę przez przednią szybę.
    I stoję. No bo jednak korek jest. W sumie daleko bym nie zajechał po wyprzedzeniu. Jakieś sto metrów. I już wiem, że przesadziłem z tymi dwoma kilometrami wleczenia się za nim przed hipotetycznym skrętem. W Warszawie o 16 nie da się przejechać 2 kilometrów bez zatrzymania. No więc stoję. I co z tego, że się spieszę? Inni pewnie też. Może nawet ten maruder z przodu się spieszy, tylko boi się przegapić skrętu, bo jak przegapi to następny ma po 300 metrach korka i wtedy już na pewno nie zdąży…
    A z boku zerka na mnie przyklejona do szyby kilkuletnia twarzyczka. Mamle lizaka i oblepia szybę słodyczą… Łał, będzie co czyścić! Przypominam sobie poplamione siedzenia tylnej kanapy w moim samochodzie. Soczki, herbata, wtarta czekolada, trochę błota. Też jest co czyścić. Tylko nie ma kiedy…
    A tymczasem ktoś trąbi. No i co trąbisz baranie? A ha… to na mnie… Bo ten pan z przodu już odjechał i teraz ja stoję, jak to ciele i tamuję ruch. Robi mi się wstyd. Dziś już nie będę złorzeczył drogowym guzdrałom…

  6. Monika

    Finał tekstu bardzo miły, świetne to empatyczne działanie uśmiechu, ale obawiam się, że nie równoważy wściekłości ziejącej z poprzednich akapitów. Ja wiem, że pospiech, zajęcia, spotkania etc. wymuszają nieznośne tempo życia, ale każdy z nas tego nie raz doświadczył przy kasie – napięcia, pospiechu, niewypowiedzianej irytacji i pełnego wyrzutu wzroku osoby stojącej za nami, że o sekundę za długo zakupy pakujemy, więc naprawdę przestańmy to sobie robić, bo za chwilę za Panią ktoś będzie ze złością sapał przy kasie. A najbardziej przykre jest to, że przedmiotem komizmu jest tutaj wiek tego pana (i po co go na końcu tak infantylizować?)…. Powiem tak: za kilkadziesiąt lat, kiedy Pani będzie w wieku tego klienta, cholernie się Pani będzie tego tekstu wstydzić.

  7. MagN

    tekst na dziś jak znalazł… tez była Starsza Pani, taka Starowinka dwustuletnia… tylko na szczęście byłyśmy obsługiwane równocześnie, ale cóż zdarzyło się Babuni zapomnieć pieniędzy, całe 8,20 miała do zapłaty, z 15 osób w sklepie i nic, brak reakcji wszyscy nagle zbiednieli… A kiedy za nią zapłaciłam, a Pani chciała wręcz przyjść do mnie do domu oddać ( co w jej tempie mogłoby zając kilka dni) usłyszałam w kolejce szmer… a może to oszustka… więc czuję się właśnie oszukana przez pomarszczoną niebieskooką Starszą Panią 😉

  8. Żaroffe

    Ten tekst jest szczery i prawdziwy – żywcem z życia wzięty. Każdy z nas nie raz gotuje się w podobnych sytuacjach i sprowokowany klnie jak szewc. Taka jest już nasza ludzka natura – niecierpliwość i nietolerancja. „Koń jaki jest każdy widzi”, z faktami się nie dyskutuje.
    Reasumując: treść tego wpisu to nasze lustrzane odbicie, a forma? Kawałek niezłego reportażu. Emocje autorki odzwierciedlają się w świadomości czytelnika. I o to w dobrym pisaniu chodzi.

  9. Babcia Ezoteryczna

    Przez takich ludzi jak autorka mnie w sklepie też bardziej ręce się trzęsą. Ich złość i niecierpliwość promieniuje na otoczenie tak silnie, że pieniądze wylatują mi z rąk i turlają się po ziemi, kule się przewracają na podłogę strącając jakieś ulotki albo pierdóły wystawione na zanęcenie klientów. Co mogę zrobić? Patrzę na panią, uśmiecham się przepraszająco i z ulgą wychodzę ze sklepu. Potem myślę złośliwie: na ciebie też kiedyś przyjdzie starość. Tak czy inaczej złość takiej pani sklepowej odbiera mi przyjemność ciepłego, wiosennego poranku…

  10. perek 43

    Autoironia?
    A może czytanie tego tekstu ograniczyć do ludzi w pewnym wieku?
    W wieku w którym rozumie się to, że portmonetka gdzieś się zapodziała, że właśnie przy kasie przypomnieliśmy o jakimś niekupionym drobiazgu, a może właśnie zażyte rano lekarstwo przestaje działać?
    Jakże inaczej te same sytuacje oceniają ludzie młodzi i ci z życiowym bagażem. Tych starszych złości, irytuje właśnie to że są powolni, że czegoś zapomnieli.
    Pani Sylwii, której blog czytuję regularnie, życzę wielu lat w dobrej kondycji tak fizycznej i umysłowej. Niezależnie czy to autoironia, czy też nie, złość, stres, zalewająca żółć, utrudniają życie.
    Po o tak żyć?
    Pan jadący za wolnym samochodem, nie przyjechał prędzej, a zdrowia ile napsuł? Po co ?

  11. perek 43

    Mam Dyplom Mensy, no i IQ nieco wyżej iż kura, ale tego tekstu nie odebrałem w konwencji: po co ?
    Zwrócę Dyplom Mensy ….???

  12. luka

    Przed Tobą guzdrająca się w nieskończoność fajtłapa, za Tobą znerwicowana staruszka najeżdżająca Ci na pięty sklepowym wózkiem, za kasą zagubiona sprzedawczyni, dzwoniąca na potęgę na kierowniczkę, bo zapomniała kodu, a obok tego wszystkiego stado rozwrzeszczanych dzieci tarzających się w konwulsjach po podłodze. Klasyka marketowego gatunku 😉

  13. redredred

    Dzięki, dzięki 🙂 Kiedy następnym razem będę się pieklić w myślach czekając w kolejce przypomnę sobie twój tekst. I uśmiechnę się do osoby obok 🙂

  14. apa

    tekst znakomity! należy zadać sobie pytanie, skąd bierze się w nas ta niecierpliwość i niezrozumienie dla osób – nie tylko starszych, które robią różne rzeczy wolniej od nas lub wolniej niż byśmy tego oczekiwali . O tym też mówi ten tekst – to z powodu galopującego życia, bombardujących nas zewsząd informacji, obowiązków i milionach rzeczy których się od nas wymaga, a mamy na nie tylko 24 godziny na dobę. Codziennie rano pędzimy do pracy, (a tramwaje jak na złość się zepsuły) bo 15 minut spóźnienia to niemiła reprymenda u szefa, w pracy odpowiadamy na setki maili i przeprowadzamy setki rozmów, w pośpiechu jemy kanapkę przed komputerem, nie wypuszczając myszki z dłoni, a pracodawcy chcą więcej i więcej i dynamiczniej i szybciej… więc się spinamy, pijemy czwartą kawę a i tak się nie wyrabiamy… więc jak idziemy do sklepu i widzimy np. dwie serdecznie rozmawiające sobie panie – sprzedawczynię i klientkę, to nie możemy uwierzyć że tak można, przecież ja tu nie przyszłam na pogaduchy, ja się spieszę, chcę tylko kupić kilka produktów i dalej pędzić w wir pracy, jak tak można stać i tracić czas na błahe gadanie! ot co. Osoby które piszą o dyskryminacji osób starszych w ogóle nie zrozumiały tego tekstu.

  15. :)

    Dobry tekst, niezwykle obrazowy i szczery. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy tak krytycznie podchodzą do autorki. Oczywiście samo zachowanie zasługuje na krytykę, ale przecież właśnie po to zostało opisane. Właśnie po to, żeby pokazać jak bez sensu czasem się zachowujemy. Jak pędzimy i jak sami niepotrzebnie się nakręcamy. Nie ma co udawać, że jesteśmy lepsi i to bez względu na wiek. Każdy czasem robi jakąś głupotę i niepotrzebnie się na cos nakręca. Też miałam takie sytuacje. Ależ ja żółci naprodukowałam i po co? I jak się potem głupio czułam jak ktoś właśnie się uśmiechnął. Ale z drugiej strony ile razy rozładowałam podobną sytuację, ile razy to ja się uśmiechnęłam do naburmuszonego, zabieganego sąsiada, sąsiadki w kolejce. Chyba nie ma, co krytykować. Obserwujmy, uczmy się i postarajmy zrozumieć 2 strony, a życie będzie przyjemniejsze.

  16. Anonim

    Mam 53 lata. , Moja Mama ( 78 lat ) ma początki Alzheimera, a Ciocia (85 lat ) ma problemy z poruszaniem się.Nagle okazało się, że jestem jedyną osobą, która może się nimi zaopiekować. Przebywanie z osobami starszymi i chorymi uczy pokory. Ogromnej pokory. Młodość i sprawność nie jest nam dana na zawsze. Na pewno nie na zawsze, a na pewno na bardzo krótko. Pamiętajmy o tym i traktujmy starsze osoby z wyrozumiałością.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s