Jak Polacy traktują swoje kobiety?

Dobry traktuje kobietę dobrze, a zły źle. Jeśli zatem kobieta trafi do dobrego Polaka, ma szczęście

UbojniaDrobiu_reklamamodelka (1)
Trudno powiedzieć, czy ta kobieta ma szczęście. Nie jest to wolny wybieg, no i ten ubój…

Dziś byłam świadkiem rozmowy, która zaczęła się od tematu „jak muzułmanie traktują swoje kobiety?”. Temat zdawałoby się – mucha nie siada. Zwłaszcza, że rozmówcom wyraźnie zależało na tym, by ewentualne złe traktowanie kobiet przez muzułmanów napiętnować. Ale, ale, ktoś zaraz powiedział. Nie samymi muzułmanami człowiek żyje. Ustalmy jak inne narody traktują swoje kobiety. Wątek ten zacny, ktoś nawet stwierdził że feministyczny, pruł jak wartka rzeka przez wszystkie muzułmańskie kraje, aż po lądy islamem nieskażone, po cały świat.  I tak rozmowa zawędrowała od Turcji przez Tunezję i Egipt, by wylądować na starym kontynencie amerykańskim, bo ktoś zabłysnął przeczytaną gdzieś rewelacją, że ze wszystkich narodowości to chyba Indianie najlepiej traktowali swoje kobiety. Z wigwamów sprawa nieoczekiwanie wylądowała w Europie środkowej, bo jakiś rozmówca stwierdził, że zamiast szukać po świecie, powinniśmy przecież przyjrzeć się samym sobie i zastanowić się, jak to robią Polacy?

I tu towarzystwo prychnęło jak jeden mąż. Bo wiadomo jak Polacy traktują kobiety. He, He, He.

Polacy mianowicie traktują kobiety różnie, nie zawsze fajnie, może też nie tak najgorzej, zależy od Polaka. Wszyscy się zgadzają, co do tego, że dobry i mądry Polak traktuje kobietę dobrze. A zły i głupi: źle. Szczęście ma zatem kobieta, która trafi do dobrego Polaka.

Zastanawiam się, czy powinnam w ogóle napisać jakiś komentarz do tej „feministycznej” dysputy. Być może powinnam, skoro usłyszałam tę rozmowę w dwudziestym pierwszym wieku, w środku Europy i wśród wykształconych ludzi. Być może powinnam, skoro sformułowanie o „traktowaniu kobiet” przewala się wciąż po naszym codziennym języku. No faktycznie powinnam, jeśli posłowie partii reprezentującej nasze społeczeństwo, mówią, że czasem trzeba „sprowadzić kobietę na ziemię” i „nie pozwalać jej na zbyt wiele”.

Ale co ja mogę jako kobieta? Nie Polak ani Turek? Nie ten, od którego coś zależy? Co ja mogę? Najwyżej mogę mieć prośbę. Bądźcie dobrymi Polakami i traktujcie dobrze swoje kobiety. Oraz psy.

Siedem grzechów głównych

Nie wiem kiedy to się stało, ale wszystko się zmieniło w tradycyjnych grzechach głównych. Stare grzechy straciły swoją rangę i nie są już teraz grzechami. Dajmy na to taki „gniew” nikomu w kręgach wiary nie wadzi, wręcz przeciwnie, okazuje się że dobry katolik to gniewny katolik. Na manifestację pójdzie, kamieniem rzuci. Nie ma co się też czepiać do takich głupot jak „pycha”, czy „zazdrość”, a na wszelkie łakomstwo i chciwość hierarchów kościoła dawnośmy przymknęli oko. Dlatego należy przyjąć, że zamiast starych oklepanych i nudnych jak flaki z olejem grzechów, mamy nowoczesne, rzutkie, pasujące do otaczającego nas świata nasze polskie grzechy główne:

  1. Medycyna. Nie wiem, czy pamiętacie, ale zanim trzy tysiące wierzących lekarzy w Polsce spektakularnie odcięło się od medycyny klauzulą sumienia”, wybuchały już co jakiś czas race protestu wobec tej grzesznej nauki. Jedną z nich było oburzenie wobec znanej aktorki, która mając diagnozę genetyka i 80-procentowe zagrożenie nowotworem piersi, sięgnęła po zalecenia medyczne (mastektomię). Niezła fanaberia, co?
  2. Prawo. Prawo ogólnie diabli nadali i nikt wierzącemu nie będzie nic nakazywał. Wierzącego prawo nie obowiązuje, wierzący stoi ponad prawem, a wszelkie napominania w przypadku naruszenia paragrafów to napaść na jego sumienie.  Dlatego prawo nie istnieje. No chyba że Prawo i Sprawiedliwość.
  3. Tolerancja. Nie powinno być innych ludzi na świecie niż heteroseksualni katolicy, dlatego absolutnie nie wolno tolerować inności. Ale brak tolerancji nie wystarcza. Bo co z tego że nie tolerujemy, skoro oni, ci inni – są, wyłażą, chodzą, pokazują się i choćby się ich nie tolerowało do bólu, trzeba na nich patrzeć?! Dlatego trzeba udawać, że ich nie ma. Pochować. Zakazać. Przykryć, zasypać i zasłonić oczy dzieciom.
  4. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Wszyscy znamy coroczne oburzenie środowisk katolickich w okolicy stycznia, kiedy cały naród zbiera pieniądze na ratunek dzieciom. Problem prawdopodobnie tkwi w tym, że Owsiak chce ratować dzieci, które już się urodziły. Należy bowiem odróżnić ważność życia poczętego od życia narodzonego. O ile życie poczęte jest obsesyjnie chronione, o tyle życie narodzone pies trącał.
  5. Joga. Trudno to skomentować, ale tak jest. Istnieje obawa, że oprócz jogi są inne grzeszne formy relaksu, niewykluczone że ze względu na pewne podobieństwo leksykalne, wkrótce na czarnej liście pojawi się też jogging. 
  6. Kultura i sztuka. Chodzi o teatr, kino, literaturę, Golgotę Picnic, Harry’ego Pottera i Hello Kitty… No nie wiem. Właściwie trudno powiedzieć, o co jeszcze chodzi, dlatego najlepiej w ogóle unikać sztuki, do teatru nie chodzić i książek nie czytać.
  7. Nieobrażone uczucia religijne. Taki katolik, którego uczucia religijne nie są obrażone, to niech głowy nie zawraca. Podstawą jest mieć obrażone uczucia religijne. Jest wiele powodów, by uczucia się obraziły, wystarczy włączyć dobranockę. Z obrażonymi uczuciami religijnymi dużo wygodniej popaść w gniew, a gniew jak pamiętamy, do grzechów już dawno nie należy.

piorun_1