Schowaj piersi, pokaż cycki!

Kultura każe ukrywać karmiące piersi, choć cycki w reklamach prezentuje się na dziesięciometrowych afiszach

reklama-perfum-tom-ford-for-men

Pisałam już kiedyś, że cycki należą do facetów . Rzecz mało odkrywcza, choć dla mnie trochę niepokojąca, zwłaszcza że sama jestem kobietą, posiadam cycki – ergo: jestem w sprawę uwikłana. Głupio, sami przyznajcie, taszczyć całe życie coś co w ogóle nie jest moje. Ale, ale. Taszczenie czegoś, co do nas nie należy i o czym nie decydujemy jest psim obowiązkiem kobiet i nikt tu Ameryki nie odkrywa. Tym bardziej nie ma co się dziwić, gdy ochroniarz galerii handlowej wyrzuca z miejsca publicznego kobietę karmiącą piersią swoje dziecko, bo mu się ten widok nie podoba.

Pod tekstem w Gazecie Wyborczej opisującym zdarzenie większość komentatorów staje za ochroniarzem murem. Ochroniarza popierają zarówno mężczyźni jak i kobiety. Mężczyźni, którzy połętając się na co dzień po galeriach handlowych potykają się o najróżniejszego formatu reklamy z roznegliżowanymi modelkami; ci sami, którzy na co dzień w każdej odsłonie pierwszego lepszego portalu informacyjnego zalewani są golizną w przeróżnym wydaniu; wreszcie ci, co wieszają w warsztatach samochodowych (ostatnio widziałam też w biurze drukarni) kalendarze z gołymi cyckami. Ale przecież kupczenie cyckami jest fajne. Karmienie nimi dziecka – wstrętne. Nic dziwnego, że ci sami faceci, zachwycający się kalendarzem Pirelli, na widok karmiącej matki doznają:

Onieśmielenia?

Wstydu?

Skrępowania?

Szoku?

Obrzydzenia?

Ścisku jelit?

Omdlenia?

Złości na to, że jakaś inna istota rozporządza tym, co należy od wieków do facetów?!

Inna sprawa: kobiety. Im się w sumie nie dziwię. W końcu całe życie targają coś, czym same rozporządzać nie mogą i na co nie mają wpływu. Coś, co za ich aprobatą jest przedmiotem handlu. Jeśli więc widzą cycki w innej roli, wpadają w popłoch. Popłoch tym większy, że nagle nie mają one nic wspólnego ani z seksem (do którego jako seksowne narzędzie są tak przyzwyczajone), ani z wystrzelonym w kosmos biustonoszem z Chin, ani z reklamą siłowni, ani z niczym NORMALNYM, tylko do licha z jakimś pierwotnym, obrzydliwym, cytuję: „afrykańskim” karmieniem dziecka. Przyznajcie, można zbaranieć. Można. Można wygenerować pełne oburzenia komentarze. Można głosem zniesmaczonych przyzwoitek sugerować, że matka z dzieciakiem powinna była się udać do toalety. Wspaniały pomysł, przyznaję, jednak wymagający uściślenia. Jak rozumiem, można karmić niemowlę w toalecie – ale chyba na sedesie w zamkniętej kabinie? Bo przecież przez toaletę w galerii handlowej przewalają się tłumy potencjalnie zgorszonych obcych!

Wszyscy się zgodzą, że wedle panującego terroru na karmienie piersią taka matka nie ma odwrotu i karmić musi. Ale, na Boga, w ukryciu! Kultura każe ukrywać karmiące piersi, choć cycki w seksistowskich reklamach prezentuje się na dziesięciometrowych afiszach w centrum miasta.

Wielu internautów napisało pod tekstem: „brawo dla ochroniarza!”. Brawo po stokroć! Brawo dla człowieka, który przepędzając karmiącą matkę z dzieckiem, ocalił nas od zguby oglądania przerażającego widoku cycków w tak haniebnej roli. Większość z nas głowę by przecież dała, że cycki to całkiem przyjemny przedmiot służący do sprzedaży opon, perfum, albo po prostu do przyzwoitego onanizowania się przed komputerem.

66 comments

  1. erill

    Ot taki już nasz poprzewracany do góry kołami świat hipokryzji i purytanizmu. Ja już nie znajduję na to żadnych słów, bo sytuacja sama w sobie jest tak absurdalna, że wymyka się wszelkim próbom opisu.

  2. Zocha

    Tak samo jest z inną częścią ciała. Tyłek to także obiekt seksualny, a tu okazuje się, że z tego wychodzi coś śmierdzącego. I to codziennie! Chyba, że ktoś cierpi na zaparcia. Zwłaszcza faceci nie myślą o tym, gdy się na zgrabny zadek gapią. Gdy sobie skojarzą fakty, to są w szoku. Zawsze mnie to bawi:D Faceci woleliby wierzyć, że kobiety kupy nie robią:D

  3. victoriavalenta

    Przeglądając komentarze pod artykułem wyborczej, zauważam, że odsetek rodaków preferujących pikniki w publicznych toaletach na szczęście nie jest powalający. Jest nadzieja;)

  4. bratzacieszyciela

    No przeciez jak tak mozna! Gdyby nie zakazy, zostalibysmy zalani tlumami kobiet karmiacych publicznie swoje dzieci wszedzie, w autobusie, na ulicy, nawet na przystanku, co oczywiscie mogloby spowodowac wzrost liczby wypadkow samochodowych! One wciskaja sie wszedzie! Wszedzie! W galeriach, biurach, kiblach, nigdzie nie mozna byc wolnym od tego przykrego widoku! A jeszcze niektore śmią (smieja) karmic dziecko w restauracji! Ktora oczywiscie stworzona jest do zupelnie innych rzeczy, czyli do ogladania kobiet calkowicie ubranych, ktore co najwyzej pala papierochy (teraz, po wprowadeniu zakazu niestety tylko w niektorych salach) albo siorbia kawe z malutkich filizanek. Ale przeciez w restauracjach sie nie je! Je sie, jak slusznie zauwazyli czytelnicy i czytelniczki w komentarzach GW, w kiblu! Na sedesie, gdzies w ukryciu, zeby nikt nie widzial.
    A tak serio, jako facet, uwazam, ze kobieta karmiaca dziecko jest tak aseksualnym widokiem, nie wywolujacym zadnego kontekstu podniecajacego, ze nie ma o co kopii kruszyc. Debilizmem jest okreslanie tego jako czegos nieprzyzwoitego, nieprzyzwoitosc siedzi w podgladaczu, jak nie chcesz – nie patrz! Nie slyszalem o przypadku, zeby kobieta wychodzila na srodek pomieszczenia, wyciagala wszystko na wierzch i jeszcze glosno nawolywala – o patrzcie, mam wszystko na wierzchu, karmie dziecko!
    Dziwie sie tez kobietom, ktore nie potrafia na uwagi obcych zastosowac odpowiedzi mistrza cietej riposty. Jak masz cos do karmienia w miejscu publicznym – wez sobie na rece wrzeszczace dziecko i sprobuj je inaczej uspokoic, Zapewniam, ze zaden facet nie wytrzyma w ryku nawet pietnastu minut.

      • bratzacieszyciela

        ale to chyba do artykulu glownego, a nie tutaj, w odpowiedziach, powinno byc…

      • Ola

        Popłakałam – ze wzruszenia, że facet z takim zapałem broni publicznego karmienia. A potem się zakochałam, bo taki facet to skarb 😉

      • bratzacieszyciela

        cholercia, musze bardziej ukrywac swoje poglady, bo co to bedzie… 🙂

  5. Pingback: Kubryńska: Schowaj piersi, pokaż cycki! | Codziennik Feministyczny
  6. Birdy

    Skoro typowe dla ssaków „afrykańskie” karmienie dziecka jest takie obrzydliwie, to może dzieci powinny być karmione jak ptaki? Widząc rodzica (dowolnej płci) zwracającego do ust dziecka nadtrawione jedzenie na pewno wszyscy byliby ukontentowani.

  7. Tianzi

    Nigdy nie miałam dziecka, a jednak słyszałam o czymś takim, jak pelerynka do karmienia piersią – ciekawe, że żadna z tych kobiet zaangażowanych czy to w samo publiczne karmienie, czy kampanie na jego rzecz, najwyraźniej nie. Przy okazji, wystawianie tzw. cycków na widok publiczny również nie jest dozwolone w galeriach handlowych. Jeśli równouprawnienie, to postulujmy co najwyżej o możliwość karmienia piersią na billboardach.

    • victoriavalenta

      Zadziwiasz swoimi wątpliwościami i pelerynką.
      Karmienie niemowlęcia piersią jest tak oczywiste jak oddychanie.
      Potrzeba fizjologiczna – nic więcej.
      Ojciec jest świadom, a przyszły ojciec korzysta z doświadczeń, które zostały mu przekazane.

      • Tianzi

        Tzn., jak korzysta? Wykształca odpowiednie gruczoły? Dowiaduje się, że matka karmi piersią? Wow. Jaki jest kolejny punkt programu uświadamiającego (z szeregiem publicznych prezentacji, rzecz jasna)? Że kobiety sikają?

        Zadziwiasz sugestią, że czynność fizjologiczna = przyzwolenie na wykonywanie jej publicznie. Niektóre skutkują nie tylko niechęcią widzów, ale i mandatem.

      • Adso

        Potrzeba fizjologiczna, powiadasz?….to jak dziecko poczuje potrzebę zrobienia kupki to też na środku galerii będzie ja robić? czy może mamusia z dzieckiem poszukają toalety?

      • victoriavalenta

        Adso, oczywiście, że na środku galerii – w pieluchę. Jak nauczy się mówić zostanie zaprowadzone do toalety w celu wypróżnienia, a nie jedzenia.
        Mam pomysł – karajmy karmiące w miejscach publicznych matki mandatami. Tak, jak za picie alkoholu w miejscu publicznym.
        Niech gówniarze wiedzą gdzie ich miejsce!

      • Adso

        rzecz w tym, że o tym gdzie nakarmić dziecko decyduje mamusia, jestem w stanie zrozumieć to, że karmi dziecko na „widoku publicznym” w miejscach gdzie nie ma pomieszczenia specjalnie przeznaczonego do karmienia, przewijania, ale w galeriach handlowych są takie pomieszczenia, wydzielone specjalnie dla matek z niemowlakami. I nie wmówisz mi, że dziecku stanie się krzywda jeśli przyssie się do „jadłodajni” o pięć minut później bo mamusia musi to tego miejsca dojść. A w ogóle to z powodu odosobnionego przypadku robi się aferę. Podejrzewam, że nikt z tu komentujących, łącznie z Autorką nie był naocznym świadkiem zajścia i opieramy się na relacji „szykanowanej” kobiety. Może wersja ochroniarza byłaby inna, ale tego nie wiemy bo prawo do relacji miała tylko mamusia.

      • szatan

        Jeżeli nagle odczujesz potrzebę kochania się z mężem, to też robisz to przy wszystkich? To przecież takie piękne, wspaniałe i fizjologiczne, nie ma się czego wstydzić…

        A tak na serio: czym innym są piękne, jędrne, niezdeformowane piersi, a czym innym rozwleczone, obwisłe worki, z napuchłymi, ściemniałymi (brązowymi lub prawie czanymi) sutkami, pogryzionymi i powyciąganymi do rozmiarów smoczka – widziałam, jaką ruinę z dzieła sztuki, jakim jest pierś, potrafią zrobić: ciąża, laktacja i zęby dziecka… Wygląda to nieestetycznie i potrafi obrzydzić jedzenie wszystkim w restauracji. To jest dopiero szykanowanie, kiedy jedna taka paniusia tyranizuje całą salę, każąc innym znosić widok swoich wątpliwych wdzięków…

    • Ewa

      Karmienie na billbordach? To znaczy? Matka z dziekiem się wspiąć na billboard? Czy chodzi o to, że matka karmiąca ma coś sprzedawać to wtedy będzie lepiej???

      • Tianzi

        To znaczy, że omawiane cycki widzimy w reklamach, a nie w galeriach na żywo.

      • Tianzi

        Nie, że widzę różnicę między wystawianiem ich zdjęcia na billboardzie (pomijając już, że są jakieś restrykcje nt. całkowitego obnażania, nawet, jeśli efekt jest równie śmieszny, co na zdjęciu na górze), a wywalaniem ich na wierzch na żywo.

      • Tianzi

        W każdym sklepie, nazywają się bluzki 🙂
        (swoją drogą, nigdy nie widziałam faceta z gołym torsem w galerii handlowej i nie zdziwiłabym się, gdyby się jakiś ochroniarz przyczepił)

    • Ola

      Ja próbowałam okrywać moje dziecko czymś, ale nie lubi i zdejmuje sobie (już 4-5miesięczne niemowlę to potrafi). W sumie to nie dziwię się. Ja też nie lubię mieć czegoś na głowie – nawet jak rano próbuję nakryć się kołdrą przed dziećmi to zaraz brakuje mi powietrza. A mój mąż i starszak potrafią tak leżeć kilkanaście minut. Więc widocznie ssak ma po mnie.
      Poza tym chciałabym nadmienić, że na wyżej wstawionej reklamie widać znacznie więcej, niż przy karmieniu piersią 😀 Tu widać, że kobieta jest naga. Czy jeśli chodziłabym goła po galerii i zakrywała się tylko dłońmi, to byłoby ok, bo jest na jakiejś reklamie???
      Zazwyczaj kobieta przy karmieniu jest jednak kompletnie ubrana 😀 Ma zakryte wszystko z wyjątkiem kawałka biustu i zazwyczaj widać go nawet mniej, niż na powyższej reklamie. Sutek wraz z całą lub dużą częścią otoczki jest w buzi dziecka, głowa zasłania też część piersi, od góry bluzka, brzuch jeśli mama podwija bluzkę też zasłania w zasadzie dziecko…Więc ja nie rozumiem o co chodzi…
      Już to kiedyś gdzieś pisałam – pewne rzeczy są niestosowne w jednym miejscu a normalne w innym lub zależnie od sytuacji. Np. nie chodzi się w bikinii do pracy. Ale na plaży już nikogo to nie oburzy. Tak samo – chodzenie z gołymi piersiami po mieście nie jest stosowne, ale już karmienie nimi dziecka to zupełnie inna sytuacja. Trwa chwilę i ma na celu zaspokojenie głodu dziecka.
      Wracając do pelerynek – dla dziecka ssanie to wysiłek i podejrzewam, że nie jest to szczyt komfortu być jeszcze dodatkowo czymś okrytym na głowie…

  8. Chris

    Cóż… nadaliśmy ochroniarzom wszelkiej maści mnóstwo różniastych uprawnień, zapomniwszy jednak o tym, by równolegle nauczyć ich taktu i umiejętności dopasowania narzędzi represji stosownie do sytuacji.

      • Adso

        widzę, że zaczyna się szukanie powodów żeby nie korzystać z pomieszczenia dla matki i dziecka… w galerii, w której czasami bywam nie śmierdzi ani z kratki ściekowej ani z kosza na brudne pampersy więc to nie jest reguła, proponuję karmić dziecko w Duglasie albo w Sephorze, tam na pewno pachnie…w toalecie też czasem nie pachnie fiołkami i to ma oznaczać, ze mam nie korzystać z tego pomieszczenia? a co do kebaba…żeby go zjeść nie muszę ściągać koszuli

    • Adso

      a jakaż to represja zwrócić kobiecie uwagę, że w galerii jest specjalnie dla niej wydzielone miejsce do karmienia dziecka? Gdyby nie było to co innego, ale jest i to właśnie po to żeby spokojnie nakarmić dziecko. Tak samo jak są toalety żeby spokojnie załatwić swoje inne potrzeby fizjologiczne. Nikt nie korzysta z kwiatka w doniczce na środku alejki żeby się wysikać choć potrzeba może być nawet silniejsza niż głód dziecka.

      • Ola

        Jeśli porównujecie karmienie piersią do sikania to tylko brak słów…
        U mnie w galerii w pomieszczeniu do karmienia (i przewijania) śmierdzi z kratki ściekowej. I zresztą często w tych pokoikach nie pachnie, bo jak w pomieszczeniu 3x3m w koszu leży 10 pieluch z kupą to czego innego się spodziewać…
        Jak weźmiesz kebaba i usiądziesz na przystanku to nikt Ci nie zwróci uwagi, że powinieneś jeść w restauracji.
        Pomijam fakt, że niektóre dzieci chcą jeść naprawdę często, w efekcie więc zamiast zrobić zakupy można przesiedzieć ten czas w specjalnym pokoju do karmienia. Blokując go przy tym matkom, które chcą dziecko przewinąć…Ja zdecydowanie wolę widok matki karmiącej, niż matki przewijającej 😀

  9. Magdalena Bardowska

    Dziwne, wykarmiłam piersią dwe córki a karmiłam w najdziwniejszych miejscach, włącznie ze szczytem Jaworzyny w Krynicy i to w pozycji leżącej na trawie! Nigdy nie czułam sie obnażona i nigdy nikt nie zwrócił mi uwagi ani nie zauważyłam żebym tym wywoływała zgorszenie. Myślę, że każda karmiąca matka sama chce zachować minimum intymności i komfortu. Tylko tempy głupek może widzieć w tym coś nieprzyzwoitego. Tylko idiota lubi udawać, że rzeczy nie dzieją się naprawdę a dzieciak żywi się smoczkiem no ostatecznie butelką mleka ale oczywiście od krowy bo od matki to juz jest passé!

    • Adso

      bo nikogo nie dziwi już widok karmiącej matki, ale jak sama zauważyłaś matka chce zachować jakieś minimum intymności i komfortu…i właśnie po to i z myślą o nich stworzono w galeriach miejsca, które to zapewnią. Cóż z tego kiedy niektórym mamusiom wydaje się, że w imię swoich feministycznych roszczeń mogą robić co chcą i gdzie chcą bo w końcu są karmiącymi matkami. Całe szczęście, są kobiety, które nie doświadczyły żadnych „szykan” związanych z karmieniem w miejscu publicznym… tylko one nie opisują swoich doświadczeń a i o nich się nie pisze na pierwszej stronie gazety.

  10. Ola

    To jest po prostu przykre, że ludzie tak to odbierają, karmienie piersią jest zwyczajne, NATURALNE, poza tym przyczynia się dla dobra całej ludzkości i ekosystemu. A tak! To jest racjonalne gospodarowanie zasobami. Bo skoro można mieć coś zupełnie za darmo w dowolnej ilości to po co kupować coś, co wymaga całego procesu produkcyjnego – a więc zużywania zasobów, które mogłyby sobie być niezużywane, gdyby karmienie piersią było przyjęte za normę. Poza tym zmniejsza ryzyko np. cukrzycy, u matki raka więc przechodząc koło matki karmiącej, nim „spluniecie” z obrzydzeniem to pomyślcie sobie, że być może dzięki niej Wasze dzieci lub wnuki nie będą musiały płacić coraz większych podatków na leczenie w/w chorób. Tymczasem jeśli karmienie piersią w oczach wielu jest czynnością obrzydliwą, wstydliwą, z którą należy się ukrywać…i w tym duchu chowane są małe dziewczynki i starsze dziewczyny i kobiety, które będą matkami w bliższej lub dalszej przyszłości, i te kobiety karmiące dziś w większości będą się chować po kątach albo siedzieć z dzieckiem w domu, to przepraszam bardzo ale SKĄD te dziewczynki, dziewczyny i kobiety mają czerpać inspirację, brać przykład i z jakiej racji mają traktować karmienie piersią jako normalne, skoro go nie zobaczą, bo na widok publiczny będą wystawione tylko dzieci karmione butelką. To jaki się tworzy obraz karmienia? Zazwyczaj to co częściej widzimy traktujemy jako normę. Jeśli przez 20 lat nieomal codziennie będzie się oglądać mleko modyfikowane w butelkach, a mamę karmiącą zobaczy się kilka razy z czego połowa zakryta kocem albo wciśnięta tyłem w kącie to jakie będą wnioski gdy przyjdzie jej karmić dziecko? Że piersią czy że butelką jest lepiej i normalniej?
    I to nie są jakieś wyimaginowane problemy, których nie ma. Bo bardzo duża część kobiet ma problem z karmieniem, wsparcie jest nikłe, na byle problem lekarze doradzają butelkę, reklamy trąbią że po 6ms mleko modyfikowane wspiera mamy a po roku nalezy podawać 2 kubki dziennie. A np. w społeczeństwach gdzie nie ma dostępu do mieszanek,a karmienie piersią jest normalne, wszystkie kobiety karmią i nikt nie robi z tego cyrku z ukrywaniem się po kątach – te kobiety zapytane jak karmią w ogóle nie wiedzą jak odpowiedzieć na pytanie, bo jak to jak – NORMALNIE, po prostu karmią. A my? W cywilizowanych krajach karmienie piersią (to które ma być naturalne) jest ścisłym zbiorem norm i zasad. Jest powiedziane w jakiej kolejniści karmić z której piersi, zegar – nieodłączny „przyjaciel” matki karmiącej a na dodatek peleryna do karmienia albo pokój albo siedź matko w domu. I to wszystko psuje ten piękny i zdrowy nawyk, przez to po 2, 3, 5 miesiącach kobiety nie mają pokarmu a jak mają to mają dosyć karmienia z kocem na głowie albo siedzenia w domu. Albo tego, że w czasie 2godzinnej wizyty w kawiarni musi 3 razy na kilkanaście minut wyjść do pokoju karmienia+pewnie raz czy 2 do toalety+ 1, 2 lub 3 razy przewinąć dziecko (zaleznie od wieku). Fajne wyjście, co nie? Można się zrelaksować, pogadać z koleżanką i spokojnie wypić kawkę…

    • Adso

      no, Olu, to Cię poniosło… 2 godziny w kawiarni i kilkanaście wizyt na karmienie, 3 przewijania, i dwie wizyty w toalecie…. gdybyś miała dzieci to takich bzdur byś nie wypisywała… albo dziecko albo mamusia ma problemy gastryczne i powinna leczyć dziecko albo siebie. Mam trzykrotne doświadczenie bycia ojcem i nie wciśniesz mi kitu, że dziecko karmi się kilkanaście razy w ciągu dwóch godzin. Zapominasz też, droga Olu, że setki pokoleń kobiet również karmiły dzieci piersią i jakoś dawały sobie radę. Dorabiasz do prostej czynności jaka jest karmienie piersią całą ideologię …ekologię… i służbę zdrowia. W dzisiejszych czasach, przy takim zanieczyszczeniu środowiska, przy całej chemii, którą faszerują produkty spożywcze, przy ciągłym stresie na jaki jesteśmy codziennie narażeni karmienie piersią ma nikły wpływ na zachorowalność na raka czy cukrzycę. A na dodatek, kończąc tą bzdurną dyskusję radzę czytać ze zrozumieniem bo widzę, ze masz z tym spory problem. Nikt nie spluwa na widok kobiety karmiącej piersią… masz tendencje do wyolbrzymiania problemu. JEDNEJ kobiecie JEDEN ochroniarz zwrócił uwagę, że w galerii JEST takie pomieszczenie służące do karmienia dziecka, zapewniające kobiecie komfort i intymność. Przeczytaj post p. Magdaleny… NIGDY nie spotkała się z jakimiś szykanami karmiąc dziecko, ale nie wpadła na pomysł żeby się tym podzielić na łamach gazety. A mamuśka, której zwrócono uwagę zaraz leci do gazety bo jak to jest, że ktoś śmiał jej zwrócić uwagę. A druga rzecz, której nie zrozumiałaś…nigdzie nie napisałem, że widok karmiącej matki budzi we mnie obrzydzenie a jeśli taki wniosek wyciągnęłaś z moich postów to niestety wyciąganie poprawnych wniosków nie jest Twoją najmocniejszą stroną. Mnie widok karmiącej matki ani ziębi ani grzeje… wisi mi to… nie moje dziecko, nie moje cycki… Jedyne co mnie drażni w tej całej sprawie to feministyczny jazgot…i tyle

      • Ola

        A gdzie ja napisałam do Ciebie czy do kogoś w ogóle? Nigdzie. Gdzie napisałam o KILKUNASTU karmieniach? Nigdzie. Napisałam o 3 razach na kilkanaście minut (karmienie trwa co najmniej 5min, ale zwykle 10, 15, niektóre dzieci jedzą i pół godziny…). Więc pouczenia o wyciąganiu wniosków i czytaniu ze zrozumieniem są nie na miejscu 😉

        Przez 2 lata karmienia nigdy również nie spotkało mnie nic przykrego ze strony przypadkowych przechodniów, ALE nie pierwszy raz czytam dyskusję tego typu i to nie jest, że raz ktoś gdzieś, bo również znam wiele mam, które spotkały się z negatywną oceną publicznego karmienia. I odnoszę się do mojego całego doświadczenia z tematem, a nie jednorazowego przypadku.

        I właśnie tu się zgodzę – karmienie powinno być proste, ale nie jest. Sama właśnie przy pierwszym dziecku starałam się dostosować do narzucanych reguł i w efekcie po 3ms straciłam pokarm.

        I kolejne właśnie – tak pokolenia kobiet karmiły – sama to napisałam. Dopóki nikt nie wpadł na to, że można się powtrącać w karmienie, używać zegarka, dokarmiać butelką i podawać smoczek. Sama zresztą dałam przykład – tam gdzie się karmi, robi się to po prostu, każda matka karmi i wszystkie kobiety i dziewczynki w wiosce o tym wiedzą, jest to zwyczajny element codzienności i dlatego przychodzi naturalnie. NIE JEST naturalny maraton do pokoju matki z dzieckiem z drugiego końca galerii z płaczącym dzieckiem w wózku.

      • Adso

        Masz racje…to ja nie przeczytałem ze zrozumieniem… ale 3 x w ciągu 2 godzin?… Ja wiem…odchodzi się od karmienia dziecka „na zegarek” i karmi się na żądanie, ale czyj to pomysł? czy aby nie matek, którym się wydaje, że wszystkie rozumy pozjadały? No to teraz są efekty…niemowlę possie 2 minutki i ma dosyć…za 10 minut znowu 2 minutki i znowu dosyć i albo już wybałusza oczęta, napina się i rżnie w pieluchę albo zasypia…a mamusia z gołym cyckiem czeka aż się maluszek obudzi bo jak się obudzi i natychmiast nie dostanie jeść to drze się jak opętany. Nie wiem do jakiej galerii chodzisz, ale pisanie o MARATONACH do pokoju matki z dzieckiem to przesada. No, chyba że należysz do tej grupy kobiet, którym trudno zdobić 20 kroków pchając przed sobą wózek. W ogóle to zauważyłem, że grupa kobiet karmiących jest jedna z najbardziej roszczeniowych grup…wszystko im się należy, wszytko chcą mieć na już, natychmiast…bo przecież są matkami karmiącymi….najważniejszymi kobietami na świecie, ale jak się im wydzieli specjalne miejsce do karmienia to okazuje się, że za daleko i trzeba do niego dojść a durny ochroniarz nie nosi ze sobą parawanu żeby zapewnić matce komfort i intymność…zamiast tego zwraca jej uwagę przez co matka traci pokarm i ludzkości grozi wyginięcie. Postuluję żeby przy każdym sklepie, przy każdej kawiarni czy cukierni, nawet przy straganie był pokój dla matki z dzieckiem, może wtedy nie będzie za daleko. Powiedz, ile matek na sto spotyka przykrość zwrócenia uwagi…3?…4?… ale aferę robi się z tego taką jakby ich było 90. Ciebie nie spotkała żadna przykrość, ale przez durną solidarność jajników będziesz walczyć w obronie jednej „pokrzywdzonej”…dla zasady. Według wiedzy jaką posiadam niemowlę ssąc wysysa mleko matki…. a nie jej mózg.

      • Ola

        Nie uważam, że jestem najważniejsza, nie mam roszczeniowej postawy, nie znasz mnie więc nie osądzaj. Generalnie od dziecka mam taką naturę obrońcy uciśnionych, dla uciśnionych to dobrze, dla mnie gorzej, bo jako wyszczekana w ich imieniu to ja najbardziej obrywam 😀
        Nie wciskam się bez kolejki, chociaż czasem uważam, że ktoś mógłby ustąpić przy kasie jak mi się dziecko drze, ale sama się o to nie upominam i z wdzięcznością kulturalnie dziękuję jak już sie zdarzy, a nie na zasadzie „no wreszcie ktoś”. Taka jestem.
        Nie uważam, że matkom karmiącym należy się WSZYSTKO, ale po prostu prawo do nakarmienia dziecka tam gdzie chcą, a raczej – gdzie dziecko chce. Pokoje bardzo dobrze, że są bo wiele mam ich potrzebuje, bo się krępują, zresztą starsze dzieci mocno się rozpraszają zgiełkiem, więc lepiej znaleźć ustronne miejsce. Ja sama też się przesadnie nie eksponuję, nie mam w tym uwielbienia i wolę jak się uda wyjście bez „wywalania cycków”, ale to niestety nie zależy ode mnie 😉 Ooooo i na pewno nie jestem matką, któa na każde zawołanie leci z cyckiem na wierzchu. Nie, nie. Ale trzecie wychowuję bezsmoczkowo i rzeczywiście pierwsze 3 ms dzieciak domagał się dość często piersi średnio co 0,5-1,5h, ale było i tak, że za 15min chciał, jak i przespał 3 czy 4h. I to nie jest fanaberia matek, a właściwie jest, ale tylko jednej – Matki Natury 😉 Oczywiście, że zdarzają się mamy, hmmm…nadgorliwe w tej dziedzinie, ale to jak w każdej i z ich powodu nie znaczy, że trzeba negować całą ideę.
        Co do ochroniarza…karmienie piersią publicznie nie jest zabronione prawnie, więc po prostu nie miał prawa zwracać uwagi. I tyle. To tak samo, jak można stać na ulicy tam gdzie nie ma zakazu, a policja by do Cieibe podeszła i powiedziała, że przecież 100m dalej jest parking i proszą o przestawienie auta. Przestawiłbyś? Z miejsca gdzie wolno stać? Bo ja nie 😛

  11. Aga

    A czy te mamy nie słyszały o możliwości odciągania mleka? To jest chyba najprostsze rozwiązanie – odciągnąć mleko i w takich sytuacjach karmić z butelki, przecież nie trzeba używać sztucznego mleka, o jakim pisze pani Ola. Ja się temu ochroniarzowi nie dziwię, dla wielu osób taki widok jest nieestetyczny i raczej nie chodzi tu o widok gołego cycka, tylko ciągnięcia tego cycka przez niemowlaka. Dlatego – moim zdaniem – porównanie karmienia do gołych piersi z billboardów jest jednak nietrafione,

    • Sylwia Kubryńska

      Tak, te mamy słyszały. Gorzej z niemowlakami. One nie słyszały i nie chcą słyszeć. Natura tak stworzyła dzioba dzieciakowi, żeby nie ssał smoczka, tylko tę „obleśną” pierś. Przykro mi, że w galerii handlowej coś tak nieestetycznego jak ssanie niemowlęcia może zakłócić ci odbiór reklam czy „Baśka miała fajny biust” Roberta Gawlińskiego.

      • Aga

        A gdzie ja napisałam, że MI zakłóca to odbiór reklam bądź przeszkadza w jakiś inny sposób? Napisałam, że dla wielu osób jest to nieestetyczne, celowo nie przedstawiam tu swojego zdania, bo każde pojedyncze zdanie jest bądź co bądź subiektywne, a przepychanki na „własne zdanie” są z gruntu bezsensowne i do niczego nie prowadzą. Trzeba się jednak pogodzić z faktem, że nie dla każdego taki widok jest przyjemny i szukać rozwiązania (którym w tym wypadku są specjalnie pomieszczenia), zamiast wymyślać, że jedna strona jest tą złą, a druga tą dobrą. Ja rozumiem ludzi, którzy nie mają ochoty oglądać podobnych scen, rozumiem też, że matki muszą karmić. Wydzielone pomieszczenia rozwiązują ten konflikt interesów. Butelki również. Szczerze powiedziawszy kompletnie nie rozumiem zdania o tym, że dzieci nie chcą ssać smoczka, bo akurat problemem jest raczej to, że nie chcą go odstawić. Moja siostra wykarmiła w ten sposób dziecko, wiele innych matek również tak robi. A ostatnie zdanie to już kompletnie nie na miejscu (reklamy mnie akurat kompletnie nie interesują, gołe panie na nich tym bardziej). Pozdrawiam

      • Sylwia Kubryńska

        Ostatnie zdanie to była prowokacja. Czy ktoś jest w stanie usłyszeć ssanie dziecka w galerii handlowej?! (W mojej rodzinie dzieci kategorycznie nie uznają smoczka.)

      • Aga

        A czemu ta prowokacja miała służyć, jeśli wolno spytać? Rozumiem, że nie wszystkie dzieci lubią smoczek, ale to raczej te rzadsze niż częstsze przypadki.
        Pani Olu, mleko w proszku niezdrowe, odciąganie zbyt ciężkie, a pokoje do karmienia za daleko…. no cóż, nie dogodzisz. Tak jak wspomniałam – moja siostra odciągała mleko, było to dla niej czymś naturalnym i proszę sobie wyobrazić – ani razu nie wspominała, że jest w tym coś trudnego. Oczywiście pani nie musi tego robić, ale twierdzenie, że mleko w proszku jest jedyną alternatywą dla karmienia piersia jest po prostu nieprawdziwe. Prawda jest taka, że jak ktoś chce znaleźć rozwiązanie to je znajdzie, a jak ktoś jest z góry nastawiony na „nie” wobec wszystkiego, to cóż – będzie latał do mediów z byle pierdołą i wielce urażoną dumą.

    • victoriavalenta

      Problem nie polega na reakcji ochroniarza, ani na butelkach i smoczkach. Rzecz w tym, że karmiące matki są spychane na margines, a karmienie piersią postrzegane jak coś wstydliwego. Kobiety pozwalają, żeby ich piersi były traktowane przedmiotowo i handlują nimi, a odbiorca zapomina, że jest ssakiem.

      • Aga

        Taką tezę stawia autorka postu, ale czy rzeczywiście tak jest? Są po prostu rzeczy, które w naszej kulturze należą do sfery intymnej i jedną z nich jest właśnie karmienie piersią. Gdyby naga kobieta spacerowała po galerii, raczej nie wzbudzałaby pożądania, tylko właśnie zażenowanie czy oburzenie i to z pewnością w znacznie większym stopniu niż kobieta karmiąca. Nagie piersi na billboardach również u wielu osób budzą negatywne emocje, dlatego wiele z nich jest wycofywanych. Jeden facet spojrzy na nie z zachwytem, drugi z niechęcią, a trzeci nie spojrzy w ogóle. Dokładnie tak samo jest z karmiącymi matkami. Wszystko zależy od osoby. Mówienie, że karmiące kobiety są szykanowane, natomiast gołe cycki na billboardach postrzegane jako super jest jak dla mnie sporym uproszczeniem i mija się z prawdą. Równie dobrze zwolennicy takich billboardów mogą oburzać się na osoby zgłaszające na nie skargi.

      • Ola

        „Gdyby naga kobieta spacerowała po galerii, raczej nie wzbudzałaby pożądania, tylko właśnie zażenowanie czy oburzenie ” – no nie wiem…kiedyś stałam w korku, na jego końcu się okazało, że powodem zatoru na drodze jest „leśna pani” wykonująca coś w rodzaju tańca erotycznego, co chwila pokazując gołe piersi. Korek bynajmniej nie powstał w celu obrzucenia jej wyzwiskami :>

  12. Ola

    No teraz to nie wiem – śmiać się czy płakać…NAJPROSTSZE to ostatnie słowo jakie przychodzi mi na myśl o odciąganiu mleka…

    • Ola

      Gdybym miała jakieś trudności w karmieniu piersią czy też z innych powodów musiała odciągać mleko – np. dla wcześniaka w szpitalu – to bym to robiła. Dziecko mojej koleżanki nie bardzo chciało ssać pierś i ona odciągała przez 7ms. Podziwiam ją, bo to duża praca. Ale dziś wiem, że prawdopodobnie przyczyną problemów z ssaniem były butelki i smoczki. Ja to samo przerobiłam przy pierwszym dziecku. Niestety butelki i smoczki często (nie zawsze, ale naprawdę często) zaburzają ssanie i wtedy pojawiają się problemy z ilością mleka albo dziecko po prostu się denerwuje przy piersi. Dlatego przy trzecim dziecku nie używam smoczka ani butelek i cieszę się, że wychodzi nam normalne karmienie.
      Więc skoro nie muszę – to nie odciągam. Moja córka zjadała pod moją nieobecność w wieku 5ms 350ml w 1,5h. Odciągnięcie 100-150ml zajmowało mi kilkanaście minut. I z tego co widzę, to i tak jestem rekordzistką w temacie, bo wiele kobiet na tym etapie karmienia odciąga w pół godziny 50 a często i mniej. A są i takie, które w ogóle nic nie odciągna laktatorem, a mleka mają w bród. Bo laktator to nie dziecko, dziecko ssie lepiej, gdyż zostało do tego stworzone.
      Tak samo cycki stworzone są do karmienia, natura dała im taką rolę. Nie do chowania, nie do oglądania i nie do macania. To już są pomysły człowieka i w tej chwili kwestia kultury. Na całym świecie kobiety karmią piersią. Ale nie na całym jest to obiekt seksualny i nie na całym okrywa się tę część ciała. Nie zamierzam chodzić goła ani nikogo nie namawiam, ale proszę dać nam karmić dzieci w spokoju. Szczególnie, że NIE JEST TO ZABRONIONE.
      A widok ssącego dziecka…? Jak się człowiek nie wgapia jak sroka w gnat to widać kawałek dekoltu i tył głowy dziecka. Dla mnie też niesmaczne jest jak grubemu facetowi keczup z hamburgera leci po brzuchu…np.moja babcia uważa, że nie powinno się jeść i pić na ulicy bo jest to nieeleganckie. Ale jakoś nigdy nie widziałam hejtowania z powodu jedzenia zapiekanek, hamburgerów czy kebabów w internecie, natomiast karmienie piersią co chwila…

  13. Ola

    I jeszcze 2 sprawy.
    1. Ogólnie to nie jestem ekshibicjonistką. Nie lubię mieć wielkich dekoltów, zdarzyło mi się kupić bluzkę, którą w pośpiechu założyłam rano a potem opadała czy rozchylała się jak dla mnie za nadto i czułam się niekomfortowo. Uważam, że np. szkoła to nie miejsce na pokazywanie dekoltów, pępków i pośladków w szortach czy minispódniczkach. Uważam, że spodenki spod których wystają pośladki to nie jest nawet strój na miasto, a co najwyżej na wycieczkę, wakacje czy ewentualnie dyskotekę, jeśli ktoś lubi tam świecić tyłkiem. W okresie nie-karmienia, a więc przez większość mojego życia chodzę zakryta – no nie od stóp do głów, ale przynajmniej od pół uda do linii stanika przynajmniej (z wyjątkiem własnej działki i plaży). Jeśli już karmię dziecko gdzieś „na ulicy” to staram się by możliwie mało było widać pierś, gdyż nie mam upodobania w świeceniu nagim biustem gdzie tylko się da, od razu też po karmieniu się zakrywam, starając się by trwało to mniej niż sekundę.Tak samo jak to, że chodzę do ginekologa nie oznacza, że chętnie ściągam majtki przed każdym facetem.

    2. Jeśli chodzi o konkretną sytuację z ochroniarzem, to nie uważam, by zrobił dobrze, a przede wszystkim dlatego, że kierował się własnymi poglądami. A ochroniarz to funkcja publiczna. Może mieć własne poglądy, ale jeśli nijak się mają do zasad panujących w miejscu pracy to będąc na służbie, może sobie swoje poglądy schować w kieszeń. Również mogłoby mu się nie podobać, że dziewczyny mają za krótkie spódniczki (choć raczej to mało prawdopodobne…), ale jeśli nie jest zabronione to nie ma prawa jako ochroniarz podejść i je wyprosić. I mimo, że popieram stosowne odzienie 😛 to też uznałabym, że nie miał prawa i powiedziałabym to na głos. Tak samo policja – ma egzekwować prawo, a nie własne widzimisię. Tak samo ksiądz nie powinien z ambony głosić poglądów politycznych. I tak uważam – niezależnie od tego czy zgadzam się poglądami danego księdza czy nie – uważam, że to nie miejsce na polityczną propagandę. Więc w sumie kwestia estetyki karmienia piersią nie ma tu nic do rzeczy, ochroniarz po prostu zachował się niewłaściwie. Tak samo niewłaściwe byłoby wyproszenie kogoś z psem z miejsca, gdzie nie ma zakazu wyprowadzania. Oczywiście prywatnie można sobie robić uwagi – tzn. niektórzy ludzie uważają, że mogą, ale tak naprawdę nic komu do tego.

    A co do ogólnego podobania się komuś czy nie, to cóż, dyskusja jest próżna…mnie się też wiele rzeczy nie podoba, ale nie zwracam ludziom uwagi na ulicy. Kwestie wizualne to w sumie…czyjaś sprawa czy chce mieć niebieskie włosy czy pokazywać tyłek spod kiecki albo czy lubi mieć 5centymetrowe paznokcie…ale w sumie w takich sytuacjach, jak paląca w ciąży to może powinnam się odezwać…tylko co by to dało? Pstro. I tyleż też da upominanie mam karmiących. Ale oprócz tych co karmią są jeszcze te co się wahają lub te co kiedyś będą karmić i takie głośne wyrażanie negatywnych ocen raczej nie nastroi ich pozytywnie do karmienia piersią w ogóle, a nie tylko w galerii handlowej – skoro to niestosowne czy jak niektórzy mówią – obrzydliwe.

    Przesadzam? A czy przypadkiem to samo nie jest np. z seksem? Mnóstwo psychologów i seksuologów mówi teraz, że o nagości i seksulaności powinno się mówić normalnie, bo z domów gdzie jest to temat tabu a dzieci nigdy przez 20 lat nie widziały matki czy ojca nago często wychodzą osoby, które mają potem problem z życiem intymnym. Nawet jeśli światło jest zgaszone.

  14. Ola

    A w ogóle…to tak naprawdę nie nagość sama w sobie jest niepożądana – moim zdaniem. Nagość nie jest zła. To my mamy tak zakodowane, że to tabu i w ogóle, ale mi się wydaje, że coraz bardziej idziemy w kierunku traktowania nagości naturalnie (kto idzie ten idzie, ale ja w moim domu tak właśnie traktuję nagość, w moim domu rodzinnym też tak było i znam rodziny żyjące też w tym duchu). I nie chodzi o to, by spacerować goło po centrum miasta. A o to, by rozumieć i czuć, że nagość jest ok w pewnych miejscach i sytuacjach. Np. w domu można chodzić na golasa, w kregu najbliższych. Bo czemu nie? Co w tym złego? U lekarza to jest normalne np. Części ciała jakie kto ma kazdy wie, nie ma nic złego w cyckach i tyłku, samym w sobie, a wręcz przeciwnie – właściwie użytkowane są bardzo pożyteczne 😀 Problem jest wtedy, gdy nagość jest traktowana wyłącznie w aspekcie erotycznym. A tak właśnie się coraz częściej dzieje…ja np.nie mam nic przeciwko nagiej kobiecie z nagą piersią na billboardzie, który by głosił – BADAJ PIERSI i byłaby to kampania antyrakowa. Tak samo nie mam nic przeciwko reklamie np. żelu pod prysznic, gdzie byłaby naga kobieta czy mężczyzna – O ILE reklama ta nie zajeżdżałaby erotyzmem. Bo taką reklamę widziałam np szamponu, gdzie babka sobie myje włosy a odgłosy wydaje orgazmowe. To nie jest normalne. Tak nie zachowują się ludzie pod prysznicem! Ale gdyby po prostu był kawałek piersi czy pupy i ktoś normalnie by się mył, jak kazdy robi to co dzień – bez erotycznych wygibasów i odgłosów – to jak dla mnie ok. Tak samo jakby byly plakaty z mamami karmiącymi piersią. Bo to jest normalne, naturalne, to po prostu kawałek ciała, nie ma wydźwięku erotycznego. Jak dla mnie mógłby być też PENIS – o mój Boże! tak! – w kampanii o np. prostacie. Moje dzieci widziały penisa i żyją. Natomiast jestem przeciwna reklamom gdzie nagość to tylko erotyzm, seks i porno. Jak na załączonym obrazku. Jak teksty „rżniemy ceny aż miło”,jak majtki na nogach pani „spuszczamy ceny”, co z tego że w wielu reklamach ludzie są ubrani i nie ma nagości ale kontekst jest jasny – panie w króciutkich spodenkach się prężą z piłami spalinowymi w rękach…a to się para kotłuje pod kołdrą (reklama DESERU MLECZNEGO, serka czy tam jakiegoś musu/kremu – takie w kubeckzu do jedzenia łyżeczką). TO JEST PROBLEM. Na to patrzą nasze dzieci i budują sobie obraz życia. A jak zobaczą kawałek biustu karmiącej to naprawdę nic sie nie stanie. Bo do tego te cycki są – do karmienia. I to widzimy. A za przeproszniem d*pa nie służy do wypinania, a do sr*nia.

  15. Klaudia

    Bardzo dobry kawałek ironii w internecie. To lubię.
    A sama już mam tej walki o możliwość karmienia nie w kiblu lub w ukryciu wstydliwie zakrywając obraz oburzenia – dość.
    I to wszystko w kraju, w którym pod strzechami od lat wisi baba z cycem i dzieckiem do niego doczepionym – nazywa sie to „Madonna karmiąca”.

    • Adso

      oj biedaku Ty… ależ musisz się nawalczyć…. śmieszne to i straszne… ucz się czytać ze zrozumieniem a doczytasz, że rzecz miała miejsce w galerii handlowej gdzie obligatoryjnie są wydzielanie specjalne pokoje dla matki z dzieckiem właśnie po to żeby je spokojnie przewinąć, umyć czy nakarmić. Ja wiem, że nawet gdyby to był salon z firaneczkami to i tak dla takich roszczeniowo nastawionych kobiet i to byłoby za mało bo wolą się pochwalić cyckiem na ławeczce na środku galerii. Bo mi się NALEŻY, bo ja karmię więc jestem świętą krową, której niech no tylko ktoś podskoczy to aferę w gazecie na całą Polskę zrobię. Żałosne

      • Ola

        Tak w ogóle to nie wiem czy słyszeliście, ale sam Papież Franciszek zachęca do publicznego karmienia. Więc nie bądźmy świętsi od Papieża…

      • Klaudia

        No uwielbiam pokazać cycki. Ale nie przy karmieniu, tak sobie zwyczajnie
        Poza tym uważam, że jak wszyscy to wszyscy – do specjalnego getta każdry jedzący, a nie tylko niemowlaki.
        Niekórzy to tak obleśnie żrą, że nawet ukrycie ich to za mało, bo pomieszczenie jeszcze dźwiękoszczelne by być musiało.

        I ja proponuje naprawde w tym „pokoju dla matki z dzieckiem” umieszczonym przy kiblu lub w kiblu nawet – konsumować. A obok inna mama gówno wyciera. Cud, miód, orzeszki.
        Smacznego 🙂

      • Adso

        proponuję więc wejść do jakiejś restauracji albo kawiarni, najlepiej wybrać tę najbardziej trendy i na czasie… usiąść przy stoliku, jak jest jakiś najbardziej wyeksponowany to ten właśnie wybrać a jak ktoś akurat bezczelnie go zajmuje to wywalić na zbity pysk, a co, niech hołota wie gdzie jej miejsce i że matka akurat karmić będzie… i nakarmić małolata. Wszak to przecież miejsce najodpowiedniejsze do konsumpcji. A po jedzonku oklepać, niech mu się zdrowo odbije… a jak się komuś nie podoba to won do pokoju matki i dziecka, tam na pewno karmiącej matki nie ma i można spokojnie zjeść ciach i kawę nawet wypić

  16. Gniazdu

    Czytają post miałem neutralne podejście, jako facet muszę powiedzieć że mi to całkem obojętne, nawet zaryzykował bym stwierdzenie że można za to walczyć, al nie zaryzykuje bo dla mnie jest to obojętne, nawet „cyckowe” reklamy nie zwracają mojej uwagi, jedynie prawdziwe przykówają wzrok.
    Czytając komentarze chce mi się śmiać i płakać na raz, weźcie się w garść i zamiast walczyć o wolność cycków w internecie, walczcie o nią w świecie realnym. Dziękuje za uwagę i czas.

  17. kacha

    tu nie chodzi o rolę cycków podczas karmienia, że to niby ta ich rola się nie podoba. Tu chodzi o względy czysto estetyczne. Bo gdyby ta karmiąca matka w galerii handlowej była śliczną niczym Monica Bellucci to widok ten byłby dla wielu przyjemny i rozczulający. Musiałaby to być po prostu apetyczna , zadbana kobieta, tak jak to ma miejsce na plakatach. A w przypadku większości matek karmiących widok nie jest ładny bo i matki te niezbyt o siebie dbają, a raczej często są zaniedbane, roztyłe, nieumalowane, nieuczesane, itd. więc i patrzeć się na takie nie chce. I nie ma tu usprawiedliwienia , że ona nie ma czasu na dbanie o siebie, bo jej myślenie przebiega tak: po co mam dbać o siebie skoro faceta mam, dziecko mam, teraz jestem tylko matką i to się liczy.

  18. Magdalena Zawadzka

    Przebieranie dziecka w toalecie jak najbardziej w końcu po to jest toaleta aby zostawic w niej produkt uboczny…. Ale karmic w toalecie smierdzacej bąkiem i mięsistym klockiem to już przesada a czy dorośli jedzą w kiblach?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s