Jak zostać pisarzem i nie zarobić na tym ani grosza

Po cichu zazdroszczę Kai Malanowskiej, że jej w ogóle zapłacili

304133_2020559189607_678755864_n

Przeczytałam wywiad z Kają Malanowską, zainspirowany jej wpisem na Facebooku, że w 16 miesięcy ciężkiego pisania zarobiła tylko 6 800 złotych i chce sobie przez to strzelić w łeb. Świetny powód. Ja w ogóle uwielbiam poważne powody do strzelania sobie w łeb. 6 800 zł może się wydawać argumentem żelaznym. Nie wiem jak wy, ale ja na 6800 zł bez namysłu odpaliłabym giwerę. Niestety nie mogę. Nie mam tych 6 800 zł.

Zacznijmy od początku. Jak to jest napisać książkę? Ja pisałam swoją 1,5 roku. Malanowska podobnie – 16 miesięcy. Po osiem godzin dziennie. To daje 2 560 godzin pracy. Przeliczając na strony (książka ma jakieś 300 stron) – jedna strona powstawała w ponad 85 godzin. Ktoś zaraz zakpi, że ryła ją dłutem w kamieniu. Zgadzam się. Książkę ryje się dłutem w kamieniu. Podobno Bułhakow pisał swoje dzieło 10 lat. Ile to wychodzi na stronę? Cóż, kamień papieru jest twardy. Ale nie ma innego wyjścia. Trzeba w nim ryć. Mimo że człowiek zapomina zjeść śniadanie, a jak przypomni sobie około północy, że jeszcze nie jadł, wpada mu do głowy nowy wątek i ryje na czczo do rana.

Każda myśl, każdy przedmiot na parapecie, każde spojrzenie w okno, rozmowa ze znajomym, jazda autobusem, zakupy w lumpeksie, wizyta na poczcie, kanapka, butelka wódki, wszystko, absolutnie wszystko każe ryć w kamieniu kolejną stronę i nie ma siły, która to zatrzyma. Zatrzymać może tylko jedno nieszczęście, a nieszczęścia tego nikomu nie życzę, bo jest to najstraszliwsza z możliwych możliwości i nazywa się, do wyboru: Wielkie Nic, Pustka, Zapadka, Niemota.

Ale tu nie ma mowy o Niemocie. Jest twórczość, jest wena. Co nam przyświeca? Pieniądze? Ile? 6 800 złotych? 5 000 złotych? 200 złotych? 14 milionów dolarów? Nie wiem. Ja nie wiem, jakie pieniądze są w stanie zatrzymać, bądź poruszyć proces tworzenia. Jaki zamysł sprzedania książki wzruszy twórcze zwoje mózgowe artysty? Ile zer na koncie ją uszlachetni? I do kogo mieć żal, jeśli zer jest za mało?

Mnie też w pewnym momencie opętało. Opętuje mnie zawsze, gdy siadam do pisania. Robię to na własne ryzyko, bo jakże miałabym inaczej? Że co? Że po napisaniu miałabym żal, że się nie sprzedało? Albo: sprzedało się zbyt tanio? W przeliczeniu na miesiąc od napisania – zbyt skromnie? Czy reżyser, którego film okaże się klapą, może mieć pretensje?

Ale nie popadajmy w koleiny. Są bowiem inne sprawy, o których być może nie wiecie. Może przy okazji ktoś powie, jak to jest być pisarzem (artystą, muzykiem, przedsiębiorcą – niepotrzebne skreślić) w Polsce. Ja mogę być pierwsza. Proszę bardzo. Na wstępie tylko zaznaczę, że po cichu zazdroszczę Malanowskiej, że jej w ogóle zapłacili.

Moja książka wyszła drukiem w 2011 roku. Miała świetną promocję, którą zrobiłam głównie ja sama przy wielkiej pomocy serdecznego przyjaciela znającego rynek mediów. Mój wydawca nie zrobił prawie nic, jakby w ogóle nie interesowała go sprzedaż. Ale i tak o książce mówiono w TVN, w TVP, w radio, pisano w kolorowych gazetach, w najpopularniejszych dziennikach, na blogach, diabli wiedzą gdzie jeszcze. Mały wywiad na temat książki opublikował nawet FORBES (wg ostatniego filmu Scorsese: szczyt lansu). Przez kilka pierwszych tygodni od wydania książka nie schodziła z internetowej listy TOP Empiku. Można powiedzieć – raj promocyjny. Ale dla kogo ten raj? Książka kosztuje 32 złote. Część zabiera księgarz, część dystrybutor. No i wydawca oczywiście. Dla mnie, według umowy miało być, uwaga:

2 złote.

Miało być. Do dziś nie dostałam z tytułu sprzedaży książki ani jednej dwuzłotówki. Wydawca nie odbiera telefonów.

Ile jest takich autorów jak ja? Osobiście znam kilku. Znam też takich, którzy marzą, by się znaleźć choć na takim etapie. Żeby ich dzieło w ogóle powstało. Żeby ujrzało światło dzienne. Żeby było, namacalne, pachnące, wydrukowane, fizyczne. Żeby stało na półce w księgarni, żeby ktoś je przeczytał. Żeby ktoś pochwalił! Nieważne, że non-profit. Z czego więc żyje pisarz? Kaja Malanowska mówi, że pisarz ma „mamusię”, albo bogatego małżonka. Ale są tacy, co nie mają ani „mamusi”, ani bogatego małżonka, mają za to dzieci na utrzymaniu i oprócz pisania książek muszą dodatkowo pracować. Większość moich znajomych pisarzy pracuje. Ja też. Pracuję na etacie osiem godzin dziennie. Poza tym piszę do czasopism, dorabiam jak umiem. Mam to szczęście, że robię to co lubię, a gdy mnie opęta, rzucam się do pisania. Nie mam czasu strzelać sobie w łeb.

Malanowska wiedziała, jakie ma warunki wydawnicze. Zarobiła proporcjonalnie do wysokości sprzedaży i warunków wcześniej ustalonych z wydawcą. Oczywiście wolałabym, żeby zarobiła lepiej. Wolałabym, żeby wydawcy płacili pisarzom więcej, wolałabym, żeby płacili w ogóle. Wolałabym, żeby w Polsce ludzie kupowali więcej książek, a mniej wydawali na ciuchy w H&M. Ostatnio strzelano z ostrej amunicji do pracowników szwalni w Kambodży, którzy ośmielili się protestować przeciwko głodowym zarobkom. Szyją właśnie dla H&M, Zary i GAP. Nie mają za co żyć. Nie mają „mamusi”, ani bogatego męża, a ich dramat nie może znaleźć ujścia w poście na Facebooku.

25 comments

  1. Baronowa

    Ja też żądam, żeby państwo dopłacało do mojej firmy, bo za mało projektów ludzie zamawiają! A to przecież sztuka, ja ASP skończyłam, jestem TFUrcą, skandal!

    sorry, taki mamy klimat…

  2. erill

    Taaaa. Też mi się strasznie podoba jak to się ludziom wydaje, że takie kokosy będą zarabiać.
    Nie żebym ujmowała wartości pracy twórczej. Też jest twórcą. I wiem jak bardzo wszyscy chcą nas za przeproszeniem wyruchać. Skarbówka, Zusy i inni ludzie, bo co to za praca takie tam siedzenie przed kompem i oglądanie.
    A najbardziej drugi taki sam twórca, który zarabia cokolwiek ale płacze, że mało i boże jakie ciężkie zycie. A potem ten sam twórca idzie do drugiego i kombinuje żeby zapłacic jak najmniej. Albo najlepiej wcale. Ale jak to co płacze i łopatą się po głowie uderza, że co tak mało…

  3. bedijar

    Znanym łatwiej koleźanko. Już tylko czekać na telefon z Tvn z propozycją do kolejnej edycjii „Tanca z…”.Potem jakaś reklamóweczka, i spokojnie można pisać do później starości:-) pozdro

    • victoriavalenta

      Bułhakow też pisał za darmochę.
      Cytat z listu do Maksyma Gorkiego: [ …wszystkie moje sztuki zostały zakazane, nikt nie wydrukuje mi ani linijki, żadnej gotowej pracy nie mam, nie otrzymuję ani kopiejki honorarium. Żadna instytucja ani osoba nie odpowiada na moje prośby. Jednym słowem wszystko, co napisałem w ciągu dziesięcioletniej pracy w ZSRR, zostało zniszczone. Pozostaje jeszcze zniszczenie ostatniego – mnie samego…]

  4. pau

    smutne to. ale przeciez nikt nikomu nie kaze malowac, pisac… pozdrawiam wszystkich ktorzy marza o wydaniu swojej pracy.

  5. Chris

    Będąc brzdącem w wieku szkolnym i mając zajęcia na popołudnie, często oglądałem w porannym paśmie telewizyjnym program „Tydzień”. Taki rolniczy. O uprawach i tym podobnych.
    Niezmiennie w tymże programie podawano na koniec ceny różnych rolniczych dóbr. Często też padały słowa – interwencyjny skup.

    Starszym będąc dowiedziałem się, że w ten piękny sposób państwo kupuje od różnych grup zawodowych usługi i produkty nikomu niepotrzebne, takie, za które nikt nie chce zapłacić… bo i po co.
    Spodobała mi się ta idea (wtedy).
    Cieszyła myśl, że jeśli kiedykolwiek znajdę się w sytuacji bez wyjścia, będę mógł liczyć na to, że państwo wyciągnie do mnie pomocną dłoń i kupi ode mnie to, czego nikt inny nie chce – moje umiejętności i efekty mojej pracy.

  6. margarithes

    Marketingowo dobre posunięcie. O Malanowskiej nie pisano, nie rozmawiano, a teraz proszę. Boję się otworzyć lodówkę!

    Ludzie deklarują zakupienie jej książek, chcą wiedzieć, czy gówno, czy nie… działa? Działa! Słuchałam Malanowskiej w Poznaniu, to było chyba Czytanie Młodych z okazji wręczania nagrody Kościelskich.

    Jarosz/Malanowska/Masternak

    Szczerze? Masternak sympatyczny, barwne opowiadanie, wtedy odkryłam Jarosza, Malanowska na tle tych dwóch panów wypadała słabo. Nie wiem czy takie było zamierzenie organizatorów?! Nie wiem, ale po tym czytaniu nie kupiłabym książki Malanowskiej. Takie konfrontacje są dość ryzykowne. I cóż, Jarosz dostał nagrodę Szymborskiej i myślę, że to był celny wybór.

    Wniosek? Trzeba być dobrym autorem i robić swoje.

    Pozdrawiam 🙂

  7. Pingback: Ile zarabia pisarz? | Oczytany
  8. Monika Turemka

    No to nieźle się dzieje w świecie twórców literackich. Szkoda bo jak tak dalej pójdzie to rzeczywiście zabraknie autorów… Chyba, że wydania będę tylko w e-wersjach i autorzy będą trzymać nad wszystkim rękę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s