Niespodziewanie odeszła od nas Sylwia Kubryńska

fot. Tania Pacha. Nieszczęśliwie zakochana w tym samym mieście

fot. Tania Pacha.

Na początku protest. Czemu?! Za co? Ale pianino tak uspokaja, jakby śmierć głaskała do snu. Przestań się, Kubryńska, chandryczyć…

Słuchajcie, okazało się, że chyba umarłam. To znaczy przez chwilę myślałam, że tylko ja umarłam. Ale całe szczęście, jest nas więcej.

Wczoraj włączyłam internet i obejrzałam film. Film był niezwykle przejmujący. Nie mogę wam go pokazać, wzruszenie mi nie pozwala. Ale opowiem o nim. Otóż film zaczyna się tak, że ktoś gra na pianinie melodię nieco smutną, choć jeszcze nie zwiastującą tragedii. Ale co tam melodia! Najważniejsze jest to, że gram w tym filmie główną rolę.

Na pierwszym planie widać więc moje zdjęcie, w tle moje zdjęcie również, lecz nieco rozmyte, jakby coś, co ma zniknąć, brało górę w tej akcji…. Potem faktycznie zdjęcie znika i oto pierwsza scena filmu: łubudu, dwanaście moich zdjęć! Ale nie przyzwyczajajmy się. Te zdjęcia również się rozmywają, pianino wchodzi w akordy patetyczne, robi się poważnie i dumnie i… bach, znów zdjęcie! Czyje? Moje!

To nie wszystko. Naraz rozpoczyna się kawalkada fotografii. Można zobaczyć moje zdjęcia w sepii, w kolorze i black and white. Cytaty, wspomnienia, słynne frazy. Rozdzierające sceny o przemijaniu. I nagle, cóż za niespodzianka, na pierwszy plan wyskakuje główny bohater filmu, czyli… moje zdjęcie.

Wreszcie tempo maleje, muzyka cichnie i czas na puentę. Jaką? Oczywiście moje zdjęcie! Fotografia mnie. Picture of me. Ja. Moje. O mnie. Ze mną.

Srata tata, nie ma tak dobrze. Było minęło. Kolaż gaśnie, ostatni kadr jak epitafium z nagrobkową fotografią dławi moje gardło. Odeszła. Odeszła niezwykle zasłużona Facebookowiczka. Taką ją zapamiętaliśmy. Ale co? Już?! Tak niespodziewanie? Bez paniki, film można puścić od nowa. Na Facebooku pamięć trwa. I będzie trwać. I trwa mać.

Na początku protest. Czemu?! Za co? Dlaczego ktoś mnie uśmiercił? Ale pianino uspokaja, jakby śmierć głaskała do snu. Przestań się, Kubryńska, chandryczyć. Masz film. Wspomnij raz jeszcze. O. I jeszcze raz. Klawisze pianina wyciskają łzy. Taka młoda byłam. Taka pełna życia. Uśmiechnięta. O. Znów uśmiechnięta. O. Tu zamyślona. Uśmiechnięta. Zamyślona.

Koniec.

Nie ma co drzeć szat. Niebieski podniesiony kciuk dodaje otuchy. Wszak wszyscy umrzemy. Już widzę, że umarliśmy. Na wszystkich profilach znajomych od rana krążą ich animowane epitafia. Normalna sprawa. Śmierć jest częścią życia. A Facebook naszą zbiorową mogiłą.

umarla2

17 comments

  1. babcia

    nie rozumiem tej aluzji :(- . skoro się nie spodobal ,skoro znajomi mieli i widziala pani ten film to po co tez chciała mieć taki sam,jak mi się cos nie podoba to nie wchodzę w to i nie malpuje .A smierc nikt jej nie uniknie ,czy jest na tym filmiku ,nie sadze Za tem chce pani aby cos było napisane aby pani miała rozgłos aby wywolac jakiś tema, jak widać ydalo się .Bo i ja tu napisałam . A ten filmik bez gadania mi się podoba innym tez wiec ? w czym problem widzi pani.

    • Anonim

      oj babciu, babciu. Jestem żywo poruszony tym, że obruszyłaś się babciu tamtym…co się dzieje, co się dzieje…No masz, i ja się dałem wkręcić. A tak na serio, to przecież każdy ma prawo mieć własne zdanie. Jedni klikają kciuka, inni piszą co myślą. Wolność słowa. Skojarzenie z epitafium jak najbardziej na miejscu. Sylwia Kubryńska odniosła się do aplikacji, a nie do tych co lajk-ują, więc ? w czym problem widzi pani ?

    • skkw

      Babciu, problem to życie. Życie i śmierć. Problem w tym, że Kubryńska żyje. Ktoś już kiedyś napisał, że należy ją zabic. Facebook próbuje, jest nadzieja.

  2. victoriavalenta

    Jak dla mnie całkiem przyjemna aplikacja. Tak, jakby FB chciał podzielić się kawałkiem urodzinowego tortu ze swoimi użytkownikami.

  3. Piotr

    Rozrzewniłyście się Kubryńska co? Jakie tam odchodzenie… do roboty się weźcie.
    Swoją drogą ja dopiero co straciłem społeczne dziewictwo i założyłem sobie konto na twarzowcu, tak że zamiast filmiku jest jedno zdjęcie profilowe tylko 🙂 I wiesz co… hehehe… nie znika, ono trwa ;)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s