Ranna

Nie ma boleśniejszej prawdy niż ta, że po nocy przychodzi dzień

6001_464621726961015_1526563842_n

Rano, gdy wstaniesz, poszukaj ciemnych miejsc. Tam czas może się zatrzymać. W najczarniejszych zakamarkach przystają pędzące dotąd minuty. Poranny pośpiech zastyga, ty zastygasz, zastyga każdy mięsień i każda myśl. Gdy się skulisz w sobie, gdy się w sobie zapadniesz i przestaniesz oddychać – możesz nawet dotknąć wieczności.

Uciekaj od światła. Światło to sztylet w oku. Nie ma boleśniejszej prawdy niż ta, że po nocy przychodzi dzień. Warstwa ozonowa to mit. Promień słoneczny wypala dziurę w tobie, toczy cię promieniowanie alfa-beta-gamma, promienie rentgena, radioaktywny miks wysusza ci mitochondria, laser poranka przecina wiązania wodorowe par zasad komplementarnych każdej twojej komórki. Jest rano – jesteś ranna. Zasztyletowana. Wyjdziesz na słońce – trup. Niechby jeszcze przez minutę, dwie, kwadrans, niechby jeszcze się schowało, a jedyny istniejący ozon, wolne cząsteczki tlenu spokojnie wdychane przez sen – otoczą cię powłoką odporności.

Uciekaj od dźwięków. Budzik, telefon, głos zza ściany, wszystko to boli, drapie, wbija się w skórę igłami decybeli. Każdy ton jest jak młot udarowy, maszyna krusząca cię na miał. Wesoły śpiew sąsiada to Indian love call, piosenka zagłady. Ty jesteś z Marsjaninem, a twój mózg jest na ścianie. Budzi się kolejny dzień. Ile kolejnych dni obudzonych możesz jeszcze znieść? Ile zrywów porannych, brutalnego rozdarcia ciszy wytrzymasz?

Ciemność. Ciemność wszeteczna, smoła nocy, studnia snu. Komórka na szczotki, szuflada pod łóżkiem, czarna woda w wannie. Nie zapalam świateł. Nie wytwarzam dźwięków. Nienawidzę poranków.

4 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s