Pieniądze są niepotrzebne

– Dzień dobry, czy mogę kupić jakiś prezent na gwiazdkę dla dziecka? – Płaci pani gotówką czy kartą?
– Niczym.

lmTrzy tygodnie temu zepsuła mi się karta bankomatowa. Przestała działać. Oczywiście rzecz się stała w sytuacji zupełnie niestosownej, przy kasie w markecie, między jedną zniecierpliwioną klientką a drugim nad wyraz zniecierpliwionym klientem. Karta przesunięta przez czytnik dwadzieścia trzy razy uparcie odmawiała jakiejkolwiek reakcji, co w efekcie zmusiło mnie do zrezygnowania z obiadu i innych przyjemności.

Obiad i inne przyjemności na ulicy nie leżą, obiad i inne przyjemności mają to do siebie, że trudno z nich zrezygnować, choćby się miało nie wiadomo jak głuchą na przesuwanie przez sklepowy czytnik kartę. Dlatego zostawiając zawartość koszyka przekonałam kasjerkę, by nie odkładała moich zakupów na półkę. Ja za moment, niedługa chwilkę, tylko skoczę do bankomatu (wszak w bankomacie czytniki mają wyższy poziom inteligencji i czytają z większym zrozumieniem) pobiorę kwotę i wrócę. Wrócę, zapłacę, wezmę to co mi się należy. I po problemie.

He, He. Dobre sobie. Bankomat kartę jak połknął tak wypluł, a raczej wypluł jeszcze bardziej niż połknął, mianowicie wypluł z pogardą i jeszcze coś obraźliwego napisał, ściśle napisał: „włóż kartę”, w domyśle: a nie blister po aspirynie. Zrozumiałam więc, że wartość mojej karty jest zbliżona blistrowi po aspirynie, tyle samo z niej pożytku, taką samą wywołuje refleksję: działało, nie działa, a akurat teraz do diabła, wyjątkowo przydałoby się, żeby zadziałało!

Karta pusta, opakowanie bez zawartości, pudełko bez wartości, obietnica bez pokrycia, ból głowy bez lekarstwa, dwa tygodnie do świąt.

Dzwonię do banku, wśród dławionych przekleństw żądam nowej karty. Niechęć wrodzona, z mlekiem matki wyssana niechęć do kolejek na poczcie wzbrania mnie przed pójściem do oddziału banku po zwrot honoru nadszarpniętego przez sklepowy czytnik i plujący bankomat. Niechęć wobec ogonków w banku to argument, wybaczcie, żelazny. Nie idę. Dzwonię, wściekam się, słuchawką rzucam. Piszę wojenne maile. Bombarduję skrzynkę na ich stronie internetowej. Strzelam z karabinu maszynowego, wciąż na odległość. Nie chce mi się iść do banku. Nie chce mi się do banku. Nienawidzę chodzić do banku. Chcę kartę. Działającą. Tu i teraz. Natychmiast.

Karta działająca nie przychodzi. Został tydzień do świąt. Poczta Polska ledwo zipie. Tak strasznie ledwo zipie, że karty z Wrzeszcza (mieszkam pod Gdańskiem) nie daje rady dowieźć. Dla porównania – w tak zwanym międzyczasie zdąży przywędrować przez trzy kontynenty i dwa oceany prezent z Amazonu. Mam więc prezent. Jeden. Potrzebuję jeszcze dwudziestu.

Wrodzona niechęć przed pójściem do banku kapituluje pod presją Bożego Narodzenia. Cały świat kapituluje pod presją Bożego Narodzenia. Boże Narodzenie jak olbrzymi młyn wciąga ludzkość w wielkie tryby zakupów gwiazdkowych. A ja co? A ja siedzę z blistrem po aspirynie, z jednym prezentem z Amazonu (gdybym wiedziała co mnie spotka, wszystko bym kupiła w Amazonie, wykupiłabym cały Amazon z wdzięczności za sprawną logistykę) bez obiadu, bez gotówki, bez kredytowych kart (z tego już dawno zrezygnowałam, wrodzone roztargnienie nie pozwoliło mi ani razu wpłacić raty bez opóźnienia, co mnie dotkliwie rujnowało), z niesprawną Pocztą Polską, z bliskim jak kurwa mać, niech to szlag trafi, Marry Christmas.

Powiem krótko, bo chce mieć to za sobą. Idę wreszcie do banku. Stoję ponad godzinę w kolejce, łykam łzy, cała się trzęsę, próbuję zbuntować innych kolejkowiczów, grzebię w smartfonie, znów próbuję zbuntować kolejkowiczów (jeden facet już jest tak samo wkurzony jak ja, więc stwierdzam sukces), znów grzebię w smartfonie, znów łykam łzy, jak zwykle żałuję, że nie wzięłam jakiejś przyzwoitej (albo jeszcze lepiej: nieprzyzwoitej) książki, przyzwoita (albo jeszcze lepiej: nieprzyzwoita) książka byłaby tu swego rodzaju świstoklikiem, tunelem ucieczki przed bolesną rzeczywistością polskiego systemu bankowości. Tymczasem nigdzie nie umykam, nic nie czytam, stoję i kipię, a w głowie mielę przekleństwa: …pier…. ne reklamy… Majewski szoł… z du…py mini ratka, w pi.., …bana, ku… mać, …dolone kocopoły, kredyty z du…py, gów… konsumpcja, pier…ny bełkot!

– Pani konto jest internetowe, nie mogę pani wypłacić  ŻADNEJ gotówki. Ani nic.

Moje konto jest internetowe, nie można mi wypłacić gotówki! Ani nic! Nic! Zarówno gotówka jak i wszystko (karta też) generowana jest bynajmniej nie przez coś rzeczywistego. W moim przypadku żadna pani z okienka nie jest w stanie pomóc, bo należy do innego świata. Świat internetowy ze światem realnym nie ma kontaktu, jak kraina duchów odcięta jest na wieczność od krainy żywych. Mam więc swoją wirtualną kasę, tam jest rzeczywisty sklep, mijamy się równolegle, tak jak mijają się dwa równoległe światy, rzeczywistość i ja – postać z komiksu z kontem z komiksu, dzień dobry, czy mogę kupić jakiś prezent dla dziecka na gwiazdkę?

– Płaci pani gotówką czy kartą?

– Niczym.

Pytacie jak przeżyć? Wszystkie kieszenie płaszczy letnich, jesiennych i zimowych skrywają mnóstwo zaskakujących zasobów. W starym portfelu znajduję odłożone na czarną godzinę kilka euro. Dom do góry nogami przewrócony jak skarbonka wysypuje ze szpar, dziur, niezaślepionych łączeń parkietowych – niezliczone oszczędności. Moje przypuszczenia odwieczne, że gdy posprzątam chałupę, stanę się bogata – nabierają kształtów proroctwa. Jakoś się przez te święta przekolebię. Jakoś do sylwestra. Do Nowego Roku. Do siego jutra. Do nie-wiadomo-kiedy.

Dziś rano zaproponowałam w osiedlowym sklepie pewną transakcję. W zamian za kefir i bułkę zapłacę opowieścią wigilijną. Historią o tym, jak wszystkim ludziom na Ziemi zepsuły się karty do bankomatu. Tuż przed świętami. Ludzie nie mieli dostępu do swych kont, żadnej gotówki oprócz wyskrobanych zza pralki klepaków. Nastał stan wyjątkowy, przestano udzielać kredytów. Nikt nie mógł zrobić zakupów w hipermarkecie, ani w Media Markt, ani w Euro AGD, ani nigdzie. Nikt nie mógł kupić telewizora full HDMI, siedemdziesiąt osiem cali. Nikt nie wywalił fortuny na jazgotliwy zestaw do karaoke, ani na morderczego quada. Nikt nie kupił laptopa, ani telefonu komórkowego. Nikt nic nie kupił, bo każdy prezent trzeba było zrobić samemu.  Usiąść, pomyśleć i wykrzesać z siebie jakiś pomysł, zamiast kasy.

I wiecie co? Mam bułkę i kefir. Działającej karty bankomatowej nie mam nadal. Możecie mi przypomnieć, po co w ogóle mi ta karta?

24 comments

  1. alicja2a

    Przeczytałam Twoje straszliwe perypetie z bankiem z cytowanych reklam uznałam, że to jest PKO BP. współczuję. W tym banku zawsze! są kolejki, niestety – jednak pomimo, że mam konto internetowe to wypłacałam „żywe” pieniądze w oddziale, w którym konto było zakładane, ale także w innym oddziale nawet w innym mieście. Nie bardzo więc rozumiem dlaczego osoba w banku nie chciała wypłacić Ci pieniędzy, chyba była… niekompetentna i trzeba było rozmawiać z kimś z kierownictwa. Pozdrawiam Noworocznie – wszystkiego dobrego i może… zmień bank 😉

  2. żona alkoholika

    Zmień bank, bo to najgorsza chała i powrót do epoki kamienia łupanego.Byłam do nich przywiązana nicią sympatii przez lata długie, ale po ostatniej awarii i jej efektami trwającymi po dziś dzień, nić została bezpowrotnie zerwana. Założyłam konto internetowe w innym banku, a gotówkę mogę wypłacić w kasie. Kolejek okrutnych też nie ma. Kopnij w zad to cholerstwo, bo tylko krwi napsuje i nic więcej.

  3. Bratzacieszyciela

    ludzie, to nie o tym to jest! najwazniejsze w tym calym sa zdania:
    ‚Nikt nic nie kupił, bo każdy prezent trzeba było zrobić samemu. Usiąść, pomyśleć i wykrzesać z siebie jakiś pomysł, zamiast kasy.’
    – reszta to wstep

  4. Chris

    Na szczęście Bratzacieszyciela już przedstawił jednyną słuszną interpretację tekstu, wobec czego, czuję się zwolniony z pisania komentarza.
    Dobrze, że masz takich pomocników… a może jednak byłoby lepiej, parafrazując:
    nikt nie myślał za innych, nikt nie tłumaczył innym jak mają rozumieć, tylko każdy sam z siebie… po swojemu?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s