Huragan i dziewczyna

Gdy już było po wszystkim, włączyłam Facebook i pierwsza wiadomość, którą przeczytałam, brzmiała: „Można się w tobie zakochać”.

Rano świeciło słońce. Nazwałam je Okiem Cyklonu. Czy może być coś bardziej paraliżującego niż niedające się oglądać piękno, które w dodatku zaraz zniknie i ściągnie zagładę? Oko Cyklonu spojrzało na kaszubską wieś, na pługi i odśnieżarki, na łopaty do odgarniania śniegu, po czym zmrużyło się filuternie, jakby ze śmiechu. Ktoś powiedział, że zeszłej nocy nie było tak źle. Zeszłej nocy nie było źle. Nie było najgorzej. Bywają gorsze noce. Bardziej totalne. I właśnie ta noc totalna za chwilę nastąpi. Zaraz, gdy tylko Oko Cyklonu zamknie się na dobre. Czyli o dziesiątej rano.

Owszem, proroctwa ludu się zawsze sprawdzają. Żadne tam TVN24, żadne prognozy pogody. Miał przyjść w czwartek, tymczasem w czwartek przysłał kumpla, sorry mała, jestem zajęty, pograjcie sobie w Scrabble. Korzystajcie, póki mnie nie ma. I póki jest prąd. Tak jak to kiedyś w latach osiemdziesiątych wyłączano światło na chwilę, na znalezienie świeczki, tak teraz powiało trochę w nocy, przewróciło chochoła i zawinęło się w niebyt, w środek tuby, w ciszę, w błysk morderczego spojrzenia porannego słońca nad pierwszym śniegiem.

Za chwilę nic nie będzie miało znaczenia. Żadne zakupy, wyjazd na weekend, SMS: kiedy będziesz? Kogo teraz obchodzi ten zeszłonocny niewyraźny amant? Za chwilę przyjdzie coś prawdziwego. Za chwilę wszystko się zmieni. Za chwilę jedyną ważną myśl stanowić będzie zakopany w poprzek drogi samochód. I to, że nie mam przy sobie butów śniegowych, bo od zawsze chodzę do pracy na wysokich obcasach.

Całe szczęście, po drugim kilometrze przez las jestem już skutecznie wywiana z myśli. Wydaje mi się, że myśli są jak ptaki. Siedzą na dendrytach jak na gałęziach. Nagle przychodzi huragan i je porywa. Moje ptaki lecą razem z wiatrem. Wylatują na zimę do ciepłych krajów. Zostaje mi po nich tylko gniazdo na głowie.

Ile to trwa? Czy już się ściemnia? Huragan nie zwraca uwagi na czas. Są takie stany, gdy noc się z dniem ściera w jeden homogeniczny miał, w śnieg, w pustynny piach. Dziesiąta rano to dla huraganu świetna pora. Trzecia w nocy? Też. Piąta? Dwudziesta czwarta? Namiętności nie patrzą na zegarek.

W nocy dom ożył moim powrotem. I nagłym, zapomnianym już powrotem prądu. Włączyłam Facebook i pierwsza wiadomość, którą przeczytałam, pochodziła od osoby, której wcale nie znam. Domyślam się, że to facet, bo ma męskie imię. Nieco dziwne, demoniczne. Coś jak parsknięcie na kota. Coś jak warkot silnika po syknięciu zapłonu:

„Można się w tobie zakochać”.

Można. Nic na to nie poradzisz.  Nie masz nic do gadania. Można. Czemu nie? Można przyjść nad ranem, w nocy, kiedykolwiek, namiętności nie patrzą na zegarek. Można pokręcić się wokół i zajrzeć do serca wszystkowiedzącym przyszpilającym Okiem Cyklonu. Wyprowadzić do lasu, sparaliżować, omotać. Potrząsnąć, do zaspy wrzucić. Wywiać z głowy wszystko inne, aby hulało w niej tylko to jedno, totalne i absolutne jak huragan. A potem zabrać ptaki  i zniknąć. Można.

Ale nie trzeba.

Ksawery

file_1_30

7 comments

  1. RySS

    No można się w Tobie zakochać.
    Zwrot „namiętności nie patrzą na zegarek” jest przepiękny. To róża na śniegu.
    A to pod Żukowem tak było??

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s