„Grubi mają gorzej, zwłaszcza, jeśli są kobietami”

Drogi Kominku, sympatyczny kolego Tomku! Dzięki za twoje plecy. Przydały mi się do skakania na trampolinie sławy!

Ten blog nie jest miejscem do uprawiania polemiki z najpopularniejszym blogerem, to jest raczej blog o wszystkim innym. Jeśli mnie jednak coś nieco poruszy, pozwalam sobie napisać parę słów nie oczekując w zamian żadnego szaleństwa, nie oczekując z pewnością takiego szaleństwa, jakie nastąpiło po publikacji mojego ostatniego postu. Kiedy więc przeczytałam w Natemat.pl, że jestem nie tylko „e-potępiona” (zabawne, ostatnio pisałam, że decyduję się na potępienie), ale też podła, ściśle podłe jest to co robię – postanowiłam wrócić i być może znów dotknąć tych kilka nerwów, tak do tej pory błogo osłoniętych otuliną aprobaty.

Mój ostatni wpis miał być komentarzem zjawiska, które ostatnio wzbudza mnóstwo emocji, o którym się mówi w superlatywach, czasem gani, w każdym razie – jest. I nie zawsze jest aż takie fajne, jak nam się wydaje. Ja to właśnie tak widzę. Nie jesteśmy aż tacy fajni, blogerzy. Owszem, są pasjonaci – ludzie, którzy robią świetne rzeczy nie przeliczając swojego zaangażowania na ekstrasy od reklamodawców. Ale nafaszerowane kryptoreklamami blogi, blogi z treściami, które mogą obrażać, krzywdzić – budują słabą opinię o blogosferze (poza gronem blogerów zachwyconych własnym poletkiem).

Szukając wartości właśnie na tych najpopularniejszych blogach, trafiłam na blog Kominka. Przeczytałam parę wpisów, które wydały mi się po prostu obraźliwe. Forma mentorska plus pogardliwe wtręty, wszystko to sprawiało ogólne wrażenie nadęcia i pozoru kontrowersji, która powinna wywołać burzę. Ale nie wywołuje, bo w komentarzach jest jedynie pianie z zachwytu. Dlaczego? Otóż dlatego, że negatywne komentarze są usuwane. I to jest wg mnie zagrożenie dla blogosfery. Zagrożenie polegające na zepchnięcie w kąt pasji na rzecz dobrze opłacanego kursu ku narcyzmowi.

Ale, ale. Jest coś, co trzeba z pokorą przyznać. Kominek stwierdził w Natemat.pl, że odbiłam się na jego plecach ku sławie. Powiem tak. Sympatyczny kolego Tomku! Dzięki za twoje plecy. Przydały mi się do skakania na trampolinie sławy! Byłam kiedyś zaproszona do udziału w popularnym programie TVN. Byłam też zaproszona do plebiscytu, który przeprowadzał jeden z najpopularniejszych portali internetowych. Ale zrezygnowałam, bo wiedziałam, że te parę milionów sprzed telewizora, czy monitora to betka. Wystarczy wrzucić kilka cytatów z bloga Kominka i sprawa załatwiona!

Może to kogoś szokować, ale popularność nie jest dla mnie wartością. Jak powiedział Oskar Wilde: „everything popular is wrong”. W dupie mam więc popularność, tak jak Kominek ma w dupie prawa mniejszości („To nie jest miejsce dla mniejszości”). Dlaczego więc napisałam krytyczny tekst o blogosferze i dla przykładu wrzuciłam te kilka cytatów? To też pewnie może być szokujące. Zrobiłam to tylko dlatego, że nie zgadzam się z poglądami wyrażonymi na jednym z najpopularniejszych blogów. Na blogu Kominka. A blog to jest efekt pracy. Nie komentuję więc sympatycznego kolegi z Blog Forum Gdańsk. Krytykuję jego pracę.

Nic do Kominka nie mam. Tak jak on nie ma nic do Murzynów, Żydów i grubych. Ale nie podoba mi się, gdy pisze: ludzie otyli są sobie winni, bo za dużo żrą. Tak na marginesie. W mojej rodzinie żyła (już nie żyje) piękna młoda kobieta o imieniu Ela. Ela była zawsze szczupła, wysportowana. Któregoś dnia okazało się, że jest bardzo poważnie chora. Że musi przyjmować leki, które mają skutki uboczne, między innymi powodują tycie. Ela przytyła, ale dzięki lekom żyła jeszcze przez cztery lata. Jak myślicie, gdyby wtedy przeczytała:

„Grubsze było, jest i pozostanie brzydsze, samotniejsze i wyśmiewane.” (…) Grubi mają gorzej, zwłaszcza, jeśli są kobietami. (…) Nie ma co ich brać w obronę, oni wcale nie są tacy biedni. Człowiek zawsze tyje, bo żre i przywalę z liścia każdemu, kto mi tu zaraz napisze, że czasami otyłość jest wynikiem choroby. Może i jest, ale ja się mniejszościami nie zajmuję. Jeśli ktoś ma nadwagę, to musi ponosić konsekwencje z nią związane, a jeśli nie chce mieć nadwagi, to wystarczy mniej żreć. („Kiedy-grube-schudlo”)”

– naprawdę by pomyślała, że coś tu jest wyrwane z kontekstu?

Każdy ma prawo do swoich poglądów. Ale też musi się liczyć z krytyką. Swoją drogą, ja krytyki oszczędziłam, wrzucając tylko fragmenty tekstów. Napisałam, że to są fragmenty. Nie żadne wyjęte z sentencji słowa, ale całe zdania. Jego autorstwa. Gdzie tkwi problem? Problem polega na tym, że na moim blogu są negatywne komentarze dotyczące tych tekstów. I ja ich nie kasuję.

Inna rzecz, o której chcę na koniec wspomnieć rzucając to moje światło na blogosferę, to reakcja blogera na krytykę. Kiedyś napisałam prześmiewczy wpis na temat tekstu Segritty o Nikonie Złym. Chyba każdy bloger zna tę historię. Pośmiałam się we wpisie, że też bym chciała to i tamto. Jak to rozpieszczony bloger. I co się stało? Rozbawiona Matylda nazajutrz przesłała mi maila, bez żadnej urazy. Czy zatem można przyjąć krytykę z klasą? Można. O ile ma się jaja. I tu kobieta ma znacznie większe jaja niż facet.

Kończąc już ten temat: lejtmotyw tegorocznej konferencji Blog Forum Gdańsk to „Inspiracje, pasja, zmiany”. Cieszę się zwłaszcza na te: „zmiany”.

04

Możecie mi nie wierzyć, ale opieram się (plecami) o kominek.

32 comments

  1. erill

    Ja chyba dużo przegapiam żyjąc w realu. Serio. Weszliśmy na etap jakiegoś chorego absurdu, żeby natemat.pl zachowywało się jak bardziej rozbudowany pudel.

  2. victoriavalenta

    Bomba!
    Z rumieńcem zawstydzenia, cofam wszystkie moje krytyczne komentarze pod ostatnim wpisem. Chyba mnie Budda opuścił, że zwątpiłam. Przepraszam.
    Swoją drogą cholernie się cieszę, że ktoś wreszcie poruszył, ten nieciekawie pachnący temat. Usuwanie krytycznych komentarzy i budowanie tym samym swego krystalicznego wizerunku, samo w sobie mówi o autorze.

  3. EwaK

    Nie czytam kozy (nie chcę używać wielkiej litery „k”, więc znalazłam synonim:) – sama mam w chacie kozę właśnie), bo szkoda mi czasu. Dzięki Twojemu wpisowi jestem jednak na bieżąco.
    Cytat „Grubsze było… ” to po prostu żenada. Aż mi szkoda tego chłopa.

  4. ina3b

    No widzisz – dostąpiłaś łaski spływającej z Kominka i jesteś ZNANA! Przecież to takie w życiu ważne, a ty drwisz. Wstydź się.
    I tak, to był sarkazm, bo jestem jak najbardziej za Twoją krytyką bloga Kominka. Szczerze Ci za te dwa teksty dziękuję, bo pokazały coś bardzo ważnego – że nie każdy leci na słupki w statystykach. Niektórzy po prostu chcą pisać – bez względu na publikę.:)

  5. Piotr Gąszcz

    Każdy próbuje znaleźć swój sposób na życie, Kominek znalazł. Wiele osób mu zazdrości, ale to ciężkie życie wstawać rano i zastanawiać się komu dziś przypieprzyć, który komentarz skasować, a który zostawić. W zarabianiu na blogu nie ma nic złego, ale szkoda tylko, że większość sponsorowanych wpisów nic nie wnosi. Reklamodawcy płacą, bo tak do końca nie wiedzą co jest z tymi blogami. Dochodzimy do sytuacji, że obciach przyznać się, że jest się blogerem.

  6. margo

    Brawo! A zainteresowanym polecam lekturę komentarzy pod tekstami Piecyka. Daleko im do poziomu tu prezentowanego (nieliczne wyjątki pomijam). To raczej pisk nastolatek o niezbyt wygórowanych możliwościach intelektualnych. Widać to się już podoba 😀

  7. Olga Cecylia

    Mimo że sama nie chcę żyć z bloga, to nie uważam tego za coś złego. Tak samo jak nie ubieram się od stóp do głów na różowo, ale nie przeszkadzają mi ludzie, którzy to robią. Ot, każdy ma swoją niszę.

    Ale ostatnio zastanawia mnie jedno: skoro bloger lifestylowy może zarabiać na tym, że pomiędzy prezentacją swojego stylu życia publikuje posty sponsorowane o golarkach, burgerach i lekach na przeziębienie, to jakie powinny być proporcje? Czy jeśli z 10 najnowszych wpisów 8 jest sponsorowanych, to jest pomiędzy nimi miejsce na jakikolwiek styl życia poza „chcę zarobić”?

    Nie piję teraz konkretnie do nikogo, tylko ogólnie do tuzów blogosfery. Mam swoich ulubionych blogerów, których „lifestyle” obserwuję z przyjemnością, a chwilami z równą przyjemnością naśladuję. Ale słupy ogłoszeniowe nie mają stylu życia. W ogóle nie mają życia, nawet jeśli pojadą do Londynu, Barcelony czy Nowego Jorku.

    • cammelie

      Chylę czoła za „słup ogłoszeniowy” 🙂 Moja Mama uważa, że Kominek jest po prostu nieciekawy i ma słabe pióro … uważała tak, kiedy ja jeszcze próbowałam go brać w obronę, ale jak mówią klasycy „myśli starych ludzi wiecnie zywe” 😉

  8. WOJ

    Sylwia, lubie Cie, ale daj juz spokoj. To zaczyna byc smieszne i daleko temu do bystrej riposty. Raczej wyglada to rzucanie sobie piaskiem w oczy w piaskownicy. Ty wyrwalas zdania z kontekstu i zmienilas ich znaczenie i tu Kominek ma racje. Kominek z kolei jest burakiem i tutaj Ty masz racje. Ale nie ciagnij tego dalej, bo jak probujesz wyplywac na intelektualne glebie to robi się to po prostu przykre.

    • margo

      WOJ, nie wiem, czy czytamy tego samego bloga, ale każdy tekst na takim poziomie literackim musi być intelektualną głębią, ale masz prawo uważać inaczej. Nie rozumiem też dlaczego autorka nie miałaby mieć prawa do wypowiedzenia się o blogosferze do której należy. I szczerze mówiąc nic mnie tu nie śmieszy, oprócz niektórych komentujących.

  9. Margarithes

    Natemat, mimo ogrmenj sympatii do Tomasz Machały, zajmuje się bzdurkami na temat Kominka, jak na pudelku, kozaczku czy innym bucie. Kop to wszystko i rób swoje 🙂 Ściskam

  10. Krzysztof

    Polska „blogosfera” i te wszystkie ich spędy zaczynają przypominać KWA (kółka wzajemnej adoracji) niestety. Tak jak w „papierowych pisankach” nie liczy się obiektywizm ale ochy i achy wylewane nad kolejnym polizaniem czyjegoś tyłka lub wylaniem pomyj na czyjąś głowę (najlepiej z użyciem słów na „k” lub zaczynających się na „ch” … A tak z zupełnie innej beczki kto to jest ten „kominek” (ciągłe gdzie nie zajrzę to o nim piszą ale jakoś nie chce mi się go „konsumować) bo mi się to tylko kojarzy z takim urządzeniem przydatnym do pompowania i spuszczania powietrza w dętkach …

  11. rysste43

    Popieram, popieram, popieram Panią Sylwię oczywiście.
    Zderzenie dwóch rzeczywistości, Kominkowej fikcji i chęci brylowania ze wspaniałym warsztatem i uczciwym podejściem do tematu i czytających w wydaniu Pani Sylwii.
    Pani Sylwio, ujęła mnie Pani całkowicie dwoma sprawami.
    Przywoływany kiedyś Piernik Kętrzyński był produkowany przez moją Mamę w Zakładach Spożywczych Społem w Kętrzynie na ul. Daszyńskiego.
    Wspomnienia i miękkość w sercu.
    Druga sprawa to słowo ” wtrynić” Babcia coś tam Pani wtryniła.
    To perełka słowna ludzi zza Buga. Tak dawno nie słyszałem tego słowa.
    Wtrynić to coś komuś wcisnąć na siłę, uszczęśliwić!!
    Skąd u Pani takie słowo, czyżby babcia pochodziła z tych dobrych polskich stron, czyli dawna wileńszczyzna?
    Pozdrawiam Ryszard

    • Sylwia Kubryńska

      Panie Ryszardzie, wystarczy na mnie spojrzeć i już wiadomo skąd jestem. Podejrzewam, że Pan podobnie jak ja, pije wódkę zagryzając ogórkiem i gardzi kolorowymi drinkami. Ludzie ze wschodu żyją mocno, kochają na zabój, uwielbiają śpiewać i mówią to, co myślą. Prawda?

      • Peter

        Zaprotestować chciałbym.
        Jako człowiek zachodu, zagryzam ogórkiem, czasem zapijam gorącą herbatą (polecam tę metodę), z kolorowych drinków najbardziej lubię whisky bez dodatków a i reszta się zgadza.

        Wracając do klu.
        Z obrońcami wszystkiego co na ‚K’ jest zawsze tak samo. Jak by nie napisał, pojawią się grupowo i będą bronić do upadłego.
        Nastepną razą cytować bez podania źródła, uogólniać przypadki, będzie spokojniej i rzeczowiej.

  12. victoriavalenta

    Nawracając do tematu blogosfery, bo chyba o tym była mowa. Kiedyś bloger był dla mnie samozwańczym dziennikarzem z ludu – mam na myśli tych, który chcą przekazać coś więcej niż szczegóły z własnego życia. Był wiarygodny i nieocenzurowany. Pisał dla przeciętnego Kowalskiego, a poglądy wyrażał stanowczo, bo nie miał nad sobą bata, tylko publikę. Obecnie nie różni się od pismaków, a co gorsza, dla wielu blogowanie jest jedynym źródłem utrzymania. Jak wierzyć komuś, kto siedzi w kieszeni reklamodawców? Dodatkowo, przeciętnego Kowalskiego nie tylko nie interesują sponsorowane wojaże, ale wręcz irytują, bo go na nie stać. Pokazuje się ludziom gadżety i styl życia, który jest wysoko ponad poprzeczką zwykłego szaraka. Gdzie logika w zdobywaniu czytelnika? A przynajmniej większości.

  13. fioletowa

    Wspaniały tekst. Kółka wzajemnej adoracji jak ktoś już napisał… powoli zaczynają cuchnąć.

  14. fioletowa

    Z przyjemnością się Panią czyta i rewelacyjna postawa! brawo!!!!! P>S oby tacy ludzie jak Pani wybijali się wyżej na plecach jakichkolwiek „kominków” niż ci wszyscy „blogerzy” przyjemniejszym stał by się świat internetu

  15. rysste43

    Pani Sylwio,
    do Pani charakterystyki ludzi ze wschodu, powtarzając za „ZNACZY KAPITANEM” Mamertem Stankiewiczem, z którym mam zaszczyt być spokrewnionym, wszystko robią PORZĄDNIE!!!

  16. Jarosław Pałyska

    Zazdroszczę Kominkowi klarowności poglądów oraz wyjątkowo zgadzam się, ze stwierdzeniem, że każda kobieta chce być zgwałcona. Też mi się to śni po nocach, by każda, jaka mi się podoba miała na imię Iwonka, była łatwa i żebym mógł ją przelecieć w miejscu, jakie mi odpowiada.
    Przyjmuję Kominkowy pogląd nie tylko jako efektowną kreację blogową, ale też wyraz wyjątkowej inteligencji. Jeśli nie byłoby to kreacją i dowodem geniuszu, trzeba by Kominkowi odjąć ze 100 punktów IQ.

    http://palyska.blogspot.com/2013/11/czarny-dym-z-kominka.html

  17. Gadulska

    Dziękuję za ten wpis. Myślałam, że jestem ostatnią osobą, której coś nie gra w blogosferze, szczególnie w jej „wysokiej middle class” i że wychodzi w ten sposób ze mnie hejt/jad/polactwo-cebulactwo 😉

  18. Dzastine

    Brawo! Nareszcie ktoś, kto obiektywnie patrzy na poczynania pana K.
    Osobiście nie rozumiem jego fenomenu i kobiet, które za przeproszeniem włażą mu w du*ę w komentarzach typu „kochamy cię” itd.

  19. AniaO

    Zgadzam się w 100%. Blog Kominka przestałam odwiedzać po przeczytaniu kilku jego wpisów. przychodzi mi do głowy jedno określenie charakteryzujące tego człowieka, prostak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s