Facet kontra fajlus*

Polska kobieta dobrze wie, że jej facet jest rozpieszczonym nieudacznikiem, trawi czas na grach playstation i wygląda jak ostatnia łajza, ale ma jedną zaletę…

Samotne wieczory kuszą kanapą i telewizorem, tudzież perspektywą leniwego przewracania się po puchatym dywanie. Dzięki temu można obejrzeć jakieś dwa tuziny amerykańskich filmów z gatunku komedia romantyczna i dowiedzieć się zdumiewających rzeczy o relacjach damsko-męskich w wielkim świecie.

Otóż, kochani, w świecie nowoczesnych związków jest na ogół tak, że jeśli dany facet jest, pozwolę sobie użyć takiego określenia, zapuszczonym fajlusem przyklejonym (nomen omen) do telewizora, względnie do playstation, a najczęściej do komputera, to sprawy mają się następująco. Fajlus przez jakiś czas tkwi w pasożytniczej symbiozie z partnerką, która na niego tyra, która go karmi, która go zabawia, która wreszcie ma po dziurki w nosie tej sytuacji, wobec czego z łagodną furią rzuca mu klucze na zapaćkany pizzą stolik i z dumą odchodzi. Zszokowany fajlus bierze się wówczas w garść, sprzedaje na eBay-u playstation, zaczyna biegać, chodzić na siłownię, pisać, dostaje nagrodę, wreszcie zostaje sławnym pisarzem, kobiety na jego widok mdleją, a przyglądająca się z daleka efektom swojej decyzji eks-partnerka z zadowoleniem rozpatruje ewentualność powrotu do fajlusa, który już dawno fajlusem nie jest.

Tak się dzieje na świecie, ale zupełnie inaczej sprawy mają się w Polsce. W naszym kraju żadna partnerka żadnego fajlusa nie opuści. Owszem, podczas gdy on w najlepsze będzie tkwił przy konsoli, będzie upatrywał sens życia w zabijaniu nieistniejących potworów,  pod poplamioną koszulą będzie hodował wypełniony piwem brzuch, będzie dla niej niemiły, będzie ją oszukiwał i lekceważył – ona tego stanu rzeczy nie ośmieli się zmienić. Polska kobieta załaduje sobie fajlusa razem ze wszystkimi jego potworami na plecy, do tego dorzuci dwójkę trojaczków, dziecięcy rowerek, pracę na dwie zmiany i dźwigając to wszystko przez życie, zdąży jeszcze kupić kilka przyzwoitych koszul dla męża fajlusa. Polska kobieta będzie z pokorą taszczyć swój krzyż, bo choć polska kobieta dobrze wie, że jej facet to rozpieszczony nieudacznik i wygląda jak ostatnia łajza, musi przyznać, że ma jedną podstawową zaletę:

JEST.

O ile faktycznie ostatnio w świadomości młodych przebojowych babek coś drgnęło, statystyczna Kowalska musi się jeszcze sporo nadźwigać, by wreszcie zauważyć w facetach potencjał innej niezwykłej zalety. Ta druga zaleta jest szczelnie ukryta, a jej stwierdzenie wymaga przejścia w odmienny stan świadomości, co przecież nie dzieje się tak hop siup. Dlatego kobieta musi przebrnąć przez wszystkie obowiązki życia: macierzyństwo, małżeństwo, pranie, sprzątanie, gotowanie, prasowanie, gnieżdżenie się na wspólnym łóżku i diabli wiedzą co jeszcze. Przy okazji, czy ktoś może mi wyjaśnić, czemu ludzie uparli się na to spanie w jednym łóżku? Jak to się dzieje, że szukamy sobie coraz większych apartamentów, organizujemy sobie coraz przestronniejszą przestrzeń do codziennego życia, budujemy ogromne domy, by pod koniec dnia zalec niby ryba w konserwie pod jedną kołdrą z chrapiącym partnerem? Wszak najbardziej interesujące rzeczy w związku nie dzieją się podczas snu, a na czas spania znalazłoby się chyba w naszym mieszkaniu metr dwadzieścia na drugie łóżko?

Wracam jednak do tej drugiej zalety u facetów, bo ona jest naprawdę niezła. Jest jak kamień filozoficzny. Zamienia naszego ciastowatego fajlusa w szlachetne złoto. A odkrycie tej cechy gwarantuje nam miłość najlepszą z możliwych – miłość do samej siebie. Owszem, trzeba oddać fajlusowi cześć. Trzeba mu przyznać, taki facet ma to do siebie, że faktycznie JEST. Ale uwierzcie, to tylko namiastka szczęścia.

Najlepszy jest bowiem facet, którego NIE MA.

Rozumiem, że to może wydawać się szokujące. I owszem, kobieta na początku trochę histeryzuje, nie chce się z tym zgodzić. Z czasem zaczyna jednak doceniać takiego faceta. Coraz częściej o nim myśli. Zaczyna tęsknić! I wreszcie nim się zachwyca.  A potem już za żadne skarby nie chce go stracić. Facet, którego nie ma, jest bowiem doskonały. Nie ma żadnych wad.  Nie siedzi przy konsoli, nie chłepce piwa, nie obraża, nie czepia się, nie krytykuje. Niczego nie wymaga, o nic nie pyta. Nie jest głodny, nie hałasuje, nie beka i nie chrapie. Wcale nie jest gruby. Nie jest też łysy. Nie podnosi deski klozetowej, a w związku z tym w ogóle nie zapomina jej opuścić. Nie rozrzuca skarpetek. Nie wraca po nocy, nie wychodzi w dzień. Nie zdradza! Nie pyta, co na obiad. Nie ma żadnych wkurzających kolegów. Nie ogląda meczów. Za to zupełnie bez żadnego sarkania pozwala obejrzeć dwa tuziny komedii romantycznych pod rząd.

Nic nie zastąpi faceta, którego NIE MA.

—————————————————————————————–

Fajlus – określenie wynikające z połączenia dwóch, mających tu szczególne znaczenie słów: Fajtłapa i Fallus.

5facet

Facet JEST

Faceta NIE MA

25 comments

  1. mazimzazi

    Genialne, poprawiło mi humor i świetnie się Ciebie czyta ! Fajlusom mówię NIE. Wolę takich, których nie ma. Jest milej, sympatycznie nawet.

  2. ptaśka

    Boginie! Współczuję bohaterkom tej opowieści. Ale żadnej takiej ofiary (idiotki?) nie znam. Skąd ty, Kubryńska, bierzesz pomysły na tego typu horrory!?

  3. Piotr

    No to mnie zatkało… czy ja też jestem takim fajlusem? Chciałoby się powiedzieć, że oczywiście nie, ale… zawsze jest jakieś ale, nieprawdaż? I do Twojego, świetnego nota bene, tekstu też.
    Jakby nie było lubię tu zaglądać…acha i jeszcze: nie gram w playstation 🙂

  4. zig_zac

    Podejrzewam – bo o stanowcze sądy się nie pokuszę – że najlepszy facet to taki, który czasem jest, a czasem go nie ma (proporcje między tymi stanami transparencji faceta zależą od indywidualnych gustów). Kiedy go nie ma, można do niego zatęsknić, playstation można wybaczyć,potrzeby rosną. Pojawi się, będzie stęskniony, to się postara. Zaczyna się wam nudzić, popada w letargi przy elektronice, a już musi wyjechać.
    Nieprzypadkowo marynarze miewali powodzenie.
    Noo, ale to taka moja męska teoryjka.

  5. mateuszkand

    „Nie rozrzuca skarpetek. Nie wraca po nocy, nie wychodzi w dzień.NIE ZDRADZA! Nie pyta, co na obiad. ” – w tym ciągu zdań rozpoczynających się od NIE zastanawia mnie to zdanie, które napisałem dużym drukiem. Czy to oznacza, że taki Fajlus jest na tyle interesujący dla innych kobiet by chciały wdawać się z nim w miłosne igraszki ? I KIEDY znajduje na to czas skoro wieczory spędza na graniu w playstation, piciu piwa tudzież oglądaniu „bez żadnego sarkania” komedii romantycznych. Czy właśnie taki Fajlus nie jest najbardziej ‚pewnym’ partnerem w życiu ? Może to właśnie jest sednem sprawy? Ta pewność…

  6. sztala

    No i jest problem…, bo dzisiaj nie wystarcza rozważanie: „być albo nie być”.
    Muszę o tym pomyśleć.
    Tylko nie wiem czy znajdę czas.
    Bo firma, etat, dodatkowe projekty, dzieci do szkoły/przedszkola, usypianie, kąpanie, zakupy, telewizji już pół roku nie ma, hmmm.
    Cholera za nic nie pasuję.
    Cóż pewnie jestem fajlusem idiotą, zamiast być porządnym fajlusem. Polecę na e-baya i może jakąś konsolkę prasnę, a niech dzieci do szkoły same jeżdżą. Pie….ć to.
    Dzięki za inspiracje :).

  7. Glebogryzarka Pneumatyczna

    A co wy, Kubryńska, poczniecie ze scenariuszem takim: fajlus tyra, zapopierdala, utrzymuje utrzymankę, ratuje od bankructwa i licytacji mienia ruchomego, tudzież nieruchomego, bo białogłowa jest w swoim mniemaniu alfą i omegą, i trwoni bilety narodowego banku polskiego na swoje kaprysy. Niecny ten fajlujs, podły wręcz, jak przychodzi co do czego, zjawia się z ratunkową kiścią biletów opętaną banderolą, klepie po pleckach, buziaczki emituje, następnie reguluje to i owo. I ten potwór ów podły, odsądzany jest od czci i wiary (której nie ma, bo i po co), albowiem ponieważ zaiste, włączył był komputer, plajstajszyn, iksboksa, gejmoboja, łotewer. By ustrzelić niecnych alienów, bedgajów.
    I to przez kogo? A przez ową niewiastę, cudną rusałkę, co się przegląda nad tafli wodą.
    Jak nazwiecie, Kubryńska jego, tego tumana leśnego, leszcza barowego?
    To jest dopiero fajlus…

    A kimże jest w taki razie ona, przecudna lelija?

  8. villemo

    A mnie uderzyło głównie pytanie, czemu ludzie uparli się spać w jednym łóżku? No czemu? Jeśli jedno lubi w wyrku oglądać TV, a drugie woli poczytać, jeśli jedno chrapie, a drugie przez to spać nie może? Jeśli jedno wstaje rano, zasypia po 20, a drugie jest nocnym markiem, i nie musi rano wstawać? I łażąc po domu, wychodząc z łóżka, budzi to drugie? Jestem za osobnym spaniem, a jak się ktoś chce poprzytulać (i nie tylko), to zawsze się można razem położyć, a potem iść „do siebie”. Pozdrawiam!

    • grit

      Eh, miałem się powstrzymywać od złośliwych albo ostrych komentarzy – zwłaszcza, że od nie dawna zaczytuję się w blogach – ale niech będzie.
      villemo – ludzie nie uparli się, oni „chcą” spać w jednym łóżku, poza tym to już sprawa tradycji, że partnerzy, małżeństwa śpią razem – z wielu powodów – a tłumaczenie, że jedno chrapie a drugie nie może przez to spać – no cóż, prawdziwą magią związku jest to, że nie wszystko się robi dla własnej wygody – gdyby tak było, niczym nie różnilibyśmy się od zwierząt – mnie napawa miłym uczuciem, myśl, że moja żona mimo mojego chrapania jak czołg – z utęsknieniem czeka, aż wstanę od komputera (tak, siedzę przy komputerze i czasami gram w gry komputerowe, ale nie utożsamiam się z obiektem opisywanym w tym wpisie) wezmę prysznic i przyjdę do łóżka- tylko po to by nie dać jej spać swoim chrapaniem – to wspólne spanie tworzy więź – mocniejszą niż liny okrętowe 🙂

  9. inkwizytorstarszy

    Moja kochana, jeśli Twój blog nie będzie można powiększać, w Wordzie, to przestaniemy Was czytać.
    Co Wy jesteście tacy zacofani, czytanie przez lupę ? No. sorry, Europa….

  10. inkwizytorstarszy

    Sorry,wróciłem, jest chyba noc, ale mnie ten tekst sponiewierał, więc wrócę jak się wyśpię..Sorry.
    Żeby kobieta tak mnie podeptała…Nie daruję…Ostrzegam, wrócę, bo mnie to boli…. O kobieto,puchu marny, (ukłony dla wieszczów …)

  11. Pingback: Matronice | REMANENT
  12. ewka

    Perełka tekścik.Co prawda to prawda.Niech ta polka choć te Faj zlikwiduje,to lus może zwisac na zdrowie:-) przemily wpis,pokrzepiajacy taki i oświecający:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s