Hejt w sieci czyli bramka piekieł

Nie pozostaje mi nic innego, jak zająć swoje miejsce w szeregu, w końcu mówi do mnie mężczyzna. Czy coś w tym rodzaju

dziecko_w_sieci

WIADOMO

No i doczekałam się. Mam swojego własnego, osobistego hejtera.  Facet, bo to (podobno) facet, ma straszną potrzebę, bym napisała na jego temat kilka słów. Proszę bardzo. Może nie będzie to jego wymarzona biografia, ale – na pocieszenie – zawsze to jakaś publikacja. Mam nadzieję, że podbuduję tym tekstem jego zachwiane ego, nakarmię jego medialny głód i napoję tego małego trolla, który w nim siedzi.

Mój hejter pisze do mnie bez przerwy maile. W mailach tych toczy własny, wściekle pokłócony ze sobą monolog – rozdygotany spór o to, co, jakim tonem i z jakiej racji mogłabym mu odpisać.

Gdybym do niego pisała.

Tworzy się więc niezwykła historia, rzecz zapierająca dech w piersiach, gdzie emocje nadawcy sięgają zenitu, gdzie rzeczywistość niczym plastelina w jego rękach, przybiera formy z piórnikowego świata Plastusia. Dostaję maile z wyrazami tęsknoty, rozczarowania, smutku, zawodu, gniewu, znów smutku i znów tęsknoty. Wobec braku odpowiedzi, pojawiają się małe pogróżki, większe groźby, wreszcie wyrzuty i wściekłość. Bywa, że zniesmaczony moim kolejnym wpisem na tym blogu, z czystego serca radzi mi, bym „nie szła tą drogą” i „zajęła wreszcie swoje miejsce w szeregu”.

Jako że meandry mojej wędrówki są mu doskonale znane (posiadł on bowiem wszelkie rozumy) – nie pozostaje mi nic innego, jak zająć swoje miejsce w szeregu. W końcu mówi do mnie mężczyzna.

Czy coś w tym rodzaju.

Kończąc wreszcie tę przydługą charakterystykę niezbyt dużego człowieka, który ma tyle czasu i energii, by od pół roku systematycznie pisać mi sążniste maile, informuję, że poczyniłam pewne techniczne ustawienia, w związku z czym:

  1. Każdy jego następny list trafi automatycznie do katalogu SPAM, skąd zostanie natychmiast usunięty, ergo: NIGDY nie przeczytany.
  2. Każdy komentarz jego autorstwa na tym blogu jest automatycznie blokowany, bowiem ja i IP jego komputera znamy się jak łyse konie.
  3. W Internecie NIKT NIE JEST ANONIMOWY, więc jego najróżniejsze pseudonimy pod komentarzami w sieci na mój temat są dziecinnie proste do rozszyfrowania.

A tak przy okazji, koleżanka dostaje porażające wiadomości… z bramki esemesowej. Jest to pewnego rodzaju egzotyka, fantazją bowiem jest niewydawanie piętnastu groszy na wiadomość z komórki. Podrywanie na bramkę esemesową wygląda jak potężny dowcip, dowcipne jednak nie jest. Na marginesie dodam, że w tym przypadku nadawca również jest do zidentyfikowania i z pozoru niewinna bramka esemesowa może zamienić się we wrota piekieł.

9 comments

  1. KR

    Warkocz… ciągnie ten warkocz. Nie nawidzi ale troche lubi a może Pani charakter tak podsyca jego nienawiść. Każe mu pisać i pisać. Lub po prostu to szajbus który musi znaleźć ekipe remontową, pana Zenka z doświadczeniem by mu zrównali sufit? Bredzę. Pozdr

  2. Wołoska

    a ja chciałabym tu i teraz coś jasno zadeklarować: nie jestem hejterem, ale postanowiłam nim zostać. trzeba próbować nowych rzeczy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s