List demotywacyjny

Czyli jak nie wpaść na rynek

Wszystko, czego dokonam, chowam do szuflady. I niech tak zostanie 

544410_2985840081026_568790016_n

… od nadmiaru pracy można zwariować…

Idę o zakład, że większość z nas jest w trakcie poszukiwania pracy. W jednym województwie każdego dnia wysyłamy w niebyt sto siedemdziesiąt tysięcy życiorysów. Tysiące dekorowanych dyplomami CV trafia codziennie na biurka znudzonych HR-owców, którzy między jedną a drugą kawą przerzucają nasz los. Potem następuje ich niekończące się milczenie i nasza depresja. Depresja chwilami zmienia się w bunt, pod którego wpływem nabieramy ochoty, by zadzwonić i zadać pytanie:

– Co jest, k…?

Odpowiedź, że kadry doceniają nasze kompetencje i o mały włos nie zdecydowały się na nas, zupełnie nas nie zadowala. Miotamy się więc  jeszcze trochę w gniewie, po czym znów rzucamy się w wir poszukiwania pracy. Pracuj.pl to nasza strona startowa, Goldenline okupujemy od wieków. W rozmowach kwalifikacyjnych jesteśmy weteranami. Znamy na pamięć zaskakujące pytania. Regułki rekrutacyjne recytujemy jak pacierz. Urząd pracy jest naszym kościołem. Jesteśmy mądrzy i wykształceni. Języki, komputer, bardzo proszę. Piszemy wygładzone formułki w motywacyjnych listach, prześcigając się w argumentach, dlaczego to właśnie my się tak świetnie nadajemy na to czy inne stanowisko.

Skutek wiadomy. Gorzej z przyczyną.

Proponuję zatem zrobić coś zupełnie innego. Może efekt osiągniemy ten sam, ale z pewnością poznamy jego powód. A przy okazji będziemy się świetnie bawić. Z pewnością podbudujemy ego. Zadbamy o siebie. Podamy sobie dłoń, gratulując kompetencji. Uroku i aparycji. Staniemy się twardymi negocjatorami. Nie damy sobie zabrać premii. Unikniemy cięć. Zwolnień grupowych. Mobbingu i nadgodzin.

Recepta jest prosta. Koniec z uniżonym tonem, z przymilną perswazją. Pamiętajmy jedną rzecz. To MY jesteśmy fajni. Właściwie – za fajni.  Dlatego dziś napiszemy drastycznie inne podanie, niż zwykle. Mianowicie takie:

Szanowni Państwo!

NIE CHCIAŁABYM pracować w Państwa firmie. W ogóle mnie to nie interesuje. W poniższym liście DEMOTYWACYJNYM postaram się wyjaśnić, dlaczego NIE nadaję się na to stanowisko

  1. Mam porażającą aparycję. Umówmy się jednak, że zachowam tę cechę dla siebie. Uroda nie trwa wiecznie, a stres w pracy przyspiesza jej przemijanie. Nie dam się namówić.
  2. Jestem świetną specjalistką. A wszystko, czego dokonam, zamykam szczelnie w szufladzie. I niech tak zostanie.
  3. Nie mam żadnego doświadczenia, dlatego nie chcę nabrać złych nawyków na starcie. Pozostając bezrobotną, dbam o czystą kartę zawodową, jaką mało kto się może pochwalić. Angażując się w Waszej Firmie, ryzykowałabym brawurą skalania nieposzlakowanej opinii. Zatem, wybaczcie.
  4. Człowiek musi się cenić, a przecież wiadomo, że prędzej czy później zaczniecie się handryczyć o wysokość wynagrodzenia. Z góry nie zgadzam się na Waszą stawkę.
  5. Wasza firma mieści się dwa przystanki tramwajem od mojego mieszkania. To jednak spory kawałek. Załóżmy, że jest awaria trakcji. Wypadek. Strajk. Miałabym iść na piechotę? Sami rozumiecie, że to wykluczone.
  6. Od nadmiaru pracy można zwariować. To powszechnie znana prawda. Angaż oznacza więc rychłą terapię na leżance u psychoterapeuty.

Mam nadzieję, że tymi argumentami przekonałam Państwa do przychylnego rozpatrzenie mojego podania. Licząc więc o zaniechanie jakiegokolwiek kontaktu –

– serdecznie pozdrawiam.

PS. Brak kontaktu to też, u diabła, brak autorespondera!”

———————————————————————————————–

 „BE Magazine, 02/2012”. 

 

45 comments

  1. Piotr Gąszcz

    Różnie to bywa. Ja 31.12. przyjmowałem pracownika – obsługa zaplecza sportowego, czyt. obsługa szatni i sklepiku sportowego. Wśród kandydatek zgłosiła się 28 dziewczyna, ze zdecydowanie za dobrym CV. Prowadziła do września sekretariat w kancelarii adwokackiej, skończone dwa kierunki sudiów, angielski, hiszpański, niemiecki i niderlandzki, blisko mieszka, dyspozycyjna, miła aparycja, kontaktowa. Prosiłem ją, aby zrezygnowała. Po 1.5 godziny zadzwoniłem do niej i na szczęście zdecydowała, że będzie szukała czegoś bardziej zgodnego z jej kwalifikacjami. Wiem z doświadczenia, że źle wygląda taka przygoda w CV.

  2. Karol Janson

    To jest ANTYKOMENTARZ!
    Ten tekst wywołał uśmiech – tak nie może być. To jest podobno poważny blog, a takie śmichy hihy się tu urządza. To raz. Dwa: Autorka jest za ładna. Naprawdę, blogi prowadzić powinny tylko smoki, coby człowiek się na treści mógł skupić, a tu taka miła aparycja. Jak żyć ? I proszę nie odpowiadać na tego komcia, nie ma czasu. I w ogóle.

    • bratzacieszyciela

      Janson, chyba bedziemy musieli ja zwolnic. Od dzis. Potem ty udajesz ją, a ja bede natretnym komentatorem.

      • bratzacieszyciela

        Ladnie to zrobiles, Janson, haker jak sie patrzy z tym naglowkiem, ale teraz nie ma przebacz, trza jakis tekst wymyslic! Bo do czego ja bede marudzil?

  3. mimakro1

    Jestem antyCV,po 14 latach pracy mam to wszystko opisać i się pochwalić,nigdy nie pisałam CV i nie będę …szukam pracy.

  4. Karol Janson

    Ala Kubryńska – rozdział pierwszy:

    Jestem stara, głupia i brzydka. To znaczy jak na uroczą trzydziestolatkę, która prowadzi 3 blogi, wydała zajebista książkę i ma jednocześnie kilku adoratorów. Adoratorów jest co prawda tylko siedmiu naraz, więc sami widzicie, że bida z nędzą. Nazywam się Ala Kubryńska i od kilku lat próbuję, bezskutecznie, strać się sławną blogerką. Tudzież pisarką. Jezu, jakie to brzydkie słowo. Pisarka. Prawie jak kopiarka. Te kilka tysięcy odsłon dziennie nic nie znaczy, jak zbierałam materiał do książki, która oczywiście nie jest o mnie, w Tunezji, to mi powiedzieli, że poniżej miliona czytelników się nie liczę. Na szczęście liczyć tez nie umiem.

    Ale do rzeczy. Tak, będzie o mężczyznach.

    Lover boy się spóźniał. Nie wiem czy potrącił jakieś dziecko na przejściu, czy mu jakaś baba wbiła, z miłości, nóż w plecy. W każdym razie mieliśmy spędzić noc, po której powstał by tekst lepszy nawet od Najlepszego. Kochanka na świecie. A jego nie ma.

    Buc, cham i prostak!

    To znaczy tak miałam krzyknąć, ale się powstrzymałam, bo jeszcze usłyszy i się obrazi. I erekcji nie będzie. A bez erekcji to sami wiecie, dupa. Z męskim ego to trzeba się delikatnie obchodzić, jak chce się jakąś erotyczną przygodę przeżyć i nie skończyć jak ta lisica na cmentarzu. Nie wierzę w horoskopy, więc kiedy dziś wyczytałam, w sześciu, że spotkam miłość mojego życia, umówiłam się ze spóźnialskim, coby sprawdzić, czy to nie on. Jak nie on, to najwyżej znowu mogę przeżyć Babie Lato, żeby życie miało smaczek. Tak sobie tłumaczę.

    Czekam. Ale nie jest to jakieś tam, byle jakie czakanie. Jestem niczym struna harfy napięta do ostateczności, niczym alkoholik na odwyku, kaktusy czekające przez rok na kroplę deszczu to przy mnie nowicjusze. Nie widziałam go tydzień, a ten buc, cham i prostak śmie się spóźniać! Czy on serca nie ma? A może w ogóle o mnie nie myśli? Przecież stara, głupia i brzydka jestem. Nie mówiąc o tym, że z gruntu zła. Tak. To na pewno to. Pewnie ze mną zerwał i już nigdy nie usłyszę, jak pyta czy chcę zobaczyć jego węża.

    -Dryyyyń -dzwoni komórka, natarczywie i natrętnie. On. – cześć Ala, wolisz za tę godzinkę spotkać się w …

    Ciąg dalszy nastąpi, jak sami go napiszecie.

  5. Anonim

    – Dryń – dzwoni komórka. Nie odbieram, bo śpię, chociaż jest czternasta. W końcu taki lajfstajl. W dresy się ubiorę może kiedyś, a tymczasem w stroju Kate Moss popylam po Kaszubach w poszukiwaniu Tatara. Byle był przystojnym brunetem, a nie blerwą ze skarbówki, przez którą znów mi odłączą prąd i nigdy, przenigdy nie uda mi się odzyskać mojego bloga…

  6. marsilka

    Sylwia jak Ty mnie przewspaniale potrafisz kopnąć w dupę! I to akurat wtedy kiedy wstrząsają mną niedole bycia doktorantką, której sajens wychodzi oporniej niż pieniądze rodziców z portfela. A do tego dochodzą obawy przed byciem potencjalnym korporacyjnym rotweilerem. Masz rację, niech się walą wszyscy HRowcy i jajogłowi! Będę pracować tylko dla siebie, zostanę weri bizi biznesłumen. Tylko kopnij mnie tak jeszcze z parę razy, to wrócę z własnym imperium 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s