NIKON ZŁY

Mam problem z komórką. W kółko dzwoni do mnie jakaś natrętna blerwa ze skarbówki, a w ogóle nie dzwoni przystojny brunet. Poproszę o nowy model

NIKON_ZLA

Podobnie jak reszta świata, przeczytałam wczoraj wpis o Nikonie Złym. I co ja o tym myślę? Myślę tak. Autorka zrobiła mi kiedyś zdjęcie telefonem i wrzuciła je na Facebook. Ktoś inny złośliwie zapytał, czy jestem Matką Rodzicielką. Pomyślałam sobie więc, że faktycznie jej komórka nadaje się do robienia tostów, bynajmniej nie do robienia zdjęć. Nie zgadzam się na to. Uważam, że każdy, kto robi mi zdjęcia, powinien mieć aparat profeska. Żądam więc od Nikona, żeby dostarczył wyżej wymienionej blogerce przyzwoity sprzęt!

Nie to, że nie lubię być matką. Uwielbiam. Uwielbiam robić pranie i kanapki do szkoły, pasjami lubię chodzić na wywiadówki i przepadam za wściekłym jazgotem o świcie. W sumie mogłabym się zaopiekować też i Segrittą, byłoby zabawnie. Ale ja nie o tym. Mam tu do napisania wpis roszczeniowy, bo poza Nikonem widzę jeszcze sporo zła na tym świecie. I jako blogerka czuję się zobowiązana to zło naprawiać.

Po pierwsze: moja komórka. Zepsuła się. Mam z nią ogromny problem. W kółko dzwoni do mnie jakaś natrętna blerwa ze skarbówki, a w ogóle nie dzwoni przystojny brunet. Poproszę o nowy telefon. Firma, która przyśle mi najbardziej wypasiony model, przegoni blerwę i  jednocześnie doprowadzi do porządku przystojnego bruneta, otrzyma ode mnie pakiet wymuskanych postów. Czekam zatem.

Druga rzecz, komputer. Sytuacja stała się dramatyczna. Miałam napisać Dzieło Mojego Życia, prawda? Po to poszłam do Euroagdmediamarkt. Po to prowadziłam niekończące się rozmowy z informatykami. Już mi się kraciasta flanela po nocach śniła! Zgłębiałam tajniki Internetu, śledziłam fora. Kupiłam wreszcie komputer. I co? I wciąż nie napisałam na nim żadnego DMŻ! Zobaczcie, ile czasu minęło! Że niby mam kilkadziesiąt stron tekstu? Kpiny! Gdzie skład, gdzie wydawnictwo? Ręce opadają. Nie będę nawet pisać do Acera, co o tym myślę. Po prostu żądam nowego sprzętu.

W kwestii samochodu. Wczoraj zatrzymała mnie policja. Na pytanie, jaki był tego powód, policjanci odparli:

– Zaintrygowało nas pani dziwne zachowanie.

A jak niby mam się zachowywać, jeżdżąc już trzeci rok włoskim samochodem? A panowie jakby się zachowywali? To woła o pomstę do nieba, o grzmoty blogosfery. Brak słów, żeby blogerka tłukła się starym Punto w grudniowe popołudnie po gruntowej drodze, zamiast szusować autostradą jakąś banana yellow wypasioną furą ku blogowej satysfakcji. (I tu branża samochodowa ma szansę się wykazać).

No i na koniec ja sama. Może nie powinnam pisać tak mało obiektywnie, ale w końcu każdy bloger to kontrowersyjny Narcyz, więc może wszystko. To i ja mogę, prawda? Także, drodzy Państwo, ja jestem zła. Bardzo zła. Rozsierdzona do białości. I albo spełnią się moje życzenia, albo obsmaruje wszystkich jak leci. Ostrzegam. Przeczyta to co najmniej siedmiu czytelników!

I pies z kulawą nogą.

PS.  Przy okazji. Widziałam w Biedronce Jim Bean, pół litra, oryginał. Chyba mi się należy, co?

17 comments

  1. ewka

    Ech Ty…
    Trochę rozumiem rozterki Seg,bo sama miałam przepychanki przy reklamacji sofy,koniec końców nawet rzecznik nic nie wskoral.
    No,ale post piękny:-D lubię Cię czytać.

  2. ewka

    Ja jestem ewka,ta co umarła to Ewa.Naturalnie,że się rozmnozylam,ale nie uzylam sofy,jakby ktoś dociekał:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s