Mgła

Samoloty nie latają wcale, a samochody snują się jak zjawy…

Fot. Aneta Bogatek

Plany były dalekosiężne. Najpierw Cisowa Góra, potem most w Stańczykach. Kanapki, termosy. Lornetka. Luneta. Wszystko w pogotowiu. Będą widoki. Będzie oglądanie. Co tam oglądanie. Zdjęcia! Na Facebook się wrzuci, na blog.

Rano mgła. Nie widać nic. Nic kompletnie. Domu sąsiada. Drzewa w ogrodzie. Drogi, jeziora, rzeki, przepaści… ? Mleko wylało się na świat, mlekiem zalał się krajobraz.

Samoloty wstrzymane. Podróże sparaliżowane. Samochody zastygły, zastygło życie. Żadnego ruchu w tę czy w tę, po prostu totalny, klimatyczny jesienny paraliż. Idziemy pomału, żeby się nie przewrócić, o kamień nie potknąć, w drzewo nie walnąć. Krok za krokiem, jak dzieci gęsiego, wolniutko jak starcy. Most w Stańczykach tkwi gdzieś w mlecznej poświacie zanurzony, my na moście nie wiemy nawet gdzie przepaść. Nie ma przepaści! Jest tylko ręka, którą trzymam kurczowo i tylko głos, który mnie zza zasłony dochodzi.

– Idziemy?

– Gdzie?

– Nie wiem…

Zastygnięci, w oparach świtu zanurzeni przestajemy się spieszyć. Przecież spieszyć się nie sposób. Każdy ruch, gwałtowny zryw może się skończyć tragicznie. Siedzimy więc na moście, patrzymy na swoje dłonie, oglądamy guziki przy kurtce. Tylko guziki widać, gdy się je do oczu przybliży.

– Może choć zdjęcie zrobię? – pytasz, a ja się przekornie zgadzam, bo wiem, że na zdjęciu nic nie wyjdzie. Nikomu tego zdjęcia nie pokażę, bo przecież tej mlecznej chwili i tak nikt nie zrozumie. Pstryk, słyszę, jak chwila zastyga razem z nami w tej mgle, ale nie dbam o to. Jem kanapki z plecaka i znów oglądam guziki. Ten od twojej kurtki, zobacz, jest przyszyty niebieską nitką. Nie mogłam znaleźć czarnej, to wzięłam niebieską. Pamiętasz, jak sobie skleiłeś kiedyś buty taśmą klejącą, bo nie mogłeś znaleźć butaprenu? Śmiejemy się, bo nagle wszystkie te rzeczy, których kiedyś nie mogliśmy znaleźć, stają się niepotrzebne. Po co szukaliśmy? Przecież wszystko jest tu, pod ręką. Niebieska nitka też świetnie trzyma. Taśma klejąca też daje radę. Przepaść w Stańczykach jest pewnie piękna, krajobraz z pewnością cudny. Lot samolotem, cały ten plan oblatania Ziemi dookoła w tę i z powrotem… cały ten pośpiech, strach, że nie zdążymy, że nam życia nie starczy, żeby jeszcze to zobaczyć, tamto zaliczyć, wszystko, cały świat jednym haustem połknąć…   Ale zaraz, zaraz… Co z naszymi guzikami? Gdzie chwile nieostre, których żadną miarą na Facebook wrzucić się nie da?

Mgły są zatrzymanym oddechem jesieni. Jej snem. We mgle jest ciszej. We mgle świat się kołysze w tym swoim niepojętym letargu. We mgle samoloty nie latają, a samochody snują się pomału, jakby były zjawami. Czas nie istnieje, nie istnieją światy. Jesteśmy tylko my ze swoimi małymi rzeczami, ze swoimi guzikami na niebieskiej nitce, ze swoimi kanapkami w plecaku, z kieszeniami, w których przed listopadowym chłodem chowamy dłonie. Nic nas nie obchodzi, żaden wielki świat, my tu mamy swoje małe jesienne życie i niech ono trwa jak najdłużej.

—————————————————————————————-

BE Magazyn/)7/Slow

6 comments

  1. Piotr Cackowski

    Nareszcie.
    Ładny ten tekst. Mosty w Stańczykach też cudne. Spacerowałem po nich przy pełnym błękicie. Ale „we mgle jest ciszej”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s