FASZYN TV

Właśnie dowiedziałam się, że przyjeżdża do mnie ekipa telewizyjna  i nie jest to Sprawa dla Reportera, ale jakaś FASZYN TV

Po kolei. Był weekend, więc poszłam do knajpy. Która jeszcze niedawno zachwycała ofertą, a w efekcie okazała się parszywą dziurą. Niestety, prowadząc knajpę, nie wystarczy serwować wódki za cztery złote i tatara za siedem. Należy jeszcze wyregulować potencjometry. Niewyregulowanie potencjometrów to jest ogólnie panujący problem społeczny, powiem więcej – problem narodowy, który mało kto dostrzega. Ja, z bólem, dostrzegam. Piszcząca, sycząca muzyka z głośników to jest coś, co mnie wypłoszy z każdej, najlepiej zapowiadającej się imprezy i zniechęci na całe życie do miejsca, w którym jakiś ćwierć-głowy ignorant nie zada sobie trudu pokręcenia gałką z napisem: bass/treble.

Kiedyś wsiadłam do samochodu koleżanki, a tam „Back to black” w tonacji tak świszczącej, że zrobiło mi się słabo.

– Fajna płyta, co? – piała z zachwytu. – Słucham od tygodnia, jest OK!

Ja pierniczę, od tygodnia katuje swój słuch piszczącym sykiem i nie zauważa, że coś jest kurewsko daleko od OK? Od tygodnia morduje tę biedną Amy Winehouse wpędzając ją z powrotem nie do czerni, raczej do piekła jakiegoś rozhisteryzowanego, jazgotliwego różu, ryzykując przewroty zbolałego ciała piosenkarki w grobie!

Kolejny horror knajpiany, Radiozet. Względnie RMF. Niepłacenie tantiem jest dla restauratorów tak atrakcyjne, że wolą przepędzić tłumy potencjalnych gości głupawymi spotami reklamowymi, niż wyskrobać na jakąś nastrojową składankę. Albo muzyka z laptopa! Plaga. Gdziekolwiek nie wejdę, bzyczą z płaskiego gardła cyfrowe pseudo trele. Brzmienie znikło. Nie ma bitu, nie ma big bitu. Nie ma uderzeń, słynnego kopa. Nadeszła era kląskania. Nadeszła era bzyczenia melodyjek z komórki.

Dobra, dobra, ja tu piszę mało frapujące kogokolwiek kawałki, a tymczasem dzwoni telefon i dowiaduję się, że do mojego domu (mopa pilnie kupię!) przyjeżdża wkrótce ekipa telewizyjna i nie jest to bynajmniej Sprawa dla Reportera, ale jakaś FASZYN TV!

Ha.

Mocno zmobilizowana moim niedawnym wpisem (Faszyn) stacja  telewizyjna postanowiła zrobić ze mną materiał na temat lajfstajlu, czyli program pod tytułem:

WYGLĄDAĆ JAK KATE MOSS

Zanim wyjaśnię sprawę na wizji, Państwu potajemnie zdradzę, że – by wyglądać jak Kate Moss, wystarczy zarobić czternaście milionów dolarów, kupić mnóstwo burżuazyjnego żarcia i… nigdy go nie jeść.

Mopa pilnie kupię…

10 comments

  1. Anonim

    tam gdzie wóda za czwórkę, to muzyka jednak nie ma znaczenia, bo i tak jej się rano nie pamięta.
    jakby winehouse nie przekirzyła i nie przećpała, to by nie została żadną legendą i laski by za nią nie piszczały ( u nas tak zrobili z kolesiem z kalibra co tak jak ona za dużo luzował)
    radio to wiadomo, że lipa, chociaż „wu-doo” w czwartki o 21 w polskim radiu szczecin polecam gorąco
    i Bliznaczko nie chcesz być jak kate moss, bo wtedy miałabyś minetki od wdowy cobaina,
    a wywiad pykniesz na fantazji, możesz nawet spróbować wrzucić mnie w jakieś zdanie. z góry dziekuję i alleluja.

  2. bratzacieszyciela

    tam gdzie wodka za 4 i tatar za 7 muzyka byla ok. Choc pewnie z laptopa, ale przez wzmacniacz jaki i dobrze poziom glosnosci do tla rozmow dobrany. Howgh!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s