TAXI STALKER

Ewka, pamiętasz tego faceta z taksówki? Ewka się śmieje i mówi, też bym chciała żeby mnie ktoś tak kochał…

Chwilowo zamykam rubrykę Faszyn tak przez was, Misiaczki, lubianą i zwracam się znów do Szanownych Państwa, których wyciągam  ze starej szafki na telewizor  Rubin i opowiadam historię krwawą, a z życia wziętą. Historię o taksówkarzu. Ściśle o straszliwej miłości taksówkarza.  O ciemnej stronie taksówkarskiej namiętności. O smolistej taryfie nocnej.

A było tak.

Wracałam z Ewką z imprezy po nocy i zadzwoniłam po TAXI, a zwyczaj nakazuje w tej sytuacji podać swój numer telefonu. Zwyczaj fatalny! Ale o tym później.

Jak to po imprezie bywa, uznałyśmy za stosowne zaśpiewać w taksówce „Żegnaj Kotku” z przebitką „Katiuszy” w moim solowym wykonaniu. Kierowca z miejsca stwierdził, że jestem w jego typie, a już na drugi dzień stałam się miłością jego życia. Mimo woli. I tak rozpoczął się ognisty romans jednostronny, ściśle JEGO projekcja romansu.

Bez happy endu.

Wróćmy jednak do początku. Jestem już w domu, szczęśliwie przez taksówkarza dowieziona i śpię tyle beztrosko, co naiwnie. Ale budzę się. Raczej budzi mnie telefon. Nie muszę chyba wyjaśniać, jak strasznie denerwuje mnie dzwoniący telefon po imprezie? No nic, odbieram, a tam niski głos wyznaje mi miłość. Rozłączam się, telefon znów dzwoni. Nie odbieram, dzwoni bez przerwy. Inny numer! Ten sam głos! Stereo telefoniczny horror, telefoniczna apokalipsa, telefoniczna plaga, atak totalny, telefon, syczy wąż – jeden, drugi, cała masa węży, wężowisko telefoniczne, ratunku!

I do tego dzwonienia, jak w Bolero Ravela, włączają się esemesy:

„Kocham cię!”. „Jesteś moim snem!”. „Nie mogę bez ciebie żyć”. „Odezwij się!”. „Jadę po ciebie!”.

Jezu.

Dzwonię do Ewki, Ewka, kurwa mać, ten facet z taksówki, pamiętasz, wczoraj? Ewka się śmieje i mówi, że też by chciała, żeby ją ktoś tak kochał. Boże! To nie jest śmieszne! Nikt mnie nie rozumie! Co robić?

– Ubieraj się i spieprzaj! – odzywa się głos rozsądku.

Ubieram się więc i spieprzam. Ale dokąd? Biegnę do biura. Telefon dzwoni bez przerwy. Piszę więc: „Proszę przestać, bo zawiadomię męża”.

– Ja się twojego męża nie boję.

Nie boi się. Nikogo się nie boi.

– Na policję zgłoszę!

I wtedy dostaję jedną z tych wiadomości strasznych, ściskających za gardło, zmieniających cały świat, całe życie dotychczas spokojne, normalne w miarę i beztroskie życie w jeden, napinający wszystkie mięśnie, koszmar:

– Kupiłem piłę łańcuchową. Odetnę ci palec u nogi. Mały.

Świat się nie kręci, świat wiruje jak pralka na tysiąc obrotów, ja w pralce wrzeszczę, a wrzask mój roztłuczony bębnem tylko w mojej głowie słychać. Znów dzwonię do Ewki. Mówię o pile łańcuchowej. Mówię o palcu u nogi. Mówię o facecie w prochowcu, który mnie – gdy jeszcze dzieckiem byłam – gonił i który mnie do dziś w snach prześladuje. Mówię o sinych ustach mordercy. Mówię o krukach za oknem. Opowiadam głosem drewnianym, z drewnianą, pełną drzazg kulą w gardle o strachu paraliżującym, jaki wywołuje zdanie:

– Kupiłem piłę łańcuchową. Odetnę ci palec u nogi. Mały.

Ewka już się nie śmieje. Obiecuje pomóc. Siada do komputera i szuka. Po numerach telefonu, po tych jego komórkach. Znajduje w końcu na jakimś portalu randkowym, gdzie on twierdzi, że szuka miłości. Jest imię. Twarz. Korporacja TAXI! Ewka dzwoni do korporacji, podaje godzinę, datę zamówienia, mówi, co się dzieje. Idziemy na policję. Rozmawiamy, podajemy treść esemesów. Nazwę korporacji. Ustalamy nazwisko. Wszystkie dane. Gdzie mieszka…?

Słowa podawane przez chłodną policjantkę wbijają mi się w głowę jak drzazgi mojej drewnianej kuli.  Słyszę, gdzie on mieszka i już wiem, że kruki zamieszkają za moim oknem na zawsze.  Już wiem, że facet w prochowcu nigdy nie opuści moich snów.

Nie powiem Państwu, gdzie on mieszka. Powiem tylko, że dziś go spotkałam. W osiedlowym sklepie. Nie odezwał się do mnie. Ale patrzył zachłannie… na moje stopy.

10 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s