24.09.2012 Zmiany, czyli weź się zatrzymaj

Wszelkie zaobserwowane przeze mnie zmiany wynikają z progresywnej i niekończącej się potrzeby posiadania kolejnych rzeczy

w kwestii wstążek

Po pierwsze chcę poinformować, że mam diabła w pudełku, ściśle autobiografię Rushdiego (z pudełka chwilowo wyjętą). Po drugie przeczytałam już jej 16 stron i jak przeczytam więcej to na pewno będę się dalej wymądrzać. Po trzecie, jak to zwykle bywa, gdy czytam przełomową książkę – kiełkują we mnie decyzje.

Decyzje są to radykalne i okrutne i nic na nie poradzić nie można. Człowiek dojrzewa, dorasta, obrasta i po prostu coś tam musi. Inaczej się udusi. Więc ja, proszę Państwa, się duszę i jak czegoś natychmiast nie zmienię, to niczym karp na łazienkowej posadzce ustami zmęczonymi  łapaniem skutego w niedostępne dla skrzeli powietrze – ducha wyzionę.

Zmiany są zwykle przeze mnie przyjmowane z euforią, nie ma bowiem na świecie większego entuzjasty zmian niż ja. Prawdę mówiąc, szaleję za zmianami i nigdy, najstraszliwsza choćby, nie wywołała we mnie cienia strachu. Zmiany zatem wprowadzam bezustannie, przestawiam meble, upinam firanki, modyfikuję dietę. Planując urlop, wyjeżdżam po kolei do Maroko, Rzymu, Barcelony i Wilna, by na koniec wylądować w Gutkowie nad jeziorem Ukiel. Piszę kryminał, kończę romansem. Nakładam spodnie, wychodzę w sukience. Zasypiam brunetką, budzę się blondynką. W marzeniach zaś bywam ruda. (W rzeczywistości nie mogę, w Dotyku Piękna już kilka razy próbowali i efekt zawsze ten sam: płacz i zgrzytanie zębów.)

Tak więc, jak sami Państwo widzą, w moim przypadku najbardziej szokująca zmiana to absolutny, kategoryczny i pełnowymiarowy brak zmian. (No, może poza tymi wstążkami w nagłówku, ale proszę mi wierzyć, gdy je ujrzałam w Parku Heweliusza, kompletnie oszalałam na ich punkcie i gwarantuję, każdy z Was by oszalał.)

Dlatego, choć świat mnie kusi, niczego nie kupuję, niczego nie przemalowuję, nie rzucam pisania, nie zmieniam celu w życiu, nic, po prostu trwam nieruchomo jak spławik na wspomnianym akwenie. Podstawą wszak dobrego komplementu jest okrzyk koleżanki z przedszkola:

– Nic się nie zmieniłaś!

Obserwuję za to zmiany u innych. A polegają one na progresywnej i niekończącej się gonitwie w celu posiadania kolejnych rzeczy. I myślę sobie tak. Gdyby, załóżmy, przyszedł jednak ten Bóg. I gdyby okazał się bezkresem miłości. I gdyby tak każdemu, jak osobliwy święty Mikołaj, zechciał spełnić każde życzenie. Każde. Pod jednym, wywrotowym warunkiem. Otóż życzenie nie mogłoby się zaczynać od:

– Daj…

Tylko musiałoby się zaczynać od:

– Zabierz…

Czyż Jego prezenty nie byłyby najpiękniejsze?

42 comments

  1. Baronowa

    Genialne! Następne życzenie jakie sobie pomyślę zdmuchując świeczki na torcie będzie się zaczynało od: zabierz!

  2. bratzacieszyciela

    byl taki kawal – diabel obiecal czlowiekowi, ze spelni jego trzy zyczenia, ale nielubianemu sasiadowi spelni je zawsze po dwakroc. Czlowiek, jako ze inteligentny byl, poza standardowymi, domem, piekna zona, ( a sasiad dostal dwa domy i dwie zony) na trzecie zazyczyl sobie – diable – ujmij mi jedno jadro… Ale to chyba nie a propos jest 😛

  3. pc

    Ktoś tu nie rozumie istoty wiary.
    Poza tym efekt dawania i zabierania może być tożsamy. Wszystko zależy od tego co się daje i co się zabiera. Można np. dać komuś wiarę albo zabrać mu niewiarę (pozbawić go niewiary). „Prezenty” będą takie same.

  4. pc

    … wyłącznie o tym,czyli o dawaniu i zabieraniu. Przecież nie miałem na myśli
    wiary (sensu stricto). Idę spać, dobranoc.

  5. pc

    Mozna i tak jak sie nie ma argumentow. Tu juz nawet lopatologia nie pomaga. Widac nie uczyli w szkolce czytania ze zrozumieniem.
    A tak na marginesie, gaworze z „Bogiem”, z jedna osoba w trzech osobach.
    Oczywiscie moge byc chlopem skoro wobec Boga wszyscy sa rowni.

    • Rybak

      Stary, weż wytłumacz najpierw o co Tobie chodzi, bo ja nie kumam? I po co od razu obrażasz, gdy nie jesteś rozumiany? Przeczytaj sobie wpis jeszcze raz, ZE ZROZUMIENIEM, a dojdziesz, że pomyliłeś blogi.

  6. pc

    O kurczę. To już są cztery w jednym?
    Rybaku, ja blogów nie pomyliłem, ale Ty łowisko na pewno. No i zmień przynętę.

  7. Sylwia Kubryńska

    Dobra, widzę młóckę, więc reaguję.

    W powyższym wpisie chodzi mi o to, że ludzie mają szajbę na punkcie posiadania. Definicja prezentu wiąże się raczej z dawaniem, a nie zabieraniem. Prezent – wartość DODANA. Nie odjęta. Według mojego pomysłu ta odwieczna relacja mogłaby się zmienić. To, według mnie, mogłoby spowodować, że prezenty (czyli w tym konkretnym przypadku coś, z czego człowiek mógłby zrezygnować) byłyby efektem skrupulatnych przemyśleń. Niełatwo jest bowiem zrezygnować z czegokolwiek, co się pod rękę nawinie. Zupełnie inaczej rzecz ma się z tym, co w perspektywie moglibyśmy posiadać. Ile razy zdarzyło się nam kupić coś bez sensu? Zanim to jednak wyrzucimy, długo się zastanawiamy.

    Bóg w tej sytuacji jest symbolem tego Kogoś, od kogo oczekujemy. Do kogo kierujemy prośby. Czy zatem zwracamy się do Boga (Losu, Sumienia, Własnych Myśli, Księżyca, Łutu Szczęścia, świętego Mikołaja, Męża, Żony, Taty itd.) w ten sposób:
    – Daj mi wygraną w lotto…
    Czy w taki:
    – Zabierz ode mnie chorobę…
    To jednak jest pewna różnica? Przynajmniej w mojej ocenie. A tak się składa, że to jest mój blog i mogę sobie tu pisać swoje oceny. Jednocześnie ubolewam, gdy czytelnik nie rozumie przesłania, bo to jest oczywista wina autora:(

    W tekście więc nie ma mowy o sprawach wiary, czy niewiary. Jest to wpis o próżnej potrzebie posiadania. I tyle.

    Sylwia Kubryńska. Jedna w jednej.

    PS. Kiedyś napisałam tekst o tym, że śniło mi się, że umiem latać. Ale jak ptak, nie samolotem. Pięć minut później dostałam pełnego oburzenia maila, że szargam pamięć o Smoleńsku…

  8. Baronowa

    Kochana, to nie zawsze jest wina autora! Nie wiń się, że Cię jeden jełop, co mu się wszystko kojarzy, nie zrozumiał.

  9. pc

    Oczywiście, że to jest Pani blog i może Pani pisać tu swoje oceny. Problem w tym, że Pani nie lubi jak ktoś tych ocen nie podziela. Jak brakuje argumentów, to zawsze można napisać, że czytelnik nie zrozumiał przesłania. Tylko, że tym razem Pani tekst jest tak prosty, że nie da się go źle zrozumieć. Poza tym, proszę się nie gniewać, przydałoby się mniej miłości do samej siebie i więcej szacunku dla opinii innych.

  10. pc

    Droga BARONOWO !!! nie przystoi używać takiego słownictwa tak dystyngowanej osobie. Jełop ? Na jakich salonach baronowa bywa?

  11. pc

    „Tajemnicza” k. Skąd znasz moje imię? Czy my umówiliśmy się na spotkanie? Przepraszam jeżeli zapomniałem.

    • k.

      Panie Piotrze,

      z przyjemnością odpowiem. Skoro już czytam tego bloga, to zaglądam w komentarze. Nie trzeba być orłem, by domyślić się, że „pc” to Piotr Cackowski, bowiem równie chętnie podpisuje się pan imieniem i nazwiskiem. Potem wystarczy użyć Google, by dowiedzieć się, że jest pan „Pełnomocnikiem Burmistrza Żukowa ds. kontaktów społecznych”. A że z pełnomocnikami burmistrzów zdarza mi się spotykać służbowo, także zapewne do zobaczenia.

      Serdecznie pozdrawiam.

      • Baronowa

        to się pan urzędnik popisuje erudycją i błyskotliwością… no no 🙂

  12. Toja Oszołomska

    To ja! Ja zrozumiałam!
    Sylwia podarowała wpis i otrzymała w zamian kilka „mądrych” komentarzy;)

  13. pc

    TOJU, Twój komentarz jest odzwierciedleniem Twojego pseudonimu. No, ale co można mądrzejszego wymyślić o 4.48? Poza tym dziękujmy durniom, że są bo bez nich trudno byłoby dostrzec tak mądrych jak TY.

    • Baronowa

      Obserwuję z rozbawieniem irytację Szanownego Pana. Stajesz Pan na rzęsach, żeby innych wkurzyć, a tu ludzie się śmieją. Ot taka skuteczność trolowania.

  14. pc

    Baronowo, poczujesz się mile. Potwierdzam i akceptuję sens Twojego wpisu. Od początku świadomie prowokuję. No ale to chyba o to chodzi, żeby w tym smutnym kraju ktoś dostarczał powodów do śmiechu. Zdecyduj się jednak: Jełop czy Szanowny Pan? Nie jestem obrażalską panienką. Zwyczajny ze mnie człowieczek.

  15. bratzacieszyciela

    wszedzie wlezie to co sie pleni jak chwast i jest nieograniczone we wszechswiecie, nawet tutaj!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s