21.08.2012 Gdy blog ma JA…*

Moja popularność wynika z własnych interakcji. To ja odpisuję sobie samej na kolejne wpisy, a potem kłócę się ze sobą na forum, by na koniec dźgnąć żelazem argumentu rozdygotane przez siebie dywagacje.

Tak, przyznaję się. Bo wreszcie zostałam zdemaskowana. Bo podejrzenie, które dziś do mnie dotarło, jest trafne i zupełnie niesłusznie chwieje się w trybie przypuszczającym, tudzież w mętnych słowach: „może…?”, „rzeczywiście…”? Kto tam coś przypuszcza, kto domniema – niech przestanie. Nie ma: może. Tak jest. Jakakolwiek, choć wątpliwa moja popularność, a raczej jej pozór, wynika tylko i wyłącznie z moich własnych reakcji na moje własne, przeze mnie wyłącznie inicjowane akcje. To ja odpisuję sobie samej na kolejne wpisy, a potem kłócę się na forum, by na koniec dźgnąć żelazem argumentu rozdygotane przez siebie dywagacje.

Ja jestem autorem wszelkiego hejtu, tudzież lajku, co rzecz jasna odbija się na społecznościowych portalach. Założyłam do tej pory 228 kont na Facebooku i każde z nich wyposażyłam w znajomych, hobby, wykształcenie i rodzinę, po czym polubiłam nimi samą siebie.

Książki. Myślą Państwo, że kto je kupuje? Ja. Wykupiłam cały nakład Last Minute. I wykupię każdy dodruk. A każdą następną, którą wydam – zmiotę z powierzchni Ziemi. Gorzej – ja je wszystkie przeczytam! Przeczytałam cały nakład własnej książki i nie zamierzam na tym poprzestać. Moje książki będą najczęściej i, co najważniejsze, najwnikliwiej czytanymi książkami na świecie.

Każdy wywiad ze mną ja sama przeprowadziłam. Potem darłam do kiosków, by wykupić wszystkie gazety. Z radiem było niełatwo, modulacja głosu, te sprawy. W telewizji dopiero! Proszę sobie wyobrazić, jak trudno się przebrać za Dorotę Wellman i ciskać w siebie skandalizujące pytania. Jak ciężko zapaść się w fotel i mentorskim głosem Lwa Starowicza kpić z własnych postulatów. I jak się wypacykować (co już zakrawa na szczyt lansu), by stać się w jednej chwili: Tomaszem Kamelem, Agnieszką Szulim i wreszcie, mną?!

Szanowni Państwo. Jesteście moją wielokrotnością, bo prawda jest taka, że każde wejście na tę stronę wynika tylko i wyłącznie z mojej własnej aktywności. Kliknęłam tu kilkadziesiąt tysięcy razy (za każdym razem z innego komputera, bo inaczej mi portal nie liczy), o Fe!mini, Seksie Wzbronionym i innych śladach mojej autoszajby nie wspomnę.

Jestem wielkim kreatorem. A będę jeszcze większym. Założę jeszcze raz tyle kont na Facebooku, albo i jeszcze raz i jeszcze. Milion ich założę! Dwa miliony! Jeszcze siebie zaskoczę. Jeszcze o sobie usłyszę. Będę najpopularniejszą mną wśród wszystkich mnie.

I żaden inny niż ja autor nie stworzy lepszej więzi z czytelnikiem. Znaczy: ze mną.

———————————————————————

* …JA

22 comments

  1. dablju

    Fajny tekścior a monolog odpowiedzi wywołał miłą reakcję porannego śmiechu:)
    Pozdrawiając serdecznie, 666 nowych kont życzę 😉 😉

  2. Baronowa

    Księżno, przechodzisz samą siebie… ja tymczasem sunę na moje zasłużone wakacje w tropikach 🙂 tymczasem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s