12.08.2012 Samobójstwo, czyli ja wam pokażę!

Donieśli mi, że mój Ex w rozpaczy po rozstaniu trzasnął motorynką w drzewo, ale żyje, leży w szpitalu i czeka na mnie. CZEKA!

z całej afery pozostała mi miłość do motocyklowego stylu;)

Gdy miałam lat szesnaście poznałam chłopaka o ksywce Patafian. Diabli wiedzą, skąd takie przezwisko. Grunt, że miał motor i umiał nim jeździć. Ten żelazny atut przesłonił mi wtedy oczywiste przeszkody na drodze do wspólnego szczęścia. Na przykład to, że na pytanie o Hemingwaya facet odpowiadał, że go zna z widzenia. Przymykałam oko na tego rodzaju wpadki i trzeba przyznać, że chwilowo było fajnie, chwilowo mnie zaczarował, ściśle zaczarowała mnie jego motorynka o wdzięcznej nazwie Jawa.

Na krótko. Szczerze mówiąc, na chwilę. Niecały miesiąc. Po miesiącu okazało się, że motor i to o wiele lepszy, większy i poważniejszy (MZ 250) ma co drugi facet w wieku lat siedemnastu, w tym Ogryzek z Lidzbarka, piekielnie przystojny łobuz. Wprawdzie Ogryzek też nie znał Hemingwaya, ale jego nieznajomość była stuprocentowo męska, była wręcz imponująca, twarda i niezłomna, niczym wykuta w literackim poście, w trudach wychowania bez lidzbarskiej biblioteki, w surowości oderwania od słowa pisanego i innych tego typu banialuków – stal. Ogryzek nie zamierzał się więc z niczego tłumaczyć, ignorancję zamykał w jednym porażającym zdaniu:

– Weź ty mi dupy nie zawracaj – zdobywając w jednej sekundzie całe moje szesnastoletnie serce i jednocześnie odbierając je Patafianowi.

Ogryzek wygrał. Miał więcej niż jeden atut. Miał przychylność Małpy Tarzana, która się także, po cichu kiedyś w nim durzyła. No i był z daleka, co budowało spiętrzoną, pełną rozkosznej tęsknoty (którą sobie niezmiernie do dziś cenię) – miłość na odległość.

Wróćmy do Patafiana. Gdy mu z niewinnym uśmiechem zaproponowałam starą jak świat kłamliwą utopię, byśmy zostali przyjaciółmi, ten bez słowa zapalił camela (nie mam pojęcia, skąd brał tak burżuazyjne fajki), po czym wyszedł i ślad po nim zaginął. Jak na przyjaciela, któremu tę funkcję właśnie zaproponowałam, mało mnie właściwie obchodził. Ucieszyłam się więc niezmiernie, że nikt mi nie wchodzi w paradę mojej nowej miłości z Ogryzkiem.

Nie mogłam więc wiedzieć, że niedawny amant rozpacz swą i upokorzenie rozbił wraz z Jawą o przydrożne drzewo, które o mały włos, kaprys losu, czy może dopiero wprowadzony ścisły nakaz jazdy w kasku dla posiadaczy motocykli o pojemności silnika poniżej 55 cm3 – nie nosiłoby na swej korze znamiennego krzyża z nazwiskiem Patafiana po dzisiejsze dni.

Ale nie. Jest czas Jawy, jest czas snu. A ze snu zbudzenie, jak po nocy dzień. Tak więc wieść osiedlowa doniosła mi, że wprawdzie mój Ex w miłosnej rozpaczy grzechotnął w drzewo, ale całe szczęście żyje, leży w szpitalu i czeka na mnie.

CZEKA!

A niby z jakiej racji, u diabła? A niby z jakiej racji, u diabła, miałabym tam pójść? A co ja mam z tym, u diabła, wspólnego? Nie mam pogardy dla samobójców miłosnych. Ale gardzę miłosnymi szantażystami! Nigdzie nie idę.

– Ale on twierdzi, że zostaliście przyjaciółmi…

Człowiek  musi uważać, co mówi. Musi uważać, gdy na własne kłamstwo spodziewa się oczywistego: – Wsadź sobie tę swoją przyjaźń! -, bo może się sparzyć. Bo nożem, którym zabija romans, może zadać cios własnym plecom. Bo z pęt niefrasobliwej miłości uwolniony, zwiąże gordyjski węzeł przyjaźni. Na śmierć i życie. Na chorobę i głód. Na sen i jawę. Choćby roztrzaskaną.

Wyjścia są dwa. Jedno od drugiego gorsze. Nie podpowiem, którym trzeba pójść. Powiem tylko, że wobec kłopotliwej przyjaźni, honorowego niańczenia niedojrzałych facetów bez jaj,  karmienia przez słomkę rozhisteryzowanych kochasiów, staje jeszcze jedno: żelazne, twarde jak stal, skurczone w swej nieskończonej kategoryczności, zdanie. Zdanie klucz – zamykający wszelkie poprzednie i teraźniejsze, przyszłościowe i jakie bądź – zobowiązania. A zdanie to brzmi:

– Weźcie mi dupy nie zawracajcie.

19 comments

  1. Macium Panie

    Tak to piszesz, jakbyś nadal miała do tego taki stosunek, jak wtedy w tym wieku szesnastu lat. Nie wiem, czy Cię dobrze rozumiem: uważasz, że jak człowiek zaczyna z kimś chodzić, to nie ponosi za tego kogoś jakiejś odpowiedzialności? Przecież osoba, z którą się jest, nas kocha. To uczucie może być bardzo silne. Tak silne, że jak się zostanie odrzuconym, to różne, nawet najgłupsze pomysły mogą przychodzić do głowy. To jest normalne, a nawet zrozumiałe. Krótko mówiąc, szkoda że nie odwiedziłaś Patafiana w tym szpitalu. Patafian, nawet nie znający Hemingwaya, też ma swoje uczucia.

  2. Anonim

    to raczej w ogole nie jest normalne. a skoro nie jest, to mozna normalnie jednym zdaniem: jebal go pies, jebala cala wies

  3. błazen

    Kocham Panią za te riposty (już pisałem, że uwielbiam takie poczucie humoru), nawet jeżeli są one chybione, jak ta. Odniosła się Pani do mojego wiadomego maila. A ja do Pani okrutnego tekstu (właśnie on spowodował to moje, obśmiane przez Panią, pytanie). A w ogóle to od wtorku boli mnie wszystko jak cholera, permanentnie. Nie mogę się pozbierać. Niekontrolowane emocje i ogrom niepotrzebnych słów (chodzi oczywiście o mnie). Muszę to z siebie wyrzucić, dlatego oświadczam szczerze (konfesjonał): Mój mail był dziennikarskim odreagowaniem, złośliwym i bardzo egoistycznym. Perfidnym. Przepraszam. Najważniejsze, że nie było w nim odrobiny prawdy. A jaka ona jest? Absolutnie nie taka, jak Pani myśli. Czyli jaka? No właśnie chciałbym ją przekazać, dlatego pytałem o bezpieczny adres. Mój, którym przesłałem Pani „symfonię” jest tylko moim, nikt nie ma do niego dostępu. Czy tak samo jest z Pani adresem? Przecież Pani wie, że chodzi mi wyłącznie o Pani „Najważniejszych ludzi na świecie” (domowników). Gdyby oni przeczytali moje refleksje, zostałyby one źle zrozumiane, powodując nieporozumienia i przykrości. A w ogóle to ten Pani lodowaty prysznic bardzo mi pomógł, dziękuję.

  4. błazen

    Absztyfikant – prawie nikt dziś się tym słowem nie posługuje, a jeżeli już to żartobliwie. Mogę być błaznem, ale na pewno nie złem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s