17.07.2012 Chwile, skrawki raju

W barze powiadają, że do lepienia pierogów potrzebne jest doświadczenie, na co Małpa Tarzana mówi, że ma doświadczenie, całe życie lepiła je z babcią. A oni, że to się nie liczy, doświadczenie musi być na piśmie.

szukałam zbyt trudnych dla Małpy Tarzana pierogów, obawiam się jednak, że z takimi też by sobie poradziła

Czasem utkwi w głowie coś, do czego przez długie tygodnie, a jeśli nie przez długie tygodnie, to na pewno nazajutrz w pracy przy kawie z Biedronki i przy Radiu Plus, które w tej dziurze eterycznej jako jedyne zaraz po Radiu Maryja nie trzeszczy – tęskni się straszliwie.

Ostatnio zauważyłam, że umysł mój niczym zraniony dzieciak wciąż wraca pod skrzydła mojej siostry, której imienia tu nie napiszę, a szkoda, bo imię mojej siostry niezwykle jest oryginalne, tak oryginalne, że gdy przyszła na świat okazała się być jedyną osobą o takim imieniu w całym mieście.

W książce pt. „Dzieci Północy”, jednej z moich ulubionych książek w ogóle, a już na pewno ulubionej książce autorstwa Salmana Rushdie, pojawiła się siostra o imieniu równie niezwykłym (Mosiężna Małpka) jak imię mojej siostry, a nawet w jakimś stopniu podobnym, pamiętam bowiem, że w dzieciństwie moja siostra identyfikowana była z małpą Tarzana, Czitą. Ze względu jednak na to, że moja siostra wcale nie nazywa się Czita, a imienia jej tu nie mogę napisać, nazwijmy ją po prostu Małpą Tarzana.

Zauważyłam więc, że tęsknię przeogromnie do Małpy Tarzana, a ściśle tęsknie do jej małych dłoni i do tej chwili ulotnej sprzed dni paru, gdy jeszcze na urlopie bawiłam w stronach rodzinnych. Otóż w chwili tej moja Małpa Tarzana niczym indiańska opiekunka młodszego rodzeństwa nakładała mi hennę, skubała brwi i opowiadała o kolczykach ze sznurków, które wyplata w chwilach wolnych, a chwil wolnych ma od zabicia, bo niedawno straciła pracę i nawet skłonna jest lepić pierogi, zaszła więc do baru z pierogami i mówi: „Ok., mogę lepić pierogi.” Przecież korona jej z głowy nie spadnie, w życiu tak się plecie, że raz pod wozem, raz pod wozem, żadna robota nie jest tak zła, żeby jej zaraz nie wykonywać. A w barze powiadają, że do lepienia pierogów potrzebne jest doświadczenie, na co Małpa Tarzana odpowiada, że ma doświadczenie, całe życie pomagała babci (tej, co trzasnęła konfiturami o ścianę) lepić pierogi, a oni, że to się nie liczy, doświadczenie musi być na piśmie. I tak opowiadała mi po cichu te swoje historie i tak mnie miziała po twarzy i chwila ta, proszę Państwa, jest nie do opisania i tęsknię do niej pasjami i wszystko bym oddała, by znów znaleźć się na kozetce Małpy Tarzana.

A od wczoraj mam jeszcze jedno wspomnienie. Myśl jak obraz zaczarowany, w którym wszystko się zmienia, choć pozornie jest takie samo. Plaża w Sopocie. Piasek, bezkres morza, szare mewy, kilkoro dzieci, dwie dziewczyny z aparatem, statek na horyzoncie, dwa statki… zaraz, trzy? Chłodny wieczór lipcowy i opadające słońce i coraz dłuższe cienie, i dorsz smażony,  i lampka zmrożonego wina białego, i dwóch niemieckich staruszków, i zabłąkana dziewczynka, i jej ładna mama, i głodne wróble na oparciu krzesła małej kafejki zaraz za gwarnym barem „Przystań”.

Właśnie do tej chwili z wczorajszej plaży tęsknię i myślę, że gdyby Małpa Tarzana pojawiła się na niej ze swoją pęsetą – mogłabym tam zamieszkać, głęboko przekonana, że tak właśnie wygląda Niebo. Bo Niebo jak każde szczęście – jest chwilą.

12 comments

  1. Anonim

    takie pierogi to dla mnie „małe piwo” :), pragnę jednak dodać, że „Chita” rymuje się z moim imieniem ( stąd taka ksywka), nie mam krzywych nóg i mocno rozbudowanej szczęki …hiihihi. A Niebo … dla mnie tylko w Andaluzji.

    • Sylwia Kubryńska

      No, proszę, kto tu zawitał:D Tak, Twoje imię się rymuje z tą małpą. Pociesz się, że Ojciec mówił na mnie Małpa Zielona. A ja też nie mam krzywych nóg. Tylko palce;)

  2. Anonim

    A mi się kiedyś śniło, że byłem na planecie małp. I nawet jak się przestraszyłem i pobudziłlem do obudzenia, to po zaśnięciu znowu tam byłem. I tak całą noc. Ciekawe, ciężkie przeżycie. Gorąco nie polecam.
    I nogi też mam całkiem całkiem. Podobno 🙂

  3. Anonim

    Nawet jak sie budzilem i tylko zamykalem oczy to dalej to widzialem. Trzeba bylo w chorobie nie ogladac wszystkich czesci 🙂

  4. bratzacieszyciela

    Ale ja juz jestem zdrowy, przynajmniej na ciele. W ciele to juz zupelnie co innego. Do mnie kiedys mowili Koczkodan, prawie sie przyjelo…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s