01.07.2012 Milczenie jest złotem, pisanie – fortuną

Niech mnie już nikt nie pyta, ile zarobiłam na książce. Albo dobra, niech pyta, odpowiem. Czternaście milionów dolarów. Z hakiem.

Oj, ile się wydarzyło! Wszystkiego pisać nie będę, bo i tak wszystko to zblednie przy jednej wiadomości. Otóż dostałam spadek. Szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie ile, wiem jednak że coś ponad czternaście. Milionów. Dolarów.

Napisał do mnie pewien bardzo bogaty człowiek (nazwiska nie podam, choć jest to znaczące, w pokrętny sposób ze mną związane!), który jest na krawędzi życia i za moment wyzionie ducha, ale zanim to zrobi – chce przepisać mi swój majątek. Domaga się tego! Bezwzględnie! To jego ostatnia wola! A ja mam się skontaktować z jego prawnikiem (znów znane nazwisko!) i powiedzieć, czy się zgadzam. Wtedy przeleją mi kasę.

Fakt. Od jakiegoś czasu ktoś z Ameryki śledzi mój blog. Żeby nie było – wiem wszystko. Wiem też, że blog odwiedza ktoś z Kambodży. I Australii. Z Wielkiej Brytanii! I, o dziwo, z Tunezji. Przede mną się nic nie ukryje. Sieć jest jak szklana kula, w której widać wszelkie tajemnice. Ja widzę. I mam. Czternaście milionów baksów. Fajnie, co?

Wygląda na to, że ktoś docenił mój talent. Ba, może nawet przecenił. Tyle to nawet mój wydawca nie skombinował. Chociaż, fakt, powinien. Czyż nie pisałam rok temu, że Last Minute się sprzeda w takim właśnie nakładzie? W nakładzie czternastu milionów? Czyż nie mówiłam? Czyż losu nie wywróżyłam?

Szklana kula mówi mi wszystko. Co było, co jest, co będzie. Gdzie krąży Ziemia, kto klika na blog, ile zarobię na książce. Dwa złote od sztuki, dolar po cztery, połowa dla jakiegoś innego geniusza, może na schronisko dla psów, niech stracę, no trudno. Kto wie, a może kurs walut z czasów pisania, fakt, wtedy był dolar po dwójce. Tak czy siak – czternaście milionów jak w mordę. Moje. I niech mnie już nikt nie pyta, ile zarobiłam na książce. Albo niech pyta, dobra. Już widzę tę minę, gdy ze śmiertelną bezwzględnością na budzącą się zazdrość, odpowiadam:

– Czternaście milionów dolarów. Z hakiem.

I co, może pisać nie warto? Nie warto być pisarzem? Toż to żyła złota! Cukrowy interes! Bajeczny apanaż! Mówię Państwu. Niech Państwo piszą. Ludzie, piszcie! Niech wasi znajomi piszą! Niech znajomi znajomych piszą! Wszyscy, cała Polska, co ja mówię – świat cały, Ameryka, Kambodża, Tunezja! Lekarze, muzycy. Nauczyciele polskiego! Historii! Zetpete! Rzućcie wszystko i piszcie. Zażegnamy kryzys. My, pisarze. Sól gospodarki światowej. Europejska lokomotywa.

Szczyt w Brukseli? Strata czasu. Wszyscy do piór! Merkel, Hollande! Tusk! Politycy wszystkich krajów! Komentatorzy sportowi! Spikerzy radiowi! Komedianci na żywo! Kabareciarze! Przestańcie gadać. Zacznijcie pisać. Pisanie ma tę wielką zaletę, że zawsze coś można skreślić. Zawsze coś można przemyśleć. Skrócić, wyrzucić. Czegoś durnego nie powiedzieć. Z głupoty się potem nie tłumaczyć. Chamstwa, co ślina na język przyniesie, bełkotu naciąganą filozofią  – przed światem całym nie wyjaśniać…

wyguglałam tylko milion, jak będę miała więcej, zrobię zdjęcie

Wracając do spadku. Mam skontaktować się z tym prawnikiem. Nie wiem. Głupia sprawa. W końcu człowiek umiera. Nie ma co jak sęp krążyć. Nie ma co naciskać. Ma się w końcu klasę. Takt wrodzony. W końcu się jest pisarzem. Potencjalnie zamożnym. Potencjalnie się opyliło czternaście milionów książek. Potencjalnie jest się geniuszem. A jak się jest geniuszem, życia królem – nikomu się nad głową nie fruwa. Nie skrzeczy. Nie dziobie. Nie węszy się, nie wkręca. Nie obserwuje. Odwrotnie.  „Co ja się będę” – się mówi. „Mnie nie zależy” – się fuka. No chyba, że to już mus. Że sprawa gardłowa. Jak tak, to dobra. Niech będzie. Zgadzam się. Przelejcie mi tę kasę. Luz.

10 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s