19.06.2012 Czym skorupka…

z dokumentacji archiwalnej wynika, że trawiłam młodość również na zabawie lalkami

W pierwszej chwili obejrzałam ją bacznie, zajrzałam jej nawet w dekolt. Bynajmniej płaski nie był. Ponad wszelką wątpliwość miałam do czynienia z osobą dorosłą…

Spotkałam w Żukowie Segrittę. Spalona niczym faworek wracała z wakacji pod Chmielnem i wpadła po drodze na pogaduchy. Siedząc na murku z papierosem powiedziała coś, co utkwiło mi w głowie i o czym właśnie zamierzam napisać. Otóż widząc mój znój w robocie, wyraziła współczucie tymi lub podobnymi słowy, dokładnie nie pamiętam, ale mniej więcej tak oto rzekła:

– Jak się ma dziesięć lat, już trzeba wiedzieć, ba, zaplanować ściśle, co się będzie w życiu robiło. I tak – ciągnęła – ja w wieku lat dziesięciu postanowiłam zostać blogerką.

W pierwszej chwili obejrzałam ją bacznie, zajrzałam jej nawet w spalony jak faworek dekolt. Bynajmniej płaski nie był. Ponad wszelką wątpliwość miałam do czynienia z osobą dorosłą. Z osobą, która w dodatku sekundę później zaprosiła mnie na urodziny. I nie były to urodziny osiemnaste. (Zabije mnie, trudno, ale w tej sytuacji muszę być szczera.) Jak więc to możliwe, że mając lat dziesięć postanowiła zostać blogerką? Czy były już wtedy na świecie blogi? Komputery? Laptopy? Tablety? iPady? Internet chociażby?

Jezu, to ile ja mam lat???!!!

Może mnie ktoś zamroził, zahibernował? Może mnie właśnie Segritta wraz z dwieście lat młodszym ode mnie towarzystwem odmraża? A może jako dziecko już byłam zacofana? Aż tak zacofana, że w progu życia stojąc, chciałam być po prostu lekarzem? Weterynarii? Że nade wszystko pragnęłam mieć hodowlę owczarków? A jako hobby wybrałam tak archaiczne zajęcie  jak analogowe pisanie w zeszycie? Mało tego – o żadnych blogach nawet nie słyszałam!

Jezu, to ile ja mam lat???!!!

Może przez życie pędząc nie zauważyłam jak mi ono uciekło? Może w wirze pracy (nieblogerki) przeleciało mi ono przez palce? A wszystko dlatego, że w wieku lat dziesięciu, zamiast plan ułożyć, babrałam patykiem w piasku! Na strychu siedziałam! Dziką Mrówkę czytałam! W „państwa miasta” grałam! Z chłopakami w nogę! Z dziewczynami w gumę! Po dachach łaziłam! Kasztany zrzucałam! Ludziki z żołędzi, lalki z papieru kleiłam! Wszystko, wszystko robiłam,  tylko nie to co trzeba! Bo za diabła mi do głowy nie przyszło, by zostać w przyszłości blogerką!

Jak w tym wierszyku o musze, co się w smole kąpała, w winie, w miodzie, bo na myśl jej nie przychodzi, żeby wykąpać się w wodzie. (Wiersze też czytałam, matko!) A gdzie rodzice? Gdzie szkoła? Jak można było dopuścić, by dziecko się tak marnowało?

Teraz muszę tyrać, nadgodziny brać, dodatkowe teksty pisać. Ledwo koniec z końcem wiązać, co i tak bez sensu, bo owczarków nie hoduję, chaos. Groch z kapustą od lat najmłodszych. Brak planu, brak precyzji. Żywot dziurawy, czarno biało szary. Blogowanie amatorskie, bez przygotowania, bez celu. Pierdolenie kotka za pomocą młotka. Pieprzenie o Szopenie.

To tak jakby ktoś na starość zechciał tańczyć w balecie. W balecie? To się od dziecka ćwiczy! A gdzie ja byłam jako dziecko? Po jakim parkiecie pląsałam? Jakie szpagaty czyniłam? Co wreszcie z moim blogiem się działo? Jakie tam były wpisy? Jak częste? Hę? Ile ludzi wchodziło? Jak to z klikalnością było? Hę?

Nie ma się więc co dziwić, że idzie jak idzie. Po latach stuknęło 66 tysięcy. I 666 hitsów. Co to jest u diabła?! Zważywszy, że od roku ważę uparcie 66 kilo i 66 gramów – piekielnie to wygląda. Jest jednak pocieszenie. Pierwiastek zawodowstwa. Krzta profesjonalizmu. Pośród 66666 wejść na mój blog – kilka należy do pewnej inteligentnej jak sto diabłów, mającej tę przewagę nad malkontentami, że od dziecka wie czego chce, zawodowej blogerki.  Do tej siksy, Segritty.

13 comments

  1. jadwiga

    ja tam nie wiem, kiedy Ona zdążyła ale pewnie teleportacja wtedy działała, i wcale o niej JRowling pierwsza nie napisała, takie mam na to wytłumaczenia
    j

  2. Anonim

    W nogę grałam, w gumę grałam, po drzewach łaziłam, po dachach łaziłam, lalki szyłam na zajęcia z techniki, zwierzęta z papieru kleiłam, bo weterynarzem chciałam zostać, wiersz o musze w smole pamiętam, nawet o pstryczku elektryczku w ścianie! Internet w klasie maturalnej poznałam. Śmierć i nicestwo, myślałam, że wciąż młoda jestem :/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s