11.06.2012 Ilość dziecka w dziecku

„Mój banan!”

Porównanie do innych gatunków jest oczywiste. Osobliwy jazgot, nadmierna ruchliwość i tendencja do zniszczeń –                to główne cechy małpiego stada. 

Ludzkość dzieli się na dwie grupy: dorosłych i dzieci. Naturalnie jest wiele innych podziałów ludzkości, są podziały rasowe, polityczne, kulturowe, klasowe, jest też podział na kobiety i mężczyzn, jednak różnice poszczególnych grup (zwłaszcza tych dwóch ostatnich) są elastyczne, ewoluują, zmieniają się i trudno je konkretnie zdefiniować. Wracając więc do pierwotnego podziału. Ludzkość dzieli się na dwie grupy:

  1. Dorosłych
  2. Dzieci.

I tu zaczynają się schody. Grupa ta dzieli się bowiem dalej, pączkuje jak oszalała i ciężko się połapać, o co w tym wszystkim chodzi. Postaram się zatem wyjaśnić ten podział jak najbardziej klarownie, o ile to w ogóle możliwe. A więc od nowa. Mamy dorosłych i dzieci.

Dzieci dzielą się na dwie grupy:

  1. Dorosłych
  2. Dzieci.

Dorośli z kolei dzielą się na dwie grupy:

  1. Dorosłych
  2. Dzieci.

1.  Dziecięca Grupa Dzieci jest kłopotliwym zjawiskiem. W aspekcie ewolucji, grupa ta stanowi najmniej rozwiniętą gałąź cech homo sapiens. Gdy chce się porównać ją do innych gatunków, ciśnie się zaraz do głowy stado małp. Osobliwy jazgot, nadmierna ruchliwość i tendencja do zniszczeń – to główne cechy przedstawicieli tej grupy. Przykładowy reprezentant stawia opór przy ubieraniu, ma wstręt do mydła, a wszelkie próby cywilizowania odrzuca z hałaśliwym protestem. Siedzenie przy stole? Czyste zeszyty? Spokój i cisza? Na sam dźwięk tych słów przedstawiciel Dziecięcej Grupy Dzieci dostaje wysypki. A wraz z wysypką, wzmożonej aktywności. Jeśli aktywność Dziecięcej Grupy Dzieci można podnieść do nieskończoności – a według matematycznych zasad,  niestety można – otrzymujemy rozdygotany izotop rtęci z ładunkiem przeciętnej bomby nuklearnej. Zanim więc doprowadzimy do wybuchu, przejdźmy do analizy drugiej, omawianej dziś, grupy.

2. Dorosła Grupa Dzieci. Szwadron małych mądrali w sztywnych kołnierzykach. Osobniki przedziwnej postaci. Ostatnie badania dowodzą, że są wykonane z wosku. Zupełnie im nie przeszkadza nieruchome siedzenie przez osiem godzin w szkolnej ławie. Z niewiadomych przyczyn ślęczą nad Tygodnikiem Powszechnym na zmianę z Süddeutsche Zeitung. Zawsze wszystko wiedzą najlepiej. Nigdy się nie spóźniają, nie mają rozwiązanych sznurowadeł, czy rozpiętych rozporków. Notują skrupulatnie swoje sukcesy w wyprasowanych notatnikach, z którymi się nie rozstają. W przyszłości mordują swoje żony i, precyzyjnie poćwiartowane, pakują do lśniących walizek lotniczych. Umierają jako frustraci nigdy nie doświadczeni dzieciństwem. Coś potwornego.

3. Dziecięca Grupa Dorosłych. Często konsekwencja Dorosłej Grupy Dzieci, z której przedstawiciele poszli po rozum do głowy i postanowili się wreszcie zabawić. Niestety zbyt późno. Skutek? Koszmarny. Kojarzą państwo takich osobników. Czasem przemyka po ulicach podstarzały cherubin. Czterdziestka na karku, różowe rajstopy. Na twarzy zmarszczki, w uszach Gumisie.  Koszulka z Mickey Mouse na obwisłym biuście. Siwe włosy związane w kitki. Tęczowy lizak bez cukru. Ostatnio powszechne, choć trudne do zniesienia. Przedstawicieli gatunku łączy pewna cecha. Wszyscy mają zaburzenia pojmowania czasu. Rodzą się starzy, umierają młodzi. Z każdym dniem dziecinnieją, wierząc, że wreszcie wrócą do wózka. Zwykle się im udaje. Wreszcie popadają w demencję i zaczynają gaworzyć.

4. Ostatnia grupa, najgorsza. Dorosła Grupa Dorosłych. Władcy dżungli, planeta małp. Tak, tak. Grupa ta bowiem ma wszystkie cechy Dziecięcej Grupy Dzieci, z tym że traktuje te cechy śmiertelnie poważnie. Tak samo jak dzieci są hałaśliwi, tak samo nieznośni, tak samo jak dzieci brutalni. Tłuką się bananami po głowach, walcząc o miejsce w stadzie. Przy stole siedzą, gdy muszą i gdy im się to opłaca. Zeszyty zmieniają w ORGENAJZERY i bazgrzą w nich duby smalone. Aktywność dziecięcą przekuwają w izotop rtęci i radioaktywny wodór. Moje wcześniejsze porównanie do bomby atomowej ma tu szczególne znaczenie. Z tą tylko różnicą, że wybuch jest nieunikniony.

Z omówionych grup wyrastają ponadto grupy klony, grupy cyborgi i grupy mutanty, a także zjawiska kliniczne. Przykładowo, z ostatniej grupy wyrasta dość dużo cyborgów, a z pierwszej – przypadków ADHD. Przedostania grupa obfituje w mutanty, druga zaś w klony. Jakkolwiek wszelka patologia zawsze wzbudza ciekawość, zostawmy te sprawy specjalistom.

Reasumując powyższą analizę, skupmy się na tym, co ważne. Niezależnie od tego, do jakiej grupy trafimy, czy z jakiej się wywodzimy – jedno jest pewne:

Trzeba być dzieckiem, by stać się dorosłym.

I odwrotnie.

———————————————————————————————

BE MAGAZYN 3/2012

http://www.facebook.com/magazynBE

http://www.bemagazyn.pl/czytaj/numer,03,id,120608112549-2f3caab353ab4ef0bffc161a6529d78e,gl,czytaj.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s