01.05.2012 NIE*

Gdzie mam kliknąć: „NIE lubię”? O ileż lepszy byłby FACEBOOK. Zamiast tego bezmyślnego przyklaskiwania – otwierałby debaty. Dyskusje, które zawsze przecież zaczynają się od: NIE.

Nie zgadzam się na pierwszego maja. Nie zgadzam się na wszystkie pochody swojego życia. Nie zgadzam się na zawracanie mi mojej młodzieńczej głowy hasłami socjalizmu. Na białą bluzkę z krótkim rękawem w wietrzny majowy poranek. Ani na rajstopy wełniane w upalne majowe południe. Kto mi za to zapłaci?

Jestem przeciwna jakimkolwiek paradom. Protestuję przeciw protestom. Nie znoszę tłumów, jazgotu. Nie cierpię manifestacji. ACTA srakta. Nie zgadzam się na ACTA.

Nie zgadzam się na Internet. Rzekę miałkich informacji, wśród których niczym skupiska śmieci zwinięte wokół starego kalosza, płyną portale społecznościowe. Gdzie mam kliknąć: „NIE lubię”? O ileż lepszy byłby FACEBOOK. O ile bardziej twórczy. Zamiast tego bezmyślnego przyklaskiwania – otwierałby debaty. Dyskusje, które zawsze przecież zaczynają się od: NIE.

Klikam więc: „NIE lubię” portali społecznościowych. Nie cierpię blogasków. Lajków. Komciów. Stronek. Płytek. Srytek piździtek. Nie zgadzam się na zdrobnienia. Zabiłabym za „pytanko”. Protestuję przeciw językowemu dziamganiu. Zgłaszam veto dla infantylizacji zwrotów. I, przy okazji, nie zgadzam się z Rusinkiem. Będę sobie witać ile zechcę. I kogo zechcę.

Nie zgadzam się też na gry komputerowe. I na opasłe tępe dzieciaki tkwiące tygodniami przy komputerach. Oderwane od rzeczywistości cyborgi z bałaganem w oczach i pryszczami niewietrzonej zatęchłej atmosfery matriksa ich nor – pokojów dziecięcych.

Nie zgadzam się na telefony komórkowe. Dzwonki, gierki, esemeski. Nie zgadzam się na SPAM w mojej poczcie. Nie zgadzam się na pocztę. Nie zgadzam się na wiadomości. Nie zgadzam się na ZUS. Nie zgadzam się na PIT. Nie zgadzam się na PIT! Nie zgadzam się na komentarze, że co ja dopiero teraz? A co to kogo obchodzi?! I co z tego, że teraz? Termin był do końca kwietnia, a nie, kurwa, do stycznia. Czy ja komuś zadaję pytania, gdy na początku roku karnie składa PIT? NIE.

Nie zgadzam się na prąd. Na ENERGIĘ SA. I TELKOMUNIKACJĘ CHUJE. Mogą mi odłączyć. A potem znów. I jeszcze bardziej. Proszę. Niech nikt nie ma aż tak odłączonego prądu. I telefonu. I diabli wiedzą, czego jeszcze.

Nie zgadzam się na telewizję. Pasmo bełkotliwych teleturniejów, w których gospodarze kaleczą język i moje poczucie smaku. Festiwal walk ulicznych, gdzie „Bóg Honor Ojczyzna” stają się tylko sloganami reklamowymi partii politycznych. Niekończącą się telenowelę miałkości z lokowaniem produktu, przetykaną spotami podpasek, margaryny i pieluch, do obrzydzenia przed wiadomościami, po wiadomościach, przed prognozą pogody, po prognozie pogody, przed sportem, po sporcie i jeszcze z dwadzieścia minut przed zajawką filmu, po filmie, jebut: „A teraz zapłać nam za to pasmo reklam ABONAMENT”. Nie zgadzam się na abonament.

Nie zgadzam się na to jedzenie. Na glutaminian sodu. Olej po stokroć filtrowany, sprzedany raz jeszcze i jeszcze, po raz tysięczny przesączony stary tawot do łańcuchów rowerowych i frytek z makdonaldsa. Nie zgadzam się na płatki śniadaniowe CORN FLAKES. I pulpę węglowodanową nutellę cukier z łojem plus barwnik zapach konserwant ulepszacz, E sto trzydzieści pięć, „daję moim dzieciom energię, której potrzebują”. I raka jelita grubego.

Nie zgadzam się na małżeństwo. Rodzinki leniwie snujące się po niedzielnych skwerkach, na matki matrony w wyciągniętych dresach, przy grillu, na i ich mężów pękatych z ogolonymi głowami, raz po raz wypadającymi z wypucowanych aut na stacjach benzynowych po sześciopak Lecha na mecz.

Nie zgadzam się na mecz. Bojkotuję EURO. Chrzanię piłkę nożną. Nie zgadzam się na sport. Nie zgadzam się na kult młodości. Na śliniące się publicznie pary nastolatków. W ogóle się nie zgadzam na nastolatki, rozwrzeszczaną bandę ignorantów. Nie zgadzam się na szkołę. Moloch unifikujący z kadrą pełną niedouczonych frustratów, którzy w dniu zakończenia matur z braku pomysłu lub lęku przed wojskiem, wybrali WSP.

Nie zgadzam się na WSP. Nie zgadzam się na IN VITRO, aborcję i antykoncepcję. I na prokreację. Nie zgadzam się na eutanazję, apostazję. Ani na beatyfikację. Ani na reinkarnację.

Ani na patriarchat. Ani na feminizm. Nic z tych rzeczy. Co to, to NIE.

Prawdę mówiąc, nieważne, czy się naprawdę z tym wszystkim nie zgadzam. Chodzi o zupełnie co innego. O pozornie niemrawy bunt „pismaków”, którzy wciąż wsadzają kij w mrowisko. O pozornie żałosną szarpaninę blogerów, którzy zupełnie bezinteresownie,  wywołując dyskusję,  zażartą na ten świat niezgodą zmieniają świat.

I z tym się zgadzam.

—————————————————

*Oczywiście, nie zgadzam się na porównania z tą gazetą.

10 comments

    • Sylwia Kubryńska

      Ja dopiero teraz złożyłam w d… j…ego PIT-a. Na poczcie zamknięte mieli, pukałam pięć minut, facet wychylił głowę i powiedział: zamknięte. Ja, że z PIT-em. A on, że w dupie ma. A kobieta z głębi: z Pitem, to wpuść, Heniek. Kobieta zawsze zrozumie… Wpuścił.

  1. Toja Oszołomska

    „I diabli wiedzą, czego jeszcze.” – też się nie zgadzam! I jeszcze żeby filmy przerywały mi takie fajne reklamy, za mój abonament, który płacę i nie oglądam wiadomości, ni teleranka!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s