24.04.2012 Między blogiem a prawdą

Przyszłam na basen z laptopem, w dodatku w akwenie spostrzegłam się, że zapomniałam komórki z auta zabrać, więc heja, w klapkach z laptopem (bo co mam laptopem zrobić, zostawić? ukradną) po parkingu zadając sobie pytanie z serii nieśmiertelnie popularnych: czy ja zawsze muszę robić z siebie dziwadło? (Divadlo – czeski – teatr.) Teraz siedzę i piszę i to jest kolejna idiotyczna rzecz, którą robię. Przychodzę na basen i zamiast pływać – piszę. Siadam na widowni w klapkach niebieskich i piszę. Zapisałam się.

Ostatnio zapisuję się na wszystko jak leci, czując nieprzepartą potrzebę zmian w życiu. Jestem przekonana, że lada moment dostanę zawału (ciśnienie 200/100 – pisałam), tak więc wszystkiego chcę zdążyć spróbować.

Korzystam z życia pełną piersią, chodzę na zumbę, basen, siłownię. Zapisałam się też na angielski. W Żukowie otworzyli salon masażu, chyba kupię karnet. W końcu wszędzie się znajdzie jakiś kąt do pisania.

Wczoraj była u mnie ekipa reporterska z kolorowego pisma. Wreszcie się dowiedziałam, jak wygląda ekipa reporterska z kolorowego pisma. Bo jak wygląda kolorowe pismo,  to ja wiem. Kiedyś czytałam wywiad z Martą Dzido, która twierdziła, że pasjami czytuje kolorowe pisma, przykładowo: Lampę i Iskrę Bożą. Poszłam do Empiku i kupiłam. No co. Też chciałam być jak Marta Dzido. Ale niestety, zasnęłam gdzieś na jedenastej stronie wywiadu z Sieniewiczem.

Moja ekipa nie przyjechała więc z Lampy i Iskry Bożej. To wesoła drużyna z kolorowego pisma, w którym wkrótce napiszą o takiej kobiecie jak ja. Kobiecie, która z laptopem przychodzi na basem i lata po parkingu w klapkach. Która zapisuje się na wszystkie kursy świata po to, by kraść chwile nieuwagi trenera i pisać ukradkiem te swoje dyrdymały. Bo to właśnie dyrdymały dają kobiecie największe szczęście.

Najpierw mi powiedzieli, że jestem absolutnie super fajna. To jest naprawdę wporzo. Człowiek natychmiast nabiera pewności siebie i cieszy się jak pajac. Dużo łatwiej o uśmiech do kamery. Dobra, co dalej. Wymalowali mnie. (Żebym była jeszcze bardziej fajna.) A raczej przemalowali, bo z pryszczatej czterdziestki przeistoczyłam się w figurę woskową o nieokreślonym, acz całkiem ponętnym wieku. Aha, w międzyczasie usłyszałam, że mam odjazdowo zajebistą chatę. Piszę to, bo wiem, że Ewka czyta, a nikt inny jak Ewka sugerowała mi przed sesją zdjęciową, żebym wynajęła jakieś mieszkanie w tym celu (do zdjęć).

– Bo chyba ich nie wpuścisz do tego bajzlu?

Wpuściłam. Zachwyt. Rozstawili sprzęt. Siedemdziesiąt lamp i dwadzieścia blend. Trzy tysiące obiektywów. Kot uciekł do szybu. Oni, że chcą do ogrodu, na taras. Na trawę. Na dach.

We włosach mam słomę i piach.

Kazik zza płotu się nie odzywa, czuję jego wzrok. Już mi nie zmieni koła. Żaden przyzwoity Kaszub nie zmieni koła kobiecie, która się wala przed obiektywem po kretowiskach. No trudno. Cena sławy. Mija godzina. Dwie. Dwie i pół. Pytają o blog. Odpowiadam chaotycznie: jutro pracuję. Dziś piszę. Wczoraj nie spałam.

W czwartek idę na niemiecki.

14 comments

  1. Toja Oszołomska

    Zgubiłam na basenie klapki, niebieskie. Kupiłam pospolite, nieciekawe, żeby nikt nie podprowadził – cała Kościerzyna miała takie. Po tygodniu sru nie mam klapek.
    Kupię to czasopismo w maju;)

    • Sylwia Kubryńska

      Kościerzyna? Z tego miasta pochodzą wyłącznie interesujące osoby, w przynajmniej takie znam:)

  2. Piotr

    Nie, no teraz to normalnie będę garnitur ubierał zasiadając do czytania Twojego bloga, tak normalnie z szacunku dla powagi autora… w końcu osobistość taka jak ” powiedzmy Gagarin czy ktoś tam”… Pozdrawiam cieplutko 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s