02.04.2012 Stary kontra piernik, czyli koniec kariery kulinarnej

Dobra, żartowałam. Nie będę piekła żadnych pierników w TV. Nie będę sprzątać kuchni. Nie zadzwonię też do DOMO, by mi ją posprzątało. Widziałam ostatnio taką babkę z tego programu. Kobieta jeździ po Anglii i szoruje najbardziej uświnione chlewy świata. Jednemu facetowi nawet w kiblu grzebała. Tipsem zdrapywała półroczny osad z muszli klozetowej i pokazywała do kamery, co tam miała. A pod tipsem miała, proszę Państwa, biohazard. Właśnie dlatego do niej nie zadzwonię. I dlatego jeszcze, że gdybym się z nią NIE spotkała, NIE podała jej rękę, NIE rozmawiała face to face, ale tylko do niej zadzwoniła – ojciec by mnie zabił.

Ojciec zabiłby mnie za jakikolwiek kontakt z osobą, która miała pod tipsem biohazard. Choćby przez sekundę.

Mój ojciec myje ręce dwieście osiemdziesiąt razy dziennie. Gdy u niego nocuję, budzi mnie w nocy i każe po omacku gnać do łazienki. Regularnie kupuje płyn dla chirurgów, na wczasy jeździ ze spirytusem. Bynajmniej nie do picia. Odkaża nim stoły ogrodowe, leżaki plażowe i krzesła. W podróży czasem musi coś kupić na stacji, wtedy spożywa przez chusteczkę, a jeśli jej nie ma, gryzie pokarm w miejscu nienaruszonym. Część dotkniętą wyrzuca.

Czekoladki zjada bezpośrednio z pudełka bez kontaktu ze skórą.

Zmywarkę sobie kupił. Dzwoni do mnie z pracy, każe umyć ręce, wyszorować. Bardzo dokładnie. Zdezynfekować. Ok., teraz możemy gadać. Wstaw wodę w czajniku. Niech się gotuje. Teraz słuchaj. W zlewie są naczynia. Weź ludwik, czystą gąbkę, wyszoruj porządnie talerz po talerzu. Dobra. Wypłucz gorącą wodą. Jeszcze raz. Czy czajnik gotowy? Pomału opłucz umyte naczynia wrzątkiem. Teraz idź do łazienki umyć ręce. Powoli, dłoń o dłoń, palec po palcu. Na ścianie masz instrukcję. Ze szpitala. Dezynfekcja w ten sam sposób. Teraz do kuchni. Otwórz zmywarkę, wstaw umyte naczynia ze zlewu. Uważaj na widelce, noże, łyżki. Sztućce wstawiamy uchwytem ku górze. Wiesz, czemu? Bo jak mi jakaś menda z brudnymi łapami przylezie i będzie szukać widelca, to nie złapie za część jadalną, która tkwi w dole. Nastaw na sześćdziesiąt. Szukałem lepszej, nie było. Wszystkie do sześćdziesięciu piorą. Albo prąd żrą. Najwyżej czajnikiem później polejemy…

Jak to się ma do programu „Ugotowani”? Nie mam pojęcia, co to za program. Nigdy go nie widziałam. I nikt mnie w nim nie zobaczy. Nie dlatego, że nie umiem gotować. Ani że jestem zbyt poważna na takie jaja. Ani że jestem ą ę w inną zgoła stronę niż programy kulinarne. Ani też nie dlatego że nie bawią mnie igrzyska. Ani że nie mam czasu.

Nie wystąpię w tym programie, bo nie ma na świecie takiego mopa, którym bym doszorowała swoją kuchnię tak, by ze spokojem ducha pokazać ją mojemu ojcu.

A on ogląda telewizję.

11 comments

  1. Inessta

    Witaj!
    Czy przypadkiem Twój ojciec nie kumpluje się z moim doktorem z przychodni? Ten każdego chorego pacjenta dezynfekuje. Dodatkowo, siebie też. Każe każdemu pacjentowi przechodzić przez rozpyloną chmurę środka dezynfekcyjnego. Ostatnio musiał wziąć wolne na kilka dni, bo po użyciu nowego środka, uszy mu spuchły (reakcja alergiczna). Wyglądał przesmiesznie. Zapytany co zrobił z uszami, to odpowiedzia, że dezynfekował uszy bo wkładał wcześniej cudzy stetoskop. Wesoło jest.

  2. Anonim

    Potocznie mówi się, podaj rękę, ale, dżentelmen ucałuje moją dłoń;) Albo, będzie mnie całować po rękach:D

  3. Ola

    Z tego tekstu można stworzyć monolog, taki, że słuchacze umrą ze śmiechu!! Przpomina mi się klasyczny monolog dwóch Żydów w temacie tartaku.Cudeńko Sylwusia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s