20.02.2012 24 h

Gdy człowiek zajęty weźmie na głowę więcej zadań, w mig się wyjaśni, że jego napięty dotychczas grafik był furkoczącą na wietrze cięciwą.

Kiedyś, na początku pisania tego bloga, zdradziłam jak wyglądał mój dzień powszedni. Wstawałam więc o siódmej, myłam głowę, przerzucałam szafę, gdzieś w locie sklejałam kanapki, by po chwili podskakiwać toyotą MR2 po dziurach mojej drogi do pracy.

Dziś patrzę na tamten czas z nostalgią.  Nie, bynajmniej nie czuję nostalgii na myśl o toyocie. Kobiety, w odróżnieniu od facetów, mają  na tyle trzeźwy umysł, że nie przywiązują się emocjonalnie do pomrukującego żelastwa. Samochód nie jest po to, by się nad nim rozkrochmalać. Samochód jest po to, by nim jeździć, a gdy przestaje jeździć – sprzedać. Ta prosta zasada jest kompletnie niezrozumiała dla płci odmiennej. Ale zostawmy, ja nie o tym. Chcę powiedzieć, że czas sprzed dwóch lat wspominam z nostalgią, bo czas sprzed dwóch lat – choć zdający mi się wtedy wściekłym maratonem pod natłokiem obowiązków – dziś oceniam jako zbijanie bąków.

Jeśli człowiek jest zajęty, powinien wziąć sobie na głowę trochę więcej zadań, a w mig się wyjaśni, że jego napięty dotychczas grafik był jedynie furkoczącą bezwładnie cięciwą na wietrze.

Pobudka o siódmej? Refleksje nad szafą? Śniadanie?

I wreszcie: gapienie się w okno???

Gdy się pracuje na etacie pisząc przy okazji książkę, blog i felietony, dodatkowo wychowując potomstwo i kota (a przynajmniej podejmując takie próby),  trzeba wstawać najpóźniej o piątej. Pojęłam to niedawno, kombinując, w jaki sposób wydłużyć dobę, by zmieścić w niej Dzieło Mojego Życia. I jedyne, co mi przyszło do głowy, to metoda Ewki. Minus, oczywiście, Maja w Ogrodzie, na Maję w Ogrodzie nie mam czasu. Wstaję więc o piątej, zamykam się w pokoju, piszę książkę przez dwie godziny, potem myję głowę, robię kanapki, jadę po dziurach, wpadam do biura, odpalam kompa, gazeta, praca, Internet, spotkanie, siedem spotkań, reportaż, zdjęcia, projekt, praca, powrót z pracy, tankowanie, znów dziury szkoła dziecko basen tańce angielski pianino zakupy dom obiad odkurzacz kolacja kot  drewno kominek dziennik felieton  blog poczta sen pobudka książka prysznic…

Jedno jest pewne. Za rok napiszę, że tęsknię za tym dzisiejszym lenistwem.

9 comments

  1. Anonim

    Za dużo czasu poświęcasz na tańce, angielski pianino, basen..
    Bachor i tak tego nie doceni, do szczęścia mu się to nie przyda.
    Kiedyś dzieci wychowywały się na podwórku, dziś taka instytucja prawie nie istnieje. Za to pojawiły się nie mające na nic czasu matki. Dwa pokolenia temu kobiety miały piątkę, szóstkę, dziewiątkę dzieci i jakoś szło.
    Dziś – spędzają życie jako szofer swojego jedynaka
    I narzekają…
    Bez urazy, ale sama sobie to robisz.
    Pozdrawiam
    jeep

    • Baronowa

      Ja chodziłam na zajęcia plastyczne całą podstawówkę, dziś jestem architektem wnętrz. Na angielski już czasu i pałera mojej mamie zabrakło. Teraz muszę uczyć się sama. Już ty się nie martw, bachor doceni. Po latach, ale doceni jeśli nie będzie musiał się za własną kasę douczać za dorosłości.

      Sylwia szacun za frazę: furkocząca na wietrze cięciwa!

      • Sylwia Kubryńska

        A dziękuję. Swoją drogą, ja na nic nie chodziłam. Teraz muszę nadrabiać;)

  2. Sylwia Kubryńska

    Wszelki duch. Miałam taką zasadę, że nie piszę o dzieciach – jak widać zasadną. To nie bachor. To ja.

  3. Baronowa

    Ale, ale! Wracając do sedna, czas jest z gumy (nie wiem czy cięciwa jest z gumy, łucznictwo jest mi obce), ale odkryłam, że w momentach kiedy zasuwam jak dziki osioł i nie mam wolnego czasu to jestem bardziej zorganizowana i mi się wszystko chce. Kiedy jest luz ogarnia mnie lenistwo, na nic nie mam czasu ani ochoty i robię się rozmemłana. Nie umiałabym jednak, żyć na wysokich obrotach zbyt długo. Muszę mieć czas na gapienie się w okno…. albo na Maję w ogrodzie.

  4. Graszka

    Powiadają , ze praca czyni wolnym – i jednak coś w tym jest
    Ps Nie lubie określenia bachor. A samochody, widocznie mam w sobie za dużo testosteronu, bo mam sentyment do aut 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s