14.02.2012 Z Kartuz do Gdańska via Sosnowiec

– Tu, proszę, pani, tu jest miejsce wolne, a pani dokąd? Do końca? To bilet za trzy czterdzieści wystarczy chyba. A potem tramwajem do Gdańska? Ale do głównego? No, to powinno wystarczyć, ja do szpitala przykładowo sprzątać, z przesiadką na dwieście dwadzieścia. Ten kierowca burkliwy, ale nie taki jak ten wąsaty, bo ten wąsaty, to cham. A długo tu pani mieszka? Bo od razu poznałam, że nie stąd. W szpitalu kochana cztery stopnie, okna nieszczelne, jak mróz minus trzydzieści to na salach cztery, biedni ludzie. Biedny naród, tyle nieszczęść. Ale młodzież, co za czasy. Czy to te komputery, czy co? Narkotyki? Żeby dziewczyna dwadzieścia dwa lata i takie rzeczy? Pani, świat się kończy. Ja ile miałam? Raptem dwadzieścia. A siostra, kochana pani, szesnaście! Szesnaście miała jak zaszła, siedemnaście, jak urodziła. A pani ile, co?

– …

– No, mówię, każdy normalnie młodo i jakoś było. A nie, jak teraz czekają do czterdziestki, a potem cuda, in vitro. Młodo się dzieci miało i dobrze. Nikt nie zasypał kamieniami, nikt do szopy nie wywoził. A ona, że miała dzieciństwo trudne? A my jakie dzieciństwo mieliśmy? A moja mama? Albo babka? Wojna była, człowiek się cieszył, że żyje. A teraz wszyscy nadęci, znudzeni, leniwi. Ciągle im źle. On niby jakiś lepszy, diabli go wiedzą, czy lepszy, też dziwny. Raz tak mówi, raz tak. Jak jej wózek znosił, to pytam, ślepy był?! Nie widział, że dzieciak siny? W Uwadze widziałam wczoraj, oglądała pani? Teściowa też podejrzana. Cała rodzinka, sekta. To przez te narkotyki. I przez komputery. Siedzą, pani, grają w ten komputer i świata nie widzą. A potem trach, dzieciaka zakopią. Szwagierki sąsiadka też miała pecha, potworka urodziła, uśpili. Dawno to było. Ale to dziecko teraz przecież normalne było, tak czy nie? I normalne, zdrowe, tak zakopać?

– Zaraz, zaraz. Jak to: uśpili?

– Ja nie wiem, bo tylko tyle, że dzieciak był, a potem nie było.

– To co się z nim stało?

– Ja nie wiem, kochana, kto by tam ich pytał? Głupio przecież, co: sąsiadów o takie rzeczy pytać? Zresztą to już dawno było, kiedyś… Ale wczoraj w Uwadze pokazali ją, matkę, ojca i babkę. Teściową. I księdza. I nauczycielkę z podstawówki. I szefową baru. Co się teraz wyprawia, koniec świata…

3 comments

  1. Dominika..l

    Ludzie zwariowali, jak uslyszalam dowcipy sytuacyjne o malej Madzi i jej mamie, to nie wiedzialam juz czy sie smiac czy plakac. Wybralam to pierwsze, bo jest duzo trudniejsze…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s