13.01.2012 BLOG ROKU 2011

Pewien redaktor omyłkowo przekręcił nazwisko Stalina. Złośliwy los podmienił literkę „t” na literkę „r”…

Leżę w łóżku i spod półprzymkniętych powiek obserwuję latający za oknem sprzęt ogrodowy. Razem ze sprzętem ogrodowym fruwają niczym rozsypane na wietrze kartki – moje myśli. Jedna z nich dotyczy nowego konkursu, w którym biorę udział. Ostatnio słowo „konkurs” robi w moim życiu zawrotną karierę. Ale nie napiszę nic więcej o karierze słowa „konkurs”, bo okazuje się, że ten blog jest czytany przez osoby, które słowo „konkurs” i słowo „kariera” mogą opacznie skojarzyć. Druga rzecz, że cokolwiek bym nie napisała, z pewnością mi zaszkodzi. Mimo że się zajmuję twórczością, zaczyna mi brakować wyobraźni, co jeszcze może mi zaszkodzić. I jak bardzo ta szkoda może się rozpętać.

Właściwie to się boję pisać tego bloga.

A kiedyś, dawno temu, tak około osiemdziesiątego dziewiątego, zaczęło mi się wydawać, że żyję w wolnym kraju. Że ten kraj się nie nazywa Związek Radziecki. Że w tym kraju donosicielstwo jest, delikatnie mówiąc, w złym tonie. I że panuje tu wolność. Wolność słowa.

Otóż błąd.

Jest sprawa donosu i choćbym nie wiem jak tę sprawę obśmiała, to ona JEST. Więcej. Ona pączkuje. Rozrasta się. Rzuca cienie, mroki. Niszczy. Bo skoro po przeczytaniu donosu ktoś zaczyna się „przyglądać uważniej” moim słowom, to faktycznie może coś wypatrzeć. I tu się zaczyna groza. Tu się zaczynają konsekwencje. Tu razi byle akapit, a niewinne opowiadanie wznieca pożogę.

(Ostatnio czytałam opowiadanie Mrożka, w którym bohater – redaktor pewnej gazety – przekręcił nazwisko Stalina. Złośliwy los podmienił literkę „t” na literkę „r”. Wiadomo, co się stało z bohaterem. Cała redakcja potem drżała redagując kolejne publikacje. Aby choć nieopatrznie, przez pomyłkę nie wywołać katastrofy, cyzelowano każde zdanie, a jakiekolwiek słowa, które mogłyby się kojarzyć z dywersją, lądowały w niebyt językowy.)

Podkreślam więc: wszelkie podobieństwa słowa „konkurs” do jakichkolwiek konkursów są w tym tekście przypadkowe. Jedynie słuszne jest jego podobieństwo do konkursu BLOG ROKU 2011. I o tym jest ten wpis.

Szanowni Państwo, nadszedł czas próby. Weryfikacji. Jeśli faktycznie jest tak jak myślę i mam więcej niż ośmiu czytelników (co również zawdzięczam autorowi donosu) – to jest jakaś szansa na wygraną. A przynajmniej na jakieś wyróżnienie. Czy coś.

Żeby zagłosować na Najlepszy Blog na Świecie, trzeba wysłać esemesa o treści:

A00842

na numer:

7122

I tyle. Esemes kosztuje 1,23. Wiem, wiem, browar w Lidlu. Trzeba jednak wiedzieć, że dochód z esemesów zostanie przekazany na turnusy rehabilitacyjne dla chorych dzieciaków, więc można z tego jednego browara zrezygnować. To jak?

2 comments

  1. Baronowa

    Masz moje dwa głosy, jeden nadprogramowy bezczelnie ze służbofonu.

    Biorąc pod uwagę Twoją pracę w małomiasteczkowym urzędzie, strzelam, że jakaś wysoce moralna osoba zakwestionowała Twoją pracę, przeczytawszy gorszące treści blogów! Wstydź się, obywatelko Kubryńska! To się nie godzi na takim stanowisku! Kaszubskie dzieci to czytają, a potem krzyczą w nocy!

    • Sylwia Kubryńska

      Dzięki Baronowo! Strasznie mi wstyd. Ale z drugiej strony myślę, że dzieci sobie najlepiej z tym radzą:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s