09.01.2012 Warsztaty dziennikarskie, czyli Najlepsza Fraza na Świecie

Parę fajnych rzeczy się ostatnio wydarzyło. Po pierwsze spotkanie ze studentami. Po drugie nic. I po trzecie też nic. Ale zawsze warto potęgować fajne wydarzenia.

Spotkanie ze studentami polegało na tym, że się zaczęło i właściwie nie mogło się skończyć, a to z tego względu, że nieświadomi studenci zamiast spotkać się z przyzwoitą pisarką blogerką, która jak na pisarkę blogerkę przystało, waży słowa, słowa te cedzi, cyzeluje skąpo, ostrożnie i z wielkim dystansem, bo przecież nie po to się pisze, żeby pytlować, więc ci nieszczęśni studenci natknęli się na mnie –  Madalińską z Gadalińską z miasta Młyńska i gdy zrozumieli swój błąd, było już za późno.

Jak się rozgadałam, to nastał wieczór, nastała nawet noc.

W tej naszej rozmowie, która właściwie miała być wywiadem (bo to byli studenci dziennikarstwa), padło wiele kwestii, z których pamiętam szczególnie tę:

–  Kiedy koniec rzygania jak już piana leci?

Oraz tę:

– Nic nie umiem z matematyki.

Już zaczęłam rozpatrywać możliwość habilitowania się z powyższych tematów i sama jeszcze nie wiedziałam co wybrać, bo do głowy mi się cisnęły też „aforyzmy w strugach deszczu” na zmianę z ciocinym rozpadem świata, gdy usłyszałam od Szwagra taki oto tekst (najlepszy):

– Elek a elek tera tu.

Kto z Państwa  prawidłowo odgadnie znaczenie tego zaklęcia, ma u mnie bronksów, aż… piana poleci.

4 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s